Kowalski słucha polskich piosenek, ale kupuje zagraniczne winyle

Rodzimi melomani potrafią zaskoczyć analityków rynku muzycznego. Tak też zrobili w tym roku. Niespodzianką nie był znaczący wzrost sprzedaży. Choć wszystko wskazuje na to, że na koniec 2026 r. branża sięgnie wreszcie po miliard złotych.

Wnętrze sklepu z płytami winylowymi na krakowskim Kazimierzu.
Sprzedaż czarnych płyt była w minionym półroczu o ponad 46 proc. większa niż rok wcześniej. Melomani wydali na winyle 42,4 mln zł. Tym samym wartość tego segmentu rynku muzycznego w Polsce niemal zrównała się z wartością sprzedaży płyt CD. Fot. PAP/Jerzy Ochoński

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Którzy artyści królowali w pierwszej połowie tego roku na Oficjalnych Listach Sprzedaży w poszczególnych kategoriach.
  2. O ile w tym roku wzrosła sprzedaż winyli i o ile spadł udział... streamingu na polskim rynku muzycznym.
  3. Jakie są szanse, że Polska – obecnie 16. największy rynek muzyczny na świecie – szybko przegoni kraje z czołówki listy.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Polski rynek muzyczny niejedno ma imię. Niesłabnącą popularnością cieszy się disco polo. Wykonawcy tego gatunku to uwielbiani przez tłumy celebryci. Kojarzony właśnie z tym nurtem Skolim został nawet zaproszony przez prezydenta Karola Nawrockiego na niedawne spotkanie z młodzieżą w Juracie.

Jednocześnie Polska stała się ważnym przystankiem na trasach największych światowych gwiazd, takich jak Taylor Swift, Beyoncé, The Weeknd czy Ed Sheeran. Także nasi rodzimi artyści zapełniają stadiony. Wystarczy wspomnieć Dawida Podsiadłę czy Sanah.

Pomiędzy Skolimem a Chopinem

Równocześnie rośnie zainteresowanie Konkursem Chopinowskim. Jego ostatnią edycję – jak wynika z badania CBOS – śledziło lub deklarowało, że śledzi – 44 proc. Polaków. Dekadę wcześniej odsetek ten wynosił 29 proc.

Meloman, który nie opuszcza żadnej premiery w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, pewnie nie jest jednocześnie wiernym fanem Zenka Martyniuka, choć... Trudno namalować spójny portret statystycznego polskiego wielbiciela muzyki. Musiałby to być meloman Frankenstein – złożony z niepasujących do siebie elementów. I właśnie taki obraz polskiego słuchacza wyłania się z najnowszych danych Związku Producentów Audio-Video (ZPAV) dotyczących rynku muzycznego.

MIÜ i Taco Hemingway

Okazuje się, że polski fan najchętniej słucha w streamingu rodzimych artystów. W pierwszej połowie 2026 r. w TOP 10 singli Oficjalnej Listy Sprzedaży (OLiS) znalazły się wyłącznie polskie utwory. Królują MIÜ, Pezet i Bedoes 2115 z „Fantazjami”. O oczko niżej jest „Dopóki się nie znüdzisz” w wykonaniu MIÜ oraz MUGO, a podium zamyka „Pach Pach” Majkiego i Majora SPZ.

W czołówce analogicznego rankingu najczęściej streamowanych albumów jest 8 polskich wydawnictw i dwa zagraniczne. Pierwsza trójka wygląda tak: „Latarnie wszędzie dawno zgasły” Taco Hemingwaya, „Nie dla wszystkich” Majkiego i Majora SPZ oraz „I Barely Know Her” sombry.

Michael Jackson kontra Kult

Przeciwieństwem jest Oficjalna Lista Airplay (OLiA), czyli zestawienie utworów najczęściej emitowanych w polskich stacjach radiowych. W TOP 10 są dwie polskie piosenki – Bletki oraz Jonatana, Pezeta i Livki – a reszta to utwory zagranicznych twórców.

Takie same proporcje widzimy także na liście najchętniej kupowanych winyli. Dwa polskie albumy, które znalazły się w tym zestawieniu, to płyty zespołów Strachy na Lachy (drugie miejsce) oraz Kult (czwarte miejsce). Liderem jest Harry Styles z „Kiss All the Time. Disco, Occasionally”, a dalej są m.in. Bad Bunny oraz po dwie płyty Michaela Jacksona i Pink Floyd.

OLiS obejmująca najpopularniejsze albumy we wszystkich fizycznych formatach jest jeszcze inna. Tu ponownie dominują Polacy – 7 z 10 najwyższych pozycji. Mamy tu m.in. Taco Hemingwaya i innego polskiego rapera Gibbsa, ale także Strachy na Lachy. Wśród zagranicznych wydawnictw są: czwarty album Harry'ego Stylesa oraz płyty BTS i Megadeth.

Płatna subskrypcja i darmowy dostęp

O ile jednoczesna duża popularność polskich hip-hopowców, Króla Popu i pionierów rocka progresywnego może dziwić, o tyle finansowy obraz polskiego rynku muzycznego tego typu zaskoczeń nie przynosi – poza jednym.

Jego wartość w minionym półroczu wyniosła 515,7 mln zł i była o prawie 14 proc. wyższa niż rok wcześniej. Wszystko wskazuje więc na to, że na koniec roku branży uda się przeskoczyć psychologiczną granicę 1 mld zł. Do jej osiągnięcia w 2025 r. zabrakło raptem 29,3 mln zł.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

– Nawet gdybyśmy w drugim półroczu nie odnotowali żadnego wzrostu w stosunku do drugiego półrocza zeszłego roku, co wydaje się nieprawdopodobne, i tak osiągniemy 1 mld zł – ocenia Anna Ceynowa, dyrektorka ds. komunikacji ZPAV.

Od lat największą częścią rynku jest streaming. Coraz większy udział mają w nim płatne subskrypcje, na co zwracają uwagę przedstawiciele związku. Przychody z tego źródła zwiększyły się w minionym półroczu o 26 proc. i sięgnęły 330,3 mln zł. To już ponad trzy czwarte łącznej wartości streamingu w Polsce.

Nośniki fizyczne versus cyfra

Wspomnianą niespodzianką jest dynamicznie rosnąca popularność fizycznych nośników muzyki.

– Szczególną uwagę zwraca właśnie sprzedaż płyt oraz wyraźnie wolniejsze tempo wzrostu przychodów ze streamingu niż przed rokiem. Przy tak łatwym dostępie do muzyki mogłoby się wydawać, że słuchacze będą coraz rzadziej kupować płyty. Tymczasem, co jest pozytywnym zaskoczeniem, w pierwszym półroczu wyraźnie wzrosły przychody zarówno z winyli, jak i CD – mówi Bogusław Pluta, dyrektor zarządzający ZPAV.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Wartość segmentu fizycznych nośników wyniosła 86 mln zł, wobec 68,5 mln rok wcześniej. Wzrost przekroczył więc 25,5 proc. Co ciekawe, winyle prawie zrównały się z CD. A zaledwie rok temu sprzedaż płyt kompaktowych była o połowę większa niż winyli.

Pomiędzy Indiami a Szwecją

Przy takim skoku popularności fizycznych nośników udział streamingu – choć przychody z tego segmentu rynku również wzrosły rok do roku i to nie mało, bo o jedną dziesiątą – spadł. W pierwszej połowie 2025 r. wynosił 84,9 proc., a obecnie 83,3 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

W opinii szefa ZPAV pokazuje to, że polski rynek streamingowy jest już tak mocno nasycony, że coraz mniej jest na nim miejsca na dalsze wzrosty.

Polska utrzymała w zeszłym półroczu 16. pozycję wśród największych rynków muzycznych na świecie. Jednak o kolejny awans nie będzie łatwo. Tuż przed nami są bardzo szybko rozwijające się Indie, a na 14. miejscu Hiszpania, której rynek jest około dwóch razy większy od naszego. Jakimś pocieszeniem jest w tej sytuacji fakt, że Szwecja, którą niedawno wyprzedziliśmy, raczej nie zagrozi naszej pozycji.

Główne wnioski

  1. Polacy najchętniej słuchają rodzimych artystów, ale w radiu i na winylach częściej wybierają zagraniczne hity. Streaming zdominowali polscy wykonawcy, podczas gdy na liście airplay i wśród najlepiej sprzedających się winyli wyraźnie mocniejsza jest muzyka zagraniczna.
  2. Polski rynek muzyczny szybko rośnie, a jego wartość może w tym roku przekroczyć 1 mld zł. W pierwszym półroczu przychody wyniosły 515,7 mln zł, czyli prawie 14 proc. więcej niż rok wcześniej. Jesteśmy obecnie 16. rynkiem muzycznym na świecie. Na kolejny szybki awans jednak się nie zanosi.
  3. Fizyczne nośniki, a zwłaszcza winyle, przeżywają kolejną młodość. Streaming nadal dominuje, ale sprzedaż czarnych płyt wyraźnie poszybowała w minionym półroczu – wartość całego segmentu fizycznych nośników wzrosła o ponad 25 proc. Wartość sprzedaży winyli niemal zrównała się z CD. Przy takim skoku udział streamingu w rynku spadł z 84,9 do 83,3 proc.