Rosjanie idą do urn. Będą naprawdę wybierać czy tylko oddawać głosy?
Nikt nie ma wątpliwości, że w rozpoczynających się właśnie wyborach do Dumy zwycięży Jedna Rosja. Daleko za nią znajdą się partie tzw. opozycji systemowej. Ewentualny protest wobec polityki Kremla może jednak pozostać niezauważalny.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakiego poparcia przed wyborami do Dumy Państwowej może spodziewać się Jedna Rosja i inne partie oraz jak wypadają na tle faktycznych wyników z 2021 r.
- Jakie manipulacje i fałszerstwa są przy okazji wyborów stosowane w Rosji rządzonej przez Władimira Putina.
- Którzy wywodzący się spoza świata polityki kandydaci znaleźli się na listach wyborczych Jednej Rosji.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Rosyjskie wybory, które rozpoczynają się w ten piątek i potrwają do niedzieli, odbywają się w ramach tzw. Jednolitego Dnia Głosowania (ros. Единый день голосования). Wyłonieni zostaną m.in. członkowie 39 regionalnych parlamentów, szefowie 11 regionów, a także przedstawiciele samorządów lokalnych. Przy czym głosowanie odbywa się również na terenach Ukrainy okupowanych przez Rosję. Najważniejsze ze wszystkich są jednak wybory do Dumy Państwowej, czyli niższej izby rosyjskiego parlamentu.
O 450 miejsc ubiega się łącznie 4436 kandydatów. Deputowani będą wyłaniani w dwóch formułach. 225 wybieranych jest w okręgach jednomandatowych (1620 kandydatów) i tylu z list partyjnych w ogólnokrajowym okręgu wyborczym (2816 kandydatów).
Jedna Rosja i peleton partii
Wszystkie sondaże – zarówno państwowych ośrodków badawczych, jak i niezależnych instytucji – wskazują na dominację Jednej Rosji, czyli partii prezydenta Władimira Putina.
Powiązane z władzami Wszechrosyjskie Centrum Badania Opinii Publicznej (WCIOM, ros. ВЦИОМ) podało, że w ankiecie przeprowadzonej 6 września 37,4 proc. respondentów deklarowało poparcie dla Jednej Rosji. W zestawieniu uwzględniono jednak również osoby niezdecydowane, niezamierzające głosować lub planujące oddać nieważny głos. Po uwzględnieniu frekwencji i preferencji zdecydowanych wyborców WCIOM prognozował, że partia Putina może zdobyć 51-53 proc. głosów.
Do podobnych wniosków doszła realizująca głównie zlecenia rosyjskich władz Fundacja Opinii Publicznej (FOM, ros. ФОМ). Z sondażu przeprowadzonego 4-6 września wynika, że ugrupowanie Władimira Putina może otrzymać 47-49 proc. głosów.
Ugrupowania tzw. opozycji systemowej
Niezależne Centrum Lewady w badaniu z 20-28 maja odnotowało natomiast wśród wszystkich respondentów 30-procentowe poparcie dla Jednej Rosji. Po ograniczeniu próby do osób zamierzających wziąć udział w wyborach i mających sprecyzowane preferencje odsetek rośnie jednak do 47 proc.
Trzy ugrupowania, które znajdują się na kolejnych miejscach w tegorocznych sondażach WCIOM miały bardzo podobne rezultaty. Nawet co jakiś czas zamieniały się pozycjami. We wrześniu wiceliderem została Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej (KPFR) Giennadija Ziuganowa.
Na podium znalazła się też nacjonalistyczna i prawicowo-populistyczna Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji. Jej założycielem i liderem do śmierci w 2022 r. był Władimir Żyrinowski, obecnie na czele ugrupowania stoi Leonid Słucki.
Do Dumy weszliby również przedstawiciele partii Nowi Ludzie, która jest częścią tzw. opozycji systemowej. To oznacza, że co do zasady nie sprzeciwia się polityce Kremla. Na granicy progu wyborczego oscyluje natomiast poparcie dla innego ugrupowania tego nurtu – lewicowo-patriotycznej Sprawiedliwej Rosji Siergieja Mironowa.
Jedni lekko w dół, inni mocno w górę
Wszystkie powyższe badania wskazują, że w pierwszych wyborach parlamentarnych po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny Rosji w Ukrainie partia Putina może uzyskać rezultat zbliżony do tego sprzed pięciu lat. W głosowaniu w 2021 r. Jedna Rosja zdobyła 49,8 proc. głosów.
Zmienić może się natomiast poparcie dla pozostałych ugrupowań. Według prognozy ośrodka FOM komuniści otrzymaliby 14-17 proc. głosów. Oznaczałoby to nieco słabszy wynik niż ten, który partia Giennadija Ziuganowa uzyskała pięć lat temu. Wówczas poparło ją prawie 19 proc. wyborców.
Wzmocnić może się za to pozycja LDPR. W poprzednich wyborach ugrupowanie uzyskało około 7,5 proc. głosów, podczas gdy obecnie może liczyć na dwucyfrowy wynik – 10-12 proc. Jeszcze bardziej urośliby w siłę Nowi Ludzie. W 2021 r. otrzymali około 5,3 proc. głosów, a według obecnych prognoz FOM może to być nawet 8-9 proc.
Pewne jest jednak przede wszystkim to, że zwycięzcą tegorocznych wyborów będzie Jedna Rosja. Co do tego nikt nie ma wątpliwości.
Zwróćmy też uwagę na to, że wszystkie ugrupowania, które ostatecznie znalazły się na federalnych listach, akceptują podstawowe założenia polityki Kremla, w tym – w różnym stopniu – jego politykę wobec wojny w Ukrainie. Jedyną partią, która otwarcie sprzeciwiała się wojnie, było Jabłoko. Jej federalna lista została w sierpniu wykluczona z wyborów przez Sąd Najwyższy.
Rosyjski wyborca z ograniczonym wyborem
Stąd też zawarte w tytule pytanie: czy Rosjanie faktycznie wybierają swoich przedstawicieli, czy tylko oddają głosy, a o tym, kto wejdzie do Dumy, decyduje się gdzie indziej.
– Wybory w Rosji odbiegają oczywiście od standardów zachodnich demokracji liberalnych, ale z drugiej strony jest to coś innego niż na Białorusi, gdzie głosowanie ma bardzo mało wspólnego z wyborem. Rosyjski obywatel nie jest skazany tylko na jedną opcję polityczną, ma pewien – ograniczony, bo ograniczony – ale jednak wybór. Nie musi popierać partii władzy, może także wskazać takie ugrupowanie, które w programie różni się nieco od Jednej Rosji – mówi Kacper Wańczyk, były dyplomata, obecnie ekspert Akademickiego Centrum Analiz Strategicznych (ACAS).
Jego zdaniem ta różnica między Rosją a Białorusią przejawia się m.in. w tym, że oficjalne dane dotyczące frekwencji są prawdziwe.
Manipulacje i fałszerstwa małe i duże
Dochodzi do różnego rodzaju fałszerstw, przy czym pojawiają się raczej na poziomie okręgowych niż obwodowych komisji wyborczych. Chodzi o to, że gubernator, w którego regionie wynik Jednej Rosji zostanie uznany za zbyt niski, może zostać „ukarany”. Władze centralne pozbawią go części funduszy, a w skrajnym przypadku może stracić stanowisko. Lokalnemu naczelnikowi regionu zależy zatem na tym, by spełnić oczekiwania Moskwy.
– W rosyjskich wyborach dochodzi też do manipulacji na poziomie centralnym. Ponieważ głównym celem jest to, aby Jedna Rosja miała jak najlepszy wynik, Kreml utrudnia głosowanie internetowe w zagranicznych komisjach wyborczych. Część wyborców, którzy mogliby tam oddać swój głos, to zdeklarowani przeciwnicy Putina, którzy wyemigrowali – tłumaczy Kacper Wańczyk.
Klasycznym przykładem manipulacji było wyłączenie z udziału w wyborach listy partii Jabłoko, jedynej, która otwarcie mówiła o konieczności zakończenia wojny w Ukrainie.
– Sądowe wykluczenie listy Jabłoka, a później poszczególnych jej kandydatów, którzy mogliby jeszcze startować w jednomandatowych okręgach wyborczych, jest mniejszą niespodzianką niż to, że tę partię początkowo dopuszczono do startu. Myślę, że był to wynik tarć i sporów w otoczeniu prezydenta. Spór mógł się toczyć na linii pragmatycy-siłowiki, choć to drugie określenie nie jest tu do końca precyzyjne. Motywacją pierwszych mogło być zademonstrowanie, że także w Rosji może istnieć i nawet zasiadać w parlamencie prawdziwa opozycja, drugich – zachowanie bezpiecznego status quo – ocenia analityk.
Mocno rozmyty sprzeciw wobec Putina
Wprawdzie Jabłoku wybito przed wyborami zęby – główni liderzy partii, którzy jeszcze pozostali w Rosji, trafili do aresztów i więzień – ale i tak popularność ugrupowania niebezpiecznie dla władz wyskoczyła w górę. Rosjanie chętnie oglądali przekazy kandydatów Jabłoka w mediach społecznościowych, co przełożyło się również na wzrost sondażowy. Tego władza tolerować nie mogła i górę wzięło podejście grupy siłowików.
W tej sytuacji oficjalne wyniki nie będą oczywiście odzwierciedlać faktycznych preferencji Rosjan. Problem w tym, że rezultaty trudno będzie zinterpretować.
– Powszechnie mówi się, że przejawem braku akceptacji dla polityki rosyjskich władz i Putina osobiście będzie niska frekwencja. Faktycznie część opozycjonistów nawołuje do bojkotu wyborów. Są jednak i tacy, jak Nikołaj Rybakow, szef partii Jabłoko, którzy apelują, aby jednak do wyborów iść. Protest ma polegać na tym, żeby oddać głos nieważny. Jeszcze inna frakcja opozycji, którą reprezentują m.in. Julia Nawalna, wdowa po Aleksieju, oraz Maksim Kac, nawołuje, by iść do urn i głosować na dowolną partię poza Jedną Rosją – uważa Kacper Wańczyk.
Podobną taktykę proponuje inny emigracyjny polityk i były więzień polityczny Ilja Jaszyn. To niegdysiejszy bliski współpracownik Aleksieja Nawalnego, a od niedawna lider nowej partii Pokojowa Rosja (ros. Мирная Россия), założonej podczas zjazdu w Berlinie. Ugrupowanie apeluje do obywateli sprzeciwiających się polityce Kremla, by 20 września, w głównym dniu wyborów, przyszli do lokali dokładnie w samo południe i oddali głos przeciwko Jednej Rosji.
– W tej sytuacji ewentualny przejaw sprzeciwu wobec Putina i jego polityki może być rozmyty. Aż tak, że trudny do zinterpretowania, a być może nawet do zauważenia – tłumaczy analityk ACAS.
W stronę twardego autorytaryzmu
Wyniki głosowania można było przewidzieć na długo przed rozpoczęciem głosowania. Jedna Rosja nie będzie miała żadnych problemów z tym, aby pozostać u władzy. Co poza tym może wynikać z tych wyborów?
– Nie wydaje mi się, aby otoczenie izolowało Putina od informacji z zewnątrz. Dlatego myślę, że będzie wiedział, jakie są prawdziwe rezultaty wyborów. Kluczowe dla niego będą wyniki dwóch najsilniejszych poza Jedną Rosją ugrupowań, czyli Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji oraz Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej. Przedstawiciele obu, ale szczególnie tej pierwszej, coraz śmielej wypowiadają się publicznie. LDPR faktycznie może być alternatywą dla Jednej Rosji. Dobry wynik którejś z tych partii może oznaczać przyspieszenie procesu wprowadzania twardego autorytaryzmu. Jeśli zaś liczba głosów, które otrzymają LDPR oraz komuniści, nie przekroczy bezpiecznego z punktu widzenia Kremla poziomu, w jego polityce nie zajdą żadne szczególne zmiany – wyjaśnia ekspert.
Warto wiedzieć
Kosmonauci, sportowcy i weterani
Liderką listy Jednej Rosji w okręgu obejmującym obwody jarosławski i kostromski jest Walentyna Tierieszkowa. Pierwsza kobieta w kosmosie od dekad jest polityczką. Zasiadała m.in. w Radzie Najwyższej ZSRR, czyli sowieckim parlamencie, a później została deputowaną do rosyjskiej Dumy Państwowej. Nigdy nie była szczególnie aktywną parlamentarzystką, ale jedna z jej inicjatyw z pewnością przejdzie do historii. To właśnie ona 10 marca 2020 r. zgłosiła propozycję „wyzerowania” prezydenckich kadencji Putina, co w konsekwencji umożliwiło mu ubieganie się o urząd po raz kolejny.
Tierieszkowa w marcu tego roku skończyła 89 lat. To oznacza, że pod koniec kolejnej, pięcioletniej kadencji Dumy Państwowej będzie miała prawie 95 lat. Według oficjalnej bazy War & Sanctions ukraińskiego wywiadu wojskowego Tierieszkowa m.in. za poparcie rosyjskiej aneksji ukraińskich terytoriów, jest objęta sankcjami UE, USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Szwajcarii i Australii.
Szanse na ponowne zdobycie mandatu z ramienia Jednej Rosji ma również inny kosmonauta – Roman Romanienko. To Bohater Rosji i syn kosmonauty Jurija Romanienki. W wyborach w 2026 r. ponownie kandyduje z ramienia Jednej Rosji.
O reelekcję, również jako reprezentanci partii Putina, ubiegają się także m.in. olimpijczycy. Władisław Tretjak to legenda radzieckiego hokeja i trzykrotny mistrz olimpijski w tej dyscyplinie. Trzykrotnie na olimpijskim podium, w tym raz na najwyższym stopniu, stawał także inny kandydat na deputowanego – zapaśnik Artur Tajmazow.
Po raz kolejny o miejsce w Dumie Państwowej, jako przedstawiciele Jednej Rosji, ubiegają się również potomkowie znanych pisarzy – Piotr Tołstoj oraz Aleksander Szołochow. Pierwszy jest potomkiem Lwa Tołstoja, autora m.in. „Anny Kareniny” oraz „Wojny i pokoju”. Drugi to wnuk Michaiła Szołochowa, który za epopeję „Cichy Don” został w 1965 r. uhonorowany Literacką Nagrodą Nobla.
Wszyscy oni – podobnie jak Walentyna Tierieszkowa – objęci są zachodnimi sankcjami.
Prawie 200 kandydatów do niższej izby parlamentu to weterani, którzy walczyli w rosyjskiej armii podczas wojny w Ukrainie. Kreml przedstawia ich jako część rosyjskiej „prawdziwej elity”.
Główne wnioski
- Jedna Rosja pozostaje zdecydowanym faworytem rozpoczynających się właśnie wyborów do Dumy. Sondaże WCIOM i FOM dają partii Władimira Putina około 47-53 proc. głosów, czyli wynik zbliżony do tego z 2021 r. Pozostałe ugrupowania mogą natomiast zmienić swoją pozycję – szczególnie LDPR i Nowi Ludzie.
- Rosyjski wyborca ma formalnie kilka możliwości, ale jego wybór jest mocno ograniczony. Żadna z partii dopuszczonych do wyborów nie stanowi otwartej antywojennej alternatywy wobec Kremla. Faktycznie opozycyjne Jabłoko zostało wykluczone z wyborów. Jednocześnie głosowanie jest obciążone manipulacjami i ograniczeniami, które utrudniają ocenę rzeczywistych preferencji społeczeństwa.
- Tegoroczne głosowanie pokaże, jak silną pozycję poza Jedną Rosją mają inne ugrupowania systemowe. Szczególnie istotne dla Kremla mogą być wyniki LDPR i KPFR. Ich rezultaty będą jednym z elementów oceny siły obecnego układu politycznego. Jednocześnie rozproszenie głosów protestu – między bojkot, głos nieważny a głosowanie na dowolną partię poza Jedną Rosją – może utrudnić określenie rzeczywistego rozmiaru sprzeciwu wobec Putina.