InPost kończy ważny etap w swojej historii. Spółka zniknęła z giełdy
Proces zmiany właścicielskiej w InPoście jest już bliski zwieńczenia. Tuż przed weekendem spółka została została wycofana z giełdy w Amsterdamie i ponownie stała się prywatnym przedsiębiorstwem. Na czele firmy pozostał jej założyciel Rafał Brzoska, a nowym udziałowcem został amerykański gigant FedEx.

22 października był ostatnim dniem notowań InPostu na giełdzie w Amsterdamie. Dzień później akcje spółki zostały formalnie wycofane z obrotu, co było zwieńczeniem sześcioletniego pobytu na holenderskim rynku, a także ważnym i jednym z ostatnich etapów w trwającym procesie zmian właścicielskich.
Na początku października spółka poinformowała, że w ramach wezwania na akcje udało się skupić 98,49 proc. udziałów. To otworzyło drogę do przymusowego przejęcia pozostałych walorów, tzw. squeeze-out, co przysługuje w przypadku zebrania co najmniej 95 proc. z nich. Wówczas też przekazano, że ostatnim dniem na giełdzie będzie 23 października.
Dwukrotny debiut i wycofanie z giełdy. Tak InPost trafił na rynek w Amsterdamie
InPost na giełdę powrócił w 2021 r. Powrócił, bo już wcześniej przechodził podobną drogę będąc notowanym na warszawskim parkiecie. Pierwszy debiut na GPW przypadł na październik 2015 r., kiedy to cena za akcję wyniosła 25 zł, a kapitalizacja rynkowa spółki zbliżyła się do 290 mln zł.
Po dwóch latach firmą kurierską zainteresował się fundusz Advent International. Inwestor porozumiał się z zarządem i postanowił wycofać InPost z giełdy. To pozwoliło na przeprowadzenie szeroko zakrojonej restrukturyzacji. W momencie opuszczenia rynku w 2017 r. kapitalizacja spółki skurczyła się o ponad połowę – do ok. 127 mln zł.
Polecamy: Prezes Allegro liczy na współpracę z InPostem
Krok wstecz pozwolił postawić kilka w przód. Już w styczniu 2021 r. spółka ogłosiła, że ponownie chce stać się publiczną. Wybór padł na Euronext Amsterdam, co tłumaczono wówczas międzynarodowym charakterem działalności InPostu. Po Polsce i Wielkiej Brytanii firma zaczęła intensywnie rozwijać się też w Hiszpanii, Francji i we Włoszech.
Po sześciu latach kondycja finansowa znacząco się poprawiła – w momencie debiutu cenę akcji ustalono na 16 euro, a kapitalizacja rynkowa wyniosła blisko 8 mld euro. Do obrotu trafiło 175 mln akcji, co pozwoliło InPostowi pozyskać 2,8 mld euro.
Nowi-starzy właściciele InPostu. Co dalej ze spółką?
I tu sprawnie przenosimy się do początku 2026 r. Dokładnie 6 stycznia ogłoszono, że konsorcjum składające się z dotychczasowych akcjonariuszy – funduszy Advent, PPF i A&R Investments, należącego do Rafała Brzoski – a także nowy w tym gronie FedEx zamierza przejąć pełną kontrolę nad InPostem i wyprowadzić go z giełdy. Cenę w wezwaniu ustalono na 15,60 euro – jeszcze 2 stycznia notowania spółki zamknęły się na poziomie 10,40 euro. Taka kwota wyceniła InPost na 7,8 mld euro.
Jeszcze przed rozpoczęciem procesu zmiany właścicielskiej dotychczasowi akcjonariusze posiadali następująco: 28,75 proc. akcji w przypadki czeskiego funduszu PPF; instrument A&R dysponował pakietem 12,49 proc.; a Advent – 6,5 proc. Pojawienie się w tym gronie FedExu zmieniło rozkład sił.
Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami w nowym rozdziale dla InPostu po 37 proc. akcji ma przypaść funduszowi Advent oraz firmie FedEx. Pakiet 16 proc. udziałów ma trafić do A&R Investments, a PPF będzie posiadał 10 proc. Jak wyjaśnił w rozmowie z XYZ Rafał Brzoska, założyciel oraz prezes spółki, firma ma pozostać niezależna, a jej główna siedziba nadal będzie mieścić się w Polsce.
W planach nowych właścicieli InPost ma kontynuować strategię nastawioną na rozwój infrastruktury paczkomatów i pozyskiwanie nowych klientów. Dla FedExu inwestycja w spółkę także wpisuje się w cel, jaki jest wzmocnienie swojej pozycji w Europie. Jeszcze w lutym prezes amerykańskiego giganta logistycznego Raj Subramaniam wskazał, że liczy na zacieśnienie współpracy z InPostem i wymianę know-how.
Polecamy: Rafał Brzoska nie odpuszcza Mecie. ScamWatch pokazuje skalę problemu z fałszywymi reklamami
InPost schodzi z giełdy z tarczą. Za spółką rekordowy kwartał
InPost opuszcza giełdę w Amsterdamie w zupełnie innych nastrojach niż warszawski parkiet. Z ostatniego raportu finansowego za II kw. wynika, że spółka wypracowała w tym czasie 4,18 mld zł przychodów, co dało wzrost o 18 proc. względem analogicznego okresu rok wcześniej. Skorygowana EBITDA wyniosła 1,04 mld zł – o 4,4 proc. rdr. Motorem napędowym rozwoju firmy była jej działalność w strefie euro, gdzie w ciągu roku udało się poprawić wyniki o 37,9 proc. W Polsce dynamika ta wyniosła 12,7 proc.
Dla firmy był to też okres rekordowego wolumenu przesyłek. Od kwietnia do czerwca InPost dostarczył 380,9 mln paczek, co stanowi wzrost o 16 proc. rdr. Największy wzrost odnotowano w przypadku krajów strefy euro, w których wolumen wyniósł 101 mln zleceń i był wyższy niż rok wcześniej o 30 proc.
Na początku września spółka pochwaliła się, że osiągnęła poziom 100 tys. punktów OOH (z ang. Out of Home), czyli stacjonarnych punktów odbioru przesyłek. Zdecydowaną większość z nich stanowią paczkomaty – bo 70 tys. W samej Polsce tego typu automatów InPost posiada już 30 tys.
Napisaliśmy o tym, bo informację uznaliśmy za ważną i ciekawą. Dla pełnej transparentności informujemy, że fundusz RiO należący do Rafała Brzoski, prezesa i akcjonariusza InPostu, jest inwestorem w XYZ.