Kategoria artykułu: Polityka

Dwukadencyjność zostaje, ale PSL nie odpuszcza. Senacki projekt da drugą szansę?

Sejm odrzucił projekt zniesienia dwukadencyjności w samorządach, ale politycy koalicji rządzącej nie rezygnują ze zmian. Już w listopadzie posłowie mogą zająć się niemal identycznym projektem Senatu, który czeka na rozpatrzenie od ubiegłego roku.

Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz
Premier Donald Tusk zapowiedział ponowną próbę zniesienia dwukadencyjności w samorządzie. Zależy na tym szefowi Ludowców, wicepremierowi Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi. Nz. również minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Fot. PAP/Paweł Supernak

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Sejm odrzucił projekt zniesienia dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
  2. Jak PSL zamierza ponownie doprowadzić do głosowania nad zmianą przepisów.
  3. Co przewiduje projekt senacki i kiedy może trafić pod obrady Sejmu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Mimo wieloletnich starań Polskiego Stronnictwa Ludowego Sejm nie przyjął ustawy znoszącej dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. W głosowaniu 22 października projekt poparło 213 posłów, przeciw było 215, a dziewięciu wstrzymało się od głosu. Do jego przyjęcia zabrakło więc zaledwie dwóch głosów.

Za zmianami opowiedzieli się przede wszystkim posłowie PSL i Koalicji Obywatelskiej, a także część Lewicy, Centrum, Polski 2050 i Konfederacji. Przeciw byli posłowie Prawa i Sprawiedliwości, Rozwoju Plus, Razem, Konfederacji Korony Polskiej i Demokracji Bezpośredniej. Projektu nie poparła również część parlamentarzystów KO, Lewicy, Centrum i Polski 2050.

Przegrane głosowanie podzieliło koalicję

Po głosowaniu politycy PSL nie kryli rozczarowania postawą części posłów Lewicy. Szefowa klubu Anna Maria Żukowska odpowiadała jednak, że wcześniej poinformowała wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego z PSL, jak zamierzają głosować posłowie jej ugrupowania.

W tym samym czasie odejście z rządu ogłosiła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Sprzeciw PiS i Rozwoju Plus nie był zaskoczeniem. To za rządów PiS, w 2018 r., wprowadzono ograniczenie liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Wśród polityków zaangażowanych w tamte zmiany byli m.in. obecni posłowie Rozwoju Plus – wicemarszałek Sejmu Marcin Horała i Łukasz Schreiber.

PSL nie rezygnuje ze zniesienia dwukadencyjności

W głosowaniu nie uczestniczył premier Donald Tusk, który przebywał z wizytą w Indiach. Szef rządu zadeklarował później, że „nie widzi żadnego problemu w tym, żeby natychmiast wrócić do tego projektu, jeśli tylko względy techniczne zadecydowały, że zabrakło kilku głosów”.

Premier zastanawiał się również, dlaczego głosowania nie przeprowadzono dzień wcześniej, gdy wraz z ministrem finansów był jeszcze w Sejmie i uczestniczył m.in. w głosowaniach dotyczących projektów aborcyjnych.

PSL nie musi jednak składać kolejnego projektu. W Sejmie czeka już niemal identyczna propozycja Senatu, którą Ludowcy chcą wykorzystać do ponownej próby zniesienia dwukadencyjności.

Jak słyszymy od polityków PSL, projekt senacki ma zostać wykorzystany do ponownej próby zniesienia dwukadencyjności. O takim scenariuszu informowało również w środę Radio ZET.

– W Senacie jest tożsamy projekt, praktycznie taki sam jak nasz. Nawet wicepremier Kosiniak-Kamysz mówił o nim jako „naszym” – słyszymy w klubie PSL.

Jeśli propozycja trafi pod obrady Sejmu w listopadzie, zwolennicy zniesienia dwukadencyjności dostaną kolejną szansę na zmianę przepisów. Tym razem o wyniku ponownie może zdecydować obecność zaledwie kilku parlamentarzystów i stanowisko tych posłów koalicji rządzącej, którzy poprzednio głosowali przeciw.

Ścieżka senacka

Nieco więcej o planach ponownego zniesienia dwukadencyjności mówi Jacek Karnowski, poseł KO, wiceminister funduszy i polityki regionalnej, wieloletni prezydent Sopotu i członek zarządu Ruchu Samorządowego Tak! Dla Polski.

– Pod tamtym projektem podpisali się senatorowie różnych ugrupowań. Myślę, że będzie procedowany jak najszybciej. Przypominam, że wszystkie demokratyczne siły polityczne podpisały porozumienie z samorządowcami z Ruchu Samorządowego Tak! Dla Polski. Również Szymon Hołownia w imieniu Polski 2050. Dziwię się więc emocjom byłej pani minister Pełczyńskiej-Nałęcz. Jeżeli wójt, burmistrz i prezydent jest dobry, to lokalna wspólnota powinna decydować, czy go wymienić, a w ostatnich wyborach samorządowych wymieniono ponad 40 proc. włodarzy – mówi Jacek Karnowski.

Wiceminister odnosi się również do referendów w sprawie odwoływania samorządowców. Jego zdaniem zmiany wymagają przepisy dotyczące finansowania takich kampanii. Wskazuje przy tym na przykład Krakowa, gdzie stowarzyszenie kierowane przez Łukasza Gibałę, obecnego prezydenta miasta, przeznaczyło niemal 1,9 mln zł na kampanię referendalną zmierzającą do odwołania Aleksandra Miszalskiego. Pisaliśmy o tym na XYZ.

– Należy poprawić zasady finansowania referendów i wprowadzić możliwość pozwu w trybie wyborczym. Wiem, że Związek Miast Polskich przymierza się do takiego projektu – mówi Jacek Karnowski.

Joanna Proniewicz, rzeczniczka Związku Miast Polskich (ZMP), potwierdza, że trwają rozmowy na ten temat. Kwestię tę poruszono podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia zarządu ZMP w Opolu. Projekt stanowiska ma zostać przygotowany na kolejne posiedzenie, zaplanowane na 17 listopada w Krakowie.

Niemal rok czeka na rozpatrzenie projekt senacki

Projekt, o którym mówią Jacek Karnowski i politycy PSL, trafił do Sejmu pod koniec listopada 2025 r. To inicjatywa grupy senatorów, wśród których są Zygmunt Frankiewicz i Wadim Tyszkiewicz z Nowej Polski. Obaj mają wieloletnie doświadczenie samorządowe. Frankiewicz był prezydentem Gliwic, a Tyszkiewicz – Nowej Soli.

Senat 27 listopada 2025 r. przyjął uchwałę o wniesieniu do Sejmu projektu znoszącego limit dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Dzień później projekt trafił do Sejmu, gdzie otrzymał numer druku 2080. W grudniu skierowano go do konsultacji i opiniowania. Dotychczas nie odbyło się jednak jego pierwsze czytanie.

– Potem trafił jednak do zamrażarki. Wraca po nieudanym głosowaniu w Sejmie. Można zadać sobie pytanie: dlaczego ten projekt nie trafił do Sejmu rok temu, po przegłosowaniu przez Senat? Bo nie było woli politycznej! Teraz ta wola się znalazła i politycy sięgają po nasz projekt. I dobrze! Senat wykonał swoją pracę i Sejm powinien się tym projektem zająć – mówi senator Wadim Tyszkiewicz.

Byli samorządowcy chcą zniesienia ograniczeń

Autorzy projektu kwestionują konstytucyjność ograniczenia liczby kadencji samorządowców.

– Mam nadzieję, że debata pokaże, że dwukadencyjność jest szkodliwa. Samorząd od 1989 r. był fundamentem rozwoju Polski. To kartka wyborcza powinna decydować, kto jest gospodarzem danej gminy, a nie polityk. Jeżeli politycy chcą dwukadencyjności, to niech ją wprowadzą w Sejmie, Senacie oraz dla radnych, starostów i marszałków województw. Mierzmy wszystkich jedną miarą. Nie możemy odbierać ludziom prawa do wybierania swoich reprezentantów – dodaje senator Wadim Tyszkiewicz.

Najbliższe posiedzenie Sejmu zaplanowano na 5–6 listopada. W opublikowanym dotychczas porządku obrad nie ma jednak projektu znoszącego dwukadencyjność. Kolejne posiedzenie odbędzie się 17–19 listopada i to podczas niego posłowie mogą wrócić do sprawy.

Dwukadencyjność również dla posłów i senatorów?

Ponowna próba zniesienia ograniczeń dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast nie jest jedyną inicjatywą dotyczącą kadencyjności. Politycy PSL zapowiadali wcześniej, że jeśli ich projekt nie uzyska poparcia, zaproponują wprowadzenie limitu dwóch kadencji również dla posłów i senatorów.

– Będziemy podejmować tę inicjatywę. Przy okazji najbliższego posiedzenia Sejmu będziemy to komunikować – słyszymy od polityków PSL.

Według zapowiedzi Ludowców nowe ograniczenie nie miałoby działać wstecz. Oznaczałoby to, że kadencje byłyby liczone dopiero od kolejnych wyborów parlamentarnych. Posłowie i senatorowie, którzy zasiadali już w parlamencie przez dwie lub więcej kadencji, nie straciliby więc automatycznie prawa do ponownego kandydowania.

Podobną zasadę zastosowano przy wprowadzaniu dwukadencyjności w samorządach w 2018 r. Do limitu wlicza się dopiero kadencję rozpoczętą w 2018 r. oraz kolejną, która rozpoczęła się po wyborach w 2024 r. Oznacza to, że wybory samorządowe w 2029 r. będą pierwszymi, w których część obecnych wójtów, burmistrzów i prezydentów miast nie będzie mogła ponownie ubiegać się o urząd w tej samej gminie.

W przypadku parlamentarzystów przeszkoda jest jednak poważniejsza. Konstytucja określa warunki korzystania z biernego prawa wyborczego do Sejmu i Senatu, nie przewidując ograniczenia liczby kadencji. Wprowadzenie takiego limitu wymagałoby zatem zmiany ustawy zasadniczej, a więc uzyskania większości co najmniej dwóch trzecich głosów w Sejmie oraz bezwzględnej większości w Senacie.

Limit kadencji także dla radnych, starostów i marszałków?

Jeszcze dalej chcą pójść dwaj posłowie Polski 2050: Bartosz Romowicz, były burmistrz Ustrzyk Dolnych, oraz Michał Gramatyka, wiceminister cyfryzacji, który w przeszłości był wiceprezydentem Tychów i wicemarszałkiem województwa śląskiego.

Po nieudanym głosowaniu nad projektem PSL zapowiedzieli przygotowanie własnej propozycji. Miałaby ona rozszerzyć ograniczenie liczby kadencji nie tylko na parlamentarzystów, lecz także na radnych oraz starostów i marszałków województw. W odróżnieniu od wójtów, burmistrzów i prezydentów miast dwie ostatnie grupy wybierane są pośrednio, odpowiednio przez rady powiatów i sejmiki województw.

– Ma dotyczyć wszystkich wybieralnych organów. Jak wszyscy, to wszyscy. Na razie prace są na bardzo wstępnym etapie – słyszymy nieoficjalnie w klubie Polski 2050.

Projekt najprawdopodobniej nie będzie gotowy na pierwsze listopadowe posiedzenie Sejmu. Projekt może zostać przedstawiony najwcześniej podczas drugiego listopadowego posiedzenia Sejmu.

Widmo prezydenckiego weta

Nawet jeśli Sejm przyjmie projekt senacki, nie będzie to jeszcze oznaczało zniesienia dwukadencyjności. Na drodze zmian może stanąć prezydent Karol Nawrocki, który podczas sierpniowego spotkania z młodzieżą w Juracie zapowiedział, że nie podpisze ustawy likwidującej ograniczenie liczby kadencji samorządowców.

Mimo to politycy koalicji rządzącej mogą liczyć na poparcie środowisk samorządowych, których zaangażowanie przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r. może mieć duże znaczenie. Dla zwolenników zniesienia dwukadencyjności ponowne skierowanie projektu pod obrady Sejmu będzie również okazją do pokazania, że nie rezygnują z realizacji swoich wcześniejszych obietnic.

Główne wnioski

  1. Do przyjęcia ustawy znoszącej dwukadencyjność samorządowców zabrakło trzech dodatkowych głosów za. W głosowaniu 22 października projekt poparło 213 posłów, a przeciw było 215. Wśród nieobecnych znaleźli się premier Donald Tusk i minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Do odwrócenia wyniku wystarczyłoby również przejście dwóch posłów z obozu przeciwników projektu do jego zwolenników.
  2. PSL chce wykorzystać projekt senacki, który od niemal roku czeka w Sejmie. Inicjatywę grupy senatorów przyjęto 27 listopada 2025 r., a następnego dnia trafiła ona do Sejmu. Niewykluczone, że posłowie zajmą się nią podczas listopadowych obrad. Przeszkodą pozostaje jednak niepewna większość sejmowa oraz zapowiadane weto prezydenta Karola Nawrockiego.
  3. Spór o dwukadencyjność może objąć również parlamentarzystów i innych samorządowców. PSL zapowiada projekt ograniczający liczbę kadencji posłów i senatorów. Z kolei Bartosz Romowicz i Michał Gramatyka z Polski 2050 chcą rozszerzyć takie ograniczenia także na radnych, starostów i marszałków województw. Wprowadzenie dwukadencyjności parlamentarzystów wymagałoby jednak zmiany konstytucji.