Tak ukraińskie drony zmieniły rosyjski e-handel. Putin może pójść dalej
Prezydencki dekret nr 604, 15 mln zniszczonych książek i pół kilometra kwadratowego ocynkowanej siatki. Po ukraińskich atakach życie rosyjskich marketplace’ów znacznie się pogorszyło. Ale zmian może być więcej.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie straty w logistyce rosyjskich firm Wildberries i Ozon wywołały dotychczas ukraińskie ataki dronowe.
- Jakie kroki w związku z wzięciem na cel ich magazynów podjęli drobni sprzedawcy, a jakie same platformy sprzedażowe.
- Jak na nową sytuację zareagowały władze na Kremlu.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Nowy dekret nr 604 Władimira Putina wprowadził kolejny instrument restrykcji, jakie władze mogą zastosować wobec rosyjskich firm. W szczególności chodzi o przedsiębiorstwa, które posiadają obiekty uznane za element infrastruktury krytycznej. Jeśli nie zapewniają im odpowiedniej ochrony lub – w razie uszkodzenia – z opóźnieniem przywracają je do normalnego funkcjonowania, zarząd nad ich majątkiem może tymczasowo przejąć państwo.
„Są firmy, którym już wielokrotnie wskazywano na niedociągnięcia w kwestii zapewnienia bezpieczeństwa i odbudowy zniszczonych obiektów. Nie będę wymieniał ich z nazwy, ale to właśnie one staną się w pierwszej kolejności przedmiotem naszego zainteresowania” – stwierdził na początku września, cytowany przez państwową agencję TASS, pierwszy wicepremier Rosji Denis Manturow.
Utajniona lista 167
Dodał, że każdy przypadek będzie rozpatrywany osobno, w trybie niejawnym. Tajna jest również lista przedsiębiorstw i obiektów, które będą podlegać dekretowi nr 604. Wiadomo jedynie, że obejmuje 167 pozycji.
Niezależny rosyjskojęzyczny dziennik „The Moscow Times” zauważa, że nowe przepisy otwierają drogę do nacjonalizacji prywatnej własności. Pod pretekstem ochrony przed dronami państwo będzie mogło przejąć kontrolę nad całym majątkiem firmy znajdującym się w Rosji. Chodzić może o kluczowe przedsiębiorstwa m.in. z branży paliwowo-gazowej, elektroenergetycznej czy logistycznej.
„Dekret (…) ma charakter prewencyjny. Dziś nie ma obiektów, w których stwierdzono naruszenia uzasadniające zastosowanie opisanego w nim mechanizmu” – stwierdził kilka dni temu wicepremier Aleksandr Nowak, którego słowa cytuje agencja Interfax.
Ukraińcy zniszczyli ponad 20 magazynów Wildberries
Nowych przepisów na razie nie zastosowano. Ale ataki przyniosły już bardzo poważne skutki. Wśród firm logistycznych odczuwa je przede wszystkim Wildberries, nazywany „rosyjskim Amazonem”. Ten największy marketplace na tamtejszym rynku stał się kilka tygodni temu głównym – obok rafinerii – celem ukraińskich dronów.
Od 18 lipca do teraz – jak podają niezależne rosyjskie media – Ukraińcy zniszczyli lub uszkodzili ponad 20 magazynów Wildberries. Meduza mówi nawet o 23 takich obiektach. Z kolei w rozpoczętych później, bo dopiero 22 sierpnia atakach na Ozon celem stało się kilka magazynów tej firmy.
W pierwszych siedmiu tygodniach naloty zdarzały się co dwa, trzy dni, a czasami nawet codziennie. Serwis DW szacował pod koniec sierpnia, że ukraińskie drony dosięgły obiektów Wildberries o łącznej powierzchni 426 tys. m kw. Firma straciła tym samym około jednej trzeciej powierzchni magazynowej.
50 ataków na magazyny
Na początku września ataki ustały. Jednak od dwóch tygodni ukraińskie drony ponownie zaczynają docierać do kolejnych tego typu obiektów logistycznych w Rosji. Niezależne radio Echo Moskwy doliczyło się już łącznie ponad 50 takich ataków. Aż dwie trzecie z nich przyniosło mniejsze lub większe straty. Z kolei analitycy firmy IBC Global oszacowali, że do 24 września z użytkowania trzeba było wyłączyć około 1,5 mln m kw. powierzchni magazynowej różnych rosyjskich marketplace’ów.
Przypomnijmy, że tuż przed pierwszymi ukraińskimi atakami Wildberries zmienił zasady odpowiedzialności za straty wynikające z takich uderzeń. Nowy regulamin wyłączył odpowiedzialność platformy za szkody spowodowane w ten sposób. Koszty przeniesiono na firmy handlujące za pośrednictwem Wildberries, czyli przede wszystkim małe i średnie przedsiębiorstwa.
Ci handlowcy, których towary ocalały, przez całe tygodnie nie mieli możliwości wycofania ich z magazynów. Niektórzy później znajdowali swoje produkty w ofercie chińskiego AliExpress.
Miliony zniszczonych książek
W efekcie sprzedawcy korzystający z usług platform wolą dziś wysyłać towary bezpośrednio ze swoich magazynów, a nie z centrów logistycznych marketplace’ów. Jak pisze dziennik ekonomiczny „Kommiersant”, w przypadku Wildberries odsetek takich handlowców wynosił na koniec sierpnia aż 97,4 proc., podczas gdy dwa miesiące wcześniej było to 55,1 proc. W przypadku Ozonu jest to obecnie 73,1 proc., wobec 63,3 proc. na koniec czerwca.
Wildberries potwierdza, że zauważa taką zmianę u swoich klientów, ale nie uważa, by miała ona masowy charakter. Jednak Wasilij Bumagin, założyciel znacznie mniejszej platformy Market Papa jest przeciwnego zdania. Uważa, że to zjawisko staje się już powszechne.
Władimir Grigorjew, który w rosyjskim Ministerstwie Rozwoju Cyfrowego odpowiada m.in. za państwowe wsparcie branży wydawniczej, stwierdził ostatnio, że ataki ukraińskich dronów na magazyny Wildberries i Ozon doprowadziły do zniszczenia 15 mln książek. Wartość strat oszacował na 6 mld rubli, czyli ponad 270 mln zł – informuje „Kommiersant”.
Jednak Ukraińcy atakowali te obiekty nie z powodu książek. Jak wyjaśniał prezydent Wołodymyr Zełenski, chodziło o znajdujące się w magazynach Wildberries komponenty do montażu dronów. W aplikacji tej firmy była nawet osobna sekcja „Wszystko dla specjalnej operacji wojskowej” („Всё для СВО”). Można było w niej znaleźć nie tylko drony FPV (od ang. First Person View) i części do nich, lecz także m.in. hełmy, taktyczne kamizelki kuloodporne, a nawet amunicję.
Pod koniec lipca usunięto wprawdzie tę sekcję, ale wciąż działały tagi, takie jak „produkty SWO” czy „produkty dla SWO” („товары СВО”, „предметы для СВО”).
Pół kilometra kwadratowego siatki
Najwyraźniej kierownictwo Wildberries dostrzega zagrożenie wynikające z prezydenckiego dekretu 604. Można tak wnioskować po ogłoszonym przez firmę… przetargu. Jak pisze niezależny serwis The Bell, rosyjski marketplace chce kupić 478 tys. m kw. ocynkowanej siatki metalowej.
Z treści ogłoszenia nie wynika, do jakich celów ma zostać wykorzystana. Portal zwraca jednak uwagę, że w warunkach przetargu wskazano osiem regionów Rosji, do których ma trafić siatka. To właśnie tam Wildberries ma swoje duże centra logistyczne.
„Najprawdopodobniej chodzi więc o ochronę magazynów przed atakami dronów” – mówi anonimowy informator serwisu.
Metalowa siatka rozpięta kilka metrów nad obiektem oraz wokół niego to jeden ze stosowanych obecnie sposobów zabezpieczania przed atakami z powietrza. Z tego rozwiązania korzystają zarówno Ukraińcy, jak i Rosjanie.
Główne wnioski
- Ukraińskie ataki na rosyjskie marketplace’y wywołały liczne i różnorodne skutki. Pierwszym i najbardziej oczywistym efektem wzięcia na cel magazynów Wildberries i Ozon przez ukraińskie drony jest zniszczenie znacznej części tej infrastruktury. Od 18 lipca doszło już do ponad 50 takich ataków. Z użytkowania trzeba było wyłączyć około 1,5 mln m kw. powierzchni magazynowej.
- Straty wywołane przez drony oraz przerzucenie odpowiedzialności za nie na drobnych sprzedawców zmieniły ich zwyczaje. Dziś zdecydowana większość firm korzystających z pośrednictwa platform e-commerce nie korzystać z magazynów. Towary wysyłają bezpośrednio ze swoich składów. Jest to wprawdzie droższe, ale bezpieczniejsze.
- Władimir Putin również wyciągnął wnioski z ataków. Zgodnie z jego dekretem 604, jeśli firma nie wzmocni odpowiednio ochrony swoich obiektów lub nie usunie na czas skutków ataków, jej majątek może przejść pod tymczasowy zarząd państwa. Ta groźba wpłynęła na Wildberries. Firma zamówiła prawie pół kilometra kwadratowego siatki, która ma chronić jej magazyny przed dronami.