Indie hamują drenaż mózgów. Rekordowa liczba specjalistów wraca z emigracji
Przez dekady indyjscy specjaliści wyjeżdżali w poszukiwaniu lepszych perspektyw. Teraz coraz więcej z nich wraca. W tym roku zrobiło tak już 205 tys. wykwalifikowanych pracowników, o 17 proc. więcej niż w całym 2025 r. Jak Indie zaczynają wygrywać walkę o talenty i czego może nauczyć się Polska?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak szybko rośnie liczba powrotów do Indii i jak na decyzje indyjskich ekspatów wpływa polityka wizowa USA.
- Dlaczego Indie oferują coraz więcej miejsc pracy dla specjalistów od AI i półprzewodników oraz gdzie koncentruje się popyt na ich kompetencje.
- Jakie koszty i ograniczenia czekają powracających oraz czego z doświadczeń Indii może nauczyć się Polska.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Coraz więcej indyjskich specjalistów – zwłaszcza z sektora technologicznego – opuszcza kraje rozwinięte i wraca do ojczyzny. Tempo tej odwróconej migracji ostatnio przyspieszyło.
Według danych firmy rekrutacyjnej Xpheno w 2024 r. liczba powracających pracowników umysłowych wzrosła o 24 proc., a w 2025 r. o kolejne 5 proc. W tym roku do Indii wróciło już 205 tys. specjalistów. To o 17 proc. więcej niż w całym 2025 r. Liczba osób wyjeżdżających z kraju wciąż przewyższa liczbę powracających, ale różnica się zmniejsza.
Za falą powrotów stoi m.in. rozwój technologiczny Indii. Kraj umacnia swoją pozycję jako najszybciej rozwijająca się duża gospodarka świata.
„Możliwości rozwoju w obszarze startupów, sztucznej inteligencji, infrastruktury cyfrowej i tworzonych w Indiach globalnych centrów kompetencyjnych generują wysokiej jakości miejsca pracy” – wyjaśnił w rozmowie z singapurską stacją telewizyjną CNA Varun Sachdeva, starszy wiceprezes firmy rekrutacyjnej NLB Services. Firma oferuje wyspecjalizowane usługi profesjonalistom z międzynarodowym wykształceniem, którzy chcą wrócić do Indii i znaleźć stanowiska odpowiadające ich doświadczeniu.
Do rozważenia powrotu skłaniają ambitnych indyjskich pracowników także rosnące koszty życia w krajach Zachodu, do których przez dekady emigrowali, oraz zmieniające się przepisy imigracyjne.
Wiza towarem luksusowym
„Na całym świecie panuje duża nieprzewidywalność i niestabilność, a przepisy wizowe ulegają zmianom. To również sprawia, że ludzie rozważają pozostanie w Indiach lub powrót do kraju” – powiedział Sachdeva.
W Indiach szczególny niepokój wywołało zaostrzenie polityki imigracyjnej USA. Częścią zmian było wprowadzenie restrykcyjnych przepisów dotyczących wiz H-1B. Ten typ pozwolenia jest przeznaczony dla wykwalifikowanych pracowników zagranicznych wykonujących zawody specjalistyczne, wymagające wyższego wykształcenia. Większość wiz trafia do osób z branży nowych technologii, inżynierii, finansów, medycyny i nauki. W ostatnich latach obywatele Indii otrzymywali co najmniej 70 proc. wszystkich wiz z tej puli. Taki wniosek płynie z danych Amerykańskiego Urzędu ds. Obywatelstwa i Imigracji (USCIS).
Od 2024 r. systematycznie rosną amerykańskie opłaty wizowe. W ostatnich latach drastycznie wydłużył się też czas oczekiwania na zieloną kartę.
We wrześniu 2025 r. prezydent Donald Trump nałożył jednorazową opłatę w wysokości 100 tys. dolarów na nowe wnioski o wizy H-1B. Wcześniej koszty wynosiły od 2 do 5 tys. dolarów. Priorytet mają również osoby zarabiające najwięcej. Choć opłata nie obejmuje osób, które już mieszkają w USA na podstawie innego rodzaju wizy, zmiana zachwiała pozycją aplikantów z indyjskimi paszportami.
Równolegle trwa batalia prawna o legalność tak wysokiej opłaty. W czerwcu sędzia z Massachusetts uznał jej wprowadzenie za niezgodne z prawem, a federalny sąd apelacyjny nie zawiesił tego wyroku. Biały Dom we wrześniu przedłużył okres obowiązywania opłaty do września 2027 r. W tym samym miesiącu drugi sędzia, tym razem z Kalifornii, zablokował jej egzekwowanie. Według Białego Domu opłatę uiszczono w przypadku nieco ponad 700 wniosków.
Jednocześnie wydłuża się kolejka po zieloną kartę. Według amerykańskiej organizacji NFAP w grudniu 2025 r. czekał w niej prawie milion osób.
Osoba, która złoży wniosek w 2026 r. w kategorii EB-2, przeznaczonej dla wysoko wykwalifikowanych pracowników, może teoretycznie czekać na jego rozpatrzenie od kilkunastu do nawet 179 lat.
Dla ambitnych specjalistów od nowych technologii taka perspektywa nie jest atrakcyjna. Zwłaszcza że w Indiach rozwija się rodzimy przemysł sztucznej inteligencji i półprzewodników. Powstają więc nowe możliwości dla osób, które mają doświadczenie w tych dziedzinach – i indyjskie korzenie.
Warto wiedzieć
Statystyki powrotów
Według firmy Xpheno z Bengaluru relacja wyjazdów do powrotów do Indii spadła z trzech do jednego w 2023 r. do ok. dwóch do jednego obecnie. Indie nadal więc wysyłają w świat więcej specjalistów, niż przyjmują z powrotem.
Według statystyk większość wysoko wykwalifikowanych pracowników decydujących się na powrót pracowała wcześniej w USA, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Arabii Saudyjskiej.
Gdzie czeka praca?
Rozmiary indyjskiego rynku są ogromne. Według raportu Nasscom (National Association of Software and Service Companies) i firmy konsultingowej Zinnov w roku fiskalnym 2026 w najludniejszym kraju świata działało 2117 globalnych centrów kompetencyjnych (GCC) wielkich korporacji. Zatrudniały łącznie 2,36 mln osób i generowały ok. 98,4 mld dolarów przychodów. Najwięcej takich centrów innowacji – ponad 1 tys. – mieści się w Bengaluru na południu kraju. Dalej są Hajdarabad, Pune i Ćennaj, a na północy region Delhi. Ponad 1,2 tys. centrów wdrożyło technologie AI i uczenia maszynowego.
Według rządowych danych na koniec marca 2026 r. w całych Indiach było zarejestrowanych ok. 223 tys. startupów. Zatrudniają one kolejne 2,3 mln osób. Najwięcej jest ich w stanie Maharasztra, głównie w regionie Mumbaju. Wiele takich firm działa również w Karnatace na południu oraz w Uttar Pradeś, Gudźaracie i regionie stołecznym.
Gorzki powrót?
Rzeczywistość dla tych, którzy decydują się opuścić Zachód i wrócić do Indii, bywa jednak gorzka. Czerwcowe badanie platformy Blind pokazuje, że wielu powracających zatrudnia się w tych samych korporacjach – tyle że za niższe wynagrodzenie.
Anonimowy pracownik Google stwierdził w rozmowie z badaczami, że niektórzy mogą liczyć na zaledwie jedną piątą wcześniejszych zarobków. Rozrzut jest jednak ogromny i zależy od stanowiska.
Indyjscy komentatorzy wskazują na dwa wyzwania. Pierwsze to ograniczona zdolność mniej rozwiniętego krajowego rynku do absorpcji wykształconych specjalistów wracających z Zachodu. Drugie – zatrzymanie najlepszych ekspertów AI w sytuacji, gdy oferty z USA bywają kilkakrotnie lepiej płatne. Ośrodki badawcze w Indiach dysponują też zdecydowanie mniejszymi zasobami obliczeniowymi niż te w Dolinie Krzemowej.
Mimo to wiele osób z globalnym doświadczeniem decyduje się na założenie biznesu w rodzinnym kraju. Z artykułu badawczego opublikowanego przez Observer Research Foundation wynika, że w latach 2016-2023 przedsiębiorcy powracający z zagranicy założyli aż jedną trzecią z prawie 600 zaawansowanych technologicznie startupów w Indiach.
„Cyrkulacja”, a nie drenaż
Dr Nilanjan Ghosh, ekonomista i wiceprezes Observer Research Foundation w Kalkucie, spodziewa się, że odpływ wysoko wykwalifikowanych pracowników z Indii będzie trwał. Migrację tę widzi jednak jako część globalnych powiązań, które mogą się okazać korzystne dla kraju.
– Emigracja nie jest czystą stratą dla kraju. Nie powinniśmy postrzegać tak zwanego „drenażu mózgów” jako gry o sumie zerowej, ale jako element „cyrkulacji mózgów”. To nie tak, że kraje rozwijające się bezpowrotnie tracą swoich najlepszych specjalistów na rzecz państw rozwiniętych. W modelu cyrkulacji wysoko wykwalifikowani emigranci są łącznikami. Umożliwiają transfer wiedzy i technologii z powrotem do Indii, ułatwiają współpracę międzynarodową, transgraniczny przepływ kapitału, inwestycje typu venture capital oraz mentoring dla przedsiębiorców – wylicza Ghosh w rozmowie z XYZ.
Rząd wspiera takie podejście. Finansowana ze środków publicznych Indian AI Research Organization (IAIRO) sprowadza z zagranicy doświadczonych badaczy, aby byli mentorami młodych absolwentów. Dotyczy to różnych dziedzin – od sztucznej inteligencji po farmację i energetykę. Dodatkowo od czerwca działa Prime Minister Research Chair, program zapraszający do kraju badaczy indyjskiego pochodzenia.
Dyrektor IAIRO, dr Amit Sheth, przyznaje w indyjskich mediach, że kraj nie może konkurować z USA pod względem mocy obliczeniowej, funduszy ani wynagrodzeń. Powinien za to oferować możliwość realnego wpływu na rzeczywistość i atrakcyjne perspektywy rozwoju.
Badania od kilkunastu lat wskazują też, że jednym z najważniejszych motywów powrotu z emigracji jest dla wielu Indusów rodzina.
Indyjska lekcja?
Polska bywa porównywana z Indiami jako kraj, który po latach emigracji również próbuje odzyskać najzdolniejszych obywateli.
Najbardziej bezpośrednią zachętą finansową jest wprowadzona w 2022 r. „ulga na powrót”. Polki i Polacy, którzy zdecydują się ponownie przenieść rezydencję podatkową nad Wisłę, mogą przez cztery kolejne lata korzystać ze zwolnienia z PIT na zasadach przewidzianych w przepisach. Flagowy program „Polskie Powroty” Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej (NAWA) oferuje z kolei finansowanie naukowcom, którzy budowali kariery na zagranicznych uczelniach, a dziś chcieliby tworzyć własne zespoły badawcze w Polsce. Granty obejmują nie tylko wynagrodzenie samego badacza, lecz także środki na uruchomienie zespołu i prowadzenie badań.
Warto wiedzieć
Flagowe programy rządowe Indii
Indie stworzyły rozbudowany pakiet programów wsparcia dla powracających naukowców i innowatorów.
Program PMRC (Prime Minister Research Chair Scheme): Uruchomiony z rozmachem program, którego celem jest ściągnięcie czołowych naukowców i technologów z globalnych instytucji do elitarnych indyjskich uczelni. Program oferuje ogromne pakiety finansowe, przekraczające w przeliczeniu 6,5 mln zł.
VAIBHAV (Vaishvik Bharatiya Vaigyanik) Fellowship: Flagowy program Ministerstwa Nauki i Technologii. Finansuje on współpracę badawczą i powroty wybitnych naukowców indyjskiego pochodzenia
Ramalingaswami Re-entry Fellowship (RRF) i Ramanujan Fellowship: Specjalne stypendia powrotowe dla bio-naukowców oraz badaczy z sektora STEM, które gwarantują atrakcyjne zarobki, środki na badania oraz ułatwioną ścieżkę etatową w Indiach po latach spędzonych na Zachodzie
Polska polityka opiera się jednak przede wszystkim na założeniu powrotu na stałe. Indie stosują inną taktykę. W ramach programu VAIBHAV („Globalni indyjscy naukowcy”), rząd promuje koncepcję „wymiany mózgów”. Finansuje pobyty naukowców i inżynierów, którzy spędzają w Indiach od jednego do dwóch miesięcy w roku. W tym czasie pracują z lokalnymi zespołami i wspierają twórców startupów. Przez pozostałą część roku pozostają związani z instytucjami w USA, Kanadzie czy Europie. Indie korzystają więc z ich wiedzy bez wymagania stałej relokacji.
Większy jest także budżet programów. Podczas gdy w ramach „Polskich Powrotów” naukowcy mogą liczyć na granty do 2 mln zł, indyjski program PMRC oferuje trójpoziomowy system finansowania: od równowartości ok. 2 mln zł dla młodych naukowców po ok. 6,6 mln zł dla profesorów i liderów sektora technologicznego.
Główne wnioski
- Rośnie liczba wysoko wykwalifikowanych pracowników wracających do Indii. Tylko w tym roku nad Ganges wróciło ponad 200 tys. specjalistów. Nie oznacza to jednak odwrócenia trendu migracyjnego – Indusi nadal częściej wyjeżdżają, niż wracają. Jednym z głównych impulsów jest niepewność związana z polityką wizową USA, gdzie obywatele Indii stanowili w ostatnich latach ponad 70 proc. osób otrzymujących wizy H-1B.
- Indie mają miejsca pracy dla wracających, ale nie zawsze takie, jakich ci oczekują. Centra kompetencyjne globalnych firm, startupy, przedsiębiorstwa AI i projekty półprzewodnikowe tworzą popyt na specjalistów, lecz płace, zasoby obliczeniowe i fundusze badawcze nadal pozostają daleko za możliwościami USA.
- Doświadczenie Indii pokazuje zarazem, że kraj nie musi dorównywać zachodnim wynagrodzeniom, jeśli oferuje ambitnym pracownikom możliwość wpływu na rzeczywistość, perspektywy rozwoju i atrakcyjną jakość życia. Rząd w Delhi uzupełnia to elastycznymi programami współpracy i hojniejszymi niż w Polsce grantami dla naukowców oraz innowatorów o indyjskich korzeniach, sięgającymi równowartości ok. 6,6 mln zł.

