Kategoria artykułu: Polityka

Tusk traci poparcie. Czy koalicja 15 października ma jeszcze szanse na reelekcję? (ANALIZA)

Czy da się w Polsce wygrać wybory, mając na rok przed elekcją więcej przeciwników niż zwolenników? Dane z ostatnich 15 lat pokazują, że gabinety z ujemnym bilansem notowań rzadko wygrywały kolejne wybory. Dziś rząd Donalda Tuska znajduje się właśnie w takim momencie.

Premier Donald Tusk ma polityczne powody do zmartwień. Jak pokazują historyczne trendy, na rok przed wyborami negatywny bilans poparcia netto dla rządu może być bardzo trudny do odwrócenia. Fot. PAP/Albert Zawada

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak w sondażach wypadają ugrupowania koalicji rządowej.
  2. Jak Polacy oceniali pracę rządu Donalda Tuska we wrześniu 2026 roku.
  3. Jak bilans notowań obecnego rządu wypada na tle rządów Tuska, Kopacz i Morawieckiego rok przed poprzednimi wyborami.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Gorący przebieg pierwszego powakacyjnego posiedzenia sejmu, dalszy ciąg afery wokół Zondacrypto czy kolejny epizod wojny o TK to fakty z zaledwie pierwszych dni września. Nie zanosi się, aby tempo politycznych wydarzeń zwolniło. Wręcz przeciwnie – w październiku wybija kolejna rocznica wyborów parlamentarnych, co oznacza, że do kolejnych wyborów pozostanie już zaledwie 12 miesięcy.

Sondaże partyjne: KO liderem, ale bez przełomu

To dobra okazja, aby zrobić mały krok wstecz i na chłodno przeanalizować przedwyborczą sytuację obozu rządowego – szczególnie w odniesieniu do analogicznych okresów z przeszłości.

Bieżący stan gry dla Koalicji Obywatelskiej i jej partnerów koalicyjnych od dawna jest niekorzystny. Punktem zwrotnym w sondażowych trendach były wybory prezydenckie, po których poniżej progu wyborczego spadły notowania Polski 2050 i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Politycy ludowców deklarują, że swoim wynikiem nie są nadmiernie przejęci, bowiem tradycyjnie ich ugrupowanie w badaniach opinii publicznej jest niedoszacowane.

Inaczej jednak wygląda sytuacja partii Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Poparcie dla Polski 2050 od wielu miesięcy oscyluje w granicach błędu statystycznego. Według nieoficjalnych doniesień w partii panuje przekonanie, że do przyszłorocznych wyborów niezbędny będzie start w koalicji z innym ugrupowaniem.

Stabilne za to są notowania Lewicy – jej poparcie oscyluje w okolicach 6-6,5 proc. Partia marszałka sejmu Włodzimierza Czarzastego nie spoczęła w wakacje na laurach i jako jedyne ugrupowanie współtworzące rząd zorganizowała letnią trasę po Polsce. Nowa Lewica chwaliła się swoimi sukcesami koalicyjnymi i opowiadała o dalszych planach na kolejny rok.

Lewica wśród mniejszych partii koalicji jako jedyna wykazuje względną stabilność. I właśnie ta wiadomość może przyprawiać premiera Donalda Tuska o ból głowy.

Stabilnie, ale bez satysfakcji

Na nic nie zdaje się bowiem zdecydowane prowadzenie Koalicji Obywatelskiej w sondażach. Od ponad dwóch lat uśrednione poparcie dla KO waha się od 29 proc. do 33 proc. (w zależności od typu sondaży i momentu badania). To jednak o wiele za mało, aby móc myśleć o spokojnej reelekcji w 2027 roku.

Niepokój wśród obozu rządowego mogą także wzbudzać inne, być może nawet bardziej kluczowe notowania, czyli te dotyczące oceny prac rządu realizowane regularnie przez CBOS.

Przeważa krytyka

W najnowszej odsłonie badania opublikowanej na początku września jedna trzecia badanych deklarowała się jako zwolennicy rządu (32 proc.). Nieco więcej jest przeciwników rządu – w ostatnim badaniu odsetek ten wynosi 40 proc. Obojętny jest co czwarty ankietowany (24 proc.).

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

W ostatnich miesiącach wyniki wyglądały podobnie. Z dwoma wyjątkami – w lipcu tego roku rząd wspierało 29 proc. ankietowanych, ale dużo więcej – niemal połowa (48 proc.) była jego przeciwnikami. Wyniki z ubiegłego miesiąca były prawdopodobnie następstwem afery wokół Warszawskiego Szpitala Południowego.

Drugim wyjątkiem były także notowania z lipca 2025 r. po przegranych dla koalicji 15 października wyborach prezydenckich. Wówczas przeciwników rządu było również 48 proc., zaś zwolenników – 32 proc.

Jednak nawet nie uwzględniając dwóch „wypadków” w ocenie prac rządu, Donald Tusk i jego ministrowie nie mają powodów do zadowolenia. Szczególnie kiedy zestawimy ze sobą notowania rządu na rok przed wyborami z poprzednich lat.

W 2010 roku Tusk był w lepszym położeniu

Rok 2010 przyniósł wstrząs, który na lata umeblował polską politykę. Prezydentem został Bronisław Komorowski z Platformy Obywatelskiej, która od 2007 roku rządziła wspólnie z Polskim Stronnictwem Ludowym.

Co interesujące, dramat w Smoleńsku i jego konsekwencje, nie wpłynęły znacząco negatywnie na notowania rządu Donalda Tuska. Wręcz przeciwnie – na początku 2010 rząd popierało 36 proc. badanych. Na koniec roku było to już 41 proc. Są to zatem o kilka punktów procentowych wyższe niż bieżące pozytywne notowania rządu.

To, co także różni bieżące notowania od tych sprzed 15 lat, to inne odsetki ocen negatywnych i obojętnych. W 2010 roku odsetek przeciwników rządu oscylował między 24 a 34 proc. Niemal tyle samo było ankietowanych mających do rządu stosunek obojętny (od 26 proc. do 33 proc.).

Wybory parlamentarne w 2011 roku zakończyły się reelekcją rządu tworzonego przez PO i PSL, które zdobyły wówczas łącznie 47,5 proc. poparcia. To wystarczyło, by stworzyć większość w sejmie (235 mandatów).

Punkt wyjścia pod kątem popularności rządu w 2010 roku był zatem dla ówczesnego rządu Donalda Tuska korzystniejszy niż bieżący. Wówczas zwolenników rządu było blisko 40 proc., a przeciwników rządu i tych wobec niego obojętnych było mniej więcej tyle samo. Dziś rząd ma poparcie rzędu 30 proc., a jego przeciwników jest o ok. 10 punktów procentowych więcej niż zwolenników. Dużo mniej jest za to obywateli obojętnych niż jeszcze 15 lat temu.

Kopacz, Morawiecki i wnioski z przeszłości

Pozostałe przykłady z historii badań społecznych nie są pozytywnym sygnałem dla koalicji 15 października. Z naszej analizy wynika, że rządy, które wykazywały się negatywnym bilansem netto notowań na rok przed wyborami, przegrywały późniejsze elekcje. To jednak nie jest prawidłowość i należy w tym miejscu wyjaśnić jej niuanse.

W 2014 roku na około rok przed wyborami zmienił się premier. Donald Tusk objął stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, a do gmachu przy alejach Ujazdowskich wprowadziła się Ewa Kopacz. W ostatnim notowaniu za kadencji Tuska zwolenników rządu było 35 proc., a jego przeciwników – 37 proc. Różnica zatem nie jest duża.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Od października 2014 roku CBOS pytał już o rząd Ewy Kopacz. Blisko ok. 40 proc. wyrażało wobec niego obojętność. Trzeba zatem brać pod uwagę tzw. efekt nowej miotły, który na kilka miesięcy spowodował poprawienie bilansu netto notowań rządu. Na pół roku (w kwietniu 2015 r.) notowania netto się wyzerowały, a w maju – były negatywne. Był to zatem efekt krótkotrwały.

W 2018 roku obraz sytuacji był diametralnie inny. Rząd Mateusza Morawieckiego cieszył się pozytywnymi notowaniami netto. We wrześniu 2018 r. rząd popierało 41 proc. ankietowanych, przeciwników było 22 proc., a obojętnych – 32 proc. Bilans netto wynosił zatem +19 p.p. Rok później Zjednoczona Prawica sięgnęła po reelekcję i ponownie objęła samodzielne rządy, zdobywając 43,6 proc. głosów.

Można wygrać, ale przegrać

Cztery lata później rząd Zjednoczonej Prawicy był już w zupełnie innym miejscu. We wrześniu 2022 roku gabinet Mateusza Morawieckiego miał znacząco więcej przeciwników od zwolenników. Odsetek osób popierających rząd wyniósł wówczas 28 proc. Przeciwnych gabinetowi PiS było znacząco więcej – 46 proc. Obojętny był niemal co czwarty ankietowany – 23 proc. Bilans netto był znacząco gorszy niż cztery lata wcześniej – wyniósł -18 p.p.

Warto w tym miejscu dodać, że w 2023 roku PiS uzyskał więcej głosów (35,38 proc.) niż odsetek osób popierających rząd na rok przed wyborami. To zatem kolejne zastrzeżenie do naszej tezy. Choć PiS oczywiście nie był w stanie uzyskać kolejnej reelekcji, to poparcie dla partii ostatecznie przewyższyło odsetek zwolenników rządu na rok przed wyborami.

Mobilizacja elektoratu pomoże?

Wnioski? Jeśli zatem opierać się na danych dotyczących poparcia rządu na rok przed wyborami, to dla obecnej koalicji nie ma dobrych wieści. Negatywny bilans netto rządowych notowań jest trudny do nadrobienia. Gabinety Ewy Kopacz oraz drugi rząd Mateusza Morawieckiego miały więcej przeciwników, niż zwolenników i rok później musiały uznać wyższość swoich politycznych oponentów.

Nie oznacza to jednak, że koalicja 15 października może już wywieszać białą flagę. PiS w 2023 roku, choć władzy nie utrzymał, to jego poparcie wyniosło ponad 35 proc. O reelekcji zadecydują także inne czynniki takie jak konsolidacja komitetów wyborczych, kształt list wyborczych oraz – co być może jeszcze ważniejsze – mobilizacja swojego elektoratu.

Główne wnioski

  1. Notowania partii tworzących koalicję rządową od ponad dwóch lat nie dają podstaw do optymizmu. Koalicja Obywatelska utrzymuje przewagę w sondażach, lecz jej poparcie od dawna oscyluje między 29 a 33 proc., co nie pozwala myśleć o spokojnej reelekcji. Z koalicjantów jedynie Lewica może cieszyć się stabilnym poparciem przekraczającym próg wyborczy.
  2. Ocena prac rządu mierzona regularnie przez CBOS, również wypada niekorzystnie dla koalicji. We wrześniu 2026 roku 32 proc. badanych deklarowało poparcie dla rządu, a 40 proc. było mu przeciwnych. Taki stan utrzymuje się od miesięcy z wyjątkiem okresu po wyborach prezydenckich i aferze wokół Szpitala Południowego, kiedy tymczasowo przybyło przeciwników rządu.
  3. Zestawienie bieżących wyników z analogicznymi okresami sprzed poprzednich wyborów pokazuje, że obecna sytuacja rządu Tuska jest gorsza niż w 2010 roku, gdy przewaga zwolenników nad przeciwnikami była wyraźna i bliższa wzorcowi z 2014 oraz 2022 roku. Wówczas rządy Kopacz i Morawieckiego również notowały ujemny bilans. Rok później przegrały wybory. Zależność ta nie jest jednak regułą bezwzględną, bo PiS w 2023 roku mimo ujemnego bilansu zdobył ponad 35 proc. głosów, więcej niż wynikałoby z samej oceny prac rządu. Decydować będą zatem także inne czynniki jak np. mobilizacja danych elektoratów przy urnie.