Agenci AI zamiast skryptów. TesterArmy chce podbić rynek i zebrał na to miliony od znanych inwestorów
Polski TesterArmy zamknął rundę pre-seed o wartości ok. 1,2 mln dolarów, czyli ponad 4,5 mln zł. Kapitał wyłożyli Y Combinator, trzy fundusze venture capital oraz grupa aniołów biznesu związanych z globalnym rynkiem narzędzi dla programistów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego znani twórcy globalnych firm technologicznych zdecydowali się zainwestować w młody polski startup zajmujący się testowaniem oprogramowania.
- Jak TesterArmy chce wykorzystać boom na programowanie wspierane przez AI i rozwiązać problem, który może rosnąć wraz z tempem powstawania nowego kodu.
- Co stoi za szybkim wzrostem firmy, która ma już ponad 50 płacących klientów i zamierza mocniej wejść na rynek amerykański.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
TesterArmy to jeden z przykładów sukcesów Polaków poza granicami kraju. Startup rozwinął się w ramach Y Combinator – legendarnego akceleratora z San Francisco. Twórcy firmy poznali się jednak przy pracy w polskim Callstacku. Szymon Rybczak, CEO firmy, kiedy TesterArmy dołączył do akceleratora, był wciąż w technikum. Co przekonało inwestorów? Pomysł i realizacja.
Startup chce wykorzystać finansowanie do rozwoju agentów AI, którzy samodzielnie testują aplikacje internetowe i mobilne, oraz do zwiększenia zespołu. Firma ma już ponad 50 płacących klientów, a według jej CEO w ostatnich miesiącach przychody rosły o ok. 50 proc. miesiąc do miesiąca.
– Lubimy pracować blisko z klientami. Często nazywamy ich partnerami, bo ich uwagi wpływają na to, w jakim kierunku rozwijamy platformę. Stale pracujemy też nad tym, by jak najwięcej użytkowników korzystało z platformy regularnie – mówi Szymon Rybczak, CEO i współzałożyciel TesterArmy.
Interesujący, obok samej firmy, jest zestaw inwestorów, którzy uwierzyli w startup. W rundzie, obok Y Combinatora, wzięły udział AIP Seed, Eight Capital i Script Capital. Lista inwestorów indywidualnych jest osadzona w świecie oprogramowania. Zainwestowali m.in. Guillermo Rauch, założyciel i CEO Vercela, Charlie Cheever, CEO Expo i współzałożyciel Quory, Mike Grabowski, współzałożyciel Callstacka, Fryderyk Wiatrowski, CEO i współzałożyciel Viktora, a także Bartek Pucek oraz Piotr i Tomasz Karwatkowie.
Inwestorzy w TesterArmy. To legendy świata technologii
Lista inwestorów nie jest przypadkowa. Vercel jest jedną ze znanych firm tworzących infrastrukturę i narzędzia dla tworzenia aplikacji webowych, a Expo rozwija platformę ułatwiającą budowę aplikacji m.in. na iOS i Androida z wykorzystaniem React Native. Z Callstackiem związani byli wcześniej obaj współzałożyciele TesterArmy: Szymon Rybczak i Oskar Kwaśniewski.
Instytucjonalni inwestorzy również wpisują się w profil młodej spółki technologicznej. AIP Seed określa się jako prywatny fundusz inwestujący we wczesne etapy i firmy o globalnym potencjale, ze szczególnym zainteresowaniem sztuczną inteligencją. Eight Capital koncentruje się m.in. na AI, infrastrukturze i narzędziach dla programistów oraz inwestycjach w spółki z Y Combinatora przed Demo Day. Script Capital to z kolei fundusz z San Francisco inwestujący na etapach pre-seed i seed w internetowe i software'owe startupy.
Polscy aniołowie uwierzyli w TesterArmy
W gronie aniołów są również przedsiębiorcy dobrze znani z polskiego rynku technologicznego. Bracia Piotr i Tomasz Karwatkowie stworzyli m.in. Divante i rozwijają działalność inwestycyjną Catch the Tornado. W jej ramach angażowali się w dziesiątki startupów, w tym na wczesnym etapie w ElevenLabs. Mike Grabowski jest z kolei współtwórcą Callstacka – czyli byłego pracodawcy młodych founderów.
Runda ma dać TesterArmy przede wszystkim czas na rozwój produktu i znalezienie powtarzalnego modelu wzrostu. Spółka deklaruje, że nie chce szybko wracać na rynek po kolejne finansowanie.
– Pozyskane środki mają nam zapewnić spokojny horyzont dla dalszego rozwoju firmy, bez presji na szybkie zbieranie kolejnej rundy. Teraz chcemy pozyskać jeszcze więcej klientów i stworzyć powtarzalny sposób ich pozyskiwania. Dalej będziemy też rozwijać naszą platformę. Ale warunkiem kolejnej rundy będzie odpowiedni poziom rozwoju oraz udowodnienie, że umiemy pracować z największymi firmami na świecie – mówi Szymon Rybczak.
Zdaniem eksperta
To zespół z doświadczeniem i ambicją zbudowania globalnego biznesu
Przekonał nas również sam obszar działalności spółki. TesterArmy wykorzystuje AI agentów do automatyzacji QA i testowania oprogramowania. Agenci uruchamiają aplikację w prawdziwej przeglądarce lub na urządzeniu mobilnym i korzystają z niej w sposób zbliżony do realnego użytkownika – klikają, wpisują dane, przechodzą przez kolejne procesy i sprawdzają, czy aplikacja działa prawidłowo. Dzięki temu mogą wykrywać nie tylko wcześniej zdefiniowane błędy i regresje, ale również problemy, których zespół nie przewidział.
Szczególnie interesujące jest połączenie tego rozwiązania z procesem developmentu. TesterArmy może być uruchamiany przy każdym Pull Requeście: agent analizuje wprowadzone zmiany, sam przygotowuje plan testów dopasowany do konkretnego PR-a, a następnie wykonuje go w aplikacji i raportuje wyniki bezpośrednio w GitHubie. Oznacza to, że testowanie może stać się integralną częścią procesu tworzenia oprogramowania, a nie etapem następującym dopiero po jego zbudowaniu.
Widzimy w tym duży potencjał, szczególnie w związku z rosnącym wykorzystaniem AI przez zespoły programistyczne. AI pozwala dziś developerom tworzyć oprogramowanie znacznie szybciej, ale jednocześnie zwiększa znaczenie automatycznego QA – szybsze tworzenie kodu nie powinno oznaczać proporcjonalnie większej liczby błędów. TesterArmy odpowiada właśnie na ten problem, automatyzując znaczną część procesu testowania i pozwalając zespołom szybciej dostarczać nowe funkcje przy zachowaniu większej pewności co do jakości produktu.
Agent zamiast kolejnego skryptu testowego
TesterArmy próbuje rozwiązać problem, który rośnie razem z tempem produkcji oprogramowania. Narzędzia oparte na generatywnej AI coraz częściej pomagają programistom pisać i modyfikować kod, dzięki czemu zespoły są w stanie szybciej wprowadzać kolejne wersje produktów. Wąskim gardłem może stawać się jednak kontrola jakości: każda zmiana może naruszyć funkcję, która wcześniej działała poprawnie, a ręczne testy lub klasyczne automaty są kosztowne w utrzymaniu.
– Naszym klientem może być każda firma, która tworzy oprogramowanie i dba o to, by użytkownik mógł korzystać z jej produktów bez problemów i frustracji. Każdy z nas może wymienić mnóstwo sytuacji, gdy aplikacja zawieszała się, uniemożliwiała wykonanie prostej czynności lub po prostu nie działała. Celem TesterArmy jest wykrywanie takich błędów, zanim aplikacja trafi do użytkowników. Największe zainteresowanie widzimy wśród firm, które regularnie wypuszczają nowe wersje swoich produktów i nie chcą, by ich jakość spadała wraz z ich coraz szybszym rozwojem – tłumaczy Szymon Rybczak.
Zdaniem eksperta
Jak rozwiązać problem
Jak zmieni się programowanie w świecie AI
TesterArmy chce być jednym z mechanizmów kontrolnych przy użyciu AI. Użytkownik nie musi pisać skryptu testowego ani definiować technikaliów. Zamiast tego opisuje naturalnym językiem rezultat, który chce sprawdzić. Przykładowe polecenie może brzmieć: „Zaloguj się, dodaj produkt do koszyka, dokończ płatność”. Agent uruchamia stronę internetową lub aplikację mobilną, klika, wypełnia formularze i ocenia, czy kolejne elementy ścieżki działają poprawnie.
Według spółki system radzi sobie także z logowaniem oraz kodami weryfikacyjnymi przesyłanymi e-mailem lub SMS-em. Nie potrzebuje dostępu do kodu źródłowego klienta: wystarczy adres strony albo dostęp do aplikacji. Test może być uruchamiany ręcznie lub automatycznie przy zmianach w kodzie, tak aby sprawdzić zarówno nową funkcję, jak i kluczowe ścieżki użytkownika.
– Tradycyjne testy automatyczne działają zgodnie ze sztywnym scenariuszem. Nasi agenci AI działają w oparciu na celu oraz intencji użytkownika. Wystarczy opisać zwykłym językiem, co powinno się wydarzyć, a agenci sami dostosują się do zmian w produkcie. Naszą misją jest sprawienie, by testowanie było jak najprostsze dla szybko poruszających się zespołów – mówi Oskar Kwaśniewski, CTO i współzałożyciel TesterArmy.
Warto wiedzieć
AI podbija firmy, ale wciąż to wczesny etap
Sztuczna inteligencja weszła już do głównego nurtu biznesu, ale większość firm nadal nie wykorzystuje jej na dużą skalę. Według badania McKinsey z 2025 r. 88 proc. organizacji regularnie wykorzystuje AI w co najmniej jednej funkcji biznesowej. Rok wcześniej było to 78 proc.
Jednocześnie aż 62 proc. organizacji korzystających z AI pozostaje na etapie eksperymentów lub pilotaży. Tylko 31 proc. deklaruje skalowanie rozwiązań AI, a 7 proc. wdrożyło je w pełni w całej organizacji.
W przypadku software engineering 52 proc. respondentów wykorzystujących generatywną AI w tej funkcji deklarowało spadek kosztów w drugiej połowie 2024 r. To jeden z najwyższych wyników wśród analizowanych funkcji biznesowych. W kolejnych miesiącach użycie AI w tej branży znacząco przyspieszyło.
Ponad 50 klientów i szybki wzrost przychodów
Rozwiązanie TesterArmy jest już sprawdzone „w boju”. TesterArmy znalazło się w wiosennym batchu Y Combinatora w 2026 r. To legendarny akcelerator wyłuskujący najciekawsze startupy na świecie.
Jednocześnie z platformy TesterArmy korzysta już ponad 50 zespołów – od startupów na etapie seed po firmy po rundzie C. Wśród użytkowników wymienia Resend, bolt.new, Novu, CodeCrafters, Rork i Nando's.
Model biznesowy TesterArmy
Model sprzedaży ma być możliwie samoobsługowy. Każdy użytkownik może zarejestrować się i zacząć testować platformę bez wcześniejszego kontaktu z handlowcem. Z takiej ścieżki – jak podaje spółka – korzysta większość klientów. Nawet większe firmy mają często najpierw samodzielnie testować narzędzie, a dopiero później umawiać się na rozmowę sprzedażową.
Początkowo ważną rolę w zdobywaniu klientów odegrał Y Combinator.
– Y Combinator bardzo nam pomógł na starcie. Zapewnił nam kredyt zaufania, kontakty i pierwsze rozmowy z klientami. Dziś coraz większą rolę odgrywają polecenia. Jednocześnie inwestujemy we własny marketing, żeby pozyskiwanie klientów nie zależało wyłącznie od sieci YC – zauważa prezes firmy.
Dziś TesterArmy chce ograniczać zależność od tej sieci. Rybczak wskazuje, że większość klientów udało się pozyskać dzięki aktywności w środowiskach deweloperskich, przede wszystkim na platformie X, a coraz większe znaczenie mają polecenia i własny marketing.
Polska baza, amerykański kierunek
Mimo że TesterArmy koncentruje się na Stanach, to operacyjna baza zespołu pozostaje w Polsce. Firma liczy obecnie sześć osób i – jak deklaruje Rybczak – wszyscy są Polakami. To tutaj powstaje produkt i tu startup chce nadal rekrutować, przede wszystkim programistów oraz osoby wspierające klientów we wdrażaniu platformy.
Długoterminowo zespół ma jednak stać się bardziej międzynarodowy.
– Już dziś mamy klientów na całym świecie. Europa ma w tym spory udział, ale nie ograniczamy się tylko do jednego regionu. Coraz ważniejsze są też dla nas Stany Zjednoczone. Priorytetem jest dla nas obecność i pozyskiwanie coraz większych klientów właśnie tam. Rozmawiając z większymi, międzynarodowymi klientami, trzeba pokonywać typowe bariery – zaufanie do młodej firmy, ich własne procesy zakupowe i wymogi bezpieczeństwa. Musimy też pokazać, że produkt działa w większej skali i na różnych rynkach – komentuje prezes firmy.
Konkurencja rośnie razem z rynkiem
TesterArmy nie działa w próżni. Wraz z rozpowszechnieniem narzędzi generujących kod rośnie cała kategoria produktów, które mają automatyzować jego weryfikację. Jednym z graczy w tym segmencie jest amerykański Momentic, który w listopadzie 2025 r. poinformował o pozyskaniu 15 mln dolarów w rundzie A prowadzonej przez Standard Capital. Startup również buduje narzędzia automatyzujące testowanie oprogramowania w świecie, w którym programiści z pomocą AI dostarczają zmiany coraz szybciej.
Przewagą TesterArmy ma być podejście do testowania jak do zadania wykonywanego przez użytkownika, a nie zestawu sztywnych instrukcji technicznych. Drugi punkt to obsługa nie tylko aplikacji internetowych, lecz także mobilnych. Zespół ma w tym obszarze doświadczenie z wcześniejszej pracy. Szymon Rybczak i Oskar Kwaśniewski pracowali wspólnie jeszcze w wytwórni muzycznej MyMusic, a później w Callstacku, firmie specjalizującej się w React Native i technologiach cross-platformowych.
Historia Szymona Rybczaka jest przy tym nietypowa nawet jak na młode środowisko startupowe. Zaczął programować w wieku 14 lat i już wtedy współpracował z LiveKid. W czasie programu podróżował między San Francisco a Polską, by uczestniczyć w akceleracji i zdać maturę. Profil YC wskazuje również, że wcześniej rozwijał projekty open source związane z React Native.
– Przez lata tworzyliśmy aplikacje mobilne dla innych firm i widzieliśmy, ile pracy wymaga sprawdzenie, czy po każdej zmianie wszystko działa. Z reguły zespoły dobrze wiedzą, co trzeba przetestować, ale brakuje im na to czasu. Dzięki AI kod powstaje jeszcze szybciej, więc ten problem tylko rośnie. Stworzyliśmy TesterArmy, żeby wystarczyło opisać, co ma działać, a agent sam to sprawdził – mówi Szymon Rybczak.
Główne wnioski
- TesterArmy rozwija platformę, w której agenci AI samodzielnie testują aplikacje internetowe i mobilne z perspektywy użytkownika. Zamiast klasycznych skryptów wystarczy opisać naturalnym językiem oczekiwany rezultat, a system wykonuje odpowiednie działania w aplikacji i sprawdza ich poprawność. Narzędzie może także analizować zmiany wprowadzane przy Pull Requestach, przygotowywać plan testów i raportować wyniki bezpośrednio w GitHubie. Spółka chce w ten sposób odpowiedzieć na problem coraz szybszego powstawania kodu przy użyciu AI, za którym tradycyjne procesy kontroli jakości mogą nie nadążać.
- Startup ma już ponad 50 płacących klientów, wśród których wymienia m.in. Resend, bolt.new, Novu, CodeCrafters, Rork i Nando’s. Według prezesa Szymona Rybczaka w ostatnich miesiącach przychody firmy rosły o około 50 proc. miesiąc do miesiąca, choć spółka nie ujawnia ich wartości. TesterArmy stawia przede wszystkim na samoobsługową sprzedaż, polecenia i aktywność w środowiskach deweloperskich. Y Combinator odegrał istotną rolę w zdobyciu pierwszych klientów, jednak firma chce stopniowo uniezależniać pozyskiwanie nowych użytkowników od sieci akceleratora.
- Pozyskane finansowanie ma pozwolić TesterArmy rozwijać produkt, zwiększyć zespół i wypracować powtarzalny model wzrostu bez konieczności szybkiego pozyskiwania kolejnej rundy. W spółkę zainwestowali Y Combinator, AIP Seed, Eight Capital, Script Capital oraz grupa przedsiębiorców związanych z globalnym i polskim sektorem technologicznym, m.in. założyciele lub menedżerowie Vercela, Expo i Callstacka. Operacyjna baza pozostaje w Polsce, ale strategicznym kierunkiem są Stany Zjednoczone i coraz więksi międzynarodowi klienci. Firma działa przy tym na rosnącym i konkurencyjnym rynku automatyzacji testów wspieranych przez AI.