Kanada kontra USA. Wojna handlowa przenosi się na banki i płatności
Kanada obawia się, że sprzedaż operatora płatności Moneris amerykańskiemu inwestorowi może zwiększyć zależność od USA. Spór dotyczy już nie tylko ceł, ale także banków, danych i systemów kart płatniczych.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czy systemy rozliczeniowe kart płatniczych mogą być elementem wojny handlowej i dlaczego do planowanej sprzedaży firmy Moneris amerykańskiemu inwestorowi w Kanadzie podchodzi się z obawami.
- Dlaczego prezydent USA jest niezadowolony z kanadyjskich regulacji dotyczących banków.
- Jakie są konsekwencje tego, że dominujące systemy kart kredytowych są amerykańskie.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Dwa wielkie kanadyjskie banki – Royal Bank of Canada (RBC) oraz Bank of Montreal (BMO) poinformowały w sierpniu o sprzedaży Moneris Solutions Corporation na rzecz amerykańskiej firmy inwestycyjnej Francisco Partners. Moneris to firma, której terminale płatnicze obsługują około jednej trzeciej rynku płatności kartami w Kanadzie.
W ubiegłym roku inny kanadyjski bank, Toronto-Dominion Bank (TD) pozbył się swojej spółki z rynku obsługi kart. Kupił ją amerykański Fiserv. Teraz specjaliści i media stawiają pytanie, czy transakcja z Francisco Partners nie oznacza naruszenia suwerenności cyfrowej Kanady.
Nie jest to pytanie bezzasadne. Kanadyjskie media nagłośniły historię Nicolasa Guillou, francuskiego sędziego Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze. Administracja Donalda Trumpa w ubiegłym roku wpisała go na listę, na której są m.in. kartele narkotykowe i ugrupowania terrorystyczne. Powód? Wystawienie nakazów zatrzymania m.in. premiera Izraela Beniamina Netanjahu. Jednym z efektów ubocznych stało się odcięcie sędziego Guillou od możliwości płacenia kartami Visa i Mastercard.
– To, co już nie działa w życiu codziennym, nie działa dlatego, że nie mamy narzędzi, które nie byłyby amerykańskie – mówił Nicolas Guillou w rozmowie z publicznym francuskojęzycznym nadawcą Radio Canada.
USA nie są na wojnie z Kanadą?
W Kanadzie wszystko zaczyna mieć nowy wymiar w związku z wojną handlową Donalda Trumpa, także sektor finansowy. Sekretarz skarbu Scott Bessent twierdzi, że USA nie są „na wojnie” z Kanadą. Obwinia premiera Kanady za „polityczne przekrzykiwania”, które jakoby Ottawa wykorzystuje politycznie. Z pewnością jednak to nie Kanada zaczęła ten konflikt.
1 września Mark Carney zwięźle podsumował finał negocjacji z USA. Stwierdził, że to, co proponowała amerykańska strona, oznaczało dla kluczowych sektorów kanadyjskiego przemysłu albo przekształcenie się w lokalne filie amerykańskich firm, albo całkowite zniszczenie.
2 września Donald Trump stwierdził, że w USA działa Bank of Canada i sześć-siedem największych kanadyjskich banków.
– My tam nie mamy swoich banków. Wiecie dlaczego? Nie pozwalają na to – powiedział prezydent USA.
Tymczasem Bank of Canada to bank centralny, którego gubernatorem był w latach 2008-2013 obecny premier Mark Carney. W USA działa natomiast osiem kanadyjskich banków. Z kolei w Kanadzie banki zagraniczne mogą być filiami banków macierzystych w ramach tzw. Schedule 2. Mają wówczas prawo do przyjmowania zwykłych depozytów. Takich banków jest 15, w tym trzy amerykańskie. Inny sposób na otwarcie działalności zagranicznego banku w Kanadzie to operowanie w ramach Schedule 3. Daje to prawo do udzielania kredytów i przyjmowania wyłącznie dużych depozytów. Na koniec ubiegłego roku działało tak 30 oddziałów (w tym dwa w likwidacji). Wśród nich są właśnie amerykańskie banki, od Bank of America do Wells Fargo.
Poza możliwością zdominowania przez zagranicznych inwestorów pozostaje 35 dużych, średnich i małych banków i kas oszczędnościowo-kredytowych z tzw. Schedule 1. To instytucje finansowe, które podlegają federalnej ustawie o bankach i mają obowiązek przyjmować depozyty od klientów. Muszą być spółkami prawa kanadyjskiego i nie mogą być filiami zagranicznych banków. Zakaz przejęcia przez zagranicznych inwestorów dotyczy więc także „wielkiej szóstki”. Należą do niej Royal Bank of Canada (RBC), Toronto Dominion Bank (TD), Bank of Nova Scotia (Scotiabank), Bank of Montreal (BMO), Canadian Imperial Bank of Commerce (CIBC) oraz National Bank of Canada. Te banki obsługują przeciętnego Kanadyjczyka i amerykańskie banki ich nie kupią.
Ile można się dowiedzieć o kliencie z danych o transakcjach
Jednak jest część działalności, którą przez wiele lat prowadziły kanadyjskie banki, a którą Amerykanie mogą przejąć. Chodzi o firmy obsługujące transakcje kartami. RBC i BMO przez 26 lat prowadziły firmę Moneris. To 325 tys. miejsc, gdzie można płacić kartami, z terminalami dostarczanymi przez Moneris. Spółka ma jedną trzecią rynku i wiele wie o wyborach zakupowych i zachowaniach konsumentów.
Jak wiele? Payments Canada, instytucja rozliczająca transakcje bankowe w Kanadzie, podała w raporcie za 2025 r., że jej systemy rozliczyły w ciągu roku transakcje na ponad 103 bln dolarów kanadyjskich. Były to transakcje od płatności kartami debetowymi przez rozliczenia płatności rachunków, przelewy pensji, kończąc na płatnościach czekami. To ponad 411 mld dolarów każdego roboczego dnia. Przy tym Payments Canada nie rozlicza indywidualnych płatności kartami kredytowymi.
W raporcie Payments Canada z października ubiegłego roku o trendach na kanadyjskim rynku płatności podawano, że w 2024 r. było 22,5 mld transakcji detalicznych. Ich wartość sięgnęła 12,2 bln dolarów kanadyjskich. Jedna trzecia tych transakcji to właśnie płatności kartami kredytowymi: ponad 4 bln dolarów kanadyjskich w 7,5 mld transakcji. Oznacza to 6 proc. wzrostu w porównaniu z 2024 r. Kart kredytowych było 112 mln, po prawie trzy karty na każdego Kanadyjczyka. Przy tym Kanadyjczycy płacą kartami kredytowymi nie tylko w sklepie, ale także opłacają nimi rachunki domowe.
Ile można się dowiedzieć o kliencie z danych o transakcjach? Wśród narzędzi dostępnych klientom kanadyjskich banków są np. aplikacje analizujące wydatki. Można się zetknąć z komunikatem „w tym miesiącu odkryłaś/eś takie nowe sklepy” czy „twoje wydatki na prąd były wyższe niż zwykle”.
Banki się wycofują
Kiedy więc w pierwszej połowie sierpnia tego roku RBC i BMO poinformowały o sprzedaży Moneris na rzecz amerykańskiej firmy Francisco Partners, w kanadyjskich mediach zawrzało. Amerykanie, którzy od półtora roku obrażają Kanadyjczyków, mają kupić za 2 mld dolarów kanadyjskich firmę, która tyle o Kanadyjczykach wie? Tym bardziej że kilka dni wcześniej amerykański producent chipów AMD, ogłosił, że kupi Taalas. To jeden z największych kanadyjskich producentów półprzewodników, które bardzo się przydają w świecie AI.
Jeśli Moneris jest taką świetną firmą, dlaczego RBC i BMO sprzedają ten biznes? Według danych Bloomberga po uwzględnieniu podatków RBC zarobi 475 mln dolarów, a BMO ok. 600 mln dolarów kanadyjskich. Bloomberg przypominał, że wiele banków wycofuje się z obsługi płatności. Obsługa handlowców staje się bowiem coraz bardziej kosztowna, rosną wymogi szybkiego wykrywania oszustw i wdrażania nowych rozwiązań technologicznych. Zresztą TD Bank w ubiegłym roku też się wycofał z obsługi swojej sieci handlowców na rzecz Fiserv. To ta sama firma, która kupiła w Polsce First Data razem z marką Polcard.
Można nie wjechać z Kanady do USA
Finalizacja transakcji Moneris ma nastąpić w pierwszym kwartale 2027 r. pod warunkiem uzyskania niezbędnych zgód.
Rok temu w liście do premiera Marka Carneya wiele instytucji i znanych osobistości, w tym była gubernator generalna Kanady Adrienne Clarkson, zwróciło się z apelem o wsparcie dla kanadyjskiej suwerenności cyfrowej.
„Kanadyjska demokracja nie może być wolna, jeśli nasza sfera publiczna jest opanowywana przez zagraniczne wpływy i toksycznie przekształcana dla zysku” – pisali autorzy apelu, wskazując na technologiczną dominację USA.
Kiedy pojawiła się informacja o uzgodnionej sprzedaży Moneris, niektórzy eksperci podnieśli alarm. Ostrzegali, że dane o transakcjach dokonywanych przez Kanadyjczyków mogłyby być udostępniane np. amerykańskiej straży granicznej czy policji. Moneris wie, gdzie Kanadyjczycy kupują, za ile, do których sprzedawców wracają itp. Payments Canada, choć nie ma aż tak szczegółowych danych, wiedział po 2024 r., że co miesiąc 60 proc. Kanadyjczyków kupowało online, szacował np. że do 2028 r. e-zakupy wyniosą 96,7 mld dolarów, czyli 10,5 proc. sprzedaży detalicznej. Duże pieniądze i dużo danych.
Spiskowe teorie przerażonych inwigilacją? Kanadyjczyk wjeżdżający do USA może zostać poproszony o telefon do przejrzenia przez pracownika straży granicznej. Funkcjonariusz może zajrzeć także do mediów społecznościowych. Brak zgody na przegląd telefonu może oznaczać zakaz wjazdu do USA. Dlatego od ubiegłego roku niektórzy prawnicy radzą Kanadyjczykom, by zabierali ze sobą do USA zapasowy i ubogi w dane telefon.
Cyfrowa alternatywa
Kanadyjski think tank Canadian Anti-Monopoly Project alarmował w czerwcu tego roku, że trzy amerykańskie firmy, Amazon, Microsoft i Alphabet, kontrolują 85 proc. kanadyjskiego rynku usług w chmurze. Chodzi o usługi zarówno dla rządu federalnego, jak i początkujących firm. Na początku września tego roku minister ds. sztucznej inteligencji i innowacji cyfrowych Evan Solomon, przedstawiając oczekiwania rządu federalnego wobec firm zainteresowanych budowaniem centrów danych AI, podkreślał, że Kanada potrzebuje infrastruktury cyfrowej, bo jest to również kwestia suwerenności.
W kwietniu tego roku Francja poinformowała Microsoft, że jego oprogramowanie będzie usuwane z 2,5 mln urządzeń. Rządowe komputery i urządzenia przechodzą na Linuxa. Podobne decyzje podjęła Dania. Z systemami płatności nie jest tak prosto, bo amerykańskie Visa i Mastercard praktycznie zmonopolizowały rynek.
Francja miała kiedyś własny system Carte Bleue (CB), który jednak został w 2010 r. przejęty przez Visę. Jeśli ktoś pamięta początki polskiego Polcardu, to początkowo podążał właśnie drogą CB. Kanada ma swój Interac Corp. To system stworzony przez instytucje finansowe w 1984 r. jako Interac Association. Umożliwia płatności kartami debetowymi czy przesyłanie pieniędzy mailem, czyli przez tzw. e-transfer. Kart kredytowych Interac nie wydaje i nie obsługuje, ale ma dominującą pozycję w płatnościach debetowych.
Competition Bureau, czyli urząd chroniący konkurencję w Kanadzie, od ubiegłego roku analizuje praktyki Interac. Dwa lata temu parlamentarzyści mieli sporo zarzutów dotyczących m.in. niewystarczającej konkurencji. Konserwatysta Adam Chambers sugerował wręcz, że parlament powinien wymusić na kanadyjskich bankach sprzedaż udziałów w Interac. Parlament jednak niczego nie wymusił, co w obecnym kontekście politycznym i gospodarczym wydaje się szczęśliwym finałem sprawy.
Ontario kontra Ameryka
Kiedy pod koniec sierpnia Donald Trump zmienił wielowiekową nazwę jeziora Ontario, konserwatywny kanadyjski dziennik „The Globe and Mail” napisał, że „Google Maps stało się narzędziem cyfrowego imperializmu”. Przez dwa dni z nową nazwą walczyły m.in. kanadyjskie instytucje. W wynikach wyszukiwania lokalizacji urzędów podawały fragment mapy z „Jeziorem Ameryka” zamiast jeziora Ontario. Takie były efekty konfiguracji usługi przez Google, które przecież zapewniało, że Kanadyjczycy zobaczą na mapie wyłącznie „Lake Ontario”. Nieprawda, bo np. w Toronto pod stosownym fragmentem Google Maps widniał podpis „Lake Ontario”, a obok w nawiasie „Lake America”.
Paris Marx, kanadyjski pisarz i autor znanego podcastu „Tech Won’t Save Us”, wypowiadając się dla mediów, zauważył zwiększone zainteresowanie tworzoną przez niego listą nieamerykańskich narzędzi cyfrowych, od szwajcarskich maili do europejskich map.
Tyle że karty kredytowe są nadal wyłącznie w amerykańskich systemach. We wrześniu ubiegłego roku podczas konferencji w Montrealu wspomniany minister Solomon podkreślał, że budowa cyfrowej suwerenności „jest najbardziej pilną, polityczną i demokratyczną kwestią naszych czasów”. Dodał, że cyfrowa gospodarka powinna być „wolna od przymusu”, by nikt nie mógł zdecydować o tym, by „ją wyłączyć”. Karty wyłączyć łatwo, francuski sędzia jest żywym dowodem, że amerykańskie firmy podporządkowują się życzeniom amerykańskiego prezydenta.
Główne wnioski
- Obawy zaczęły budzić planowane transakcje, w wyniku których część działalności kanadyjskich banków mogą przejąć Amerykanie. Chodzi o firmy obsługujące transakcje kartami. Właściciele takich firm mają dostęp do dużego zakresu danych.
- Kiedy pojawiła się informacja o uzgodnionej sprzedaży Moneris, niektórzy eksperci alarmowali, że dane o transakcjach dokonywanych przez Kanadyjczyków mogłyby być udostępniane np. amerykańskiej straży granicznej czy policji.
- Wydarzenia takie jak jednostronna zmiana nazwy Jeziora Ontario przez prezydenta USA stały się w Kanadzie dodatkowym elementem dyskusji o suwerenności cyfrowej.