Czarne i szare strefy w Afryce Północnej. Jak robić tam interesy?
W parlamencie Tunezji trwają prace nad złagodzeniem prawa antynarkotykowego, które mają na celu dostosowanie rozwiązań do rzeczywistej skali problemu. W krajach Afryki Północnej widać znaczący udział czarnej i szarej strefy. Polskie firmy zamierzające prowadzić tam biznes muszą wziąć tę kwestię pod uwagę.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak wygląda nielegalna gospodarka w krajach Afryki Północnej.
- Jaki jest zakres i charakter szarej strefy.
- W jaki sposób polskie firmy powinny uwzględniać w swoich strategiach eksportowych skutki funkcjonowania „alternatywnego obiegu gospodarczego”.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Funkcjonując w ramach UE, przyzwyczajeni jesteśmy do rządów prawa i prowadzenia działalności gospodarczej zgodnie z normami, wymogami i standardami. Jednak jeszcze 20 lat temu, gdy Polska była na polityczno-ekonomicznych peryferiach Europy, sytuacja wyglądała zgoła inaczej.
Przepisy prawne w wielu miejscach świata mają często mniejsze znaczenie niż praktyka społeczna, obyczaje i znajomości. W takim klimacie istnieje większe pole dla aktywności nielegalnej, takiej jak np. przemyt narkotyków. Jednocześnie mnogość przepisów, których wyegzekwowanie jest trudne w połączeniu z silnymi więziami rodzinno-sąsiedzkimi, stwarza możliwość funkcjonowania szarej strefy.
Przyjrzyjmy się, jak wygląda czarna i szara strefa regionalnych gospodarek Afryki Północnej i jaki mają one wpływ na firmy chcące handlować z tymi krajami.
To, co trafia do Europy
Na początek przykład złagodzenia prawa antynarkotykowego w Tunezji w celu rozładowania więzień i odciążenia policji, by mogła skupić się na ściganiu brutalnych przestępstw. W latach 2020-2025 liczba aresztowań z powodu posiadania narkotyków wzrosła z 5 tys. do 27 tys. rocznie. Nowe przepisy mają pozwolić policji na odstąpienie od aresztowania, jeśli zatrzymany udowodni, że zażywa narkotyk w celach terapeutycznych.
Spożycie narkotyków w Tunezji rośnie, ponieważ przez ten kraj przebiega szlak przemytu do UE kokainy i narkotyków syntetycznych pochodzących z Indii i Turcji (za pośrednictwem Libii). Podobną rolę dla tranzytu kolumbijskiej kokainy odgrywa Algieria i Maroko. Ten drugi kraj jest też producentem haszyszu, który trafia na europejskie rynki.
Do Europy z Afryki Północnej trafiają też pieniądze zamożnych obywateli tych państw, którzy chcą się zabezpieczyć przed konfiskatą majątku na wypadek utraty wpływów. Najbardziej spektakularnym przypadkiem jest były algierski minister przemysłu Abdeslam Bouchoureb, który przebywa na uchodźstwie we Francji, a w swoim kraju jest oskarżony o defraudację środków publicznych w wysokości ok. 5 mld euro.
To, co z Europy przybywa
Z Europy do Afryki Północnej jest realizowany tzw. import w walizkach, czyli przemyt towarów, których oficjalny import jest zakazany. Ze względu na największą liczbę zakazów importowych, najczęstszym kierunkiem takiego przemytu jest Algieria. Codziennie promami i samolotami do Europy i z powrotem podróżują osoby przewożące towary, które później trafiają do miejscowych sklepów, mimo iż teoretycznie nie powinny się w danym kraju pojawić.
Często są one (głównie kosmetyki i FMCG) kupowane przez francuskie firmy należące do obywateli państw Maghrebu. Następnie są rozdzielane między tzw. mrówki, które przekazują je po drugiej stronie granic miejscowemu dystrybutorowi.
W Algierii istnieje też proceder polegający na zakupie przez importerów towarów od francuskich eksporterów po zawyżonych cenach celem uzyskania na nie kredytu po oficjalnym kursie euro (ok. 150 dzd = 1 euro). Następnie francuski eksporter transferuje różnicę kwoty euro w gotówce przez „mrówki”, a importer sprzedaje euro na czarnym rynku (260 dzd = 1 euro). Jeśli importer ma dobre znajomości, to zdarza się, że bank z czasem umarza mu kredyt importowy. Wprowadzane w Algierii restrykcje importowe są w dużej mierze próbą podjęcia przez rząd walki z tym zjawiskiem.
Strefy w wewnętrznym obrocie gospodarczym
W krajach Afryki Północnej zakupu nieruchomości dokonuje się za gotówkę. Z tego względu jest to popularna forma inwestowania, a osoby kupujące nie muszą wykazywać źródła uzyskanych dochodów. Ludzie zarabiający pieniądze na nielegalnych interesach, prowadzą równolegle firmy legalne, a większość nadwyżek przeznaczają na zakup mieszkań i domów.
W szarej strefie funkcjonuje znaczna część rynku pracy, co w znaczący sposób zaniża oficjalne statystyki dotyczące PKB. Szacuje się, że w Egipcie i Maroku ok. 60 proc. aktywnych zawodowo osób pracuje bez umowy, a w Algierii, Libii i Tunezji ok. 30 proc. Dodatkowo istnieje poważny problem ze ściągalnością podatków, który prawdopodobnie zostanie zredukowany w miarę cyfryzacji tych państw. Obecnie jednak przedsiębiorcy często płacą podatki od dochodów, które sami zadeklarują, a urzędy skarbowe nie mają wielu narzędzi do ich kontroli.
Prawo sobie, praktyka sobie
Duży poziom sektora nieformalnego jest pewnego rodzaju sposobem adaptacji kultury państw północno-afrykańskich do rzeczywistości ekonomicznej. Rządy często uchwalają dużą liczbę bardzo restrykcyjnych regulacji w przekonaniu, że ustanowienie zakazu likwiduje występujący w społeczeństwie problem. W ten sposób powstaje duża liczba przepisów, których urzędnicy nie są w stanie zapamiętać, a co dopiero egzekwować.
Jednocześnie obchodzeniu przepisów sprzyjają silne więzi rodzinne i sąsiedzkie oraz typowa dla kultury arabskiej niechęć do zauważania problemów. Nie trzeba wspominać, że inflacja przepisów i silne więzi społeczne są naturalnym czynnikiem prowadzącym do utrzymywania się wysokiego poziomu korupcji. Zdarza się, że lobby policyjne lub urzędnicze celowo nalega na wprowadzenie zakazów i wyjątków od nich, by zapewnić sobie dodatkowe źródło dochodów (zwłaszcza że oficjalne pensje wynoszą ok. 200 euro miesięcznie). Taki będzie też prawdopodobnie efekt liberalizacji prawa antynarkotykowego w Tunezji. Funkcjonariuszy będzie można przekonać, że osoba zatrzymana za posiadanie narkotyków zażywa je w celach terapeutycznych.
Jak się w tym odnaleźć?
Polskie firmy, które chcą funkcjonować na rynkach północno-afrykańskich muszą akceptować panującą tam rzeczywistość. Z tego względu podstawowym elementem jest posiadanie lokalnego partnera mającego silne znajomości w świecie polityki i administracji publicznej.
W przypadku firm z branży FMCG warto nawiązać kontakty z przedsiębiorcami pośredniczącymi w sprzedaży produktów europejskich marek. Działają w Polsce spółki założone przez osoby pochodzące np. z Tunezji, które pomagają nawiązać relacje handlowe.
Kolejnym ważnym elementem jest koncentracja na sprzedaży towarów w Europie w miastach, które są często odwiedzane przez osoby z Afryki Północnej (w tym przez tzw. mrówki), czyli w Paryżu, Marsylii, Nicei, Barcelonie, Alicante czy Almerii. Ważna jest też promocja produktów w mediach społecznościowych w lokalnych dialektach języka arabskiego oraz w języku francuskim i angielskim.
Jeżeli produkt zdobędzie popularność wśród internautów z regionu, wówczas prawdopodobnie potencjalni dystrybutorzy sami znajdą kontakt do polskiej firmy.
Zdaniem eksperta
Wskazówki dla polskich firm
Zdarza się, że polskie produkty trafiają do Algierii na prywatne zamówienia składane przez małe i średnie sklepy. Właściciele sklepów zamawiają niewielkie partie farb do włosów, kosmetyków lub innych artykułów u osób podróżujących regularnie między Polską a Algierią albo korzystają z pośredników działających w Europie. Produkty są następnie przewożone w bagażu podróżnym. W mojej ocenie droga prywatna może być wykorzystywana do sprawdzenia zainteresowania pojedynczym produktem.
Dużym zainteresowaniem klientów cieszą się rozpoznawalne marki, takie jak Nivea oraz Johnson & Johnson, dlatego właściciele sklepów poszukują możliwości uzupełniania ich zapasów. Dobre relacje prywatne z osobami mieszkającymi lub podróżującymi po Europie powodują, że niewielkie partie kosmetyków bywają zamawiane bezpośrednio u takich pośredników, a następnie dostarczane do Algierii. Często są to pośrednicy z Polski, ponieważ ceny europejskich towarów są na naszym rynku atrakcyjne
Główne wnioski
- Przez Afrykę Północną przebiega szlak przemytu narkotyków i pieniędzy do UE. W drugą stronę realizowany jest przemyt towarów konsumpcyjnych, których import jest czasem zakazany przez tamtejsze rządy.
- W szarej strefie funkcjonuje 30-60 proc. pracowników w Afryce Północnej, ściągalność podatków jest niska, a wiele rzeczy „załatwia się po znajomości”.
- Polskie firmy z branż FMCG i kosmetycznej powinny znaleźć lokalnych partnerów, by ich towary mimo zakazów importowych znalazły się na rynku algierskim lub tunezyjskim. Warto zwiększyć ekspozycję swoich towarów w miastach najczęściej odwiedzanych przez obywateli tych państw. Ważna jest też reklama w mediach społecznościowych.

