Czesi już nam nie zazdroszczą. Ale Litwini chcą nas naśladować
Polska gospodarka jeszcze niedawno była dla Czechów przykładem sukcesu. Teraz, obserwując osłabienie złotego i obawy o stan finansów publicznych, już tak nam nie zazdroszczą. Nasze rozwiązania podatkowe dotyczące paliw inspirują za to innych sąsiadów – Litwinów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego zdaniem analityków polski złoty osłabiał się w ostatnich tygodniach bardziej niż czeska korona.
- Jak w ciągu ostatniego półrocza zmieniały się opinie niektórych czeskich ekspertów na temat polskiej gospodarki.
- Jakie rozwiązanie podatkowe zastosowane w Polsce powinno – zdaniem litewskiego posła i ekonomisty – stać się podstawą mechanizmu obowiązującego w całej Unii Europejskiej.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Przez lata Czesi patrzyli na rozwój gospodarczy Polski z niedowierzaniem, podziwem, a nawet zazdrością. Ostatnio jednak zaczęło się to zmieniać. „Wydarzenia tej jesieni pokazują, że nawet środkowoeuropejski tygrys gospodarczy ma swoje bolączki” – pisze dziennik „e15”.
Jako jeden z przykładów gazeta podaje zmiany kursów obu walut wobec dolara amerykańskiego. W ostatnich tygodniach zarówno czeska korona, jak i polski złoty wyraźnie osłabiły się wobec głównej waluty rezerwowej świata.
„Globalni gracze wrzucają waluty państw Europy Środkowej do jednego koszyka. A dokładniej: postrzegają je jako waluty obarczone ryzykiem, których inwestorzy pozbywają się w okresach niepewności, gdy – umownie mówiąc – uciekają z powrotem do dolara” – wyjaśnia cytowany przez gazetę Tomáš Pfeiler, zarządzający z czeskim funduszu inwestycyjnym Cyrrus.
Polski złoty spada szybciej niż czeska korona
„e15” zwraca jednak uwagę, że skala osłabienia złotego i korony w ostatnich tygodniach jest różna. Spadek wartości polskiej waluty jest większy, co sugeruje, że złoty jest postrzegany jako bardziej ryzykowny niż korona. Nie wynika to jednak z różnicy w poziomie stóp procentowych banków centralnych, ponieważ w obu krajach główne stopy procentowe są takie same i wynoszą 3,75 proc.
„Rynki nieco bardziej ufają jastrzębiej retoryce Czeskiego Banku Narodowego niż jego polskiego odpowiednika” – podsumowuje Tomáš Pfeiler.
Z kolei Tomáš Dvořák, analityk Oxford Economics, przyczyn tej rozbieżności upatruje m.in. w polityce budżetowej obu rządów. Zwraca uwagę na różnicę między dochodami a wydatkami państwa. Przypomina, że zgodnie z założeniami rządu Andreja Babiša deficyt budżetowy Czech w przyszłym roku miałby wynieść 3,5 proc. PKB. Tymczasem gabinet Donalda Tuska zakłada, że w Polsce będzie on ponad dwukrotnie wyższy.
„Polityka fiskalna nie wpływa bezpośrednio na kursy walut. Ale wyższe deficyty, rosnące zadłużenie, a zwłaszcza obniżenie perspektyw ratingowych, zmniejszają atrakcyjność polskich aktywów, co częściowo przełoży się na niższy popyt na złote” – tłumaczy cytowany przez „e15” analityk Oxford Economics.
Rating Polski w dół, perspektywy Czech w górę
Wskazuje również na ostatnie decyzje dwóch agencji ratingowych. 18 września Moody’s obniżyła rating Polski z A2 do A3, a rating krótkoterminowy – z P-1 do P-2. Z kolei tydzień później S&P podniosła perspektywę ratingową Czech ze stabilnej do pozytywnej. Może to być wstępem do przyszłego podwyższenia oceny wiarygodności kredytowej tego kraju.
Nie wszystkie agencje ratingowe patrzą jednak na naszego południowego sąsiada z takim samym optymizmem. Odmienną ocenę niż S&P prezentuje Fitch. „Projekt budżetu i perspektywy fiskalne na kolejne lata wskazują na znacznie większe złagodzenie polityki pieniężnej, niż oczekiwaliśmy w lipcu” – napisała agencja we wrześniu, odnosząc się do Czech.
Wzrost gospodarczy ważniejszy niż zadłużenie
Warto przypomnieć, że jeszcze pół roku temu ten sam Tomáš Dvořák bardzo ciepło wyrażał się o polskiej gospodarce. Podkreślał m.in., że Polska przeznacza na infrastrukturę i innowacje trzy razy więcej niż Czechy. „Między innymi dzięki temu od 2019 r. rośnie średnio o 3,6 proc. rocznie, czyli trzy razy szybciej niż nasza gospodarka. Ten wzrost pomaga zresztą również zmniejszać obciążenie związane z wyższym zadłużeniem” – pisał ekspert Oxford Economics.
Za mit uznał rozpowszechnione w Czechach przekonanie, że Polska rozwija się w dużym stopniu „na kredyt”. Argumentował, że od 2019 r. zadłużenie naszego kraju wzrosło o 14,5 pkt proc. PKB, ale w tym samym czasie czeski dług zwiększył się niemal w takim samym stopniu – o 13,3 pkt proc.
Ekspert Oxford Economics podkreślał również, że Polska od kilku lat przeznacza na obronność 4,5 proc. PKB. To znacznie więcej, niż wymaga NATO, podczas gdy Czechy wciąż nie realizują sojuszniczego celu. Ich wydatki obronne nadal nie sięgają wymaganych 2 proc. PKB. Tomáš Dvořák wyliczał, że wynikający z tego skumulowany „dług” Czech z lat 2015-2025 przekracza 8 proc. PKB.
Wciąż możemy się jednak pochwalić rozwiązaniami, które nasi sąsiedzi uważają za warte naśladowania. Jednym z nich jest sposób walki z wysokimi cenami paliw. Tak przynajmniej uważa litewski poseł i ekonomista Raimondas Kuodis.
Polskie rozwiązanie wzorem dla UE
„Jeśli chcemy utrzymać rynek, należy przynajmniej popracować nad takim poziomem akcyzy, by nie tracić go na rzecz Polski i Łotwy” – argumentuje polityk cytowany przez litewską agencję prasową ELTA.
Zdaniem Raimondasa Kuodisa problemem są wysokie obciążenia podatkowe w sektorze paliwowym, a także nadmiernie skomplikowany system ich naliczania. Na Litwie obejmuje m.in. dodatkowy składnik związany z emisją dwutlenku węgla. Ekonomista uważa, że różnice w opodatkowaniu paliw osłabiają konkurencyjność Litwy i skłaniają kierowców do tankowania za granicą.
Polityk przekonuje, że Litwa mogłaby odzyskać część utraconego rynku, gdyby poszła w ślady Polski i obniżyła obciążenia podatkowe w sektorze paliwowym. Postuluje również wprowadzenie na poziomie Unii Europejskiej stałego mechanizmu opodatkowania nadzwyczajnych zysków, wynikających z okoliczności zewnętrznych, a nie z działań samych przedsiębiorstw.
Główne wnioski
- Polski złoty i czeska korona słabną w ostatnich tygodniach. Ale nasza waluta bardziej niż waluta sąsiadów z południa. Zdaniem tamtejszych ekspertów różnica może wynikać m.in. z większego zaufania rynków do polityki pieniężnej Czech oraz obaw o polski deficyt budżetowy i zadłużenie.
- Jeszcze niedawno Czesi wskazywali Polskę jako przykład udanego rozwoju gospodarczego. Analityk Oxford Economics podkreślał, że polska gospodarka rosła szybciej niż czeska, a zadłużenie obu krajów zwiększyło się w podobnym stopniu. Zwracał również uwagę na większe polskie wydatki na infrastrukturę, innowacje i obronność. Teraz podkreśla zmiany ocen ratingowych obu krajów.
- Polskie rozwiązania podatkowe mogą być inspiracją dla Litwy. Tamtejszy poseł i ekonomista Raimondas Kuodis apeluje o obniżenie obciążeń podatkowych paliw, aby poprawić konkurencyjność kraju i odzyskać rynek utracony na rzecz Polski i Łotwy. Postuluje też wprowadzenie unijnego mechanizmu opodatkowania nadzwyczajnych zysków przedsiębiorstw.