„No jasne, że czasem zamykam oczy”. Adrianna Płaczek o bronieniu rzutów w piłce ręcznej
W grudniu w Katowicach polskie piłkarki ręczne rozpoczną grę w mistrzostwach Europy. W bramce stać będzie Adrianna Płaczek, mocny punkt naszego zespołu. Mimo niewielkiego wzrostu – jak na bramkarkę – zrobiła europejską karierę, broniąc strzały lecące z prędkością 90, 100 lub 110 km/h.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Z jakimi reprezentacjami Polska będzie walczyć w grupie na mistrzostwach Europy w piłce ręcznej.
- Jakie sukcesy odnosiła Adrianna Płaczek, grając we Francji.
- Co zaskoczyło Adriannę Płaczek po transferze z Polski do ligi francuskiej.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Można się zastanawiać, oglądając mecze piłki ręcznej, dlaczego bramkarze i bramkarki nie noszą kasków.
Gracze drużyny przeciwnej często wskakują w pole bramkowe (muszą jedynie odbić się przed jego linią), dzieli ich od bramki mniej niż sześć metrów, i rzucają z całej siły. Bramka nie jest szeroka, a więc bramkarz bywa narażony na to, że mocno oberwie. Zwłaszcza że technika bronienia w piłce ręcznej polega na tym, by rozstawić szeroko ręce i nogi – a wcześniej dać dwa lub trzy kroki w kierunku strzelca, by zmniejszyć mu tzw. światło bramki.
Adrianna Płaczek: Talent to tylko 20 procent...
– Dlaczego zostałam bramkarką? Gdy zaczynałam jako mała dziewczynka, piłki jeszcze tak szybko nie latały koło głowy. A później to już byłam w to bardzo wciągnięta – mówi Adrianna Płaczek.
Urodziła się w Lesznie, a zaczęła trenować piłkę ręczną, ponieważ uprawiali ten sport jej siostra i brat. Jako leworęczna była predestynowana do gry na skrzydle, ale, jak mówi, szybko odkryła, że większą satysfakcję daje jej bronienie strzałów, a nie strzelanie goli.
Pewien problem pojawił się kilka lat później, gdy Adrianna Płaczek nie rosła tak szybko, jak wiele innych bramkarek. Zatrzymała się na 174 cm wzrostu. A jednak zrobiła karierę na skalę europejską – przez osiem lat grała w mocnej lidze francuskiej, w jednym sezonie była najskuteczniejszą bramkarką, a w innym wygrała z klubem Ligę Europejską. Od paru lat gra na Węgrzech, dzięki transferowi mogła pokazać się w Lidze Mistrzów.
– Wiadomo, że na mojej pozycji nawet 3 cm wzrostu więcej mogą stanowić różnicę. A pięć to sporo. Ale ja jestem zdania, że najważniejsza jest ciężka praca i wytrwałość. Również, gdy jestem pytana o talent, to odpowiadam, że on stanowi jakieś 20 procent sukcesu w profesjonalnym sporcie. Talent wystarcza „za dzieciaka”, na wczesnym poziomie. Później już trzeba dokładać pracę – mówi Adrianna Płaczek.

Fot. Marcin Golba/Nur Photo/Getty Images
Francuska szkoła piłki ręcznej
Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej rozpoczną się 3 grudnia, organizuje je aż pięć państw: Polska, Rumunia, Czechy, Słowacja i Turcja. Najważniejsze mecze turnieju odbędą się w Katowicach, tam też swoje spotkania grupowe rozegrają Polki. 5 grudnia zmierzą się z Francją, dwa dni później – z Ukrainą, a następnie – z Wyspami Owczymi (9 grudnia).
– Wiadomo, że w meczu z Francuzkami to nie my będziemy typowane do zwycięstwa, ale na pewno powalczymy. Ja spotkam w drużynie rywalek sporo koleżanek, starcia z nimi już nie wywołują we mnie jakiejś wielkiej ekscytacji. Inaczej było wtedy, gdy debiutowałam w ich lidze… – wspomina Adrianna Płaczek.
Opowiada, że była bardzo zaskoczona poziomem gry we Francji. Tempo, sposób rzucania (lepsza technika, większe rotacje), zgranie drużyn…
– Piłka ręczna we Francji jest bardzo popularna. Gdy przyjechałam, zaskoczyło mnie również to, jak dużo robią kluby, by zachęcić dzieci do tego sportu. Widywałam na treningach mnóstwo malutkich dzieci, które już trenowały. W formie zabawy, ale trenowały. Podczas pierwszych meczów byłam zaskoczona urozmaiconą grą w lidze francuskiej. Mecze w Polsce były znacznie „prostsze”. Ot, nikt np. nie rzucał „z biodra” pod poprzeczkę. Zaskoczyła mnie też motoryczność i dynamika wielu czarnoskórych zawodniczek – wspomina Adrianna Płaczek.
Refleks jest wszystkim
O bolesnych uderzeniach w głowę polska bramkarka mówi, iż „są wpisane w zawód”, ale nie zdarzają się często. Kobiety rzucają z prędkością 90, 100 lub nawet 110 km/h.
– No jasne, że czasem zamykam oczy. To odruch niejako bezwarunkowy, gdy piłka leci tak blisko. Oczywiście przydaje się refleks. Może mam tę cechę wykształconą lepiej? Jako niższa musiałam właśnie na refleksie oprzeć swój styl. Trenowałam więcej. Dziś w klubie gram z bramkarką mierzącą ponad 180 cm wzrostu i widzę, że ona bardziej niż ja bazuje na ustawianiu się – wyjaśnia Adrianna Płaczek.
Gdy rozmawiamy o zbliżających się mistrzostwach, polska bramkarka podkreśla, jak bardzo liczy na „domowych” kibiców. Jest przekonana, że wrzawa w słynnym Spodku w Katowicach nie będzie wiązać się z dodatkową presją, lecz jeszcze wyostrzy zmysły – w tym oczywiście refleks.
Główne wnioski
- Adrianna Płaczek to bramkarka reprezentacji Polski, która od wielu lat występuje w klubach zagranicznych (najpierw we Francji, obecnie na Węgrzech). Mierzy 174 cm wzrostu, a to dla bramkarki nie jest dużo – niemniej Polka bywała w przeszłości np. najskuteczniejsza na swojej pozycji w lidze francuskiej. Mówi, że opiera swoją grę na refleksie.
- Polska będzie jednym ze współgospodarzy grudniowych mistrzostw Europy w piłce ręcznej. Mecze w naszym kraju będą rozgrywane w Katowicach, w słynnym Spodku. Zagrają tam w fazie grupowej Polki, a ich rywalkami będą reprezentantki Francji, Wysp Owczych i Ukrainy.
- Gra bramkarza lub bramkarki w piłce ręcznej jest wyjątkowo efektowna. Adrianna Płaczek broni rzuty lecące z prędkością ok. 100 km/h, znajdując się ledwie kilka metrów od rzucającej rywalki; w pozycji, która ma jak najskuteczniej zasłonić bramkę (rozszerzone ręce oraz nogi, często w powietrzu, po wyskoku).
