Kategorie artykułu: Biznes Newsy Technologia

291 mln na biotech straconych w tym roku. Jak się marnuje granty w Polsce

Nawet kapaniem trudno nazwać tempo udzielania grantów dla sektora biotechnologii. Do firm trafiło zaledwie 3 proc. całej tegorocznej puli PARP. Pieniądze ma dostać jedna spółka. Branża liczy na przełom po zmianie władzy w ministerstwie funduszy.

B+R, biotechnologia, innowacje
Liczby obrazujące przebieg konkursów na wsparcie sektora biotech pokazują głęboki kryzys i problem strukturalny, a nie jednorazowe potknięcia po stronie PARP czy NCBR. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ile pieniędzy nie wydano na rozwój biotechnologii w Polsce z dostępnej puli grantów.
  2. Dlaczego tylko jedna firma ma szansę na dofinansowanie z PARP w programie biotechnologicznym.
  3. Czy zmiana na stanowisku ministra funduszy może przyspieszyć reformę systemu grantowego.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Zwykle zmiana koni w trakcie wyścigu jest kiepskim pomysłem, ale nie w przypadku sektora biotechnologii w Polsce. Branży wcale nie martwi to, że z ministerstwa funduszy, które nadzoruje granty rozwojowe dla tego sektora, nagle odeszły dwie główne osoby decyzyjne – minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i wiceminister Jan Szyszko.

Przeciwnie, przedstawiciele firm biotechnologicznych, z którymi rozmawialiśmy, wprost mówią, że może być tylko lepiej.

– Dotąd było najgorzej jak to możliwe. Zwłaszcza jeśli chodzi o granty z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP). Ale w NCBR też nie jest łatwo, chociaż z innych powodów – mówi pragnący zachować anonimowość szef polskiej spółki biotechnologicznej.

Na temat zmiany w resorcie firmy nie chcą oficjalnie zajmować stanowiska, bo nie wiadomo jaki obrót przybierze ta tranzycja. Kto odejdzie, a kto wciąż zostanie w samym ministerstwie, a także w podległych mu agendach.

Branża liczy natomiast, że przedstawiona przez premiera jako kandydatka na nowego ministra funduszy Agnieszka Bartol, dotychczasowa stała przedstawicielka Polski przy Unii Europejskiej będzie wiedziała, jak skuteczniej wykorzystywać środki unijne. Firmy wierzą, że pomoże jej wieloletnie doświadczenie zdobywane w unijnych strukturach.

Gorzej już nie będzie

Z 300 mln zł na dwa tegoroczne nabory w programie STEP dla biotechnologii rekomendowano do dofinansowania tylko jeden projekt. Wsparcie dla niego ma wynieść 8,4 mln zł. To mniej niż 3 proc. całej dostępnej puli.

Liczby obrazujące przebieg konkursów na wsparcie sektora biotech są wyjątkowo mocne, nawet jak na konkursy grantowe, w których z definicji część projektów odpada podczas oceny. W sierpniu pisaliśmy o tym, że w jednej z dwóch tegorocznych ścieżek PARP dla biotech po 150 mln zł nie zgłosiła się ani jedna firma. Konkurs unieważniono i jak dotąd powtórki nie było.

W drugiej ścieżce wpłynęło tylko sześć wniosków, pięć dotarło do finałowej oceny, ale aż cztery z nich odpadły.

Ostatecznie jedynym projektem rekomendowanym do wsparcia został krakowski Instytut Biotechnologii Surowic i Szczepionek Biomed (IBSS Biomed). Firma chce zrealizować inwestycję wartą 21,23 mln zł, z czego PARP dołoży 8,40 mln zł. Agencja wyraźnie zastrzega, że pozytywna ocena nie oznacza jeszcze zawarcia umowy.

Firma z Krakowa zamierza zmodernizować infrastrukturę GMP, zaplecze kontroli jakości oraz rozwiązania zabezpieczające produkcję szczepionek o krytycznym znaczeniu.

Warto wiedzieć

Co robi IBSS Biomed:

To prywatna firma z Krakowa, producent szczepionek (DTP, szczepionki przeciw tężcowi i błonicy). Staje się jednym z najbardziej wspieranych polskich producentów szczepionek ze środków publicznych. IBSS jest jednocześnie beneficjentem NCBR w projekcie dotyczącym technologii wytwarzania API do szczepionek oraz PARP w dwóch kolejnych inwestycjach dotyczących produkcji szczepionek. Łączne wsparcie tych trzech projektów wyniesie prawie 20,7 mln zł (w tym najnowszy projekt rekomendowany przez PARP, ale jeszcze przed podpisaniem umowy, na 8,4 mln zł).

W 2025 roku przychody ze sprzedaży IBSS Biomed wyniosły 95,72 mln zł – spadły o 25 proc. – jak podaje spółka w raporcie: w związku ze znacznym zmniejszeniem szczepionek do Zakładu Zamówień Publicznych. Zysk ze sprzedaży wyniósł 33,63 mln zł.

źródło: XYZ za KRS, PARP, NCBR

Popyt na mniej niż połowę środków

Ścieżka A, w ramach której nie wpłynął ani jeden wniosek, miała finansować inwestycje dotyczące innowacyjnych technologii krytycznych. Chodzi o rozwiązania wnoszące na rynek UE element najnowocześniejszy lub przełomowy i mające istotny potencjał gospodarczy. PARP wymieniała m.in. technologie DNA i RNA, terapie genowe, bioinformatykę, nanobiotechnologię czy zaawansowane procesy biotechnologiczne. Chętnych nie było nie dlatego, że nie mamy w Polsce zainteresowanych firm. Uznały jednak, że stracą czas na przygotowania, a grantów i tak nie dostaną.

Niewiele lepiej było w ścieżce B, która miała wspierać niezależność UE i rozwój własnej produkcji w obszarach krytycznych np. leków. Przedsiębiorcy złożyli sześć projektów, występując łącznie o ok.122 mln zł. A to oznacza, że chętnych było mniej niż pieniędzy (150 mln zł), co zdarza się rzadko w innych sektorach. Pieniądze ma dostać jedna firma wspomniana IBSS Biomed. Ostatecznie grantów nie dostały zaś Mabion, Polpharma oraz Diagnostyka Oncogene i Polski Zielarz. 

Na przygotowane przez PARP 300 mln zł przedsiębiorcy złożyli więc wnioski o równowartości ok. 41 proc. dostępnej kwoty. Rekomendacja dotyczy zaś zaledwie 3 proc.

Czynnik ludzki

Problem pojawił się zatem jeszcze przed rozpoczęciem oceny projektów. Firmy zwyczajnie nie przyszły po większość przygotowanych pieniędzy. To skutek warunków konkursowych, ale nawet bardziej ludzi, którzy podejmują decyzje. Ich restrykcyjne podejście – w obawie przed późniejszą krytyczną oceną UE – powoduje, że wolą grantów nie rozdać, niż się tłumaczyć z ich podziału.

– Mamy zapewnienia KE, że katalog technologii, które mogą dostać wsparcie, nie jest zamkniętym wykazem – Polska mogłaby go rozszerzać według potrzeb badawczych. Niestety, nasze urzędy przyjęły restrykcyjną, wąską interpretację – rozwiązania najwygodniejsze z punktu widzenia urzędników, a nie firm – mówiła w sierpniu w XYZ Marta Winiarska, prezeska BioInMed, organizacji zrzeszającej firmy z branży.

Tuż przed dymisją z rządu wiceminister Jan Szyszko dostał od branży kolejny apel o podjęcie jakichś działań. Biotech pisał w nim, że doświadczenia firm wskazują na problem, który wykracza poza samą konstrukcję kryteriów konkursowych.

„Poważne wątpliwości budzi przygotowanie części ekspertów do oceny projektów z sektora innowacyjnej biotechnologii medycznej, w szczególności w zakresie rozumienia specyfiki komercjalizacji technologii, modeli biznesowych oraz mechanizmów budowania wartości w tym sektorze”, napisali w piśmie do ministra przedstawiciele biotech w Polsce.

Wprowadzenie do komisji konkursowych ekspertów od biznesu jest jednym z najważniejszych postulatów sektora. Chodzi o to, by obok wartości naukowej potrafili oceniać również realne możliwości wdrożenia technologii i jej komercjalizacji.

– Bardzo liczę, że teraz uda nam się przekonać najbardziej rygorystycznych urzędników, że biotechnologia zasługuje na zaufanie i na inwestycje – mówi po zmianach w resorcie Funduszy Marta Winiarska z Biomed.

Nie umiemy w granty

O konieczności usuwania barier mówił w niedawnym wywiadzie dla XYZ jeden z pionierów polskiej biotechnologii Paweł Przewięźlikowski, który założył Selvitę, a później spółkę Ryvu.

– Grantów w kraju jest więcej niż kiedyś, ale nie wykorzystujemy ich tak skutecznie, jak powinniśmy. (…) Polskie agencje muszą nauczyć się nie tylko uczciwie rozdzielać przypisaną pulę środków, ale również skutecznie walczyć o polskie firmy w projektach na poziomie Unii. Jeżeli tego nie zrobimy, będziemy dokładać do europejskiego budżetu więcej, niż będziemy z niego odzyskiwać – mówi Paweł Przewięźlikowski, członek Rady Przyszłości, która pracuje nad zmianami w sektorze biotech.

Stracony rok

Jeżeli celem STEP ma być budowanie europejskiej niezależności technologicznej, to trudno uznać polskie tempo rozwoju technologii za wzorcowe. To rok stracony. Pieniądze ze środków europejskich w Polsce są dzielone ze zbyt dużym opóźnieniem. W tym roku i PARP podzieliła głównie granty z konkursów z 2025 r. w NCBR było trochę lepiej, ale też sporo zaległych decyzji. Dobrym przykładem jest firma Ryvu, która cztery lata czekała na jeden ze swoich grantów.

– Projekt był oceniany na różnych szczeblach w sumie sześć razy. Czekaliśmy ponad cztery lata. W tym czasie udział chińskich firm biotechnologicznych w transakcjach licencyjnych z big pharmą wzrósł z ok. 10 do ponad 50 proc. To dobrze pokazuje różnicę w podejściu do innowacji w Europie i w Chinach – mówi w wywiadzie założyciel Ryvu.

Łącznie w konkursach rozpoczętych przez NCBR w 2025 r., których wyniki ustalały się w tym roku, dofinansowanie otrzymało osiem projektów STEP biotech na około 132,3 mln zł – mniej niż było do podziału. W nowych konkursach uruchomionych już w tym roku NCBR przygotował do podziału 300 mln zł – po 150 mln zł na dwie ścieżki. Rozstrzygnięcia jeszcze nie ma, ale przynajmniej tu było zainteresowanie.

W ścieżce A firmy złożyły w sumie 21 wniosków na łączną kwotę wsparcia ponad 395 mln zł. Ścieżka B jest nadal oceniana (wnioski spływały do połowy września).

Granty bardziej więc są czy ich nie ma? Formalnie niewydane pieniądze z tegorocznych konkursów nie przepadły – mogą zostać przesunięte, wykorzystane w kolejnych naborach lub zagospodarowane w inny sposób zgodnie z zasadami programu. Fakty są jednak takie, że w całym roku z każdych 100 zł przygotowanych w tegorocznych naborach PARP dla biotechnologii do dofinansowania rekomendowano niecałe 3 zł. Na pewno nie będą na nas czekać ze swoimi wynalazkami ani Amerykanie, ani Chińczycy.

Warto wiedzieć

Granty opóźnione o rok

PARP finalizowała w tym roku konkursy uruchomione w 2025 r. 

Ponad 9 mln zł dla IBSS Biomed na automatyzację i cyfryzację produkcji szczepionek krytycznych. Projekt obejmuje m.in. automatyczną kontrolę wizyjną, nowe linie etykietujące i pakujące oraz cyfrowy nadzór nad produkcją i kontrolą jakości.

Blisko 17 mln zł dla Polpharma Biologics. Cała inwestycja jest warta 52,1 mln zł. Firma chce stworzyć nowoczesne centrum produkcji substancji leczniczych dla leków biologicznych.

29,4 mln zł dla Laboratorium Galenowego Olsztyn. Inwestycja sięga w sumie 123 mln zł i obejmuje uruchomienie przemysłowej linii nanoenkapsulacji probiotyków.

źródło: XYZ za PARP, NCBR.

Do kogo mówi Rada Przyszłości?

W październiku współpraca Rady i decydentów z rządu i jego agencji weszła w etap przenoszenia rekomendacji sektora do właściwych instytucji. Branża czeka teraz przede wszystkim na zmiany w regulaminach konkursów PARP i NCBR. Czy ten proces zostanie utrzymany przez nowe kierownictwo resortu Funduszy?

Pojawia się też jednak wiele opinii, że czas skończyć walkę z wiatrakami i przenieść tematy rozwoju biotechnologii do Ministerstwa Rozwoju i Technologii, które podlega ministrowi gospodarki i finansów Andrzejowi Domańskiemu. Mniej księgowości, więcej innowacyjnego myślenia.

Główne wnioski

  1. Tegoroczny STEP dla biotechnologii w PARP praktycznie nie zadziałał. Z 300 mln zł przeznaczonych na dwa nabory do wsparcia rekomendowano tylko jeden projekt – IBSS Biomed na 8,4 mln zł. To niespełna 3 proc. całej puli PARP. W jednej ścieżce nie wpłynął ani jeden wniosek, w drugiej z sześciu zgłoszeń pięć dotarło do finału, ale cztery odpadły.
  2. Branża wskazuje, że problemem są nie tylko kryteria, lecz także sposób oceny projektów. Firmy krytykują zbyt wąską interpretację technologii STEP i brak ekspertów rozumiejących komercjalizację biotech. Chcą większego udziału praktyków biznesu w komisjach.
  3. Biotech liczy na zmianę zasad po roszadach w resorcie funduszy. NCBR radzi sobie lepiej niż PARP, ale także z opóźnieniami i ostrą selekcją. Branża oczekuje teraz, że rekomendacje Rady Przyszłości przełożą się na prostsze procedury i skuteczniejsze finansowanie innowacji.