Odejście z rządu i partii. Polityczny bilans Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz
Po trzech latach dobiega końca praca Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz w rządzie, a po niespełna roku jej szefowanie w Polsce 2050. Odchodząc z rządu i partii, będzie jej trudno utrzymać się w politycznej czołówce.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz uzasadniła odejście z partii i z rządu.
- Na jakich polach ustępująca ministra poniosła porażkę.
- Co udało się jej zrobić.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Przed lotem do Indii premier Donald Tusk złożył wniosek o awans ministra Andrzeja Domańskiego na wicepremiera. Nie zakładał pewnie, że pod jego nieobecność w kraju z rządu odejdzie minister, z którą miał napięte relacje. Do Pałacu Prezydenckiego jadą więc wnioski o awans i dymisję.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wywołała niemałe zaskoczenie informacją o swojej dymisji. Odchodzi nie tylko z Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej, którym kierowała od grudnia 2023 r. Po niespełna dziewięciu miesiącach sprawowania funkcji przewodniczącej Polski 2050 odchodzi także z partii. O decyzji poinformowała po sejmowym głosowaniu nad projektem ustawy posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego znoszącym dwukadencyjność włodarzy miast i gmin.
„Dwukadencyjność samorządów została utrzymana. Tak zdecydował dziś Sejm. Wygraliśmy! Zmiana, której chce 75 proc. Polaków dojdzie do skutku! Stało się to jednak pomimo głosów K15X. Koalicja, w tym niestety znaczna część posłów Polski 2050, stanęła przeciw ludziom, a za politykierskimi układami. To nie pierwsza taka decyzja koalicji, ale fundamentalnie ważna. Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki” – napisała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Decyzja po głosowaniu, które podzieliło klub
Odchodząca minister od dawna mówiła, że jest przeciwko zniesieniu dwukadencyjności w samorządach. Twierdziła, że jest to betonowanie lokalnych układów.
Poparcie tej ustawy z posłów Polski 2050 deklarowali Bartosz Romowicz (były burmistrz Ustrzyk Dolnych) i wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka (wcześniej m.in. wiceprezydent Tychów). Jeszcze przed głosowaniem dystansowali się od poglądu partyjnej liderki na ten projekt.
Ustawę poparło jednak sześcioro posłów. Poza wyżej wymienionymi byli to m.in. Paweł Śliz – do niedawna przewodniczący klubu oraz wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia, który niedawno zastąpił Śliza w roli przewodniczącego. Jedynie troje posłów Polski 2050 zagłosowało przeciw i drugie tyle wstrzymało się od głosu. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie głosowała, ponieważ nie jest posłanką na Sejm.
Pełczyńska-Nałęcz odchodzi też z partii
W dalszej części komunikatu ustępująca minister funduszy podsumowała swoją aktywność. Poinformowała też, że odchodzi z partii zostawiając ją Szymonowi Hołowni.
„Wam tu wszystkim kochani bardzo dziękuję za wspólne działanie. Przez prawie trzy lata zrobiłam z Wami maksimum tego, co mogłam. Zabraliśmy deweloperom dopłaty, daliśmy ludziom jawne ceny mieszkań. Mieszkania przestały drożeć, ruszyliśmy horrendalnie niesprawiedliwy system podatkowy. KPO zainwestowaliśmy w 100 proc. Partię zostawiam w rękach jej założyciela, który odszedł, ale jednak wrócił. Życzę mu, by przypomniał sobie, w imię jakich wartości szedł do władzy. Widzimy się na szlaku. Znajdzie się na nim miejsce dla wszystkich. Rozkład jazdy jest znany” – zakończyła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Liderka odchodzi, w partii zaskoczenie
O zaskoczeniu po odejściu przewodniczącej piszą publicznie niektórzy posłowie. Pisze również jej poprzednik, a być może i następca. Szymon Hołownia deklaruje, że klub Polski 2050 pozostaje częścią koalicji. Zapowiedział, że nowe kierownictwo partii zostanie wyłonione w wewnętrznych wyborach.
Szymon Hołownia po drugim nieudanym starcie w wyborach prezydenckich próbował odejść z polskiej polityki. Rekrutacja w ONZ nie zakończyła się powodzeniem. W partyjnych wyborach nie startował, choć namawiano go do tego.
Odejście po kilku miesiącach od wyborów
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz szefową Polski 2050 została z końcem stycznia. Wygrała drugą turę wyborów, które były powtarzane z powodu błędów systemowych. Wszyscy jej kontrkandydaci odeszli z partii krótko po partyjnych wyborach, a część z nich, wraz z jej główną rywalką ministrem klimatu Pauliną Hennig-Kloską, tworzy obecnie Unię Centrum. Nowa przewodnicząca z nadzieją patrzyła na przyszłoroczne wybory parlamentarne, nie zrażając się sondażami.
A w tych Polska 2050 wypadała coraz gorzej. Od ponad roku partia nie może przekroczyć progu wyborczego, jej poparcie spadało nawet poniżej 1 proc.
Nie tyle powód, ile okazja
Dlaczego Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odchodzi z partii po dziewięciu miesiącach jej szefowania i na rok przed wyborami? Głosowanie w sprawie dwukadencyjności było raczej okazją do odejścia niż jego głównym powodem.
Z otoczenia Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz słychać, że wewnętrznych napięć było więcej. Coraz częściej były one widoczne. Coraz bardziej widoczne były też ambicje Szymona Hołowni, który na nowo chce odgrywać ważniejszą rolę w polityce.
Nie zbudowała autorytetu w partii
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz od objęcia funkcji przewodniczącej pozostała w cieniu poprzednika. Niektórzy parlamentarzyści przed jej starciem z Pauliną Hennig-Kloską w drugiej turze partyjnych wyborów publicznie przyznawali, że woleliby zagłosować na Szymona Hołownię. Budowie jej autorytetu nie pomógł powyborczy exodus połowy klubu parlamentarnego.
W ostatnim czasie coraz częściej ze strony niektórych posłów słychać było również, że to Hołownia powinien reprezentować ich partię w rządzie. Raptem miesiąc temu przejął szefowanie klubowi parlamentarnemu od Pawła Śliza, który w partyjnych wyborach wspierał Pełczyńską-Nałęcz.
Jako przewodniczącej trudno było jej nadawać partii kierunek, jeżeli nie mogła liczyć na szerokie poparcie swoich posłów. Przez tych kilka miesięcy nie tylko nie poprawiła partyjnych notowań, ale także nie poprawiła stanu struktur.
Nie oznacza to jednak, że Szymon Hołownia będzie miał w partii samych zwolenników. Pojedynczy działacze i samorządowcy wytykają mu niestabilność i chęci porzucenia partii na rzecz kariery za granicą. Jeżeli to on przejmie partie z powrotem, będzie go czekać niezwykle trudne zadanie w roku przedwyborczym.
Tarcia w rządzie
Odejście Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z rządu niektórzy jego członkowie, a zwłaszcza premier, mogą przyjąć z zadowoleniem lub wręcz z ulgą. Między nią a Donaldem Tuskiem od dawna iskrzyło.
Była już szefowa resortu funduszy chętnie prezentowała odrębne zdanie wobec koalicyjnego mainstreamu. W ostatnich miesiącach było to widoczne choćby w sprawie kandydatury Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Wcześniej protestowała też przeciwko forsowaniu Kredytu 0 proc. Koledzy z rządu wprost apelowali do niej, by przestała być wewnątrz rządową opozycją.
Schowane ambicje
Po rekonstrukcji rządu z lipca 2025 r. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wielokrotnie publicznie mówiła, że premier zadeklarował stanowisko wicepremiera dla przedstawiciela Polski 2050. Premier unikał tego tematu. Do tej pory nie wyznaczył jednak wicepremiera z Polski 2050. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wielokrotnie mu to wypominała, apelując o spotkanie.
Temat jednak ucichł i w ostatnich miesiącach nie było słychać o wicepremierowskich ambicjach byłej już przewodniczącej Polski 2050.
W trakcie kadencji premier wyznaczył jednak dwóch wicepremierów z Koalicji Obywatelskiej: Radosława Sikorskiego i czekającego na akceptację prezydenta Andrzeja Domańskiego.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie tylko nie zbudowała autorytetu w partii, której miała przewodzić, ale nie miała też dobrych relacji w rządzie, w którym wytykano jej nieumiejętność gry zespołowej.
KPO i nie tylko
Co zostanie po trzyletniej pracy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz? Najbardziej widocznym efektem jej pracy będzie Krajowy Plan Odbudowy. To jej resort funduszy i polityki regionalnej odpowiadał za realizację tego programu. We wrześniu szefowa resortu oznajmiła, że środki zostały zainwestowane w całości. Ostatnia transza z łącznej puli wynoszącej ok. 233 mld zł ma wpłynąć do Polski w grudniu. Skala inwestycji ma wynosić ok. 1,5 proc. PKB.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz chętnie podejmowała tematy, które wykraczały poza kompetencje jej resortu. Zahaczała choćby o politykę mieszkaniową i społeczną.
Ministerstwu funduszu podlega Krajowy Zasób Nieruchomości, a w czasie rekonstrukcji rządu Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz liczyła, że jej ministerstwo będzie odpowiadać za ogół polityki mieszkaniowej rządu. Choć tak się nie stało, to właśnie minister funduszy była twarzą poselskiego projektu Polski 2050 regulującego najem krótkoterminowy. Była też twarzą ustawy o jawności cen mieszkań i to ona ścierała się w publicznych dyskusjach z deweloperami.
Podejmowała także tematy, które przejmował większy koalicjant, na czym nie zyskiwała sama Polska 2050. Tak było choćby z podwyższeniem progów podatkowych (co zapoczątkował poseł Rafał Komarewicz, który przeszedł do Unii Centrum). Mimo realizacji postulatów Polski 2050 takich jak choćby walka ze smartfonami w szkołach, ograniczenie dostępu do alkoholu, partia politycznie na tym nie zyskiwała w oczach społeczeństwa.
Przyszłość po dymisji i odejściu z partii
Planów na przyszłość Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w swoim oświadczeniu nie ujawniła. W jej otoczeniu słychać jedynie, że jest dużo opcji.
Pewne jest, że nie dołączy do żadnej z partii koalicyjnych: jej relacje z KO i PSL są złe, a Unia Centrum powstała w kontrze do przejęcia przez nią steru Polski 2050. Mało prawdopodobne wydaje się przyjęcie jej w szeregi partii opozycyjnych do rządu, który współtworzyła przez trzy lata. Czasu na działanie coraz mniej: do wyborów zostało dwanaście miesięcy.
Główne wnioski
- W swoim komunikacie Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła, że część posłów jej byłej już partii zagłosowała przeciwko obywatelom, popierając zniesienie dwukadencyjności. Oznajmiła, że partię zostawia Szymonowi Hołowni.
- Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz chciała poprowadzić Polskę 2050 do przyszłorocznych wyborów. Odeszła z partii dziewięć miesięcy po przejęciu funkcji przewodniczącej. Przez ten czas nie zbudowała autorytetu w partii i w klubie parlamentarnym. Notowania partii pozostały na niskim poziomie. Coraz bardziej napięte, momentami konfrontacyjne, były jej relacje z premierem i pozostałymi koalicjantami.
- Wysoko na liście jej osiągnięć może być realizacja Krajowego Planu Odbudowy. Była już szefowa Polski 2050 forsowała też jawność cen mieszkań, a także dążyła do zmiany progów podatkowych. Partia pod jej rządami proponowała tematy, które z czasem zyskiwały szersze poparcie w koalicji, jednak niekoniecznie jako inicjatywy pod szyldem Polski 2050.
