AfD a sprawa polska. Co o Polsce mówi Alternatywa dla Niemiec, a co o niej polscy politycy?
Zwycięstwo Alternatywy dla Niemiec w wyborach landowych w Saksonii-Anhalt odbiło się szerokim echem w Europie, także w Polsce. AfD od lat szerzy jawnie antypolską narrację, a także otwarcie wspiera putinowską Rosję. Mimo to, część polskiej prawicy ma do AfD stosunek ambiwalentny.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak AfD postrzega Polskę.
- Która część Konfederacji wspiera AfD, a która się od niej odcina.
- Jak polscy politycy odnoszą się do triumfu niemieckiej skrajnej prawicy w Saksonii-Anhalt.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Bezprecedensowy niedzielny triumf Alternatywy dla Niemiec w wyborach landowych w Saksonii-Anhalt wstrząsnął europejską opinią publiczną. Choć samo zwycięstwo nie mogło być dla nikogo zaskoczeniem, to symboliczny koniec „zapory ogniowej” wobec niemieckiej skrajnej prawicy wywołał emocje i szereg komentarzy. Również w Polsce triumf AfD w Saksonii-Anhalt spotkał się z żywym zainteresowaniem komentatorów i polityków.
Polskie partie a AfD
Reakcje rodzimej klasy politycznej na wydarzenia w innych krajach unijnych są w dużym stopniu przewidywalne. Partie zasiadające w tych samych frakcjach w Parlamencie Europejskim solidarnie wspierają triumfy swoich frakcyjnych kolegów w ich państwach.
Przypadek AfD jest jednak bardziej skomplikowany.
W naszym poprzednim tekście poświęconym saksońskim wyborom wspomnieliśmy o głównych osiach narracyjnych partii i postulatach (niekoniecznie możliwych do realizacji na poziomie landowym) jak wydalenie z kraju osób z pochodzeniem imigranckim, rewizja polityki historycznej Niemiec czy powrót do normalnych stosunków gospodarczych z Rosją.
Jednak zupełnie osobnym tematem jest stosunek AfD do Polski. Wbrew radości i triumfalizmowi, który zapanował wśród części polskiej prawicy (o czym za chwilę) partia Alice Weidel i Tino Chrupalli Polskę postrzega jako przeciwnika, a nawet jako zagrożenie dla Niemiec.
Antypolska retoryka czołowych polityków AfD
W 2023 roku współprzewodnicząca partii Alice Weidel nazwała obszar dawnego NRD „Niemcami Środkowymi”. Jej wypowiedź szybko została odczytana jako niewyrażona wprost kontestacja kształtu granicy polsko-niemieckiej. W wywiadzie dla niemieckiego „Bilda” prof. Herfried Münkler politolog i historyk z Uniwersytetu Humboldtów w Berlinie nie miał wątpliwości co do intencji Weidel.
– Z politycznego punktu widzenia takie użycie języka podważa niemiecką granicę wschodnią wzdłuż rzek Odry i Nysy – mówił Münkler.
Prowokacyjne wobec Polski wypowiedzi czołowych polityków AfD słyszeliśmy także zupełnie niedawno. W listopadzie ubiegłego roku na antenie telewizji ZDF drugi współprzewodniczący partii Tino Chrupalla ocenił, że Polska może grozić bezpieczeństwu Niemiec.
– To możliwe, że Polska może być dla nas zagrożeniem – mówił Chrupalla.
Na pytanie prowadzącego wywiad Marcusa Lenza o to, czy Polska może grozić Niemcom w takim stopniu jak Rosja Chrupalla odpowiedział twierdząco.
– Widzimy, że interesy Polski są różne od niemieckich (…) Obecnie widzimy podwójną moralność, podwójne standardy w sprawie gazociągu Nord Stream. Polska nie wydała Niemcom poszukiwanego przestępcy, terrorysty [mowa o Wołodymyrze Żurawlowiu, obecnie zatrzymanym przez niemieckie służby – przyp. red.] – twierdził współprzewodniczący AfD.
To wypowiedzi dwójki najważniejszych polityków w całej partii. Jeszcze bardziej absurdalne oskarżenia na początku bieżącego roku wysunął poseł AfD Kay Gottschalk.
Absurdalne żądania reparacji dla Niemiec od Polski
– 1,3 bln euro powinno wystarczyć jako reparacje za współudział w wysadzeniu Nord Stream. Moją pierwszą decyzją urzędową jako ministra finansów będzie dochodzenie tych roszczeń od Polski – napisał polityk skrajnej prawicy na platformie X.
Wprost antypolska retoryka partii nie jest incydentalna ani przypadkowa. Kilka tygodni temu ze strony AfD oberwało się nawet Konfederacji, której dwóch europosłów współtworzy wraz z niemiecką skrajną prawicą frakcję Europy Suwerennych Narodów (ESN) w Parlamencie Europejskim.
Polityk AfD Fabian Keubel nazwał Polaków „żądnymi litości wiecznymi ofiarami” i „Afroamerykanami Europy”. Kontekst? Sławomir Mentzen wraz z politykami Konfederacji i sympatykami w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego odpalił race przed Bramą Brandenburską w Berlinie.
Powyższe wypowiedzi to tylko wycinek jednoznacznie konfrontacyjnej wobec Polski narracji Alternatywy dla Niemiec. Skandaliczne z polskiego punktu widzenia wypowiedzi nie zrażają jednak części naszej sceny politycznej do utrzymywania sojuszy z AfD.
Kiedyś entuzjazm, dziś powściągliwość w Nowej Nadziei
Sławomir Mentzen w 2024 roku zapytany o to, dlaczego europosłowie Nowej Nadziei dołączyli do frakcji ESN (w której zasiadają politycy AfD) w odpowiedzi bronił niemieckich kolegów.
– AfD jest najbardziej propolską partią niemiecką. Sprzeciwiała się temu, żeby Komisja Europejska blokowała Polsce pieniądze z powodu tzw. praworządności, sprzeciwiała się polityce klimatycznej, która jest antypolska, sprzeciwia się zmianie traktatów, odebrania Polsce prawa weta, przejęciu przez Unię Europejską kolejnych kompetencji Polski – mówił Mentzen na antenie Radia Zet.
To było jednak dwa lata temu. Dziś jak pisze Onet, reakcje Konfederacji na wyborczy sukces AfD są powściągliwe. Rzecznik Konfederacji Wojciech Machulski ocenił, że niedzielny wynik AfD jest dla Polski neutralny.
– Krytycznie patrzymy na wypowiedzi polskich polityków, że z kimś tam nie można rozmawiać. Nie, nie należy popadać w emocje i trzeba rozmawiać z każdym. Może się rzeczywiście okazać, że kiedyś AfD stworzy rząd w Niemczech. I jeśli przyjdzie taki dzień, że ktoś z AfD będzie kanclerzem, to lepiej mieć z nimi normalne kontakty – mówił Onetowi Machulski.
Ruch Narodowy od dawna sceptyczny wobec AfD
Nie jest to jednak stanowisko całego środowiska Konfederacji. Druga jej część, czyli Ruch Narodowy krytycznie podchodzi do współpracy z AfD. Już dwa lata temu po wyborach do Parlamentu Europejskiego politycy RN zadeklarowali, że nie dołączą – w odróżnieniu od kolegów z Nowej Nadziei – do wspólnej frakcji z AfD. Politycy Ruchu Narodowego przynależą do innej frakcji w PE – Patriotów dla Europy, do której należy m.in. czeski ANO, węgierski Fidesz czy francuskie Zjednoczenie Narodowe.
– Stosunek tej partii do Nord Stream I i Nord Stream II oraz wypowiedzi niektórych członków ugrupowania, które są wprost sprzeczne z polskim interesem narodowym, nie pozwalają myśleć o zbudowaniu zaufania i konstruktywnej współpracy w jednej grupie politycznej – deklarowała Anna Bryłka, europosłanka Ruchu Narodowego.
Dziś politycy Ruchu Narodowego oficjalnie nie komentują współpracy Nowej Nadziei z AfD. Pęknięcie w tej sprawie wewnątrz Konfederacji jest jednak wyraźne. Czy możemy zatem spodziewać się rozluźnienia współpracy między frakcją Sławomira Mentzena a AfD?
Ekspert: „kontrolowane tabu” w relacjach Nowej Nadziei i AfD
W ocenie Marcina Froni, eksperta ds. stosunków międzynarodowych, niekoniecznie musi to nastąpić.
– Wspólna frakcja w Parlamencie Europejskim nie oznacza wspólnego stanowiska we wszystkich sprawach. Europa Suwerennych Narodów (ESN) skupia przede wszystkim partie, które łączy sprzeciw wobec dalszej integracji europejskiej, nacisk na suwerenność państw i część wspólnych poglądów w polityce migracyjnej czy bezpieczeństwa. W jej skład wchodzą zarówno europosłowie AfD, jak i przedstawiciele polskiej Konfederacji, w tym Nowej Nadziei. Powiedziałbym do tej pory raczej o „kontrolowanym tabu” niż o pełnym zakazie dyskusji na sporne tematy. Dotyczyło to również kwestii bezpośrednio dotyczących polsko-niemieckich sporów historycznych, które są znacznie bardziej konfliktogenne – uważa Marcin Fronia.
Stanowisko Konfederacji wobec rosnącej siły AfD pozostaje niejednoznaczne, czego nie można powiedzieć o byłych kolegach Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka.
Partia Brauna wspiera AfD
– Europa się budzi, a establishment wpada w panikę. Wynik AfD pokazuje, że ludzie mają dość dyktatu Brukseli, Zielonego Ładu i niszczenia państw narodowych przez nielegalną imigrację. Polityczne trzęsienie ziemi dopiero się zaczyna. Piękna, biała Europa narodów wkrótce powróci – napisał na platformie X Włodzimierz Skalik, poseł KKP.
Wspólny sprzeciw wobec europejskiego mainstreamu, krytyka Kijowa oraz przychylność wobec Moskwy są wspólnymi mianownikami AfD oraz KKP. Antypolska retoryka AfD w tym kontekście posłom ugrupowania Grzegorza Brauna zupełnie nie przeszkadza.
PiS z dystansem, Rozwój Plus otwarcie krytyczny
Bardziej krytyczną postawę wobec AfD przyjmują Prawo i Sprawiedliwość oraz szczególnie Rozwój Plus.
Poseł PiS Andrzej Śliwka wskazuje, że z wyniku landowych wyborów przede wszystkim należy wyciągnąć wnioski, „a nie wpadać w euforię, czy, o zgrozo, być nimi przerażony”.
– Rosnące poparcie dla AfD pokazuje, że niemiecka polityka będzie coraz bardziej spolaryzowana, mniej przewidywalna i mocniej skoncentrowana na problemach wewnętrznych. Presja społeczna na zmianę polityki migracyjnej, gospodarczej i energetycznej będzie rosła, a wraz z nią zmieni się także sposób, w jaki Berlin będzie definiował swoje interesy w Europie. Dlatego tym bardziej istotne jest, aby w Polsce był niepodległościowy, patriotyczny rząd, który potrafi twardo zdefiniować interes Rzeczypospolitej i skutecznie go bronić – komentował Śliwka na platformie X.
Dużo bardziej zdecydowane stanowisko przyjął Łukasz Schreiber, szef klubu parlamentarnego Rozwoju Plus.
„44 proc. dla AFD w Saksonii-Anhalt… Jeżeli badanie exit-poll potwierdzi się, to są wyniki przerażające. Nie rozumiem jak Polak i patriota może cieszyć się z ich sukcesów. Ich dystans wobec Brukseli niczego tu nie zmienia” – napisał w mediach społecznościowych Łukasz Schreiber.
W podobnym tonie wypowiedział się także Paweł Szefernaker, szef gabinetu prezydenta.
– AfD idzie z programem, który jest wbrew interesowi Rzeczpospolitej – powiedział w Kanale Zero Szefernaker.
Marcin Fronia: nie można lekceważyć AfD
O ile na prawicy w kwestii AfD panuje wielogłos, o tyle stanowisko strony koalicji rządowej jest jednoznaczne. Premier Donald Tusk jeszcze w niedzielę nie gryzł się w język. Przy okazji rytualnie zaatakował prawicową opozycję.
– W Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z triumfu AfD w Niemczech. Trochę się ich nazbierało w Konfederacjach i PiS – napisał na X premier.
AfD jeszcze w tym miesiącu może wygrać kolejne wybory. 20 września landowe władze wybierać będą mieszkańcy Meklenburgii-Pomorza Przedniego oraz Berlina. Czy AfD wraz z kolejnymi sukcesami utwierdzi swoje już dziś twarde stanowiska?
Zdaniem Marcina Froni ta kwestia pozostaje pod znakiem zapytania.
– AfD po wygranych wyborach w Saksonii-Anhalt z pewnością stanie się bardziej pewna siebie i jej apetyt na większy dostęp do kolejnych poziomów władzy w Niemczech, większej roli w głównym nurcie politycznym Niemczech i poza nimi jeszcze bardziej wzrośnie. Kluczowe jest pytanie, czy wraz ze wzrostem znaczenia AfD tego typu wypowiedzi pozostaną wypowiedziami pojedynczych polityków, czy też zaczną być elementem oficjalnej linii całej partii, która przestaje – na razie tylko na poziomie jednego landu – być wyłącznie partią opozycyjną, ale otrzymuje dostęp do władzy i rządzenia. Nie można tego już teraz ani lekceważyć, ani wykluczyć – podsumowuje Fronia.
Główne wnioski
- Retoryka czołowych polityków AfD wobec Polski ma charakter systematycznie konfrontacyjny, a nie przyjazny. Wypowiedzi współprzewodniczących partii Alice Weidel i Tino Chrupalli, a także posła Kaya Gottschalka, wskazują na kwestionowanie granicy polsko-niemieckiej, przedstawianie Polski jako zagrożenia dla Niemiec oraz formułowanie roszczeń reparacyjnych wobec Warszawy.
- Reakcje polskiej sceny politycznej na sukces AfD są podzielone wzdłuż utrwalonych linii ideowych, przy czym na skrajnej prawicy widoczne jest wyraźne pęknięcie. Nowa Nadzieja utrzymuje powściągliwy dystans wobec swoich sojuszników z ESN, Ruch Narodowy krytycznie ocenia współpracę z AfD, a Konfederacja Korony Polskiej otwarcie świętuje wynik wyborczy niemieckiej skrajnej prawicy. Partie koalicji rządzącej oraz część prawicy parlamentarnej, w tym PiS i Rozwój Plus, krytykują antypolski kurs AfD.
- Zdaniem Marcina Froni rosnące poparcie dla AfD może w przyszłości przełożyć się na większe znaczenie tej partii w polityce niemieckiej i europejskiej, co z kolei postawi pytanie, czy antypolskie wypowiedzi pozostaną głosami pojedynczych polityków, czy staną się oficjalną linią ugrupowania. Kolejnym testem tej dynamiki będą wybory landowe w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i w Berlinie zaplanowane na 20 września.