Sukces szyty na miarę. Dlaczego nie ma jednego wzoru udanego życia
Sukces przez lata kojarzył się z karierą i majątkiem. Badanie z marca 2026 r. pokazuje jednak, że Polacy coraz częściej definiują go przez zdrowie, codzienny dobrostan i osobistą satysfakcję.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak Polacy definiują dziś sukces i które wartości – według badania przygotowanego na zlecenie Erste Bank Polska – znalazły się na szczycie ich hierarchii.
- Dlaczego młodsze pokolenia redefiniują ambicję i odchodzą od kultu nieustannej pracy oraz pogoni za awansem.
- Jak różni się poczucie osiągnięcia sukcesu między pokoleniami i co, mimo tych różnic, pozostaje wspólnym mianownikiem.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Dwudziestoparoletnia mieszkanka dużego miasta i sześćdziesięcioletni mieszkaniec wsi, zapytani, czym jest dla nich sukces, coraz częściej wskazują na podobne wartości: zdrowie, spokój i bliskich. Różni ich przede wszystkim to, na jakim etapie życia oceniają własne osiągnięcia. Młodsza osoba wciąż buduje poczucie sukcesu, starsza – patrzy na niego z perspektywy tego, co już udało się osiągnąć. Te różnice i podobieństwa opisuje raport „Postrzeganie sukcesu przez Polaków”, przygotowany przez YOTTA na zlecenie Erste Bank Polska.
Warto wiedzieć
O badaniu
Ogólnopolskie badanie opinii publicznej zaprezentowane w raporcie „Postrzeganie sukcesu przez Polaków” przeprowadzono w dniach 16-19 marca 2026 r. Za przygotowanie kwestionariusza, analizę statystyczną oraz opracowanie raportu odpowiadała agencja badawcza YOTTA by Publicis Groupe, która zrealizowała projekt na zlecenie Erste Bank Polska. Badanie ilościowe przeprowadzono metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview), a ankiety zgromadzono za pośrednictwem ogólnopolskiego panelu badawczego Ariadna. Badaniem objęto reprezentatywną próbę 1096 dorosłych mieszkańców Polski. Aby dokładniej przyjrzeć się postawom osób wchodzących w dorosłość, próbę uzupełniono o dodatkową grupę 398 respondentów w wieku 18-29 lat.
W analizie terytorialnej zastosowano podział Polski na makroregiony odpowiadające oficjalnej klasyfikacji NUTS 1, przy czym województwo mazowieckie wyodrębniono jako samodzielny makroregion. Oznacza to, że dane dla makroregionu centralnego nie obejmują wyników z Mazowsza. W raporcie wykorzystano także dwie miary służące do prezentowania odpowiedzi na skalach: TB (Top Box), czyli odsetek najwyższych wskazań, np. „zdecydowanie się zgadzam”, oraz T2B (Top 2 Box), czyli sumę dwóch najwyższych wskazań, np. „zdecydowanie się zgadzam” i „raczej się zgadzam”.
Sukces bez jednego wzoru
Raport pokazuje, że sukces w Polsce jest definiowany szeroko i nie sprowadza się do kwestii materialnych. Polacy najczęściej wiążą go ze zdrowiem, poczuciem szczęścia, stabilnością i relacjami, a nie wyłącznie z pieniędzmi czy osiągnięciami zawodowymi. Aż 76 proc. badanych deklaruje, że sukces oznacza dla nich nie tylko osiągnięcia zawodowe, lecz także poczucie satysfakcji, szczęścia i stabilności finansowej, na którą sami zapracowali.
Pytani, czym jest dla nich sukces, respondenci najczęściej – biorąc pod uwagę odsetek odpowiedzi „zdecydowanie się zgadzam” – wskazywali zdrowie i dobrą kondycję (51 proc.), poczucie szczęścia i satysfakcji z życia (49 proc.) oraz posiadanie rodziny i bliskich relacji (47 proc.). Stabilność i bezpieczeństwo finansowe znalazły się na czwartym miejscu (45 proc.), a niezależność i samodzielność – na piątym (również 45 proc.).
Gdy uwzględnić łącznie odpowiedzi „zdecydowanie się zgadzam” i „raczej się zgadzam”, hierarchia nieco się zmienia. Poczucie szczęścia i satysfakcji z życia oraz stabilność finansowa uzyskały po 89 proc. wskazań, zdrowie – 86 proc., a relacje rodzinne – 84 proc. Osiągnięcia zawodowe, takie jak awans, prowadzenie własnej firmy czy zdobycie uznania, uzyskały 74 proc., a możliwość pomagania innym i zaangażowanie społeczne – 69 proc.
Najbardziej interesujące jest dla mnie to, że sukces w odpowiedziach badanych nie układa się przede wszystkim wokół spektakularnych osiągnięć, ale wokół jakości codziennego życia. Na szczycie hierarchii znajdują się zdrowie i dobra kondycja, poczucie szczęścia i satysfakcji z życia, bliskie relacje, stabilność finansowa oraz niezależność.
– Najbardziej interesujące jest dla mnie to, że sukces w odpowiedziach badanych nie układa się przede wszystkim wokół spektakularnych osiągnięć, ale wokół jakości codziennego życia. Na szczycie hierarchii znajdują się zdrowie i dobra kondycja, poczucie szczęścia i satysfakcji z życia, bliskie relacje, stabilność finansowa oraz niezależność. Osiągnięcia zawodowe, takie jak awans, prowadzenie własnej firmy czy zdobycie uznania, są częścią tej definicji. Jednak zajmują wyraźnie niższą pozycję – mówi Beata Kajacińska, Research Manager w YOTTA, badaczka rynku z ponad 15-letnim doświadczeniem.
Zdaniem ekspertki taka hierarchia tworzy ciekawe napięcie z obrazem sukcesu obecnym w debacie publicznej. Ten często eksponuje to, co widoczne i mierzalne. Czyli pozycję zawodową, status materialny czy kolejne osiągnięcia.
– Wyniki badania pokazują, że w ocenie udanego życia ważniejsze są trwałe fundamenty dobrostanu. Można więc powiedzieć, że sukces jest tu rozumiany mniej jako lista zdobytych osiągnięć, a bardziej jako poczucie, że życie jest dobre, stabilne i zgodne z własnymi potrzebami – wskazuje Beata Kajacińska.
Podobny kierunek zmiany widać w samym rozumieniu sukcesu. Coraz rzadziej jest on traktowany jako punkt do osiągnięcia, a częściej jako sposób codziennego funkcjonowania.
Współczesne rozumienie sukcesu coraz wyraźniej odkleja się od jego tradycyjnych, materialnych wyznaczników. Oczywiście pieniądze, bezpieczeństwo finansowe czy możliwość korzystania z dóbr nadal mają znaczenie, ale coraz rzadziej są wystarczającą odpowiedzią na pytanie: „czy dobrze mi się żyje?".
– Współczesne rozumienie sukcesu coraz wyraźniej odkleja się od jego tradycyjnych, materialnych wyznaczników. Oczywiście pieniądze, bezpieczeństwo finansowe czy możliwość korzystania z dóbr nadal mają znaczenie. Jednak coraz rzadziej są wystarczającą odpowiedzią na pytanie: „Czy dobrze mi się żyje?”. Sukces przesuwa się z tego, co posiadamy, w stronę tego, jak funkcjonujemy i jak się czujemy – mówi Katarzyna Konkel, CEO oraz Head of Research & Customer Experience Strategy w Omnisense.
Dane potwierdzają tę tendencję także w deklaracjach dotyczących własnych osiągnięć. Raport pokazuje, że ponad połowa Polaków odczuwa satysfakcję z tego, co dotychczas osiągnęła. Wysoki poziom poczucia życiowego sukcesu (wskazania 7–10 na 10-stopniowej skali) deklaruje połowa badanych, a niski poziom (0–3) – około 10 proc. respondentów. Mediana odpowiedzi wynosi 7, a 62 proc. Polaków deklaruje, że jest zadowolonych z tego, co dotychczas osiągnęli w życiu. Sukces nie jawi się więc przede wszystkim jako osiągnięcie określonego punktu czy pozycji.
– Bardziej przypomina bilans życia, w którym zdrowie, relacje, bezpieczeństwo i satysfakcja okazują się ważniejsze niż pojedyncze, nawet spektakularne osiągnięcia – mówi Beata Kajacińska.
Komentarz partnera cyklu
Sukces finansowy to dziś nie stan konta, ale poczucie sprawczości
Dla nas ważne jest pomaganie Polakom w rozwijaniu dobrych nawyków finansowych – takich, które wzmacniają pewność siebie, pomagają przejąć inicjatywę, dają poczucie kontroli i stabilności finansowej, a wreszcie zapewniają niezależność w podejmowaniu decyzji. Dziś dobry plan finansowy nie musi oznaczać wielkich kwot. Można zacząć od regularnego odkładania, żeby zbudować poduszkę finansową, czy od pierwszej niewielkiej inwestycji. Sukces finansowy coraz mniej oznacza „mieć dużo”, a coraz częściej – wiedzieć, że mam cel i potrafię go realizować. Takie drobne nawyki finansowe działają jak druga natura i często przesądzają o tym, kto inwestuje, budując zabezpieczenie na przyszłość, a kto nie. Dobrze pokazują to dane z raportu Erste TFI „Pokolenia na rynku inwestycji 2.0”: 83 proc. nowych inwestorów regularnie oszczędza, podczas gdy wśród osób, które nie inwestują, robi to zaledwie 39 proc.
Możliwość planowania przyszłości daje przede wszystkim poczucie sprawczości, a to w dłuższym okresie jest istotne dla poczucia sukcesu. Nie chodzi o to, żeby mieć zaplanowane finanse na kolejne 20 czy 30 lat. Chodzi o świadomość tego, gdzie jestem dzisiaj, czego potrzebuję „jutro” i jakie działania mogę podjąć, żeby zbliżyć się do swoich celów. Myślenie o przyszłości jest jednym z silnych czynników wpływających na decyzje finansowe.
Dobrze pokazują to badania przeprowadzone na zlecenie Erste TFI dotyczące inwestowania. Inwestorzy z pokolenia X (45–59 lat) swoje cele koncentrują m.in. na emeryturze i bezpieczeństwie finansowym, co wskazuje na silną orientację na stabilność. Młodsze pokolenia – Zetki i milenialsi (31–44 lata) – starają się natomiast budować bezpieczeństwo i jednocześnie realizować swoje marzenia, takie jak podróże czy zakup nieruchomości. Dla najmłodszych przedstawicieli Gen Z ważnym celem w planowaniu finansowej przyszłości jest gromadzenie pieniędzy na wkład własny do pierwszego mieszkania. Symbole sukcesu się więc zmieniają. Dziś coraz częściej są nimi nie same rzeczy, ale możliwości realizacji własnych celów – a do tego niezbędny jest plan finansowy.
Więcej niż „hustle"
Wśród młodszych pokoleń ten zwrot w stronę codziennego dobrostanu przybiera coraz bardziej konkretną formę.
– Coraz wyraźniej widać kohortę „Strażników Energii”, która świadomie odrzuca kult ciągłej pracy. Wybiera natomiast odpoczynek, kreatywność, komfort i relacje budowane poza światem cyfrowym. Zamiast podporządkowywać życie logice produktywności i ekonomicznego wzrostu, konsumenci zaczynają myśleć w kategoriach ROE – return on energy, czyli zwrotu z własnej energii – mówi Katarzyna Konkel.
Jeszcze niedawno sukces oznaczał przede wszystkim „więcej” – większe mieszkanie, lepszy samochód, bardziej prestiżowe stanowisko, więcej obowiązków i osiągnięć. Wiązało się to z tzw. hustle, czyli kulturą nieustannej pracy, produktywności i pogoni za kolejnymi osiągnięciami zawodowymi.
– Dziś coraz częściej oznacza „mieć wystarczająco dużo czasu, zdrowia i autonomii”, żeby móc żyć po swojemu – mówi Katarzyna Konkel.
Z tego przesunięcia wyrasta zjawisko, które ekspertka, za platformą WGSN, nazywa life-maxxingiem. To podejście do samorozwoju popularnym zwłaszcza wśród przedstawicieli Gen Z.
– Zamiast jednego wielkiego celu mamy wiele małych obszarów życia, które można poprawiać. Czyli sleep-maxxing, fibre-maxxing czy inne rytuały związane ze snem, odżywianiem i codziennym dobrostanem. Charakterystyczne jest to, że samorozwój nie musi już oznaczać cięższej pracy ani większej produktywności. Chodzi raczej o mikrozmiany pozwalające odzyskać kontrolę nad własnym życiem i lepiej się w nim czuć – mówi Katarzyna Konkel.
W tym sensie nowym luksusem staje się nie tyle posiadanie kolejnego przedmiotu, ile możliwość zadbania o własny dobrostan.
– Dobrze się odżywiać, regularnie się ruszać, spać i regenerować, rozwijać zainteresowania, pracować nad sobą, budować relacje oraz utrzymywać fizyczną i psychiczną sprawność przez wiele lat. Luksusem staje się możliwość stworzenia sobie warunków do dobrego funkcjonowania – mówi Katarzyna Konkel.
Kolejnym, nieoczywistym wymiarem sukcesu jest, zdaniem ekspertki, możliwość bycia niedostępnym.
– Opcja odłączenia się od telefonu i pracy bez obawy, że poniesiemy z tego powodu zawodowe lub społeczne konsekwencje, ma stawać się nowym symbolem statusu i luksusu – mówi Katarzyna Konkel.
Co zmieniły ostatnie lata
Z badania Erste Bank Polska wynika, że w ciągu ostatnich pięciu lat najbardziej zyskały na znaczeniu – licząc łącznie odpowiedzi „znacznie” i „raczej bardziej ważne niż 5 lat temu” – zdrowie i dobra kondycja (64 proc.), stabilność i bezpieczeństwo finansowe (56 proc.) oraz poczucie szczęścia i satysfakcji z życia (54 proc.). Dla porównania, 31 proc. badanych uznało, że większego znaczenia nabrały osiągnięcia zawodowe.
Największy wzrost znaczenia w ciągu ostatnich pięciu lat odnotowały zdrowie i dobra kondycja, stabilność i bezpieczeństwo finansowe oraz poczucie szczęścia i satysfakcji z życia. Są to jednocześnie obszary, które dziś znajdują się w centrum definicji sukcesu.
– Największy wzrost znaczenia w ciągu ostatnich pięciu lat odnotowały zdrowie i dobra kondycja, stabilność i bezpieczeństwo finansowe oraz poczucie szczęścia i satysfakcji z życia. Są to jednocześnie obszary, które dziś znajdują się w centrum definicji sukcesu – mówi Beata Kajacińska.
Trudno patrzeć na te wyniki w oderwaniu od doświadczeń ostatnich lat – pandemii, wysokiej inflacji i rosnącej niepewności geopolitycznej.
– To wydarzenia, które mogły podważyć poczucie przewidywalności w codziennym życiu. W takich warunkach szczególnego znaczenia mogą nabierać obszary, które dają ludziom poczucie kontroli i stabilności – wyjaśnia Sylwia Ciapała.
Podobny mechanizm – napędzany zmęczeniem i potrzebą odzyskania kontroli – opisuje Katarzyna Konkel, patrząc na to zjawisko z szerszej, pokoleniowej perspektywy.
– Za tym zwrotem stoi także ogromne zmęczenie modelem nieustannej dostępności. Ludzie będą poszukiwać wolniejszego życia, mniejszej liczby obowiązków, bardziej znaczących relacji oraz przestrzeni do odzyskania poczucia sensu. Pojawia się nawet pojęcie dishabituation. Chodzi o świadome porzucania nawyków, które przestały nam służyć, właśnie po to, aby odzyskać własną energię – mówi Katarzyna Konkel.
Miniwywiad
Trzy fale polskiego sukcesu
Aleksandra Trendak-Deja: Jak Polacy definiują dziś sukces? Czy to pojęcie zmienia się z pokolenia na pokolenie?
Dr hab. Jacek Wasilewski: Różne pokolenia definiują sukces inaczej. Dla pokolenia PRL-u, naznaczonego kolejnymi kryzysami, szczególnie ważne były stabilność finansowa i odporność na kryzysy – chodziło o to, żeby coś mieć. Stąd bierze się słynne „mięsko zjedz, ziemniaczki zostaw”. Na początku lat 90., podczas realizacji planu Balcerowicza, wielu ludzi straciło pracę, co utrwaliło lęk przed brakiem stabilności. Później sukces zaczął być definiowany przez status. Chodziło o to, by być „kimś” – pracować w korporacjach, wyjeżdżać na zagraniczne wycieczki i konsumować doświadczenia. Dużą rolę odegrała tu fala feministyczna, walcząca o pozycję kobiet – czego jednym z późniejszych przejawów była unijna dyrektywa Women on Boards. Obecnie, po pandemii, wkraczamy w trzecią falę. Sukces to dobrostan, równowaga życiowa i stabilność mentalna, które mają chronić przed kryzysami psychicznymi, osiągana m.in. dzięki jodze czy terapii. Czyli chodzi o to, żeby żyć zdrowo.
Czy ten indywidualny dobrostan nie osłabia nas jako wspólnoty?
Nasze dążenia stały się skrajnie indywidualne. Mało dbamy o sukces wspólnotowy. Widać to w polaryzacji politycznej czy braku współpracy między gwiazdami naszej reprezentacji. Na zewnątrz Polska jest postrzegana jako kraj sukcesu, ale wewnątrz skupiamy się na narzekaniu. Ponadto tak definiowany sukces wymaga ciągłego postępu i wzrostu. Porównujemy się do sąsiada za ścianą, a nie do mediany. Przy szaleńczym tempie rywalizacji rodzi to poczucie wiecznego braku i może skończyć się zawałem. Z kolei po pięćdziesiątce, gdy awans nie jest już możliwy, musimy boleśnie redefiniować swoją wartość. Ten wieczny postęp zderza się też z ociepleniem klimatu. Konsumpcyjnie rozumiany sukces może oznaczać porażkę dla wspólnego środowiska.
Jak tradycyjne oczekiwania społeczne wpływają na te dążenia?
Środowiska konserwatywne oczekują ułożenia się w życiu – stąd pytania babci o ślub i dzieci. W dużych miastach pytamy raczej: „Gdzie pracujesz?” i „Co robisz?”. Widzimy tu rozchodzenie się oczekiwań. Kobiety częściej są lepiej wykształcone niż mężczyźni, częściej migrują do miast i poszukują sukcesu osobistego. Mężczyźni, uwięzieni w dawnej roli jedynego żywiciela, czują się zawiedzeni, bo ten model przestał działać. Osiągnięcie sukcesu wymaga dziś rywalizacji, która często toczy się gdzie indziej. Na randkach wielkomiejskich trzydziestolatków wręcz pojawia się pytanie: „Czy jesteś już po terapii?”. Jak pisał Tomasz Szlendak, miłość nie obsługuje już dziś stałych związków. Manosfera zbudowała obraz samca alfa. Zwykły, tradycyjny „dobry facet”, czyli „niepijący, pracujący”, wypadł z rodzinnego wzorca sukcesu.
Czy wciąż ciążą nam narodowe mity?
Nasza mitologia narodowa przez lata zajmowała się pięknym umieraniem i moralną wygraną poprzez klęskę. Tak jak w „Reducie Ordona”, historii Wołodyjowskiego czy biografii Baczyńskiego. Także Wokulski zrobił majątek, ale fatalnie zainwestował uczucia. Dziś, na szczęście, zaczęliśmy zajmować się życiem. Wciąż jednak mamy problem z innowacyjnością, pozostając pod tym względem w ogonie Europy. Polskie społeczeństwo zachowuje się jak kosz z krabami. Sami ściągamy w dół tych, którzy chcą się wychylić. Paraliżuje nas strach przed oceną, zawstydzeniem czy kradzieżą pomysłu. Ponad połowa Polaków uważa, że lepiej nie wychylać się. Choć mamy potencjał, czego przykładem jest globalny sukces ElevenLabs, wciąż boimy się oddychać pełną piersią.
Poza finansami i karierą, istnieją też chyba inne, ciche sukcesy?
Oczywiście. Istnieją wielkie, intymne sukcesy tożsamościowe, o których nikomu się nie mówi. Dla jednego sukcesem będzie przetrwanie „ustawki w lesie”. Dla innego to, że wychował dziecko bez krzyku, mimo że sam dorastał w rodzinie alkoholowej i nie powielił toksycznych wzorców.
Czym w takim razie jest prawdziwy sukces?
Sukces musi być świadomy i powiązany z osobistym celem, a nie z przypadkiem. W Polsce wciąż mówi się, że komuś się „udało”, jakbyśmy nie byli kowalami własnego losu. Prawdziwym sukcesem dla mnie jest jednak stworzenie otoczenia, w którym inni mogą się rozwijać i cieszyć życiem, na przykład nasze dzieci. Kiedy sukces wychodzi poza nasze własne ego i służy innym, staje się naprawdę wartościowy.
Ten sam sukces, inny etap drogi
Badanie pokazuje wyraźne różnice pokoleniowe w poczuciu osiągnięcia życiowego sukcesu. Wysoki poziom (7–10 na skali) deklaruje 66 proc. przedstawicieli pokolenia Baby Boomers, wobec 35 proc. przedstawicieli Gen Z.
– Różnice między pokoleniami dotyczą nie tyle tego, jak definiujemy sukces, ile tego, na jakim etapie jego realizacji się znajdujemy. Wraz z wiekiem rośnie poczucie osiągnięcia sukcesu. Wśród przedstawicieli pokolenia Baby Boomers wysoki poziom sukcesu deklaruje dwie trzecie respondentów. Wśród Gen Z odsetek ten jest niemal dwukrotnie niższy – mówi Beata Kajacińska.
Dane z raportu pokazują też, czym różnią się akcenty w definicjach sukcesu poszczególnych pokoleń. Zdrowie jako element sukcesu wskazało 60 proc. Baby Boomers wobec 45 proc. Gen Z. Z kolei osiągnięcia zawodowe – 38 proc. przedstawicieli Gen Z wobec 24 proc. przedstawicieli Gen X i Baby Boomers.
– Najstarsze pokolenie częściej niż Gen Z i milenialsi łączy sukces ze zdrowiem i bliskimi relacjami. Natomiast najmłodsi częściej niż starsi uwzględniają w swojej definicji sukcesu realizację pasji oraz osiągnięcia zawodowe – tłumaczy Beata Kajacińska.
Nie oznacza to jednak, że poszczególne pokolenia zupełnie inaczej rozumieją sukces. Różni je przede wszystkim perspektywa wynikająca z etapu życia.
– Najważniejsza różnica międzypokoleniowa nie przebiega więc między zupełnie odmiennymi definicjami sukcesu, ale między różnymi perspektywami na niego patrzenia. Starsi częściej postrzegają sukces z perspektywy tego, co udało się już zbudować. Dla młodszych nadal pozostaje on projektem w trakcie realizacji, celem i aspiracją na przyszłość – dodaje ekspertka.
Podobny wątek zmiany podejścia do ambicji porusza Katarzyna Konkel, patrząc na młode pokolenie z perspektywy life-maxxingu.
Młodzi niekoniecznie chcą zrezygnować z ambicji. Ambicja zmienia po prostu swój przedmiot. Zamiast maksymalizować wyłącznie karierę czy dochód, można „maksymalizować" sen, zdrowie, relacje, podróże, zainteresowania, kontakt z naturą czy jakość codziennych doświadczeń
– Młodzi niekoniecznie chcą zrezygnować z ambicji. Ambicja po prostu zmienia swój przedmiot. Zamiast maksymalizować wyłącznie karierę czy dochód, można „maksymalizować” sen, zdrowie, relacje, podróże, zainteresowania, kontakt z naturą czy jakość codziennych doświadczeń – mówi Katarzyna Konkel.
Podróże, jak dodaje ekspertka, również stają się częścią tej nowej definicji sukcesu.
– Nie chodzi wyłącznie o prestiż egzotycznego kierunku. Bardziej o poznawanie innych sposobów życia i sprawdzanie, czego można się od nich nauczyć. Młodzi podróżnicy szukają doświadczeń bardziej zanurzonych w codzienności odwiedzanych miejsc. Wartością staje się więc doświadczenie, ciekawość i poszerzanie perspektywy, a nie wyłącznie możliwość pokazania, gdzie się było – mówi Katarzyna Konkel.
Wspólny mianownik mimo różnic
– Mimo różnic pokoleniowych czy edukacyjnych w badaniu widać silny wspólny mianownik sukcesu. Niezależnie od wieku i wykształcenia wśród najczęściej wskazywanych elementów sukcesu pojawiają się zdrowie oraz poczucie szczęścia i satysfakcji z życia. Można więc powiedzieć, że najbardziej uniwersalnym wymiarem sukcesu nie jest określony status czy osiągnięcie, ale jakość życia – mówi Beata Kajacińska.
Podobny wniosek, choć z innej perspektywy badawczej, formułuje Katarzyna Konkel. Wskazuje ona komfort emocjonalny jako wyznacznik sukcesu wspólny dla wszystkich grup wiekowych.
– Dla konsumentów priorytetem w codziennym życiu jest emotional comfort. Dlatego slow living nie jest już tylko estetyką oglądaną w mediach społecznościowych. Przekłada się na zainteresowanie analogowymi, manualnymi rytuałami, gotowaniem, rękodziełem czy aktywnościami pozwalającymi zwolnić i być bardziej obecnym – mówi Katarzyna Konkel.
Podobnie, jak zauważa ekspertka, zmienia się stosunek do zdrowia. Przestaje być ono dodatkiem do „prawdziwego życia”, o który dbamy dopiero po wykonaniu wszystkich obowiązków.
– Coraz częściej staje się jednym z podstawowych kryteriów dobrze przeżywanego życia. Nie chodzi więc o prostą opozycję „dbanie o siebie zamiast osiągnięć", ale o zmianę definicji osiągnięcia. Sukcesem jest możliwość pozostawania w dobrej kondycji na tyle długo, by móc korzystać z efektów własnej pracy – mówi Katarzyna Konkel.
Dobre życie, jak dodaje ekspertka, coraz częściej definiowane jest też przez jakość codziennego funkcjonowania, a nie tylko przez widoczne z zewnątrz osiągnięcia.
To kolejny sygnał zmiany: sukces nie musi oznaczać wspinania się wyżej od innych. Może oznaczać posiadanie czasu na przyjaciół, rodzinę, sąsiadów, hobby i poczucie przynależności
– To kolejny sygnał zmiany: sukces nie musi oznaczać wspinania się wyżej od innych. Może oznaczać posiadanie czasu na przyjaciół, rodzinę, sąsiadów, hobby i poczucie przynależności – mówi Katarzyna Konkel.
Polska specyfika
Globalne przesunięcie w stronę jakości życia nie przekłada się jednak wprost na polską rzeczywistość.
– Konieczne jest tu kulturowe, lokalne zastrzeżenie. W Polsce mamy jeszcze grupę, która nie jest „nasycona”. W związku z tym część osób ciągle dąży do poprawy jakości życia przez zwiększenie przestrzeni życiowej. Chodzi np. o zakup mieszkania lub domu. Jakoś życia definiujemy przez jakość codzienności, która wynika z jakości sprzętów domowych. To wciąż jest prawdziwe, jednocześnie globalny horyzont jest już zupełnie gdzie indziej. Część naszego społeczeństwa się w niego wpisuje – mówi Katarzyna Konkel.
Widać to zresztą w danych z badania przeprowadzonego na zlecenie Erste Bank Polska. Posiadanie własnego mieszkania lub domu jako element sukcesu wskazało 42 proc. badanych. 40 proc. uznało, że ten obszar zyskał na znaczeniu w ciągu ostatnich pięciu lat. To wciąż istotna część definicji sukcesu, choć zajmuje w hierarchii niższe miejsce niż zdrowie, relacje czy stabilność finansowa.
Ekspertka zastrzega, że nie oznacza to końca materialnego wymiaru sukcesu, lecz zmianę jego miejsca w hierarchii. Wskazuje, że pieniądze coraz częściej są postrzegane jako narzędzie umożliwiające dobre życie, a nie cel sam w sobie. Mają dawać wolność wyboru, bezpieczeństwo, dostęp do dobrej jakości żywności, aktywności fizycznej i profilaktyki zdrowotnej, ale także odpoczynku, edukacji, podróży czy czasu z bliskimi.
Można więc powiedzieć, że kiedyś sukces był czymś, co przede wszystkim można było pokazać. Dziś coraz częściej jest czymś, co trzeba móc odczuć.
– Można więc powiedzieć, że kiedyś sukces był czymś, co przede wszystkim można było pokazać. Dziś coraz częściej jest czymś, co trzeba móc odczuć – mówi Katarzyna Konkel.
Główne wnioski
- Według badania YOTTA przeprowadzonego na zlecenie Erste Bank Polska sukces jest dziś definiowany przede wszystkim przez pryzmat zdrowia, poczucia szczęścia i bliskich relacji, a nie osiągnięć zawodowych czy statusu materialnego. Zdrowie i dobrą kondycję jako element sukcesu wskazało 86 proc. badanych (T2B), poczucie szczęścia i satysfakcji – 89 proc., a osiągnięcia zawodowe – 74 proc.
- W porównaniu z sytuacją sprzed pięciu lat najbardziej na znaczeniu zyskały zdrowie, stabilność finansowa oraz poczucie szczęścia i satysfakcji. Eksperci wiążą tę zmianę z doświadczeniami pandemii, wysokiej inflacji i rosnącej niepewności geopolitycznej.
- Różnice pokoleniowe dotyczą nie tyle definicji sukcesu, ile etapu jego realizacji. Wysoki poziom poczucia osiągnięcia sukcesu deklaruje 66,5 proc. przedstawicieli pokolenia Baby Boomers, ale tylko 35 proc. przedstawicieli Gen Z. Najmłodsi częściej niż starsi uwzględniają w definicji sukcesu osiągnięcia zawodowe i realizację pasji – sukces pozostaje dla nich projektem w toku, a nie bilansem tego, co już udało się zbudować.

