Ponad 80 proc. Kanadyjczyków popiera współpracę z UE. Ale o wstąpieniu do Unii nie ma mowy
Prawie pół biliona dolarów kanadyjskich zadeklarowali instytucjonalni inwestorzy na pierwszym Kanadyjskim Szczycie Inwestycyjnym w Toronto. Premier Mark Carney mówił, że Kanada ma wszystko, czego potrzebuje świat, a także coś, czego nie ma w bilansach – czyli zaufanie. Zaś w tle pojawiła się nieoczekiwanie Unia Europejska.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego inwestycje w Kanadzie stały się interesujące dla wielkich inwestorów instytucjonalnych i jak Kanada zamierza to wykorzystać w swoich planach dotyczących infrastruktury
- Jak w Kanadzie odbierane jest zbliżenie z Unią Europejską i czego Kanadyjczycy oczekują w tym procesie.
- Dlaczego kanadyjscy politycy mówią o niemierzalnej wartości, która jest dla Kanady i inwestycji w Kanadzie ważna, czyli zaufaniu.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Szczyt inwestycyjny w Toronto, który odbył się 14 i 15 września, pierwszy taki szczyt organizowany przez rząd Kanady, miał zachęcić do inwestycji w Kanadzie. Prawie 500 mld dolarów kanadyjskich już zadeklarowanych przez kanadyjskie instytucje to, jak mówił Mark Carney, dopiero początek.
Szczyt zyskał niespodziewany europejski kontekst, ponieważ nieformalny początek szczytu, w poprzedzającą wydarzenie niedzielę 13 września, zbiegł się w czasie z publikacją przez „The Wall Street Journal” (WSJ) artykułu o rozmowach premiera Marka Carneya z politykami Unii Europejskiej o „członkostwie stowarzyszonym” Kanady w UE. Brzmi dobrze, ale nie ma takiej formy w Traktacie Lizbońskim.
Sam Mark Carney mówił w dniu publikacji WSJ, że Kanada nie ubiega się o członkostwo w Unii Europejskiej, a chodzi o „unikatowy sojusz”. W dniu oficjalnego rozpoczęcia szczytu przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola poinformowała, że w Ottawie zostanie otwarte przedstawicielstwo PE, które będzie wzmacniać współpracę polityczną UE z Kanadą, zajmować się też będzie sprawami Arktyki – jednego z kluczowych obecnie obszarów tak dla Kanady jak dla UE.
Po szczycie w Toronto, we wtorek 15 września po południu, Mark Carney poleciał do Strasburga, zaś kanadyjskie media zostały skonfrontowane z czymś, czego nie znają: opowieściami polityków straszącymi złą Unią i unijnymi biurokratami.
Wielkie inwestycje i wielkie problemy
Szczyt w liczbach wyglądał imponująco: rząd przedstawił listę 167 wielkich projektów, dla których szuka partnerów, a do Toronto zjechali inwestorzy z prawie 30 krajów reprezentujący ponad 100 bln dolarów kanadyjskich aktywów. Prawie 500 mld już zadeklarowanych inwestycji pochodzi jednak od kanadyjskich inwestorów instytucjonalnych: funduszy emerytalnych, banków, firm ubezpieczeniowych, funduszy inwestycyjnych, a także od jednego z największych kanadyjskich telekomów.
Firmy chcą inwestować w infrastrukturę krytyczną, przedsięwzięcia technologiczne, technologie cyfrowe, telekomunikację, AI i centra danych, rozwój energetyki, transport, minerały krytyczne, obronność, lotnictwo. Banki chcą kredytować firmy tych sektorów, nie tylko te największe. Jeden z banków jest np. zainteresowany małymi i średnimi firmami z sektora obronnego i oferującego technologie podwójnego zastosowania.
Ile inwestycji pojawi się spoza Kanady – czas pokaże. Dwa dni w Toronto oznaczały możliwość bezpośrednich spotkań inwestorów z premierem i ministrami rządu federalnego. Co ciekawe, mimo wojny handlowej byli pośród nich szefowie wielkich amerykańskich firm inwestycyjnych, takich jak np. BlackRock. Czy Amerykanie będą inwestować w Kanadzie? Nie wiadomo, może nawet nie będą potrzebni do osiągnięcia planowanego przez premiera jednego biliona dolarów kanadyjskich inwestycji w ciągu pięciu lat. Na razie wygląda tak, że gospodarczy rozwód z USA wychodzi Kanadzie w dłuższym terminie na korzyść.
Bruce Heyman, szef montrealskiej firmy inwestycyjnych Power Sustainable i były ambasador USA w Kanadzie mówił w rozmowie z publicznym nadawcą CBC, że „na świecie jest zdecydowane zainteresowanie inwestycjami w Kanadzie, miejscu odrębnym od USA”. Dodawał, że takie globalne relacje handlowe będą szczególnie ważne, bo następny prezydent USA może mieć problemy z usunięciem wprowadzanych przez Donalda Trumpa ceł.
Prywatyzacja, czyli trudne słowo
Zagraniczni inwestorzy już dostali wielką marchewkę, czyli możliwość korzystniejszych rozliczeń podatkowych, ogłoszoną przez premiera Productivity Mega Deduction. Chodzi w niej o to, że firmy inwestujące w kanadyjskie projekty nie będą musiały czekać z odliczeniami kosztów takich jak rurociągi, oprogramowanie, badania naukowe, wyposażenie w sprzęt komputerowy, samoloty i samochody, tory kolejowe, mosty, drogi i wiele innych. Krańcowa efektywna stopa podatkowa (marginal effective tax rate – METR) w przypadku nowych inwestycji spadnie z ok. 13 proc. do 6,4 proc., co oznacza, że w Kanadzie to opodatkowanie będzie najniższe z krajów o rozwiniętej gospodarce i będzie najkorzystniejsze dla nowych inwestycji wśród krajów G7. Jak zaznaczono w komunikacie – będzie wynosić mniej niż połowę efektywnej stopy podatkowej w USA.

Mark Carney otwierając szczyt w Toronto, mówił, że „świat patrzy już inaczej na Kanadę i powinniśmy sami popatrzeć na siebie nowym spojrzeniem”. Złośliwcy mogliby powiedzieć, że to już się stało, bo w przypadku zachęt dla inwestorów zagranicznych pojawił się pierwszy wybryk interpretacyjny. Premier zapowiedział, że na czterech największych kanadyjskich lotniskach pojawią się możliwości inwestycyjne dla prywatnego kapitału, ale państwo nie zamierza wyzbywać się ani terenów lotnisk, ani aktywów.
Prywatne inwestycje na lotniskach mają umożliwić kanadyjskie inwestycje w infrastrukturę, w tym w „suwerenny szerokopasmowy” system telekomunikacyjny na terenie Kanady. Jednak część mediów, wbrew zapewnieniom premiera, że nie chodzi o prywatyzację, pisała o prywatyzacji. Prywatyzacja to w Kanadzie brzydkie słowo, więc minister finansów François-Philippe Champagne powtarzał w mediach, że rząd chce wykorzystać modele współpracy lotniskowej państwa z prywatnym kapitałem, które się sprawdzają np. w Europie, i na których zarabiają m.in. kanadyjskie fundusze emerytalne. „My, Kanadyjczycy, robiliśmy to na innych lotniskach, wykorzystując nasze środki emerytalne (…) Zróbmy to u siebie” – mówił minister Champagne w rozmowie z CBC.
Środowisko przegrywa?
Jednak po odjęciu chwytliwych tytułów pozostają obawy o ochronę środowiska. Znany kanadyjski naukowiec, popularyzator nauki i działacz na rzecz ochrony środowiska David Suzuki napisał dla dziennika „The Toronto Star” tekst, w którym wyraził obawy o podporządkowanie kwestii środowiskowych sprawom inwestycji i gospodarki.
Aczkolwiek trudno sobie wyobrazić, by jakaś firma spróbowała się narazić np. Indianom czy Inuitom, którzy – jak to określił tuż przed szczytem premier Carney – są partnerami i współwłaścicielami kanadyjskiej gospodarki, to właśnie Indianie, Inuici oraz lokalne społeczności, choćby te, które obecnie protestują przeciw budowie gigantycznych centrów danych, będą patrzeć rządowi i inwestorom na ręce.
Jak konserwatysta z liberałem
Jedną z największych ciekawostek szczytu było to, że Mark Carney, liberał i obecny premier zaprosił do wygłoszenia końcowego wystąpienia Stephena Harpera, konserwatystę, szefa kontrowersyjnej konserwatywnej międzynarodówki IDU, politycznego przyjaciela Viktora Orbana i byłego premiera Kanady (2006-2015, przed Justinem Trudeau). To właśnie Stephen Harper poprosił Marka Carneya o objęcie w 2008 r. stanowiska gubernatora Bank of Canada, tuż przed amerykańskim kryzysem kredytów hipotecznych, a Mark Carney przeprowadził Kanadę przez ten kryzys suchą stopą.
Stephen Harper mówił na koniec szczytu, że rząd nie miał wyjścia, musiał odejść od negocjacji z USA, a obecna administracja amerykańska uważa integrację ekonomiczną za „niespójną z naszą odrębną suwerennością. Zatem, aby utrzymać tę suwerenność, musimy kontynuować zmniejszanie zależności od USA”. Rząd rozpoczął rozmowy o CETA, kompleksowej umowie handlowej z Unią Europejską, jednej z podstaw obecnego rozbudowywania sojuszu Kanada-UE.
Stephen Harper zakończył szczyt tak jak zaczął go premier Mark Carney, czyli niewchodzącą w bilanse pozycją: zaufaniem. „Kanadyjczycy działają w biznesie budowania opartych na zaufaniu partnerstw, które przynoszą korzyści obu stronom”.
W opublikowanej niedawno przez telewizję CTV News opinii Dana Robertsona, który był dyrektorem komunikacji strategicznej Stephena Harpera, padło stwierdzenie, że premier liberał przejął markę stabilności i gospodarczej kompetencji, która należała do partii konserwatywnej, a wielu Kanadyjczyków sądzi, że premier jest po prawej stronie centrum. „To jest komentarz o tym, co stało się z partią, którą zbudował Harper. Stephen Harper nie wygrałby dziś przywództwa w Konserwatywnej Partii Kanady”.
Wymierna wartość
12 września w komunikacie biura prasowego premiera na temat planowanej wizyty w Strasburgu podkreślono, że „od utworzenia rządu premier Carney wzmacniał i rozbudowywał relacje Kanady z naszymi europejskimi partnerami”. To oś polityczna, o której Mark Carney mówił w maju podczas szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej w stolicy Armenii Erywaniu, podkreślając, że światowy porządek zostanie odbudowany „na bazie Europy”. W odpowiedzi na pytania dziennikarzy dodawał, że to kraje UE i inne kraje utrzymujące związki z Europą odbudują światowy porządek, odwołując się do wartości demokracji, takich jak rządy prawa i równość wobec prawa.
14 września ogłaszając otwarcie przedstawicielstwa Parlamentu Europejskiego w Kanadzie, przewodnicząca PE Roberta Metsola powiedziała, że „w czasach, gdy świat staje się coraz bardziej nieprzewidywalny, partnerzy o podobnych poglądach muszą współpracować jeszcze ściślej. Europę i Kanadę łączą wartości, interesy i przywiązanie do tego samego porządku międzynarodowego opartego na zasadach”.
Komunikat biura prasowego premiera dotyczący jego wizyty w PE cytował Marka Carneya: „w bardziej niebezpiecznym i podzielonym świecie Kanada i nasi europejscy partnerzy stają się coraz bliżsi. Podzielane przez nas wartości, uzupełniające się mocne strony i wspólne interesy służą jako silny fundament, na którym możemy budować silniejszą przyszłość”.
Po rewelacjach WSJ na temat „członkostwa stowarzyszonego” Mark Carney prostował, że chodzi o „unikatowy sojusz”, a w mediach zaroiło się od nieoficjalnych wypowiedzi dziennikarskich źródeł, że chodzi o współpracę, tak gospodarczą, jak i polityczną, że celem jest większa suwerenność Kanady – czyli w domyśle – mniejsze uzależnienie od USA, a nazwa aktualizacji relacji Kanada-UE ma drugorzędne znaczenie.
Zła Bruksela w wersji kanadyjskiej
Niemniej w Kanadzie do ataku przystąpili konserwatyści. Lider Partii Konserwatywnej Pierre Poilievre pisał na X, że Kanada „nigdy nie będzie 51. stanem USA i nigdy nie będzie 28. państwem UE”, opowiadał też w mediach, że „konserwatyści nie popierają tego, by Kanadyjczycy musieli płacić podatki europejskim rządom i przestrzegać europejskiego prawa”.
Jamil Jivani, przyjaciel wiceprezydenta USA JD Vance’a i – ponoć – polityczny konkurent Pierre Poilievre’a napisał na X, że konserwatyści „nigdy nie będą wspierać liberalnego planu Marka Carneya, by Kanada dołączyła do beznadziejnie zarządzanej, przeregulowanej i samoniszczącej się UE. Czy taki był plan Carneya cały czas? By przedłożyć jego unijne ambicje nad długotrwałe relacje z USA?”. Też brzmi znajomo. Ten sam Jamil Jivani nieco wcześniej uznał cła odwetowe Kanady za „przesadzoną reakcję”.
Pod koniec października tego roku Kanada organizuje kolejny szczyt, tym razem szczyt Kanada-Unia Europejska. 80 proc. Kanadyjczyków uważa, że Kanada powinna zacieśniać strategiczną współpracę z Unią Europejską w polityce zagranicznej, obronności i priorytetach gospodarczych – wynika z opublikowanego 14 września sondażu ośrodka Abacus Data. To wzrost o 6 pkt proc. od lutego. 81 proc. popiera bliższe związki Kanady z UE przy jednoczesnym pozostaniu Kanady poza UE, czyli tak jak planuje Mark Carney. Ciąg dalszy nastąpi.
Główne wnioski
- W ciągu dwóch dni Kanadyjskiego Szczytu Inwestycyjnego w Toronto sami kanadyjscy inwestorzy zadeklarowali prawie 500 mld dolarów (kanadyjskich) zaangażowania w różne projekty. Rządowy plan zakłada 1 bln dolarów inwestycji w ciągu pięciu lat w strategiczne dla Kanady branże
- WSJ pisał o rozmowach premiera Marka Carneya z politykami Unii Europejskiej na temat „członkostwa stowarzyszonego” Kanady w UE. Premier Mark Carney mówił w dniu publikacji WSJ, że Kanada nie ubiega się o członkostwo w Unii Europejskiej, a chodzi o „unikatowy sojusz”. 81 proc. Kanadyjczyków popiera bliższe związki Kanady z UE przy jednoczesnym pozostaniu Kanady poza UE, czyli tak jak planuje Mark Carney.
- Zachętą dla inwestorów stały się podatki. Krańcowa efektywna stopa podatkowa (marginal effective tax rate – METR) w przypadku nowych inwestycji w Kanadzie spadnie z ok. 13 proc. do 6,4 proc., co oznacza, że w Kanadzie to opodatkowanie będzie najniższe z krajów o rozwiniętej gospodarce i będzie najkorzystniejsze dla nowych inwestycji wśród krajów G7. Będzie wynosić mniej niż połowę efektywnej stopy podatkowej w USA.