Kategoria artykułu: Świat

Afganistan – 5 lat pod rządami talibów. Więcej bezpieczeństwa, mniej wolności

Talibowie ograniczyli skalę przemocy, zwiększyli wpływy z podatków i odbudowali kontrolę państwa. Nie rozwiązali jednak najważniejszych problemów Afganistanu: biedy, słabej gospodarki, niedoborów wody i międzynarodowej izolacji. Szczególną cenę za nowy porządek płacą kobiety.

Talibowie
Talibowie stworzyli silnie scentralizowany, ale słabo zinstytucjonalizowany system władzy. Fot. Hafizullah Habib/Anadolu via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak zmienił się Afganistan pięć lat po przejęciu władzy przez talibów i czy zakończenie wojny przyniosło krajowi rzeczywistą stabilizację.
  2. Dlaczego talibowie utrzymują kontakty z coraz większą liczbą państw, mimo że wciąż nie uzyskali szerokiego międzynarodowego uznania.
  3. Jakie czynniki będą kształtować przyszłość Afganistanu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

W sierpniu 2021 r. wycofanie wojsk amerykańskich i błyskawiczny upadek rządu w Kabulu zakończyły dwie dekady wojny z talibami. Przejęli oni władzę i pięć lat później nadal ją sprawują. Nie mają szerokiego międzynarodowego uznania, ale nie są już izolowanym ruchem zbrojnym. Kontrolują aparat państwa, pobierają podatki, zawierają umowy handlowe i prowadzą rozmowy z rządami zagranicznymi.

Największą zmianą jest poprawa bezpieczeństwa. Po upadku republiki zakończyła się wojna między talibami a siłami rządowymi wspieranymi przez Zachód. Zniknęły amerykańskie naloty, nocne operacje i większość walk na dużą skalę. Organizacja International Crisis Group ocenia, że talibowie przynieśli krajowi „pewien stopień bezpieczeństwa” po dekadach konfliktu. Dla części mieszkańców oznacza to łatwiejsze przemieszczanie się, mniej wymuszeń i mniejsze ryzyko, że lokalny spór przerodzi się w poważniejszy konflikt zbrojny.

Nie oznacza to jednak pełnego bezpieczeństwa. Jako władza talibowie walczą dziś przede wszystkim z ISKP (Prowincją Chorasan Państwa Islamskiego), afgańskim odłamem Państwa Islamskiego. Organizacja przeprowadza zamachy na członków aparatu władzy, mniejszości religijne i cudzoziemców. W styczniu 2026 r. ISKP przyznała się do ataku w Kabulu, w którym zginęło sześciu Afgańczyków i obywatel Chin. Rada Bezpieczeństwa ONZ uznała terroryzm za jedno z głównych zagrożeń dla bezpieczeństwa kraju.

Drugim poważnym problemem jest konflikt z Pakistanem. Islamabad oskarża talibów o tolerowanie TTP (Tehrik-i-Taliban Pakistan, pakistańskiej organizacji zbrojnej powiązanej ideologicznie z afgańskimi talibami i prowadzącej walkę przeciwko władzom w Islamabadzie). W 2025 i 2026 r. napięcia doprowadziły do starć granicznych i ograniczeń handlu. Według International Crisis Group relacje z Pakistanem stały się jednym z najpoważniejszych zewnętrznych wyzwań dla talibów.

Państwo bez politycznej umowy

Talibowie stworzyli silnie scentralizowany, ale słabo zinstytucjonalizowany system władzy. Najważniejsze decyzje zapadają w otoczeniu emira Hibatullaha Achundzady w Kandaharze. Ministerstwa i urzędy funkcjonują, ale nie istnieje parlament pochodzący z wyborów ani pluralistyczny system polityczny. Media, organizacje społeczne i dawne elity pozostają pod presją.

Warto wiedzieć

Afganistan w liczbach

  • Liczba ludności: ok. 44 mln
  • W 2025 r. ok. 28 mln osób nie było w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb
  • 3,7 mln Afgańczyków wróciło w ostatnich latach do kraju, głównie z Pakistanu i Iranu
  • Prawie 22 mln osób potrzebuje pomocy humanitarnej w 2026 r.
  • 64 proc. terytorium kraju było dotknięte suszą w 2025 r.

Jednym z najbardziej widocznych przejawów tego systemu jest sytuacja kobiet. Dziewczęta są pozbawione dostępu do szkół średnich i uniwersytetów, a kobiety mają ograniczony dostęp do pracy i życia publicznego. Polityka ta jest jednym z głównych powodów braku formalnego uznania talibów przez większość państw na świecie. Ma też wymiar gospodarczy: wykluczenie połowy społeczeństwa z edukacji i rynku pracy ogranicza liczbę nauczycielek, lekarek, urzędniczek i przedsiębiorczyń, a tym samym osłabia potencjał rozwojowy Afganistanu.

Kryzys społeczny pogłębiają szybki przyrost liczby ludności oraz powroty Afgańczyków z zagranicy. Według UNDP około 28 mln osób, czyli blisko trzy czwarte mieszkańców kraju, nie było w 2025 r. w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb. Gospodarka rośnie, ale zbyt wolno, by wzrost przekładał się na wyraźną poprawę poziomu życia.

Presję zwiększają deportacje z Iranu i Pakistanu. Według Banku Światowego do Afganistanu wróciło około 3,7 mln ludzi. Ważne jednak, że powroty te nie świadczą o poprawie sytuacji w kraju, lecz są przede wszystkim skutkiem polityki państw sąsiednich. Dla Afganistanu oznacza to większe zapotrzebowanie na mieszkania, miejsca pracy, szkoły, opiekę zdrowotną, wodę i pomoc żywnościową.

Afgańscy migranci bez wymaganych dokumentów są deportowani przez przejście graniczne Milek między Iranem a Afganistanem, w dystrykcie Hirmend w prowincji Sistan i Beludżystan w Iranie, 17 grudnia 2025 r. Irańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że z kraju wydalono łącznie 1,6 mln obywateli Afganistanu przebywających bez uregulowanego statusu prawnego. Fot. Fatemeh Bahrami/Anadolu via Getty Images

Wzrost, który nie poprawia życia

Afgańska gospodarka nie znajduje się w stanie całkowitego załamania. Według Banku Światowego realny PKB wzrósł w 2025 r. o 4,8 proc. Wzrost napędzały rolnictwo, handel, budownictwo, wydobycie oraz większe wpływy z ceł i podatków. Talibowie poprawili ściągalność należności publicznych, szczególnie na przejściach granicznych.

Wzrost gospodarczy nie przekłada się jednak na wyższy poziom życia. Dochód na mieszkańca spadł o 5,6 proc., ponieważ populacja rośnie szybciej niż gospodarka. Do marca 2026 r. inflacja sięgnęła 7,6 proc., a deficyt rachunku bieżącego wyniósł w 2025 r. aż 36,1 proc. PKB wg Banku Światowego. Co ciekawe, MFW podaje jeszcze wyższą wartość: 40,2 proc. PKB za 2025 r., czyli około 7,9 mld dolarów deficytu. Różnica wynika z odmiennych szacunków i metodologii. Afganistan pozostaje zależny od importu żywności, paliw, leków i innych podstawowych towarów.

Problemem są również słaby sektor finansowy, ograniczony dostęp firm do kredytu i płatności międzynarodowych oraz niewielkie inwestycje zagraniczne. Brak szerokiego uznania władz nie oznacza całkowitej izolacji gospodarczej, ale zwiększa ryzyko dla inwestorów i utrudnia finansowanie długoterminowych projektów.

W efekcie pomoc humanitarna częściowo zastępuje politykę rozwoju. ONZ zwróciła się w 2026 r. o 1,7 mld dolarów, aby wesprzeć prawie 18 mln najbardziej potrzebujących osób. Łącznie różnego rodzaju pomocy potrzebuje jednak niemal 22 mln Afgańczyków. Niedofinansowanie programów grozi ograniczeniem dostępu do żywności, opieki zdrowotnej oraz wsparcia dla dzieci.

Kontakty międzynarodowe, ale bez oficjalnego uznania

Talibowie nie osiągnęli najważniejszego celu dyplomatycznego, czyli szerokiego formalnego uznania. Rosja jest jedynym państwem, które oficjalnie uznało ich rząd, co nastąpiło w lipcu 2025 r. Kilkadziesiąt państw utrzymuje jednak placówki w Kabulu albo pozwala przedstawicielom talibów działać w afgańskich ambasadach i konsulatach za granicą.

Najbardziej aktywne są państwa regionu. Chiny utrzymują przedstawicielstwo w Kabulu i współpracują z talibami w sprawach bezpieczeństwa, handlu, wydobycia i infrastruktury. Iran utrzymuje robocze kontakty mimo sporów dotyczących uchodźców, dostępu do wody oraz sytuacji szyickiej mniejszości hazarskiej. Uzbekistan i Turkmenistan koncentrują się na handlu, energetyce i tranzycie.

Szczególnym przypadkiem jest Pakistan. Z jednej strony nie może ignorować sytuacji u sąsiada ze względów bezpieczeństwa i gospodarczych, z drugiej – coraz ostrzej konfrontuje się z talibami w sprawie TTP. Podobny pragmatyzm w relacjach z Kabulem widać w polityce Indii, Kataru i Turcji, a także w polityce części państw zachodnich.

Transakcyjne podejście do relacji z talibańskim Afganistanem reprezentuje nawet Aleksander Łukaszenka. Białoruś odwiedziła niedawno delegacja talibów. Potencjalna współpraca ma przede wszystkim wymiar praktyczny. Talibowie rozmawiali z białoruskimi władzami o maszynach, inwestycjach i projektach przemysłowych, a także odwiedzili zakład produkujący sery w Słucku.

Formalne uznanie i kontakty dyplomatyczne to dziś dwie różne rzeczy. Większość państw nie uznaje talibów za legalny rząd Afganistanu, ale utrzymuje z nimi robocze relacje tam, gdzie wymagają tego interesy gospodarcze, bezpieczeństwo lub kwestie humanitarne.

Miniwywiad

Ludzie zostali z dnia na dzień odcięci od przyszłości

Jak zmieniło się codzienne życie zwykłych Afgańczyków po powrocie talibów do władzy w 2021 r.?

Liza Sherzai: To nie był stopniowy proces, lecz gwałtowna zmiana porządku politycznego, instytucjonalnego i społecznego. Po przejęciu władzy talibowie zaczęli odbudowywać model państwa oparty na bardzo konserwatywnej interpretacji islamu, połączonej z elementami tradycyjnego pasztuńskiego kodeksu obyczajowego – pasztunwali.

W praktyce oznaczało to szybką redefinicję ról społecznych kobiet i mężczyzn oraz podporządkowywanie kolejnych sfer codziennego życia nowym regulacjom. Afgańczycy musieli przystosować się do rzeczywistości, której wcześniej nie znali albo którą pamiętali z pierwszego okresu rządów talibów. Osoby zatrudnione w administracji, mediach, organizacjach międzynarodowych czy sektorze kultury traciły pracę albo musiały radykalnie ograniczyć swoją aktywność. Część zdecydowała się wyjechać z kraju.

Wyjazd z kraju nie jest jednak prostym rozwiązaniem. Wymaga pieniędzy, kontaktów, dokumentów, a przede wszystkim ogromnej determinacji. Mój wujek, który uciekał z Afganistanu podczas pierwszych rządów talibów, miał wykształcenie farmaceutyczne i pedagogiczne. Po przyjeździe do Holandii pracował jako dostawca pizzy. Powrót do zatrudnienia odpowiadającego jego kwalifikacjom zajął mu lata.

Ci, którzy pozostali w kraju, mierzą się przede wszystkim z niepewnością ekonomiczną, ale także z ograniczonymi możliwościami planowania własnej przyszłości, wyboru zawodu czy edukacji dzieci.

Najbardziej widoczne są ograniczenia dotyczące kobiet. Co oznaczają one w praktyce nie tylko w Kabulu, ale również poza dużymi miastami?

Żeby dobrze ocenić obecną sytuację, trzeba pamiętać, że po 2001 r. pozycja kobiet w Afganistanie również była bardzo nierówna. Zależała od regionu, sytuacji ekonomicznej rodziny, poziomu wykształcenia i lokalnych norm społecznych. Nie był to więc okres pełnej równości. Jednocześnie nastąpił ogromny wzrost dostępu kobiet do edukacji i zatrudnienia.

Dziewczęta mogły uczęszczać do szkół i studiować, a kobiety pracowały jako nauczycielki, lekarki, prawniczki czy urzędniczki. Były obecne w administracji, polityce, organizacjach społecznych i sektorze pozarządowym.

Po 2021 r. nastąpiło systematyczne wypychanie kobiet z kolejnych obszarów życia publicznego. Dziewczęta zostały pozbawione możliwości kontynuowania edukacji na wyższych poziomach, studentki straciły dostęp do uniwersytetów, a kobiety zaczęły być wykluczane z wielu zawodów.

Najpoważniejsze jest to, że skutki tej polityki nie będą widoczne wyłącznie dziś. Jeśli całe roczniki dziewcząt nie otrzymują odpowiedniego wykształcenia, w przyszłości zabraknie wykwalifikowanych kobiet w wielu zawodach. To oznacza mniej lekarek, nauczycielek, prawniczek, badaczek i urzędniczek. W ten sposób powstaje mechanizm błędnego koła. Władze mogą uzasadniać część restrykcji m.in. brakiem odpowiednio przygotowanej żeńskiej kadry czy koniecznością rozdzielenia edukacji kobiet i mężczyzn.

Szczególnie poważne konsekwencje ma to dla ochrony zdrowia. W wielu sytuacjach kontakt kobiet z mężczyznami jest ograniczony, dlatego obecność kobiet w zawodach medycznych ma bezpośrednie znaczenie dla dostępu pacjentek do opieki lekarskiej, diagnostyki i leczenia. Prywatna edukacja częściowo wypełnia tę lukę, ale pozostaje dostępna przede wszystkim dla najzamożniejszych rodzin.

Jak wygląda życie rodzin, które nie mogą albo nie chcą wyjechać?

Wiele rodzin nie ma stabilnych źródeł dochodu, a bezrobocie pozostaje bardzo wysokie. Organizacje humanitarne nadal działają, ale ich działalność jest podporządkowana regulacjom władz. Brak międzynarodowego uznania dla rządów talibów, ograniczony napływ inwestycji i izolacja gospodarcza dodatkowo utrudniają odbudowę kraju. Wiele rodzin musi podejmować bardzo trudne decyzje dotyczące podstawowych potrzeb. Ubóstwo oczywiście nie pojawiło się wraz z powrotem talibów. Istniało wcześniej w Afganistanie, szczególnie na prowincji.

Pamiętam z pobytu w 2019 r. około dziewięcioletniego chłopca, który zamiast chodzić do szkoły musiał pracować. Pchał taczkę, zbierał resztki arbuzów z rynsztoka i powiedział mi po prostu: „Muszę pracować, karmię tym bydło”.

Takie sytuacje pokazują, jak szybko ubóstwo staje się problemem międzypokoleniowym. Dziecko zaczyna pracować zamiast się uczyć, dziewczynka może zostać wcześniej wydana za mąż, a wizyta u lekarza staje się wydatkiem, na który rodziny nie stać. W rezultacie brak zasobów ogranicza szanse kolejnego pokolenia i utrudnia mu wyrwanie się z tego samego schematu.

Afganistan od dekad doświadcza wojny, przemocy, przymusowych migracji i chronicznego poczucia zagrożenia. Dzieci dorastają w rodzinach, w których rodzice żyją z konsekwencjami doświadczeń wojennych: lękiem, nadmierną czujnością, problemami z regulacją emocji czy poczuciem braku bezpieczeństwa. Badania nad traumą międzypokoleniową wskazują, że skutki przewlekłego stresu mogą oddziaływać także na kolejne pokolenia, m.in. poprzez mechanizmy psychologiczne, społeczne, a według części badań również epigenetyczne.

Czy Afganistan pod rządami talibów jest dziś wszędzie taki sam?

Afganistan jest niezwykle zróżnicowany etnicznie, językowo, regionalnie i obyczajowo. Inaczej wygląda codzienność w Kabulu, inaczej w innych dużych miastach, a jeszcze inaczej na prowincji. Różny jest również sposób egzekwowania przepisów. Wiele zależy od lokalnych władz, ich interpretacji przepisów oraz konkretnego środowiska społecznego. W jednym miejscu kobieta może doświadczać mniejszej presji w przestrzeni publicznej, podczas gdy w innym te same zasady są egzekwowane znacznie rygorystyczniej.

Nie powinno to jednak przesłaniać szerszego obrazu. Lokalna różnorodność nie oznacza braku centralnego kierunku politycznego. Na poziomie państwa obserwujemy konsekwentne zawężanie praw kobiet i przestrzeni dla niezależnej aktywności społecznej.

Warto również odróżnić obecny model polityczny od pojęcia „afgańskiej tradycji”. Afganistan ma w swojej historii okresy znacznie większej otwartości społecznej. W latach 60. w miastach kobiety studiowały, pracowały i były obecne w przestrzeni publicznej w sposób, który dzisiaj może wydawać się zaskakująco liberalny.

A jak ocenia pani perspektywy politycznej zmiany w Afganistanie?

Nie widzę obecnie łatwej drogi do liberalizacji systemu. Problem nie sprowadza się bowiem do tego, kto personalnie sprawuje władzę. Dotyczy samej konstrukcji państwa, relacji między władzą a społeczeństwem oraz sposobu definiowania praw obywatelskich.

Nie sądzę również, aby wystarczyło przejęcie władzy przez bardziej liberalne skrzydło talibów. Różnice wewnątrz ruchu oczywiście istnieją, ale sama wymiana osób na najwyższych stanowiskach nie musi oznaczać zmiany modelu państwa.

Jednocześnie Afgańczycy nie są bierni. W warunkach silnych represji opór często przyjmuje mniej widoczne formy: działalność w diasporze, nieformalną edukację, tworzenie sieci wzajemnego wsparcia czy aktywność w internecie.

Ta przestrzeń jest jednak systematycznie zawężana przez strach, cenzurę i autocenzurę. Afgańczycy zamykają konta w mediach społecznościowych i rezygnują z publicznych wypowiedzi, ponieważ nie wiedzą, jakie konsekwencje może przynieść taka aktywność.

Kryzys klimatyczny

Zmiany klimatu zwiększają skalę problemów, z którymi mierzy się Afganistan. Susze, powodzie, degradacja gleby i niedobór wody szczególnie mocno uderzają w ludność zależną od rolnictwa i hodowli.

Według UNDP w 2025 r. susza objęła 64 proc. kraju, niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej. Dostęp do bezpiecznej wody pitnej spadł z 59 proc. w 2024 r. do 44 proc. rok później. W niektórych regionach zniszczeniu uległo niemal 80 proc. pszenicy uprawianej bez nawadniania.

Skutki kryzysu klimatycznego szybko przekładają się na problemy społeczne. Utrata plonów lub zwierząt oznacza dla wielu rodzin zadłużenie, sprzedaż majątku, rezygnację z edukacji dzieci albo migrację. Brak oszczędności, ubezpieczeń i sprawnego systemu pomocy państwa zwiększa podatność społeczeństwa na każdy kolejny kryzys.

UNDP wspiera z kolei projekty związane z odpornym na suszę rolnictwem, retencją wody, małą infrastrukturą irygacyjną, ochroną gleb, zalesianiem i systemami wczesnego ostrzegania. Rozwijana jest również energetyka słoneczna w szkołach, placówkach medycznych i małych firmach. Fot. Lynsey Addario, with funding by the National Geographic Society/Getty Images

Międzynarodowe programy próbują łagodzić te problemy. Bank Światowy przekazał od sierpnia 2021 r. blisko 2 mld dolarów na pomoc Afgańczykom za pośrednictwem ONZ i organizacji międzynarodowych. Finansowane są m.in. ochrona zdrowia, edukacja, dostęp do wody, bezpieczeństwo żywnościowe i programy wspierające źródła utrzymania.

UNDP wspiera z kolei projekty związane z rolnictwem odpornym na suszę, retencją wody, małą infrastrukturą irygacyjną, ochroną gleb, zalesianiem i systemami wczesnego ostrzegania. Rozwijana jest również energetyka słoneczna w szkołach, placówkach medycznych i małych firmach.

Problem w tym, że takie projekty łagodzą skutki kryzysu, ale nie zastępują długofalowej polityki gospodarowania wodą, inwestycji publicznych ani systemowego finansowania adaptacji do zmian klimatu.

Stabilność bez normalizacji

Pięć lat po wycofaniu wojsk USA Afganistan nie jest ani sukcesem talibów, ani państwem pogrążonym w całkowitym chaosie i rozpadzie. Talibowie zakończyli długą i wyczerpującą wojnę, utrzymali kontrolę nad krajem i nauczyli się prowadzić pragmatyczną dyplomację. Nie stworzyli jednak systemu politycznego opartego na szerszym porozumieniu ze społeczeństwem, gospodarki zapewniającej wzrost poziomu życia ani skutecznej odpowiedzi na kryzys klimatyczny.

Świat również nie ma wobec Afganistanu jednej polityki. Sąsiedzi chcą bezpieczeństwa i handlu, mocarstwa – ograniczenia zagrożenia terrorystycznego, a organizacje międzynarodowe – ochrony ludności przed głodem i chorobami. Dlatego pięć lat po upadku Kabulu Afganistan pozostaje państwem, z którym świat musi rozmawiać, ale którego rządu wciąż w większości nie chce formalnie uznać.

Główne wnioski

  1. Talibowie zapewnili Afganistanowi większą stabilność, ale nie rozwiązali jego fundamentalnych problemów. Po zakończeniu wojny na dużą skalę zmniejszyła się przemoc, poprawiło się bezpieczeństwo na wielu obszarach, a talibowie przejęli kontrolę nad aparatem państwa i zwiększyli wpływy z podatków oraz ceł. Nie stworzyli jednak systemu opartego na szerokiej reprezentacji politycznej ani modelu gospodarczego, który pozwalałby przekładać wzrost PKB na poprawę poziomu życia mieszkańców.
  2. Afganistan wychodzi z międzynarodowej izolacji, ale bez pełnej normalizacji stosunków z resztą świata. Talibowie coraz skuteczniej prowadzą pragmatyczne rozmowy z sąsiadami i innymi państwami, aby rozwijać handel, współpracę gospodarczą i kontakty dyplomatyczne. Jednocześnie ograniczenia praw kobiet, naruszenia praw człowieka i zagrożenie terrorystyczne sprawiają, że większość państw nadal nie jest gotowa formalnie uznać ich rządów. W efekcie kształtuje się model relacji oparty nie na politycznej akceptacji, lecz na współpracy w konkretnych sprawach.
  3. Największym wyzwaniem dla przyszłości kraju pozostaje połączenie kryzysów gospodarczego, humanitarnego i klimatycznego. Nawet przy wzroście gospodarczym Afganistan nie jest w stanie wystarczająco szybko poprawiać warunków życia, ponieważ liczba ludności rośnie szybciej niż gospodarka, a kraj pozostaje zależny od importu i pomocy zagranicznej. Wymuszone powroty milionów Afgańczyków z Iranu i Pakistanu dodatkowo zwiększają presję na rynek pracy, mieszkalnictwo i usługi publiczne, podczas gdy susze i niedobory wody uderzają w rolnictwo. Bez długoterminowych inwestycji rozwój kraju będzie więc coraz trudniejszy, a pomoc humanitarna będzie musiała częściowo zastępować niewydolne mechanizmy polityki publicznej.