Odzyskujemy krzepę, czyli polski błysk na ME w podnoszeniu ciężarów
Na mistrzostwach Europy juniorów oraz w kategorii U-23 reprezentanci Polski w podnoszeniu ciężarów zdobyli cztery złote medale. Przyszłość może być jeszcze lepsza, bo w krajowym systemie szkolenia nie polegamy już tylko na trenerskim nosie – dołączyły komputery.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak dużo kilogramów dźwigają polscy medaliści mistrzostw Europy.
- W jaki sposób nowoczesna technologia pomaga polskim sztangistom.
- Jak wyniki Martyny Dołęgi w kategorii U-23 na mistrzostwach Europy wypadają na tle najlepszych sztangistek na świecie.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Mistrzostwa Europy rozegrano w Durres w Albanii. W dwóch kategoriach wiekowych – U-20 i U-23 – walczyli reprezentanci ponad 30 krajów. Polacy zdobyli pięć medali, w tym cztery złote.
Przytoczymy dokładne wyniki polskich medalistów oraz ich kategorie wagowe, by przypomnieć, jak niezwykłą sztuką jest podnoszenie ciężarów. Już same wyniki zestawione z wagą zawodników pokazują, jak kolosalną rolę musi odgrywać w tym sporcie technika. Tytułowa „krzepa” jest tu dużym uproszczeniem. Ot, kto ważący 53 kg mógłby samą krzepą wyrwać 86 kg i podrzucić 95? A to wyniki złotej medalistki Małgorzaty Myjak (U-23).
Martyna Dołęga (U-23) – córka polskiego mistrza Marcina Dołęgi – była najlepsza w wadze do 69 kg: w rwaniu osiągnęła wynik 104 kg, a w podrzucie – 128. Konrad Łazuga (U-23) wygrał kategorię do 75 kg – uzyskał w dwuboju (rwanie plus podrzut) 326 kg. Marcin Ziółkowski (U-20) wywalczył złoto w kategorii wagowej do 110 kg. Proszę sobie wyobrazić, że wyrwał ponad głowę 176 kg, a podrzucił – 201. Brązowy medal w kategorii do 49 kg zdobyła Weronika Najdowska (U-20; 70+89).
Warto wiedzieć
Dwubój, czyli rwanie i podrzut
W rwaniu zawodnik unosi sztangę z pomostu od razu ponad głowę, przechodząc jednocześnie do przysiadu. Próba jest zaliczona, jeśli z przysiadu będzie w stanie wyprostować swoje ciało, trzymając ciężar w górze.
Podrzut to konkurencja, w której zawodnik najpierw zarzuca sobie sztangę na klatkę piersiową, a następnie unosi ją ponad głowę.
Pieniądze w polskich ciężarach
– Brakuje tylko wielkiego sponsora? – pytam z przymrużeniem oka Zdzisława Żołopę, prezesa Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów.
Pytanie przychodzi do głowy, ponieważ reprezentacja Polski przed mistrzostwami miała pewne problemy z domknięciem budżetu na wyjazd. Sytuację uratowała „ponadprogramowa” pomoc z Ministerstwa Sportu i Turystyki. Kilkanaście lat temu polska sztanga mogła liczyć na pomoc Anwilu, ale wtedy nasi reprezentanci zdobywali medale olimpijskie. Później przyszły wpadki dopingowe gwiazd, następcy nie nadchodzili, a na igrzyskach w 2024 r. kadra Polski składała się z jednej zawodniczki (nie zdobyła medalu). Pomaga kilka firm, ale, rzecz jasna, nie z grupy tych największych.
– Uśmiechamy się teraz, widząc sukcesy naszej młodzieży, bo ona może zakończyć trudne czasy polskiej sztangi. Rozwijamy się dobrze, chociaż pieniądze zawsze są tematem... Nie współpracujemy z żadną spółką Skarbu Państwa, a wobec braku medali olimpijskich wsparcie ministerialne też nie może być najwyższe. Tracimy sporo zdolnej młodzieży, gdy ta wkracza w dorosłe życie i zaczyna mieć „dorosłe potrzeby”. Współpraca z wojskiem pomaga, ale taka pomoc obejmuje nielicznych. Jakiś czas temu wysłaliśmy osiem wniosków o przyjęcie zawodników z naszej dyscypliny do wojska, na razie pozytywnie rozpatrzono trzy (m.in. ten Martyny Dołęgi). W rozmowach z Ministerstwem Obrony Narodowej słyszeliśmy, że pula dla sportowców może zostać podniesiona do 400 miejsc, lecz na razie jest ich mniej niż 300. No i ze względu na zimowe igrzyska w 2026 r. priorytetowo traktowani byli reprezentanci zimowych dyscyplin – mówi Zdzisław Żołopa.
Doktorat na temat rwania
Prezesem PZPC Zdzisław Żołopa jest od końca 2024 r., najbardziej cieszy się z tego, że w ciągu minionych dwóch lat wprowadzono do polskiego systemu szkolenia niemało technologii. Podaje numer do trenerki kadry kobiet Pauliny Szyszki. To ona odpowiada za wprowadzenie „komputerów” do treningów naszych siłaczy.
– Komputery to w cudzysłowie, ja wszystko widzę w aplikacji w telefonie. Ale bardzo proszę nie przypisywać mnie obecnych sukcesów na ME, bo ja zaczęłam pracę z kadrą na początku 2025 r. Co najwyżej pomogłam – mówi Paulina Szyszka.
Doktorat napisała o biomechanice rwania w podnoszeniu ciężarów. Co pokazuje aplikacja w jej telefonie, gdy łączy się z czujnikiem podłączonym odpowiednio do sztangisty?
– Sprawdzamy, które zespoły mięśniowe wymagają wzmocnienia, gdzie widać asymetrię, którą należy poprawić itd. Tego tzw. trenerski nos nie wychwyci, nawet gdy mówimy o fachowcach uznanych w naszym świecie. Ich doświadczenie i „oko” jest bezcenne, ale warto wesprzeć wszystko badaniami. Oczywiście udostępniamy nasze wyniki klubom zawodników, bo to tam wykonują oni lwią część swojej pracy – mówi Paulina Szyszka.
Nadzieje olimpijskie
Zdzisław Żołopa sądzi, że na igrzyska do Los Angeles w 2028 r. możemy wywalczyć już np. cztery kwalifikacje.
– Pod koniec października w Chinach rozpoczną się mistrzostwa świata. Wysyłamy tam niektórych zawodników spośród tych, którzy teraz rywalizowali na mistrzostwach Europy. W Chinach oczywiście zmierzą się już z seniorami, no ale dzięki temu zyskamy ogląd sytuacji. Zobaczymy, jak prezentujemy się na tle światowej czołówki. A wiemy, że najlepsi ciężarowcy pochodzą jednak spoza Europy – mówi prezes PZPC.
Paulina Szyszka jest zdania, że polscy najzdolniejsi młodzi zawodnicy mogą dołączyć w przyszłości do światowej czołówki. Patrzymy na wynik 21-letniej Martyny Dołęgi z mistrzostw Europy – 232 kg w dwuboju – i wstawiamy do tabeli mistrzostw świata seniorów sprzed roku z tej samej kategorii wagowej. 232 kg w dwuboju miała wtedy piąta zawodniczka klasyfikacji. Do medalu zabrakło jej dziewięciu kilogramów. Wszystkim „odjechała” złota medalistka z Korei Północnej, osiągając w dwuboju… 270 kg.
– Młodzież jako całość nie cieszy się obecnie dobrą opinią, słyszymy narzekania dotyczące jej zapału do pracy itd. Ale nasi młodzi zawodnicy, m.in. Martyna, to niezwykli profesjonaliści. Zupełne przeciwieństwo stereotypów referowanych wyżej. A nie uprawiają łatwego sportu… Ich zaangażowanie i chęć uczenia się napawają mnie dużym optymizmem – mówi Paulina Szyszka.
Główne wnioski
- Podnoszenie ciężarów było w przeszłości sportem, który przynosił Polsce sporo medali olimpijskich oraz mistrzostw świata. Nadszedł jednak kryzys, w 2024 r. na igrzyskach zabrakło polskich sztangistów, wystąpiła tylko jedna sztangistka. Nowe pokolenie daje nadzieję na poprawę tego stanu rzeczy. Kilka dni temu dołożyło kolejne sukcesy: na mistrzostwach Europy w kategoriach U-20 i U-23 Polacy zdobyli cztery złote medale.
- W ostatnich latach w polskim systemie szkolenia doszło do zmian, jedną z trenerek została Paulina Szyszka. Wprowadziła do kadr narodowych oprogramowanie oceniające, na czym powinni skupić się w treningach najzdolniejsi ciężarowcy. Programy pozwalają ocenić np. to, które partie mięśni wymagają dodatkowego treningu.
- Zdzisław Żołopa, prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, ocenia, że na igrzyska olimpijskie w 2028 r. możemy wysłać czterech reprezentantów. Jedną z nadziei olimpijskich jest Martyna Dołęga, córka Marcina Dołęgi, wybitnego ciężarowca. 21-letnia sztangistka wygrała mistrzostwa Europy w kategorii do lat 23, a jej wynik plasowałby ją w pierwszej piątce najlepszych zawodniczek ubiegłorocznych MŚ seniorów.
