Błędy w ocenianiu matur. „Kryteria skrajnie uznaniowe”
Tysiące maturzystów każdego roku odwołują się od wyników egzaminów. Zdaniem nauczycieli i egzaminatorów system oceniania wymaga zmian. Do niektórych z nich zgłaszają się setki uczniów z prośbą o pomoc w zdobywaniu dodatkowych punktów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak wygląda proces odwoływania się od wyników egzaminów maturalnych.
- Z czego wynikają problemy z ocenianiem prac.
- Jak poważne mogą być różnice między pierwotnym wynikiem a oceną po odwołaniu.
Odkąd 8 lipca tegoroczni maturzyści poznali wyniki egzaminów, tysiące z nich zdecydowały się zapoznać się ze swoimi pracami i odwołać od przyznanej im punktacji. Dla wielu nawet jeden dodatkowy punkt może zdecydować o przyjęciu na wymarzone studia. Problem w tym, że terminy wglądu w prace sięgają nawet jesieni, co może utrudnić skuteczne dochodzenie swoich racji przed zakończeniem rekrutacji na uczelnie.
Błędy w ocenianiu matur
Maturzyści mogą zwrócić się o wgląd do jednej z ośmiu Okręgowych Komisji Egzaminacyjnych. OKE działają w Gdańsku, Warszawie, Poznaniu, Łomży, Krakowie, Łodzi, Jaworznie i we Wrocławiu. Poza Warszawą i Jaworznem każda z komisji obejmuje swoim zasięgiem dwa lub trzy województwa. Podczas wglądu zdający może sprawdzić, w jaki sposób oceniono poszczególne odpowiedzi, a następnie wystąpić o ponowną weryfikację wyniku.
Poczucie niesprawiedliwości wśród części maturzystów podzielają także nauczyciele, w tym sami egzaminatorzy. Jednym z nich jest Artur Szymanek, nauczyciel biologii z wieloletnim doświadczeniem, który pracuje również jako egzaminator OKE.
Artur Szymanek obszernie opisuje w mediach społecznościowych przypadki maturzystów, którym pomaga odwoływać się od wyników. Tylko w tym roku zgłosiło się do niego około 500 osób. Pomaga im bezpłatnie. Wśród analizowanych przez niego prac znalazły się egzaminy oceniane we wszystkich ośmiu OKE.
Do jednego nauczyciela zgłaszają się setki osób
Opisując przypadki maturzystów, Artur Szymanek formułuje również szersze wnioski dotyczące systemu oceniania. Jego zdaniem wynik egzaminu może w znacznym stopniu zależeć nie tylko od wiedzy maturzysty, lecz także od interpretacji egzaminatora.
W jednym z ostatnio opisywanych przypadków przedstawił zadanie z biologii, w którym część odpowiedzi zdającego została odrzucona podczas pierwszego sprawdzania, część uznano po złożeniu wniosku o weryfikację, a kolejną dopiero na etapie arbitrażu.
Zdaniem nauczyciela takie sytuacje pokazują, że problem nie musi leżeć w wiedzy ucznia, lecz w sposobie interpretowania jego odpowiedzi. Wskazuje dwa główne źródła kłopotów.
– Pierwszy problem polega na tym, że jako egzaminatorzy dostajemy do sprawdzenia bardzo dużą liczbę prac. Tempo sprawdzania musi być odpowiednie. Trzeba sprawdzić to w ciągu dwóch weekendów. Drugim problemem są klucze odpowiedzi. Są tak uszczegółowione, że niejednokrotnie poprawne odpowiedzi ucznia nie mogą być uznane, jeżeli egzaminator bardzo ściśle trzyma się tego, co jest w tych wytycznych – mówi Artur Szymanek.
Jego zdaniem problemem jest również sposób traktowania maturzystów już na etapie odwoławczym. Odpowiedzi OKE bywają lakoniczne, a dodatkową barierą mogą być odległe terminy wglądu.
– Mam uczniów, którzy proszą o zarezerwowanie terminu na sprawdzenie matury, bo mają wgląd w październiku. To już po wszystkich terminach rekrutacyjnych na studia. Część odpuszcza i będzie poprawiać maturę – mówi Artur Szymanek.
„Za maturą stoi młody człowiek”
Nauczyciel uważa, że obecna forma matur jest systemową porażką. Zastrzeżenia ma również do konstrukcji tegorocznego egzaminu z biologii. Jego zdaniem część tekstów źródłowych została napisana na zbyt wysokim poziomie fachowym.
– Jako pedagoga najbardziej boli mnie to, że za maturą stoi młody człowiek. Nie mam tu zastrzeżeń do oceniania słabszych matur, napisanych na 30 proc. Mowa o uczniach, którzy się odwołują, bo mają np. 79 proc. i jeden punkt może być przesądzający. Miałem w tym roku trzech uczniów, którzy po odwołaniu od wyniku mieli jeden punkt więcej, dzięki czemu dostali się na wymarzony kierunek z ostatniego miejsca – przyznaje Artur Szymanek.
Jego wpisy komentują nauczyciele z innych szkół, którzy opisują podobne sytuacje. Jeden z dyrektorów śląskiego liceum poinformował o uczniu, którego wynik matury z języka polskiego wzrósł po odwołaniu aż o 32 pkt proc.
Egzamin z języka polskiego ma jednak inną specyfikę niż egzaminy z przedmiotów ścisłych. Ocenie podlegają nie tylko wiedza i poprawność rzeczowa, lecz także kompetencje językowe, argumentacja oraz wykorzystanie kontekstów literackich i kulturowych. To zwiększa zakres interpretacji po stronie egzaminatora.
Wyczerpane środki odwołania
Zszokowana wynikiem egzaminu rozszerzonego z języka polskiego była Marta, tegoroczna maturzystka. Choć z poziomu podstawowego uzyskała 68 proc., egzamin rozszerzony oceniono jedynie na 3 proc.
– Spodziewałam się ponad 90 proc., bo pisanie zawsze było moim atutem. Myślałam, że to może być błąd systemu, bo zobaczyłam, że praca pierwotnie była oceniona na 33 z 35 punktów. Tak było w karcie oceny. Później wynik został wyzerowany. Zostawiono jeden punkt za realizację tematu – mówi Marta.
Maturzystka już 8 lipca wystąpiła o wgląd do pracy. O pomoc w przygotowaniu odwołania zwróciła się do Pawła Lęckiego, polonisty z Sopotu, aktywnego w mediach społecznościowych. Zdaniem Lęckiego oraz nauczycieli, z którymi konsultował pracę Marty, powinna ona zostać oceniona na co najmniej 60 proc.
Jednym z punktów spornych były kompetencje literackie i kulturowe – tzw. KLiK. W tej kategorii uczennica otrzymała 0 punktów. Za błąd rzeczowy uznano m.in. stwierdzenie, że podczas rozprawy w „Procesie” Franza Kafki panowała podniosła atmosfera.
OKE uznała odwołanie za bezpodstawne. Co więcej, podczas ponownej analizy pracy wskazano kolejne błędy rzeczowe, a część wniosków maturzystki uznano za zbyt ogólnikową.
– Moim zdaniem to, czy ktoś uzna, że coś jest zbyt ogólnikowe, jest kwestią względną. Moja praca była uargumentowana. Czułam, że coś jest nie tak. Nie spodziewałam się, że będę musiała tak walczyć z systemem. Z pozostałych egzaminów uzyskałam wysokie wyniki. Dzięki temu oraz dodatkowemu egzaminowi z filozofii dostałam się na jeden z kierunków, na który aplikowałam – mówi Marta.
Po odrzuceniu wniosku o weryfikację wyniku maturzystka wystąpiła o wszczęcie postępowania arbitrażowego. Także na tym etapie jej punktacja nie została zmieniona. Tym samym wyczerpała przewidzianą w systemie drogę odwoławczą.
Skrajnie uznaniowe kryteria
Paweł Lęcki, który próbował pomóc Marcie, nie zgadza się z decyzjami OKE. Nauczyciel od lat krytykuje zarówno formułę matury, jak i system jej oceniania. Od 8 lipca każdego dnia zgłasza się do niego około 10 maturzystów proszących o pomoc w przygotowaniu odwołania. Podobnie jak Artur Szymanek, pomaga im bezpłatnie.
Zdaniem polonisty największym problemem w ocenianiu prac maturalnych z języka polskiego jest tzw. KLiK, czyli kryterium kompetencji literackich i kulturowych.
– Kryteria są tu skrajnie uznaniowe. Zdarzają się sytuacje, w których egzaminator daje 2 punkty na 16, a gdy konsultuję egzamin z innymi nauczycielami, widzimy możliwość przyznania 14 lub 15 punktów. To przepaść. Miałem przypadek zmiany z 11 na 16. To również spora różnica. Problemem jest też kryterium językowe. Nie ma tu hierarchii błędów. Wczoraj miałem przypadek, w którym po odwołaniu zmieniono punktację z 0 na 3. Na dodatek, żeby utrzymać punktację, OKE często odpisują, że znaleziono nowe błędy – mówi Paweł Lęcki.
Spośród setek maturzystów, którzy tego lata zgłosili się do Lęckiego po pomoc, w kilkunastu przypadkach doszło do zmiany punktacji. Nauczyciel uważa jednak, że komisje zbyt często bronią pierwotnych ocen mimo przedstawianych w odwołaniach argumentów.
Tłumaczenia często są żenujące. Gdyby system przyznał, że kryteria są nieuczciwe i uznaniowe, trzeba by to zmienić, a dyrektor Robert Zakrzewski powiedział w dwóch wywiadach, że żadne zmiany nie są planowane i tak ma być do 2031 r.
– Centralna Komisja Egzaminacyjna w ten sposób się broni – mówiąc, że uznanych odwołań jest relatywnie mało. Tłumaczenia często są żenujące. Gdyby system przyznał, że kryteria są nieuczciwe i uznaniowe, trzeba by to zmienić, a dyrektor Robert Zakrzewski powiedział w dwóch wywiadach, że żadne zmiany nie są planowane i tak ma być do 2031 r. – mówi Paweł Lęcki.
Zawiesić egzamin?
Wśród przykładów nieprawidłowości Lęcki wskazuje m.in. zadanie, w którym egzaminator uznał, że Szatan w „Mistrzu i Małgorzacie” nie może być przykładem demitologizacji. W komentarzu do tego samego zadania egzaminator napisał o „niewiarygodnej naiwności” ucznia, której przejawem miał być postulat ocieplania wizerunku postaci.
Polonista przytacza również przypadek, w którym komisja błędnie policzyła liczbę słów w wypracowaniu.
– Doliczył się 298, a słów było 303. To zmienia całkowicie punktację. OKE musiała to uznać i uczeń zdał. Przypominam, że oblane arkusze powinny przeczytać trzy osoby: egzaminator, weryfikator i przewodniczący komisji. Oznaczałoby to, że troje polonistów nie potrafi liczyć. Inaczej nie potrafię tego wytłumaczyć – komentuje nauczyciel.
Zdaniem Pawła Lęckiego egzamin z języka polskiego na poziomie rozszerzonym powinien zostać zawieszony do czasu zmiany zasad oceniania.
– Przy tak skonstruowanych kryteriach, nieoczywistych wymaganiach, jakie stawiamy przed młodymi ludźmi, nauczyciele nie wiedzą, jak uczyć młodych ludzi, a uczniowie – jak przygotować się do egzaminu. To egzamin o ogromnym stopniu uznaniowości, a egzamin nie może być loterią, która decyduje, czy ktoś dostanie się na studia, czy nie – uważa polonista z Sopotu.
Kontrola NIK
Na problemy z ocenianiem matur zwracała w ubiegłym roku uwagę również Najwyższa Izba Kontroli. NIK skontrolowała Centralną Komisję Egzaminacyjną w Warszawie oraz OKE w Poznaniu, które obejmują swoim zasięgiem około 15 proc. wszystkich maturzystów w kraju.
Według kontrolerów system sprawdzania i oceniania matur w latach 2021-2024 działał nieprawidłowo. Co piąty egzaminator poznańskiej OKE popełniał błędy merytoryczne, a od 10 do 18 proc. egzaminatorów – błędy techniczne.
Szczególnie istotne są dane dotyczące odwołań. W OKE w Poznaniu aż 40 proc. wniosków o weryfikację wyniku kończyło się podwyższeniem punktacji i zmianą świadectwa dojrzałości. W skali całego kraju dotyczyło to około 25 proc. takich przypadków.
Zdaniem NIK zawiódł również system szkolenia egzaminatorów, który nie przygotowywał ich w wystarczającym stopniu do prawidłowego sprawdzania i oceniania prac maturzystów.
Rosnąca liczba odwołań i zmian ocen
Dyrektor CKE prof. Robert Zakrzewski przyznał niedawno w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że zmiany zasad oceniania nie są obecnie planowane. Stwierdził również, że błędy występują „zawsze i wszędzie tam, gdzie oceny dokonuje człowiek, a nie maszyna”, co – jego zdaniem – jest ceną za obecność zadań otwartych w egzaminach.
W odpowiedzi na pytania XYZ dotyczące tegorocznej skali wniosków o weryfikację wyników prof. Robert Zakrzewski poinformował, że CKE gromadzi takie dane dwa razy w roku – po połowie sierpnia oraz w połowie listopada.
„Przyjęty harmonogram umożliwia porównywanie tych danych z wartościami odnotowanymi w analogicznych okresach lat ubiegłych” – przekazał szef CKE.
W statystykach CKE z lat 2022-2025 wykazywana jest nie liczba maturzystów, lecz łączna liczba sprawdzonych arkuszy egzaminacyjnych. W tym roku do matury przystąpiło około 313 tys. osób.
Dane z poprzednich lat pokazują wzrost liczby wniosków o wgląd do prac, a także wniosków o weryfikację wyników. W 2025 r., w porównaniu z 2024 r., wzrosła również liczba przypadków, w których po ponownym sprawdzeniu pracy zmieniono wynik egzaminu. Rosnąca liczba osób korzystających z procedury wglądu i weryfikacji pokazuje przede wszystkim, że maturzyści coraz częściej decydują się sprawdzić, czy przyznana im punktacja rzeczywiście odpowiada temu, co napisali w arkuszu.
Główne wnioski
- Od 8 lipca maturzyści mogą występować o wgląd do swoich prac w jednej z ośmiu OKE, a następnie wnioskować o weryfikację wyniku. Problemem są terminy – część wglądów zaplanowano dopiero na październik lub listopad, a więc już po zakończeniu rekrutacji na studia. Niektórzy maturzyści rezygnują więc z czekania na procedurę odwoławczą i w sierpniu przystępują do egzaminu poprawkowego.
- Zdaniem nauczycieli, jednym z najpoważniejszych problemów systemu jest uznaniowość kryteriów oraz różnice w interpretowaniu odpowiedzi przez egzaminatorów. Na nieprawidłowości w procesie sprawdzania i oceniania matur zwróciła uwagę również Najwyższa Izba Kontroli. W wynikach kontroli opublikowanych w lipcu 2025 r. NIK wskazała m.in. na błędy merytoryczne i techniczne popełniane przez egzaminatorów oraz niedostateczny system ich szkolenia.
- W 2025 r., w porównaniu z poprzednim rokiem, wzrosła zarówno liczba wglądów do prac i wniosków o weryfikację wyników, jak i liczba ocen zmienionych. W ubiegłym roku wydano niemal 5,5 tys. decyzji prowadzących do zmiany wyniku egzaminu – o ponad 2 tys. więcej niż w 2024 r.