Kategorie artykułu: Sport Świat

Chińska lekcja Kyliana Mbappé. Cenzura i zerwane kontrakty za nieprawomyślny komentarz

Kylian Mbappé w ciągu kilkunastu godzin stracił kontrakty z chińskimi markami. To pokłosie wywiadu, w którym piłkarz określił Mao Zedonga dyktatorem. Rozmowa dotyczyła... memów, w których to piłkarz jest przedstawiany jako dyktator. W Chinach są jednak tematy, z których się nie żartuje.

Kylian Mbappe
Kylian Mbappé reklamował na chińskim rynku m.in. napoje izotoniczne. Fot. CFOTO/Future Publishing via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Kylian Mbappé nazywany jest „dyktatorem”.
  2. Z czego wynika tak ostra reakcja chińskich marek na wypowiedź piłkarza o Mao Zedongu.
  3. Jak w przeszłości chińskie władze i tamtejsze firmy karały znane osoby, które krytykowały lub wyśmiewały tematy wrażliwe dla Chin
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Niewinna rozmowa o internetowych memach zakończyła się dla Kyliana Mbappé zerwaniem współpracy z chińskimi sponsorami, a także nałożeniem na niego – i całą hiszpańską ligę – cenzury w chińskich mediach. Piłkarz został zapytany o swoje ulubione memy z nim samym w roli głównej. Odpowiedział, że lubi te, na których jest przedstawiany jako „chiński dyktator”.

Zanim piłkarz zdążył odespać noc po gali wręczenia „Złotej Piłki” (zajął w tegorocznym plebiscycie drugie miejsce), w sieci rozpętała się prawdziwa burza. Zwłaszcza w chińskiej części internetu, dotkniętej określeniem Mao Zedonga mianem „dyktatora”.

Żeby zrozumieć, dlaczego piłkarz w ogóle został zapytany o Mao, trzeba wgryźć się w genezę memów, które niechcący przyprawiły francuskiemu napastnikowi wizerunkowych i biznesowych problemów.

„Dyktator” Mbappé 

W sieci można znaleźć mnóstwo memów, filmików i fotomontaży, na których kapitan reprezentacji Francji przedstawiany jest jako postać przypominająca dyktatora. Najczęściej ubrany jest w wojskowy mundur lub jego twarz wklejona jest w sylwetkę jednego z prawdziwych dyktatorów.

Moda na takie przeróbki trwa ponad dwa lata. Podobnie jak obecne kłopoty piłkarza zaczęła się od jednego zdania: „Zamienia swoje nazwisko w dyktaturę”. Wypowiedział je francusko-algierski influencer Mohamed Henni. Skomentował w ten sposób groźbę pozwu, jaką dostał od prawników Kyliana Mbappé . Groźba dotyczyła samowolnego użycia nazwiska piłkarza do opisu jednego z kebabów, sprzedawanego w lokalu influencera. „Okrągły jak głowa Mbappé” – brzmiał opis potrawy.

Jedno zdanie, ironicznie zestawiające piłkarza z dyktaturą, wystarczyło. Resztę zrobili internauci.

Memy ponownie zyskały na popularności na początku 2026 roku, gdy z Realem Madryt rozstawał się ówczesny trener Xabi Alonso. Spekulowano, że do jego odejścia przyczynił się konflikt z piłkarzami. Na czele buntu miał stać właśnie Mbappé. Plotki podsycało nagranie zrobione po meczu z FC Barceloną. Francuski napastnik, wbrew sugestii trenera, nawoływał kolegów z drużyny, by nie ustawili szpaleru dla rywali, którzy właśnie zdobyli Superpuchar Hiszpanii.

Memy dotarły także do samego Mbappé, który w jednym z wywiadów dla „L'Équipe” powiedział: – Część tego jest zabawna, bo można odnieść wrażenie, że dla niektórych to po prostu niewinna zabawa. Jest też jednak ta mniej zabawna strona, ponieważ wiemy, jakie szkody wyrządzili na przestrzeni dziejów ludzie tego pokroju. Z jednej strony wiem, że robi się to w żartobliwym tonie i nie posuwa się aż tak daleko, ale czasami pokazuje to brak świadomości politycznej i ludzkiej u niektórych osób.

Mbappé, sugerował, że sam ma pełną świadomość wagi politycznych symboli. Ale najwyraźniej zabrakło mu świadomości tego, że nie wszystko może powiedzieć publicznie bez konsekwencji.

Dyktator nie jest dyktatorem

„Ulubione”, jak sam twierdzi, memy to przeróbki starych nagrań współzałożyciela Chińskiej Republiki Ludowej Mao Zedonga.

Być może sama wzmianka o tym, że akurat te przeróbki trafiają w jego poczucie humoru, nie byłyby aż tak kosztowne. Piłkarzowi czkawką odbiło się określenie „dyktator”.

– W Chinach Xi Jinpinga, który sam ma dyktatorskie zapędy, nie można mówić o Mao w ten sposób. Zarówno Mao, jak i Xi to „umiłowani przywódcy” – komentuje prof. dr hab. Bogdan Góralczyk, sinolog i analityk ds. międzynarodowych XYZ.

Warto wiedzieć

Mao Zedong (1893-1976)

Chiński przywódca komunistyczny i współzałożyciel Chińskiej Republiki Ludowej. Jako przewodniczący Komunistycznej Partii Chin wprowadził radykalne reformy społeczne i gospodarcze, obejmujące kolektywizację rolnictwa oraz nacjonalizację przemysłu. Kampania Wielkiego Skoku (1958–1962) doprowadziła do katastrofy gospodarczej i klęski głodu, która zabiła dziesiątki milionów ludzi. Rewolucja Kulturalna (1966–1976) przyniosła prześladowania, przemoc i zniszczenia dziedzictwa kulturowego.

Jego rządy wiązały się z masowymi represjami, prześladowaniami politycznymi i śmiercią milionów ludzi. Przeciwników władzy więziono, torturowano i skazywano na egzekucje. Kampanie polityczne, takie jak walka z „prawicowcami” i Rewolucja Kulturalna, doprowadziły do przemocy wobec intelektualistów, urzędników i obywateli uznanych za wrogów komunizmu.

– Polityka historyczna została całkowicie zawłaszczona przez komunistyczną partię. Za wspominanie masakry na Tiananmen grozi więzienie. Chińczycy są szczególnie uczuleni na krytykę spoza Chin. Tak jak Tiananmen, tak i Mao Zedong to „wewnętrzna sprawa Chin”, a w przypadku – zaryzykuję takie stwierdzenie – sporej części społeczeństwa Mao to jeden z symboli dumy narodowej. To on spogląda na 1,4 mld Chińczyków z gigantycznego portretu na niesławnym Placu Tiananmen. Chińska propaganda jest na tyle sprawna, że młode pokolenie nie utożsamia go z koszmarem Rewolucji Kulturalnej. Podróżując po Chinach we wsiach, w centralnej części domowego ołtarzyka naprawdę wciąż można zobaczyć portrety Mao, oczywiście wśród starszego pokolenia. Po pierwsze Mbappe dotknął tematu, który w Chinach wyłączony jest ze sfery „żartów”. Po drugie, nazwał Mao dyktatorem, a po trzecie – i moim zdaniem najważniejsze – zrobił to jako cudzoziemiec. Z przykrością muszę stwierdzić, że jego kolor skóry też mógł mieć znaczenie w tym kontekście – mówi XYZ Tomasz Sajewicz, korespondent Polskiego Radia i Interii w Azji.

Kylian Mbappé celebruje swojego pierwszego gola strzelonego w barwach nowego klubu, czyli Realu Madryt. Trafił do siatki w sierpniu 2024 roku w meczu o Superpuchar Europy rozgrywanym na PGE Narodowym w Warszawie.
Kylian Mbappé celebruje swojego pierwszego gola strzelonego w barwach Realu Madryt. Trafił do siatki w sierpniu 2024 roku w meczu o Superpuchar Europy rozgrywanym na PGE Narodowym w Warszawie. Fot. Adam Nurkiewicz/Getty Images)

Kontrakt z zakazem krytyki

Reakcja Chin na słowa Mbappé była natychmiastowa i bardzo ostra. Rzecznik chińskiego MSZ powiedział, że „całe chińskie społeczeństwo sprzeciwia się każdemu, kto rani uczucia narodu chińskiego”. Platforma społecznościowa Xiaohongshu zablokowała obserwowany przez ponad milion osób profil piłkarza. Z kolei producent napojów Dongpeng, gigant branży mleczarskiej Mengniu oraz producent serów Milkground zerwali umowy reklamowe z piłkarzem.

– Chińskie kontrakty dla gwiazd sportu są prawdopodobnie jednymi z najbardziej intratnych na świecie. Ale wraz z nimi idą zobowiązania i oczekiwania Chińczyków. Będziesz u nas gwiazdą, ale nie możesz nas krytykować. Próba choćby dotknięcia polityki czy kwestii praw człowieka zawsze skazana jest na reakcje takie, z jakimi teraz spotyka się Mbappe – tłumaczy Tomasz Sajewicz.

Kłopoty ma także hiszpańska La Liga, w której na co dzień gra piłkarz. Telewizja CCTV zdecydowała się nie pokazywać jej meczów.

Nie tylko Mbappé

To nie pierwszy taki przypadek. W 2019 roku, w czasie trwających w Hongkongu protestów przeciwko ustawie zezwalającej na ekstradycję obywateli do Chin, menadżer klubu NBA Houston Rockets Daryl Morey zamieścił na Twitterze wpis wspierający demonstrantów. Szybko go usunął, ale mleko już się rozlało.

Chińskie firmy zerwały wszystkie partnerstwa z Houston, mające korzenie w czasach gry w Rockets Yao Minga. Reakcja na wpis była na tyle surowa i jednoznaczna, że z chińskiej telewizji zniknęły mecze klubu. Na nic zdały się tłumaczenia, że wpis to prywatna sprawa Morey’a. Nie pomogły jego przeprosiny. A nawet przeprosiny ze strony całej ligi. Komisarz NBA Adam Silver sugerował, że straty dla ligi mogły wynieść 400 mln dolarów.

W tym samym 2019 roku na cenzurowanym znalazł się również ówczesny piłkarz Arsenalu i reprezentacji Niemiec Mesut Özil. Zawodnik publicznie skrytykował to, w jaki sposób traktowani są przez chińskie władze Ujgurzy i potępił milczenie świata muzułmańskiego. Chińskie MSZ stwierdziło wówczas, że Özil został wprowadzony w błąd przez fałszywe informacje i zaprosiły go do odwiedzenia Sinciangu. CCTV usunęła z ramówki transmisję meczu Arsenalu z Manchesterem City.

– To wszystko są działania na potrzeby polityki wewnętrznej. Władze chcą pokazać, że nie pozwolą, by ktoś na zewnątrz mieszał się do ich polityki albo komentował chińską historię. Jest jedna wersja wydarzeń i tak ma zostać – mówi prof. dr hab. Bogdan Góralczyk.

Na zdjęciu chińscy komuniści oglądają przemówienie swojego przywódcy, Xi Jinpinga
Chińscy komuniści oglądają przemówienie swojego przywódcy, Xi Jinpinga. Fot. Qilai Shen/Bloomberg via Getty Images

Filmowa cenzura

Do innych „świętych” dla Chin tematów należą Tajwan i Tybet. Przekonali się o tym aktorzy John Cena i Richard Gere.

Podczas promocji filmu „Szybcy i wściekli 9” Cena nazwał Tajwan państwem. Wypowiedź wywołała krytykę w Chinach, ponieważ Pekin uważa Tajwan za część swojego terytorium. W chińskich mediach społecznościowych pojawiły się wezwania do bojkotu filmu, a aktor opublikował przeprosiny.

Z kolei Richard Gere, od lat zaangażowany we wspieranie Tybetu, publicznie skrytykował politykę Chin wobec Tybetańczyków w czasie ceremonii wręczenia Oscarów w 1993 roku. Cztery lata później zagrał w filmie „Fatalna namiętność”, który z powodu krytykowania chińskiego wymiaru sprawiedliwości nie był pokazywany w Chinach. Gere utrzymuje, że niektórzy producenci rezygnowali z angażowania go do swoich filmów w obawie o reakcję i cenzurę Chin.

– Chiny są krajem totalitarnym z prawdopodobnie największym w dziejach świata mechanizmem kontroli społecznej. Przed ewentualnymi występami w Chinach cenzura sprawdza poglądy artystów np. w sprawie Tybetu, Sinciangu czy Hongkongu. I jeśli znajdzie elementy świadczące o tym, że ich poglądy są sprzeczne z „jedynie słuszną linią partii” – nie mają szans na występ. Powiem więcej, dla wszystkich krytykujących chińskie władze przyjazd do Chin to nienajlepszy pomysł – mówi Tomasz Sajewicz.

Zminimalizować szkody

Kilka godzin po informacjach o zerwaniu kontraktów z Mbappé, do sieci trafiły przeprosiny, opatrzone logotypem agencji marketingowej reprezentującej piłkarza.

„Podczas niedawnego wywiadu zareagowałem na obrazek ze sobą. Mój komentarz był nieprzemyślany i teraz rozumiem, że to zraniło wielu ludzi w Chinach i w chińskich społecznościach na całym świecie. Chciałbym przeprosić wszystkich, którzy poczuli się urażeni. To nie było moim celem. Bardzo szanuję Chińczyków i ich historię. Szczerze przepraszam” – napisał piłkarz w oświadczeniu.

Tym samym wycofał się ze swoich słów o braku świadomości autorów „dyktatorskich memów”. Gdy określał Mao Zedonga „dyktatorem” z pewnością za takiego go uważał. Biografia Mao daje ku temu pełne podstawy.

Pożar próbuje gasić także hiszpańska La Liga. Jej szef Javier Tebas nie kryje, że chce ratować swój biznes. „Przez wiele lat zbudowaliśmy związki pełne respektu, zaufania i współpracy zarówno z władzami Chin, jak i milionami fanów hiszpańskiej piłki nożnej. Nie możemy pozwolić, by działania jednego człowieka skrzywdziły nasze związki i zraniły zarówno ponad 20 klubów piłkarskich, jak i miliony fanów” – stwierdził. I spotkał się nawet z ambasadorem Chin w Hiszpanii.

Kylian Mbappé i cała liga hiszpańska, przejdą zapewne swoistą kwarantannę, zanim znowu otrzymają dostęp do chińskiego rynku.

– Chiński naród nie wybacza tak łatwo. W najlepszym razie będzie musiał przeczekać w chińskiej kontraktowej próżni jakiś czas. Ale Chińczycy są pamiętliwi – mówi Tomasz Sajewicz.

Główne wnioski

  1. Tworzenie memów z Kylianem Mbappé jako dyktatorem nieświadomie zapoczątkował jeden z influencerów, który ironicznie skomentował działania prawników piłkarza, grożących mu pozwem za nazwanie kebaba nazwiskiem piłkarza.
  2. Chińskim władzom i firmom nie spodobało się określenie Mao Zedonga „dyktatorem”. W Chinach Mao Zedong uchodzi za bohatera i oficjalnie nie podlega krytyce.
  3. W przeszłości sportowcy i aktorzy, którzy zabierali głos we wrażliwych dla Pekinu tematach – Tajwan, Hongkong, Tybet, Ujgurzy – byli cenzurowani. Chiny nie akceptują podkopywania ich oficjalnej narracji.