Sytuacja w cieśninie Bab al-Mandab komplikuje się. Huti zajęli kluczową wyspę
Jemeńscy rebelianci Huti zajęli wyspę Perim oraz miasto Dhubab. Oba punkty są kluczowe dla kontroli cieśniny Bab al-Mandab. Sytuacja grozi odcięciem dostaw ropy z Arabii Saudyjskiej.

Fot. Gallo Images/Orbital Horizon/Copernicus Sentinel Data
W piątek jemeńscy rebelianci Huti zajęli wyspę Perim po wycofaniu się z niej sił rządowych – podaje agencja AFP. Wcześniej Huti zajęli też portowe miasta Dhubab oraz Mokka.
Zajęcie obu punktów de facto pozwala na kontrolę cieśniny Bab al-Mandab. Zwany Bramą Łez szlak morski leży między Jemenem a Dżibuti i Erytreą, a wyspa Perim przecina go na pół.
To z kolei zła informacja dla światowych rynków ropy. Po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie i sparaliżowaniu żeglugi przez cieśninę Ormuz, Arabia Saudyjska przekierowała eksport ropy na Morze Czerwone. Stamtąd tankowce przewoziły ją albo przez Kanał Sueski na Morze Śródziemne, albo przez leżącą przy cieśninie Bab al-Mandab trasę prowadzącą na Morze Arabskie.
Jemen, Arabia Saudyjska i USA reagują
Według agencji Reutera ofensywa Huti jest dowodzona przez Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Choć Teheran zaprzecza tym doniesieniom, pewne jest, że przejęcie kontroli nad Bramą Łez daje Iranowi przewagę nad USA, ograniczając jeszcze mocniej dostawy ropy z Bliskiego Wschodu.
Rząd Jemenu ogłosił, że w tym tygodniu podejmie próbę odwrócenia sytuacji. Ma przeprowadzić szybką ofensywę wzdłuż Morza Czerwonego.
Tymczasem następca tronu Arabii Saudyjskiej, książe Mohammed bin Salman, miał dwukrotnie dzwonić do prezydenta USA Donalda Trumpa, by nakłonić go do zbombardowania pozycji Huti. Ten miał jednak odmówić, obiecując jedynie zwiększenie pośredniego wsparcia.
Źródło: PAP, XYZ