Niemcy budują przy granicy gigantyczne centrum badawcze. Polska skorzysta czy straci?

W Goerlitz tuż przy polskiej granicy Niemcy tworzą wielki ośrodek badawczo-rozwojowy. To inwestycja na rzadko spotykaną w nauce skalę. Będą potrzebne setki naukowców i specjalistów z kilku dziedzin, co powoduje, że projekt jest ważny także z polskiej perspektywy.

astronomia, astrofizyka, kosmos
Niemiecki ośrodek badań astrofizycznych chce pozyskiwać do współpracy także naukowców z Polski. Czy to szansa na poszerzenie wiedzy czy ryzyko drenażu talentów? Fot. GettyImages

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. O tym, z jakim rozmachem Niemcy budują nowy ośrodek badawczo-rozwojowy tuż za polską granicą.
  2. W jakich obszarach chcą działać powstające w Goerlitz instytucje naukowe i ilu naukowców z Polski chcą zatrudnić.
  3. Jakie polskie firmy z obszaru eksploracji kosmosu Niemcy już zaprosili do współpracy.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Kilkaset metrów od polskiej granicy, w Goerlitz, Niemcy budują nowe wielkie centrum naukowo-badawcze, które ma połączyć astrofizykę, technologie, analizę wielkich zbiorów danych i współpracę z przemysłem. W Niemczech projekt jest już dobrze znany jako Deutsches Zentrum für Astrophysik (DZA). Jest elementem wielkiego planu rewitalizacji regionów pokopalnianych.

Docelowo DZA ma zatrudniać około tysiąca osób. Niemcy przewidziały na jego budowę i pełne przygotowanie do 2038 r. ponad miliard euro (nawet 1,2 mld euro). To inwestycja na rzadko spotykaną w nauce skalę.

Jest to też projekt bardzo ciekawy i ważny z polskiej perspektywy.

Drezno, Praga, Wrocław

Po okresie budżetowania widać, że na rozbudowę i pełne przygotowanie nowego centrum Niemcy dają sobie dekadę z okładem. Do 2038 roku ma powstać nowa siedziba DZA właśnie w Goerlitz. Ale nie w niemieckim stylu byłoby odkładanie spraw na potem. DZA nie czekając na nowy własny obiekt od początku działa w rozproszonej po kraju sieci badawczej.

A w tym roku centrum przyspieszyło także nawiązywanie współpracy z badaczami spoza Niemiec – z Polski i Czech.

To z jednej strony otwiera przed polskimi naukowcami zupełnie nowe szanse. Z informacji Centrum wynika, że docelowo ma zatrudniać około 350 naukowców i 350 specjalistów techników nie tylko z Niemiec. Z drugiej strony projekt już rodzi dywagacje, kto i jak na tym może stracić. Kilka polskich uczelni musi się liczyć z utratą badaczy, którzy na jakiś czas (oby określony) wybiorą niemiecki ośrodek. Rekrutacje już trwają.

Niedawno DZA zawarła umowy o współpracy z trzema największymi uczelniami z Wrocławia. Są to Uniwersytet Wrocławski, Politechnika Wrocławska, Uniwersytet Przyrodniczy. Do grona dołączył też Instytut Rozwoju Terytorialnego. Mówi się o trójkącie transgranicznym (wspólnie z Czechami) i rozwijaniu ośrodka innowacji i high-tech łączącego Saksonię i Dolny Śląsk.

– Współpraca z DZA w Görlitz jest dużą szansą dla nas i dla nich, i zdecydowanie powinna być rozwijana. W nauce synergia wysiłków prowadzi do wzmocnienia rezultatów. Oni mają swoje cele naukowe, my mamy swoje, ale można znaleźć obszary, w których te zainteresowania się spotykają. Mogą z tego wynikać nowe kierunki badań, wspólne projekty czy współpraca w zakresie wykorzystania aparatury. Możliwości są naprawdę bardzo szerokie – mówi w rozmowie z XYZ prof. Paweł Rudawy, zastępca dyrektora Instytutu Astronomii Uniwersytetu Wrocławskiego.

Obiekt do pozazdroszczenia

Saksonia kupiła już teren przyszłego kampusu – historyczny Kahlbaum-Areal nad Nysą – i ma udostępnić go DZA bezpłatnie. Land bierze też na siebie przygotowanie terenów pod tę inwestycję. Pod koniec lipca władze regionu informowały, że ustalane jest dokładne zapotrzebowanie na biura, laboratoria, warsztaty, przestrzenie konferencyjne, moce obliczeniowe i infrastrukturę techniczną.

– Współpraca naukowa może rozpocząć się dużo wcześniej niż działalność całego kampusu. My już rozmawiamy o bardzo konkretnych zagadnieniach. Jednym z tematów są wspólne badania radioastronomiczne związane z naszym nowym radioteleskopem ROSIE w Białkowie – mówi prof. Rudawy.

DZA podaje, że docelowo powstanie w Goerlitz ponad 350 stanowisk naukowych, około 350 technicznych, 200 administracyjnych i 100 miejsc kształcenia zawodowego. Poza kampusem na Kahlbaum-Areal w Görlitz drugim elementem infrastruktury będzie Low Seismic Lab – podziemne laboratorium planowane około 200 metrów pod ziemią, w granitowym masywie Łużyc. Tam ma być rozwijana m.in. ekstremalnie czuła aparatura dla astronomii fal grawitacyjnych.

Nie tylko patrzenie w gwiazdy. Biznes się liczy

Model DZA jest interesujący również dla biznesu, ponieważ badania w obszarze astrofizyki stanowią tylko jeden z filarów. Pozostałe to data science oraz rozwój technologii. Niemcy zakładają, że do Saksonii będą trafiały ogromne strumienie danych z obserwatoriów na świecie. DZA chce więc rozwijać technologie szybkiego i energooszczędnego przetwarzania danych, obliczenia wysokiej wydajności, nowe algorytmy i inteligentne sensory.

Centrum zapowiada na swojej stronie, że już na wczesnym etapie stworzy Instytut Rozwoju Technologii, którego laboratoria zostaną wyposażone w sprzęt optyczny, mechaniczny i elektroniczny, w technologię próżniową i kriogeniczną. DZA chce tam rozwijać m.in. nowe czujniki półprzewodnikowe, optykę krzemową i technologie sterowania dla obserwatoriów.

Warto podkreślić, że już na etapie kreowania współpracy z biznesem, a nie dopiero po to, by sprzedać biznesowi coś, co powstało bez zbadania potrzeb rynku wystartowało Centrum Innowacji i Transferu (CIT). Brokerzy technologii CIT spotkali się już m.in. z Siemens Energy, ZEISS Semiconductor Manufacturing Technology, Fraunhofer ENAS, TU Dresden, ale także z mniejszymi firmami z regionu Saksonii. Widać zatem, że Niemcy projektują instytut jako część ekosystemu rozwoju technologii na potrzeby gospodarki, a nie odizolowaną jednostkę badawczą.

Zdaniem eksperta

Scanway chętna do współpracy

DZA to dla nas potencjalny nowy, ciekawy partner, z którym moglibyśmy w przyszłości działać, jeśli będzie takie zainteresowanie. Widzę możliwe pola do współpracy. Mamy doświadczenie. W niektórych projektach już dostarczamy rozwiązania optyczne, ja teleskopy czy kamery, które w kosmosie będą realizować właśnie funkcje astrofizyczne, czyli związane z badaniami gwiazd.

Współpracujemy z Uniwersytetem Wrocławskim i Politechniką Wrocławską, a także z naukowcami z różnych części świata, m.in. w Danii na Uniwersytecie Kopenhaskim. Jesteśmy otwarci na nowe inicjatywy. Współpraca z ośrodkiem z Görlitz na pewno jest na naszej mapie drogowej.

Polski komponent

We współpracy z biznesem polski akcent także już się pojawił. Do partnerstwa w ramach tzw. DZA-Industrienetzwerk – sieci przedsiębiorstw współpracujących przy budowie i rozwoju nowego ośrodka badawczego – przystąpiły dwie polskie spółki: Blumilk oraz Radiotechnika.

To istotne, bo pokazuje, że polski udział nie musi ograniczać się do angażowania naukowców. Jest przestrzeń także do współpracy komercyjnej na wielu polach.

– Polska nauka może wnieść kompetencje związane z astronomią i radioastronomią. Każda uczelnia ma własne priorytety, dzięki czemu wyróżnia się w określonych sektorach. Na początek najważniejsze jest jednak nauczenie się współpracy – podkreśla prof. Paweł Rudawy.

Niemcy w Toruniu

Prof. Rudawy uważa, że w Polsce mamy wiele ośrodków, które mogą być naturalnymi partnerami DZA: Warszawa, Kraków, Poznań, Toruń, placówki PAN.

– Współpraca wielostronna, w której każdy zespół wnosi własne kompetencje, jest najbardziej efektywna – mówi.

Niemieccy naukowcy spotykają się i omawiają współpracę także z naukowcami z innych polskich ośrodków. Jedną z pierwszych uczelni, z którymi rozmawiał w Polsce dyrektor DZA, prof. Günther Hasinger, był Uniwersytet Zielonogórski. W środku lata prof. Hasinger wraz z ekipą DZA odwiedził obserwatorium astronomiczne Uniwersytetu Mikołaja Kopernika z Torunia.

– Prezentowaliśmy prowadzone badania i szukaliśmy wspólnych płaszczyzn do współpracy. Myślę, że to będzie kontynuowane – mówi prof. Krzysztof Katarzyński, dyrektor Instytutu Astronomii UMK.

Szansa czy drenaż mózgów?

Dla polskiej nauki pojawia się pytanie, czy centrum położone praktycznie na granicy nie stanie się przede wszystkim magnesem wyciągającym najlepszych młodych badaczy. Skala rekrutacji zapowiada się duża, a DZA podkreśla międzynarodowy charakter badań i zespołu.

Trzeba się spodziewać podbierania talentów, zwłaszcza młodych.

– Młodzi, inteligentni ludzie szukają lepszych możliwości rozwoju osobistego i wyższego wynagrodzenia. Jeżeli państwo nie zapewni choćby porównywalnych warunków zatrudnienia i płacy, będziemy obserwowali drenaż naukowców. Tego nie da się powstrzymać, odwołując się wyłącznie do patriotyzmu czy miłości do ojczyzny – uważa prof. Rudawy.

Problem dostrzega też prof. Katarzyński, ale nie uważa, że bilans musi być dla Polski negatywny.

– Niektórzy mówią: wyciągną od nas wszystkich zdolnych, młodych. Pewnie tak, bo to będzie kusząca propozycja, ale przecież nie wszyscy zostaną tam na stałe. Część z nich wróci z ogromnym doświadczeniem naukowym i z wiedzą o pracy w potężnym centrum badawczym – ocenia astronom.

Profesor wskazuje również na praktyczną możliwość współpracy: nie każdy musi przenosić się do Goerlitz.

– Wiele badań można prowadzić w swoich macierzystych instytucjach. Ważna jest kooperacja i wymiana informacji – wskazuje prof. Katarzyński.

Obaj badacze podkreślają, że migrowanie talentów nie jest problemem wywołanym przez DZA.

– Najzdolniejsi ludzie od dawna wyjeżdżają tam, gdzie mają lepsze warunki rozwoju. Polska także miała wybitnych astronomów, którzy największych odkryć dokonywali za granicą, choć często pozostawali też związani z polską nauką. Najlepiej byłoby, gdyby młodzi badacze mogli zdobywać doświadczenie w takich ośrodkach jak DZA i jednocześnie zachowywać silne kontakty z polskimi zespołami – mówi prof. Rudawy.

Żeby naukowa emigracja nie skończyła się trwałym drenażem talentów (tzw. brain drain), trzeba lepiej zadbać o młodych badaczy.

Projekty w Goerlitz to walka z regionalnym wykluczeniem, ale w samych Niemczech też wzbudzają dyskusje i emocje. DZA przyciąga przecież z innych ośrodków badawczych także gwiazdy niemieckiej nauki.

Goerlitz staje się ważnym ośrodkiem naukowym

Pomysł na DZA w Goerlitz jest jednym z elementów transformacji regionów odchodzących od wydobycia węgla brunatnego w Niemczech. Projekt budowy centrum to jeden z dwóch zwycięzców konkursu pt. Nauka tworzy nowe perspektywy dla regionu. Inwestycje w naukę mają tworzyć nowe miejsca pracy, przyciągać specjalistów i rozwijać gospodarczo regiony przechodzące transformację po odejściu od węgla. Ustawa o wzmocnieniu regionów węglowych przewidziała dla każdego z nowych wielkich centrów badawczych do 1,1 mld euro środków federalnych do końca 2038 r. Saksonia podaje zaś w oficjalnych komunikatach, że docelowy roczny budżet DZA może sięgać 170 mln euro.

Kolejny ośrodek badawczy w regionie to Center for the Transformation of Chemistry (CTC) z lokalizacjami w Delitzsch, na północ od Lipska oraz w Merseburgu. Docelowo oba miejsca mają zatrudniać około 1000 osób. CTC ma się zajmować transformacją przemysłu chemicznego w kierunku gospodarki obiegu zamkniętego. Projekt od początku łączy badania podstawowe z zastosowaniami przemysłowymi i współpracą z firmami. To przedsięwzięcie finansowo praktycznie bliźniacze do DZA: na rozwój CTC do 2038 r. przeznaczono także ponad miliard euro. W Delitzsch ma rozpocząć się budowa Chemistry Innovation Lab. Do 2038 r. centrum ma mieć nawet 40 niezależnych grup badawczych.

W samym Goerlitz rozwija się natomiast także CASUS – Center for Advanced Systems Understanding, działające od 2019 r. w strukturze Helmholtz-Zentrum Dresden-Rossendorf. Ośrodek specjalizuje się w sztucznej inteligencji, machine learning, modelowaniu i obliczeniach wysokiej wydajności, wykorzystywanych m.in. w badaniach materiałowych i klimatu. Centrum czeka na nową siedzibę, w której pomieści rozbudowany zespół badawczy. Na rozwój CASUS przewidziano ok. 261 mln euro, a jego nowa siedziba w Goerlitz ma pomieścić do ok. 140 pracowników.

Kolejnym przedsięwzięciem jest Fraunhofer Hydrogen Lab Görlitz, laboratorium przeznaczone do badań nad produkcją, magazynowaniem i wykorzystaniem wodoru. Na projekt przeznaczono ponad 42 mln euro. Pełne uruchomienie laboratorium planowane jest na 2027 r.

Zdaniem eksperta

Zgorzelec zyskuje i traci jednocześnie

Dla Zgorzelca rozwój ośrodka badawczego w Goerlitz to dobra wiadomość, ale ma też swoją ciemną stronę. Zmagamy się z kryzysem demograficznym, a w powiecie zgorzeleckim sytuacja jest wyjątkowo trudna. Gdyby więc część osób zatrudnionych po niemieckiej stronie zdecydowała się zamieszkać u nas, byłoby to dla miasta korzystne. To nowi mieszkańcy, więcej dzieci w szkołach i przedszkolach, więcej klientów sklepów, restauracji i usług. Większy ruch to nowe miejsca pracy. Polskie firmy mogą też obsługiwać instytucje i ich pracowników po niemieckiej stronie, a nasi mieszkańcy znajdować tam zatrudnienie.

Problem polega jednak na tym, że ponad 30 proc. mieszkańców powiatu zgorzeleckiego już dziś pracuje w Niemczech i tam płaci podatki, choć mieszkają po polskiej stronie. Każdy chce lepszych dróg, parków, oświetlenia miasta, szkół, obiektów sportowych i innych usług publicznych. Ale na to potrzebne są pieniądze, które do nas od naszych mieszkańców nie wpływają. Oszacowaliśmy, że tracimy rocznie około 20 mln zł z tytułu PIT – i to przy założeniu, że ci ludzie zarabialiby po polskiej stronie tylko minimalne wynagrodzenie.

Mieszkańcy wydają tutaj pieniądze, budują domy, robią zakupy, tankują paliwo, więc państwo korzysta z VAT i akcyzy. Samorząd jednak nie otrzymuje odpowiedniej części wpływów. A gdy samorząd nie będzie miał pieniędzy na drogę czy inną infrastrukturę, Zgorzelec przestanie być atrakcyjnym wyborem. Dlatego od dawna postulujemy mechanizm rekompensaty dla gmin przygranicznych. Chodzi o wyrównanie kosztów utrzymywania infrastruktury dla ludzi, którzy podatki dochodowe płacą za granicą.

Polska jaskółka?

Nie mamy nigdzie w Polsce regionalnego odpowiednika projektu Goerlitz. Jakąś szansę na realizację ma pomysł przerobienia likwidowanej kopalni Wujek w Katowicach na Centrum Symulacji Osadnictwa Kosmicznego i Centrum Technologii Kosmicznych. W sierpniu minister finansów i gospodarki Andrzej Domański zapowiedział powołanie samorządowej spółki celowej, która przygotuje studium wykonalności dla tego pomysłu. Koncepcja pochodzi od dr Tomasza Rożka z fundacji Nauka. To lubię. Samorząd, rząd i lokalna uczelnia zadeklarowały chęć realizacji i wsparcie dla projektu.

Plan zakłada wykorzystanie powierzchni kopalni i podziemnych wyrobisk. Około 370 m pod ziemią miałby powstać habitat do symulacji pobytu ludzi na Księżycu i Marsie, poligony dla robotów i łazików oraz instalacje do badań nad uprawami i pozyskiwaniem surowców. Szyb mógłby służyć eksperymentom z mikrograwitacją. Na powierzchni przewidziano centrum budowy satelitów, laboratoria, park startupów i centrum edukacyjne.

Jednym ze źródeł finansowania inwestycji miałby być zapowiedziany przez rząd fundusz rozwoju sektora kosmicznego o wartości 500 mln zł przeznaczony na rozwój polskich technologii i firm z branży kosmicznej, a także program kredytowy BGK kierowany do samorządów.

W Polsce ma też powstać najnowsze centrum badawczo-rozwojowe Europejskiej Agencji Kosmicznej. Skala tego projektu nie jest jednak znana.

Główne wnioski

  1. Gigantyczna inwestycja przy polskiej granicy. W Goerlitz, kilkaset metrów od Polski, Niemcy budują Deutsches Zentrum für Astrophysik (DZA) – centrum łączące astrofizykę, big data i technologie. Do 2038 r. przeznaczono na to ponad 1 mld euro. Placówka chce zatrudnić 350 naukowców i tyle samo wyspecjalizowanych techników. To element transformacji regionów pokopalnianych Saksonii.
  2. Szansa i ryzyko dla Polski. DZA już współpracuje z uczelniami z Wrocławia, Torunia i Zielonej Góry, a także z polskimi firmami. Możliwe są wspólne badania i transfer technologii. Jednocześnie polskiej nauce grozi drenaż talentów – lepsze warunki mogą przyciągnąć do niemieckiego ośrodka rzesze młodych badaczy. Eksperci podkreślają, że część wróci z doświadczeniem, ale tylko, gdy Polska zadba o konkurencyjne warunki zatrudnienia.
  3. Lokalny i szerszy bilans. Dla polskiego Zgorzelca inwestycja u sąsiadów to szansa – na nowych mieszkańców i klientów. Ale burmistrz miasta narzeka, że nie każdy mieszkaniec wnosi do lokalnej gospodarki swoje daniny. Miasto traci w podatkach płaconych w Niemczech zamiast w Polsce ok. 20 mln zł (z PIT); Polska może zyskać naukowo i gospodarczo, rozwijając własne inicjatywy, m.in. planowane centrum kosmiczne w kopalni Wujek w Katowicach.