Polskę czeka potężne zacieśnienie fiskalne po wyborach. Deficyt ma spaść o 2,6 pkt proc. PKB w dwa lata
Co roku Ministerstwo Finansów przedstawia czteroletnią strategię zarządzania długiem. Najnowsza obejmuje lata 2027-2030. Dług publiczny liczony według metodologii unijnej ma wzrosnąć do 76,6 proc. PKB w 2030 r.
Procedury ostrożnościowe: 2029 czy 2030 r.?
W przypadku realizacji prognoz państwowego długu publicznego próg ostrożnościowy 55 proc. PKB określony w ustawie o finansach publicznych zostałby przekroczony w 2028 r. Oznaczałoby to uruchomienie procedur ostrożnościowych wynikających z ustawy w 2030 r. Konieczne działania to np. przyjęcie ustawy budżetowej bez deficytu budżetu państwa lub z deficytem na tyle niskim, aby zapewnić spadek relacji długu Skarbu Państwa do PKB, brak wzrostu wynagrodzeń pracowników państwowej sfery budżetowej czy waloryzacja emerytur i rent jedynie o wskaźnik inflacji.
W horyzoncie strategii relacja państwowego długu publicznego do PKB pozostanie poniżej konstytucyjnego progu 60 proc. (w 2029 r. 59,2 proc. PKB). Szacunki uwzględniają jednak prognozowaną różnicę między odpowiednio wydatkami lub kosztami planowanymi według limitów uwzględnianych w planach finansowych jednostek sektora instytucji rządowych i samorządowych a ich rzeczywistą realizacją.
W 2027 r. różnica między wersją „na limitach” a skorygowaną wynosi 1,1-1,2 pkt proc. PKB. A zatem w wersji opartej na limitach przekroczylibyśmy najprawdopodobniej progi państwowego długu publicznego w 2027 r., co wymagałoby uruchomienia procedur już w 2029 r. Bez tego założenia strategia zapewne wskazywałaby również przekroczenie konstytucyjnego progu albo konieczność szybszych i większych cięć wcześniej.
To ogromna skala
Jednym z najważniejszych elementów strategii jest ścieżka fiskalna, która wpływa bezpośrednio na przedstawione powyżej kształtowanie się różnych kategorii długu publicznego w Polsce. Została ona według Ministerstwa Finansów przygotowana w reżimie zarówno krajowych jak i unijnych ram budżetowych.
Powyższy wykres porównuje deficyt w Polsce (metodologia unijna) według najnowszej strategii oraz ubiegłorocznej. W latach 2025-2027 deficyt ma być wyższy o 0,4-1,4 pkt proc. niż przewidywała poprzednia edycja.
Najistotniejsza jest jednak konieczna późniejsza skala ograniczania deficytu. W latach 2029-2030 wyniesie ona aż 2,6 pkt proc. Oznacza to, że o tyle trzeba będzie zmniejszyć wydatki w tym okresie i/lub podnieść podatki. A biorąc pod uwagę, że koszty obsługi długu publicznego rosną o 0,3 pkt proc. w tym czasie, to dostosowanie w pozostałych częściach sektora finansów publicznych będzie jeszcze większe. Sięgnie zatem ok. 3 pkt proc. w dwa lata.
To ogromna skala. Aby ją unaocznić, warto zacytować Europejską Radę Fiskalną z wiosny tego roku: „Szacunkowe dostosowanie po zakończeniu okresu klauzuli wyjścia [z reguł unijnych – red.] może być bliskie lub przekraczać 1 proc. PKB rocznie, znacznie przekraczając poziom, który jest powszechnie uważany za możliwy do osiągnięcia dla danego kraju”.
Spowolnienie wzrostu PKB
Wpłynie ona znacząco na spowolnienie wzrostu realnego PKB w Polsce. MF przewiduje, że wyniesie on zaledwie ok. 2 proc. w latach 2029-2030. Pod warunkiem, że nie będzie poważniejszych zaburzeń w tym czasie w światowej gospodarce. Jeszcze na wiosnę 2026 r. prognoza wzrostu PKB na 2029 r. wynosiła 2,6 proc.
Przed takim scenariuszem ostrzegałem na łamach XYZ od dłuższego czasu: rząd odkładał zaciskanie pasa, co wróci ze zdwojoną siłą po wyborach 2027 r. Podstawowym problemem w tej kampanii powinny stać się kwestie fiskalne oraz stworzenie planu, który pozwoli na złagodzenie skutków gospodarczych tak dużego zacieśnienia.
Reguły krajowe czy unijne?
Strategia nie wyjaśnia jak bardzo zacieśnienie w latach 2029-2030 wynika z reguł unijnych a jak dalece z reguł krajowych (przekroczenie progu 55 proc.). To o tyle istotne, że możliwe jest złagodzenie ścieżki dostosowawczej przez wydłużenie kolejnego planu do siedmiu lat.
Warunkiem jest uzgodnienie z Komisją Europejską reform strukturalnych i ich wprowadzenie. Proces byłby dość podobny do KPO. W przypadku wygranej opozycji w wyborach w 2027 r. mogłoby to stanowić zarzewie konfliktu na linii Warszawa-Bruksela. Przekonaliśmy się o tym przy okazji reakcji na SAFE. Ale też obecna koalicja rządowa w przypadku zwycięstwa nie miałaby aż tak łatwo. Byłoby tak, gdyby na przykład KE w ramach reform uzasadnionego z ekonomicznego punktu widzenia wymagała wydłużenia wieku emerytalnego kobiet.