Kategoria artykułu: Lifestyle

Sygnety, bransolety, broszki i perły. Męska biżuteria bez tabu

Ponad dekadę temu biżuteria męska ograniczała się w Polsce do zegarka, obrączki i łańcuszka na szyi. Obecnie sygnety, bransoletki, naszyjniki i kolczyki stają się ważnym elementem codziennych stylizacji mężczyzn, nie tylko w artystycznym światku.

Harry Styles
Harry Styles wielokrotnie udowadniał, że mężczyzna może wyglądać stylowo w perłach na szyi. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak obecnie postrzegana jest męska biżuteria.
  2. Kiedy sygnety, perły i naszyjniki wyglądają stylowo, a kiedy kiczowato.
  3. Czy perły zakładane do garnituru to dobry pomysł.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Według zasad klasycznej elegancji prawdziwy dżentelmen poza obrączką oraz stylowym zegarkiem na skórzanej lub stalowej bransolecie nie zakłada na siebie żadnych innych elementów biżuterii. A o zgrozo, na pewno nie nosi kolczyków w żadnej części ciała. Tymczasem...

– Szeroka oferta męskiej biżuterii wcale nie jest wynalazkiem naszych czasów. Przez wieki mężczyźni nosili pierścienie, sygnety, łańcuchy, brosze, naszyjniki i bransolety, a biżuteria była często bardzo wyraźnym komunikatem o pozycji, władzy i przynależności.

Królowie, cesarze i arystokraci nie traktowali jej jako dodatku do stroju, lecz jako część swojego wizerunku. Klejnoty miały pokazywać, kto posiada władzę, majątek i prawo do jej sprawowania. Dzisiaj ten język oczywiście zmienił się, ale sama potrzeba komunikowania przez wygląd pozostała. Mężczyzna zakładający sygnet, zegarek, bransoletę czy perły nadal coś mówi o sobie, nawet jeśli nie robi tego świadomie – ocenia Iwona Sasin, inżynier włókiennictwa, edukatorka i mentorka stylu.

Jej zdaniem współczesna moda pozwoliła mężczyznom odzyskać tę część garderoby bez konieczności tłumaczenia się z własnej męskości.

– Dobrze dobrana biżuteria nie mówi „patrzcie na mnie”, lecz raczej „wiem, kim jestem”. Sygnet może komunikować przywiązanie do tradycji, zegarek może mówić o zamiłowaniu do precyzji i rzemiosła, bransoleta dodawać swobody, a naszyjnik przełamać bardzo klasyczny garnitur. Ten sam przedmiot na dwóch różnych mężczyznach może jednak znaczyć coś zupełnie innego – dodaje ekspertka.

Biżuteria jak dobrze skrojony garnitur

Jak podkreśla Iwona Sasin, wybór konkretnych elementów biżuterii i zestawienie ich z ubraniami powinno być przemyślane.

– Czerwone dywany bardzo wyraźnie pokazały, że biżuteria może być elementem męskiego wizerunku równie naturalnym jak dobrze skrojony garnitur. To szczególnie ważne w męskim stylu, który często opiera się na prostocie, jakości materiałów i proporcjach. Męska biżuteria działa najlepiej wtedy, kiedy pozostaje w relacji z całym strojem. Wystarczy jeden pierścień albo zegarek, który ma charakter. Właśnie wtedy biżuteria zaczyna pełnić swoją najlepszą funkcję. Nie konkuruje z ubraniem, a nadaje mu osobisty ton – tłumaczy ekspertka.

Dodaje, że trzeba jednak odróżnić swobodę w działaniu od bezmyślnego dokładania ozdób.

– Sygnet może wyglądać świetnie przy białej koszuli, marynarce i klasycznym zegarku, ale ten sam sygnet zestawiony z trzema ciężkimi bransoletami, masywnym łańcuchem i zegarkiem wielkości małego talerza może już stworzyć zupełnie inny komunikat. Zamiast człowieka widzimy wtedy kolekcję akcesoriów. Kilka przypadkowych bransoletek, ciężki łańcuch, wielki zegarek i pierścienie na każdym palcu nie oznaczają już budowania stylu, tylko rozpaczliwe domaganie się uwagi – ocenia ekspertka.

Nie oznacza to jednak, że nie można nosić dużo biżuterii, aczkolwiek wymaga to znacznie większej świadomości stylu.

– David Bowie, Lenny Kravitz czy Harry Styles wielokrotnie pokazywali, że mężczyzna może pozwolić sobie na bardzo dużo, pod warunkiem, że nadmiar jest częścią konsekwentnego wizerunku, a nie przypadkowym zbiorem rzeczy znalezionych w szkatułce czy znajomego jubilera – tłumaczy ekspertka – zaznacza Iwona Sasin.

Lenny Kravitz
Lenny Kravitz od lat jest uznawany za jednego z najlepiej ubranych mężczyzn na świecie. Biżuteria jest ważnym elementem jego wielu stylizacji. Fot. Getty Images

Luksus nie potrzebuje megafonu

Zdaniem ekspertki obecnie zatarła się granica między tym, co jest dozwolone, a co zakazane w świecie męskiej biżuterii.

– O tym, czy coś wygląda dobrze, decyduje przede wszystkim proporcja, jakość, kontekst i osobowość człowieka, który to nosi. Klasyczny sygnet, prosty pierścień, dobrej jakości zegarek czy niewielka bransoleta mogą wyglądać bardzo szlachetnie. Sygnet ma zresztą wyjątkowo mocną historię. Przez wieki był związany z rodem, własnością, podpisem i statusem. Dzisiaj nie musi już oznaczać arystokratycznego pochodzenia, może po prostu stać się charakterystycznym elementem własnego stylu.

Zdecydowanie bardziej ostrożna byłabym wobec biżuterii, która wygląda jak demonstracja możliwości finansowych. Dużo złota, ogromne logo, kilka ciężkich łańcuchów i pierścieni mogą być próbą zbudowania statusu przez ilość. Złoto samo w sobie nie jest przecież kiczem. Kicz pojawia się znacznie częściej tam, gdzie rzecz przestaje służyć stylowi, a zaczyna służyć wyłącznie demonstracji. Można mieć na sobie bardzo drogi zegarek i wyglądać niezwykle elegancko, ale można też mieć bardzo drogi zegarek i wyglądać tak, jakby metka była ważniejsza od człowieka.

Bardzo doceniam takie stylizacje u mężczyzn, w których kosztowna biżuteria nie krzyczy. Prosty złoty sygnet przy kaszmirowym swetrze, zegarek przy wełnianej marynarce czy niewielki złoty łańcuch przy białej koszuli potrafią wyglądać znacznie bardziej luksusowo niż zestaw kilku ogromnych ozdób. Luksus najczęściej nie potrzebuje megafonu – wyjaśnia Iwona Sasin.

Jej zdaniem ciekawym zjawiskiem jest także świadomy przepych w świecie mody, aczkolwiek i tam trzeba być bardzo uważnym.

– Mężczyzna może nosić kilka pierścieni, duży łańcuch i mocne bransolety, jeżeli jest to element jego estetyki. Wtedy nadmiar staje się językiem. Granica między świadomą ekstrawagancją a efektem „założyłem wszystko, co miałem” jest jednak bardzo cienka. Warto więc przed wyjściem z domu zrobić prosty test, który Coco Chanel kierowała co prawda do kobiet, ale w tym przypadku również jest trafny. Przed wyjściem dobrze jest zdjąć jeden element i spojrzeć w lustro. Jeżeli stylizacja nadal działa, być może właśnie znaleźliśmy właściwy poziom – zaznacza Iwona Sasin.

Johnny Depp
Naszyjniki, bransolety i sygnety to nierozerwalny element stylu Johnny'ego Deppa. Fot. Getty Images

Perły w męskiej szafie

Obecnie granice między modą męską a damską coraz bardziej się zacierają. Poszczególne elementy garderoby jak choćby perły, które jeszcze niedawno uchodziły za typowo kobiece, dziś swobodnie funkcjonują w męskich stylizacjach, bez większych kontrowersji.

– Mężczyzna nie powinien rezygnować z biżuterii, tylko dlatego, że ktoś kiedyś uznał ją za niemęską. To dość zabawne przekonanie, jeśli przypomnimy sobie historię europejskich dworów. Perły przez stulecia były symbolem bogactwa i władzy, a nosili je również mężczyźni. Władcy i arystokraci chętnie wykorzystywali je w stroju, ponieważ były kosztowne, trudne do zdobycia i niezwykle dekoracyjne. Ich późniejsze silne związanie z kobiecą elegancją jest raczej wynikiem przemian kulturowych i mody niż jakiejś odwiecznej zasady, że perły należą do jednej płci. Dlatego perły na męskiej szyi nie są żadną rewolucją, choć współczesna moda lubi przedstawiać je jako coś bardzo nowego – tłumaczy Iwona Sasin.

Dodaje, że dzisiaj mężczyzna może spokojnie sięgnąć po perły, tylko nie każdemu służy dokładnie ten sam sposób ich noszenia.

– Na czerwonym dywanie widzimy mężczyzn, którzy zestawiają perły z garniturem, smokingiem czy bardzo współczesnym strojem. Zwłaszcza z garniturem perły mogą być niezwykle eleganckie, szczególnie kiedy reszta stylizacji jest spokojna. Ciekawy jest szczególnie kontrast między miękkością i organiczną formą perły a typowo męskimi elementami garderoby. Przy czarnym garniturze perły mogą stać się wręcz głównym punktem stylizacji – wylicza ekspertka.

W codziennych stylizacjach z perłami najlepiej zacząć od prostych rozwiązań.

– Jeden sznur pereł z T-shirtem, koszulą albo miękkim swetrem może wyglądać znacznie ciekawiej niż zestawienie ich z wieloma innymi ozdobami. W przypadku mężczyzny, który dopiero eksperymentuje z tym trendem, bardzo dobrze sprawdzają się krótsze naszyjniki z niewielkimi perłami. Mężczyzna o bardziej wyrazistym stylu może sięgnąć po większe perły albo perły barokowe, których nieregularna forma daje mniej klasyczny, a bardziej współczesny efekt. Nie chodzi więc o samą perłę, lecz o kontekst, w którym ją umieszczamy – podkreśla Iwona Sasin.

Pharrell Williams
Pharrell Williams jest świetnym przykładem, który pokazuje jak nosić biżuterią na co dzień oraz łączyć ją z garniturem. Fot. Getty Images

Przebranie za „odważnego faceta”

Według Iwony Sasin biżuteria u mężczyzn powinna odzwierciedlać ich charakter i styl bycia. 

– Najważniejsze, żeby mężczyzna nie nosił pereł jako przebrania za „odważnego faceta”. Jeżeli zakłada je wyłącznie po to, żeby wywołać reakcję, biżuteria zaczyna nosić jego, a nie on ją. Dobrze dobrana biżuteria działa odwrotnie. Jest przedłużeniem osobowości. Jeżeli mężczyzna jest spokojny, minimalistyczny i raczej klasyczny, nie musi nagle stawać się rockmanem, tylko dlatego, że założył perły. Może zestawić je z kaszmirowym swetrem, prostą koszulą i dobrymi spodniami. Jeżeli jego styl jest bardziej nonszalancki, perły mogą znaleźć się obok skóry, denimu i cięższych butów – mówi ekspertka.

Z kolei mężczyźni, którzy dopiero zaczynają podkreślać swój styl biżuterią, powinni zacząć od jednej rzeczy, która naprawdę daje poczucie spójności z tożsamością i sprawdzić, jak wygląda z ubraniami, które mają w szafie.

– Trzeba też zwrócić uwagę na proporcje, faktury i kolor metalu. Nie chodzi o to, żeby zaczynać od kupna całej stylizacji znalezionej na czerwonym dywanie, ponieważ aktor czy muzyk funkcjonuje w zupełnie innym kontekście niż człowiek idący rano do biura. Z mody bierzemy pomysł, a nie kostium. Najlepsza męska biżuteria to ta, która po kilku minutach przestaje być „biżuterią”, a zaczyna wyglądać jak coś, co od zawsze należało do konkretnego mężczyzny – podsumowuje ekspertka.

Zdaniem eksperta

Biżuteria męska jest dzisiaj jednym z najszybciej rosnących segmentów

Przez lata biżuteria męska była w naszej ofercie kategorią niszową, traktowaną trochę po macoszemu. Dziś to jeden z najszybciej rosnących segmentów i to nie tylko w Polsce. Mężczyźni coraz częściej traktują biżuterię tak, jak od dawna traktują dobrze skrojony garnitur czy zegarek – jako element budowania własnego wizerunku, a nie przypadkowy dodatek.

Mężczyzna, który sięga po biżuterię, rzadko szuka czegoś krzykliwego. Znacznie częściej pyta o jakość wykonania, trwałość i to, czy dany element będzie pasował do niego za pięć czy dziesięć lat, a nie tylko w tym sezonie.

Główne wnioski

  1. Męska biżuteria przestaje być dodatkiem, a staje się elementem tożsamości. Sygnety, bransolety, łańcuszki i perły pozwalają mężczyznom wyrażać osobowość, podkreślać indywidualny styl i przełamywać tradycyjne wyobrażenia o męskości.
  2. W biżuterii przede wszystkim liczą się jakość i autentyczność. O elegancji nie decyduje liczba ozdób ani ich cena, lecz umiejętność dopasowania ich do stroju, charakteru i okazji. Nawet jeden dobrze dobrany element może nadać stylizacji wyrazistości.
  3. Męska biżuteria to nie chwilowy trend, lecz powrót do wielowiekowej tradycji w nowoczesnym wydaniu. Zmienia się sposób jej noszenia i znaczenie, ale pozostaje ona narzędziem budowania wizerunku. Coraz większe zainteresowanie tą kategorią wskazuje, że mężczyźni traktują ją jako świadomą inwestycję w swój styl.