AliExpress coraz mocniej stawia na Polskę. Wiceprezes ujawnia jak zmienia się biznes
AliExpress chce w Polsce działać jak lokalny marketplace, a nie wyłącznie platforma do sprowadzania produktów z Chin. – W 2026 r. połowa sprzedaży serwisu w naszym kraju pochodzi od lokalnych sprzedawców – ujawnia XYZ Eric Zhang, wiceprezes AliExpress.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak AliExpress zmienia strategię w Polsce i dlaczego coraz większą rolę w jego biznesie odgrywają lokalni sprzedawcy.
- W jaki sposób chińska platforma chce rywalizować z Allegro, Amazonem i Temu oraz co planuje w obszarze dostaw i logistyki.
- Jak nowe unijne cła wpływają na działalność AliExpress, dlaczego firma krytykuje Brukselę i co mówi o przyszłości tanich zakupów z Chin.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
– W 2026 r. połowa dotychczasowej sprzedaży AliExpress w Polsce pochodzi od lokalnych sprzedawców lub jest realizowana lokalnie. A ten udział nadal rośnie – mówi Eric Zhang.
To jedna z odpowiedzi firmy na zmiany podatkowe w Unii Europejskiej, ale także i realizacja dawno zapowiedzianej strategii. Dowodem na to są dane z akcji 11.11. To okres w październiku i listopadzie, w którym na platformie AliExpress realizowane są specjalne promocje.
– Pierwszego dnia tegorocznego 11.11 ponad 70 proc. sprzedaży w Polsce zrealizowali lokalni sprzedawcy lub pochodziła ona z lokalnych magazynów – zaznacza Eric Zhang.
Dla porównania, podczas Summer Sale w 2025 r. polscy sprzedawcy odpowiadali za 30 proc. wartości sprzedaży (GMV). Z kolei w śródrocznej kampanii w 2026 r. zamówienia z lokalnych magazynów stanowiły ponad 50 proc. sprzedaży na kluczowych rynkach europejskich, w tym w Polsce.
AlieExpress chce rozwijać się w Polsce
Rozwój AliExpress w Polsce zbiega się z istotnymi zmianami regulacyjnymi, które wpływają na dotychczasowy model biznesowy chińskiej platformy. Od lipca 2026 r. małe przesyłki spoza Unii Europejskiej zostały objęte zryczałtowaną opłatą w wysokości 3 euro, a od listopada doszły kolejne obciążenia.
Jak we wrześniu pisała „Rzeczpospolita”, tylko w czerwcu Krajowa Administracja Skarbowa odnotowała 4 238 517 zgłoszeń celnych dotyczących towarów e-commerce. W lipcu było ich już tylko 2 113 704. Oznacza to spadek o ponad 2,12 mln zgłoszeń, czyli o około 50,1 proc. w ciągu miesiąca. To efekt ceł.
Według najnowszych danych opublikowanych przez dziennik, w całym III kwartale br. liczba przesyłek z Chin do Unii Europejskiej spadła o 60 proc.
– Postrzegamy AliExpress jako lokalną platformę e-commerce. Jesteśmy zakorzenieni na lokalnym rynku. Obsługujemy lokalnych konsumentów, współpracujemy z lokalnymi sprzedawcami i oferujemy lokalne produkty – deklaruje Eric Zhang.
Nie wiadomo jednak, jak duży jest sam biznes. Zapytany o GMV wygenerowane w Polsce w 2025 r., prognozę na 2026 r. i to, czy Polska należy do pięciu największych europejskich rynków AliExpress, wiceprezes nie podaje danych. Nie wskazuje również docelowego udziału lokalnej sprzedaży za trzy lata.
Ponad tysiąc polskich sprzedawców. Platforma buduje cały ekosystem
Jednym z najważniejszych elementów strategii jest pozyskiwanie polskich przedsiębiorstw. AliExpress udostępnił im możliwość sprzedaży na platformie w październiku 2024 r. Według Zhanga przez kolejnych 12 miesięcy liczba aktywnych lokalnych sprzedawców wzrosła pięciokrotnie, przekraczając w 2025 r. tysiąc. Aktualnych danych jednak nie zdradza.
Wiceprezes wymienia za to marki Adler, Your Taste, Skima Coffee, AKORD, Avenido i SklepOpon jako przykłady polskich przedsiębiorstw obecnych w serwisie. AliExpress ma być dla nich zarówno dodatkowym kanałem sprzedaży krajowej, jak i sposobem na dotarcie do klientów na całym świecie.
Eric Zhang wskazuje także na dynamikę sprzedaży w okresie największych promocji. Polscy sprzedawcy uczestniczący w ubiegłorocznym festiwalu zakupowym 11.11 zwiększyli GMV o 74 proc. rok do roku. Liczba dziennych aktywnych użytkowników serwisu w Polsce była wtedy o 37 proc. wyższa niż podczas porównywalnego wydarzenia rok wcześniej.
Platforma buduje również zaplecze technologiczne dla sprzedawców. Od 2025 r. do AliExpress dołączyło ponad dziesięciu polskich integratorów e-commerce, w tym Sellasist, Apilo, Idea Commerce, Powerhub, Drimple i Navyflame. Zapewniają oni lokalnym firmom narzędzia do obsługi sprzedaży internetowej. Współpraca ułatwia platformie pozyskiwanie przedsiębiorców, którzy już prowadzą sprzedaż w internecie.
To także element walki o polskich klientów. AliExpress konkuruje z Allegro, Temu i Amazonem, ale Eric Zhang, pytany o najważniejszego rywala, nie wskazuje żadnego z nich.
– Dla AliExpress wyzwaniem nie jest konkurowanie wyłącznie z jedną konkretną platformą. Chodzi o to, by dawać klientom przekonujące powody do wyboru AliExpress, a przede wszystkim – do ponownych zakupów. Wymaga to odpowiedniej oferty produktów, sprawnej
dostawy i obsługi klienta oraz znajomości lokalnych zwyczajów zakupowych – mówi Eric Zhang.
Dostawa następnego dnia w pięciu województwach
Główną częścią zmian jest logistyka. AliExpress uruchomił dostawę następnego dnia dla wybranych produktów na określonych obszarach pięciu polskich województw. Podobne rozwiązania rozwija w Europie, m.in. w Madrycie i Paryżu.
Klientom udostępniono też Fast & Free: produkty oznaczone tą etykietą mają być dostarczane szybciej i bezpłatnie z lokalnych magazynów w Europie. Kolejnym narzędziem jest Elite, pierwszy bezpłatny program członkowski AliExpress, niedawno wprowadzony w Polsce. Ma zapewniać dodatkowe korzyści uprawnionym klientom. W kampanii 11.11 platforma oferuje też Bundle Deals– 5 euro dodatkowej zniżki przy zakupie co najmniej trzech produktów z tej samej kategorii.
– Klienci coraz częściej oczekują, że międzynarodowe marketplace’y będą oferować czas dostawy i usługi porównywalne z tymi, które zapewniają krajowi sprzedawcy – tłumaczy Eric Zhang.
Zhang zakłada, że coraz więcej zamówień trafi do konsumentów z europejskich magazynów, niezależnie od kraju pochodzenia towaru.
Warto wiedzieć
5 euro dodatkowych kosztów. Unia Europejska zmienia zasady zakupów z Chin
Od 1 lipca 2026 r. w Unii Europejskiej przestało obowiązywać zwolnienie z cła dla przesyłek o wartości do 150 euro. Zastąpiło je tymczasowe cło w wysokości 3 euro za każdą odrębną pozycję towarową. Od 1 listopada doszła do tego dodatkowa opłata manipulacyjna wynosząca 2 euro, która obejmuje również przesyłki o wartości przekraczającej 150 euro. W praktyce oznacza to, że w przypadku zamówienia o wartości do 150 euro na jedną kategorię produktów mogą przypadać łącznie 5 euro dodatkowych należności. Nie chodzi jednak o każdą sztukę towaru. Trzy identyczne koszulki mogą być traktowane jako jedna pozycja, ale koszulka i zegarek to już dwie pozycje, a więc łącznie 10 euro opłat.
Zmiany mają ograniczyć przewagę kosztową platform sprzedających tanie produkty sprowadzane bezpośrednio spoza UE, takich jak AliExpress, Temu czy Shein. Skala zjawiska jest ogromna. Według danych Komisji Europejskiej przytoczonych przez Reutersa, w 2025 r. do UE trafiło 5,8 mld przesyłek o wartości poniżej 150 euro, o 26 proc. więcej niż rok wcześniej. Z dokumentów Komisji, do których dotarł Reuters, wynika, że nowe obciążenia mogą przynieść unijnemu budżetowi nawet 6 mld euro rocznie w latach 2028-2034. To prognoza, a nie dotychczasowe wpływy.
Reforma nie jest jeszcze zakończona. Od 1 lipca 2028 r. obecne ryczałtowe cło w wysokości 3 euro ma zostać zastąpione standardowymi stawkami zależnymi od rodzaju produktu, o ile wdrożenie nowego systemu celnego przebiegnie zgodnie z planem. Unia chce w ten sposób wyrównać warunki konkurencji i ograniczyć napływ produktów niespełniających europejskich norm. Chińskie firmy ostrzegają natomiast przed wzrostem kosztów zakupów. Na razie nie ma publicznie potwierdzonych danych pozwalających określić, jak bardzo nowe opłaty zmniejszyły sprzedaż AliExpress w Polsce.
Nowe cła zmieniają rachunek ekonomiczny
Zmiany w logistyce zbiegają się z nowymi obciążeniami małych przesyłek przywożonych spoza UE. Zapytaliśmy Erica Zhanga o to, jaki jest wpływ ceł na biznes.
– AliExpress nadal absorbuje część kosztów dzięki lokalnym magazynom i optymalizacji łańcucha dostaw, aby ograniczyć wpływ finansowy nowego unijnego systemu podatkowego na europejskich konsumentów. Sama konstrukcja tych przepisów jest jednak zasadniczo wadliwa. Wprowadzona w lipcu zryczałtowana opłata w wysokości 3 euro bez wątpienia zwiększyła koszty zakupów dla europejskich konsumentów. W połączeniu z nową opłatą celną obowiązującą od 1 listopada dodatkowe obciążenia w nieproporcjonalny sposób dotykają gospodarstwa domowe o niższych dochodach w całej Europie i pogłębiają kryzys kosztów życia – komentuje wiceprezes AliExpress.
AliExpress zapewnia, że łagodzi skutki zmian: bierze na siebie część kosztów dzięki lokalnym magazynom i optymalizacji łańcucha dostaw.
Zdaniem eksperta
Co dalej z przesyłkami z Chin
Kolejna opłata na przesyłki z Chin może nie być kamyczkiem ale sporej wagi kamieniem. Dane podawane przez Komisję Europejską opierające się na bieżących rejestrach celnych krajów członkowskich UE, które zawierają dokładne liczby przesyłek sprowadzanych do Europy po zmianie przepisów są bezwzględne – spadki dla konkretnych pozycji towarowych wyniosły nawet 75 proc.
Wygląda zatem na to, że cło ryczałtowe w wysokości 3 euro dla każdej przesyłki fundamentalnie zmienia ekonomię zakupów na chińskich platformach. Pytanie, jak wpłynie wprowadzona od 1 listopada dodatkowa opłata manipulacyjna na elektroniczne zakupy w Chinach jest w tym przypadku raczej retoryczne. Zapewne pogłębi wspomniane wcześniej spadki.
Czy to oznacza koniec zakupów z Chin? Z całą pewnością nie. Azjatyccy producenci i sprzedawcy już teraz przystosowują się do nowych wymagań na rynku UE. AliExpress, Temu czy Shein przyspieszają transformację w kierunku lokalnych magazynów na terenie Unii. sprowadzanych do Europy, po zmianie przepisów są bezwzględne – spadki dla konkretnych pozycji towarowych wyniosły nawet 75 proc.
Wygląda zatem na to, że cło ryczałtowe w wysokości 3 euro dla każdej przesyłki fundamentalnie zmienia ekonomię zakupów na chińskich platformach. Pytanie, jak wpłynie wprowadzona od 1 listopada dodatkowa opłata manipulacyjna na elektroniczne zakupy w Chinach, jest w tym przypadku raczej retoryczne. Zapewne pogłębi wspomniane wcześniej spadki.
Czy to oznacza koniec zakupów z Chin? Z całą pewnością nie. Azjatyccy producenci i sprzedawcy już teraz przystosowują się do nowych wymagań na rynku UE. AliExpress, Temu czy Shein przyspieszają transformację w kierunku lokalnych magazynów na terenie Unii.
– Przejrzystość cen jest szczególnie ważna w miarę zmian wymogów celnych. Chcemy, aby klienci przed złożeniem zamówienia widzieli całkowity koszt zakupów. Dlatego wprowadziliśmy jasne informacje o tym, czy cena obejmuje cło i VAT. Zarówno na stronach produktów, jak i podczas finalizacji zakupu. Oprócz przejrzystych cen dajemy klientom więcej możliwości oszczędzania – zauważa wiceprezes firmy.
Wiceprezes AliExpress nie zgadza się z tezą, że zmiany celne oznaczają koniec taniego handlu internetowego z Chin. O opłacalności nadal mają decydować: kategoria produktu, koszty logistyki i popyt. Uważa, że platformy muszą jednak rozwijać elastyczniejsze sposoby realizacji zamówień. Eric Zhang zastrzega przy tym, że przesunięcie towaru do magazynu w UE nie zwalnia go z przepisów importowych.
– Lokalna realizacja zamówień zmienia miejsce przechowywania zapasów i sposób dostarczenia zamówienia, ale nie eliminuje obowiązków regulacyjnych związanych z importem produktów – podkreśla Eric Zhang.
Spór z Komisją Europejską i pytania o bezpieczeństwo
Kolejnym wyzwaniem jest bezpieczeństwo ofert. Wiceprezes został zapytany przez nas o karę Komisji Europejskiej w wysokości 550 mln euro za niewystarczające działania wobec nielegalnych, niebezpiecznych i podrobionych produktów. Firma kwestionuje rozstrzygnięcie.
– Nie zgadzamy się z decyzją Komisji i uważamy, że kara jest nieproporcjonalna, ponieważ nie odzwierciedla odpowiednio wdrożonych przez nas mechanizmów ani istotnych, proaktywnych usprawnień, które wprowadziliśmy – mówi Eric Zhang.
Według Erica Zhanga AliExpress współpracował z Komisją i wdrażał dobrowolne zobowiązania związane z aktem o usługach cyfrowych (DSA). Zapewnia też, że inwestuje w wykrywanie produktów, które mogą nie spełniać wymagań, i w procedury reagowania.
O szczegółach jednak nie mówi.
Zdaniem eksperta
Jak zmienia się chińska sprzedaż
Przy produkcie za 5 euro dodatkowe 5 euro opłat celnych i manipulacyjnych całkowicie zmienia ekonomikę zakupu. Przy droższych produktach ten efekt jest znacznie mniejszy. Naturalną reakcją platform będzie więc zwiększanie wartości koszyka, konsolidacja zamówień i przenoszenie części logistyki do Europy.
I to już się dzieje. Shein właśnie ogłosił inwestycję 500 mln euro w rozbudowę swojego centrum logistycznego w Polsce. Trudno o lepszy przykład tego, jak szybko duzi gracze dostosowują się do regulacji. Europejski konsument nadal będzie kupował chińskie produkty, tylko coraz częściej otrzyma je z magazynu w Polsce, Niemczech czy Czechach, zamiast bezpośrednio z Chin.
Regulacje mogą wyrównać część warunków konkurencji, ale jednocześnie premiują największe platformy, które mają kapitał na budowanie europejskiej infrastruktury. Mniejszym sprzedawcom będzie trudniej, ale im na pomoc ruszą dedykowane ich towarom platformy, rejestrowane już w Europie, oferujące swoje produkty w pół-hurcie lub w modelu marketplace.
AliExpress i inwestycje w AI
Od dawna jednym z wyróżników AliExpress mają być inwestycje w sztuczną inteligencję. Firma deklarowała m.in. rozwój asystentów sprzedażowych. Ponadto w Chinach grupa Alibaba, właściciel AliExpress, testuje na swoich lokalnych sklepach różnego rodzaju narzędzia.
Czy to samo dzieje się w Polsce?
– Wolelibyśmy nie poruszać tematu AI, ponieważ jest na to jeszcze trochę za wcześnie. Chętnie podzielimy się naszymi przemyśleniami, gdy nadejdzie odpowiedni moment. Na tym etapie zastosowanie AI w naszej firmie jest bardzo konkretne: pomaga nam zwiększać efektywność operacyjną i zarządzać kosztami. Obecnie wykorzystujemy AI, aby poprawiać efektywność w całym łańcuchu – od działań po stronie sprzedawców, przez dystrybucję ruchu, po dopasowywanie ofert. Zwiększona efektywność wspiera nasze działania na rzecz zapewniania konsumentom lepszych cen, wygodniejszych zakupów i szybszych dostaw – mówi Eric Zhang.
Główne wnioski
- AliExpress coraz mocniej stawia na lokalizację działalności w Polsce. Według wiceprezesa Erica Zhanga w 2026 r. połowa sprzedaży platformy w kraju pochodzi od lokalnych sprzedawców lub jest realizowana z lokalnych magazynów. W pierwszym dniu tegorocznej kampanii 11.11 udział ten przekroczył 70 proc. Platforma rozwija współpracę z polskimi przedsiębiorcami i dostawcami technologii e-commerce. W 2025 r. liczba aktywnych lokalnych sprzedawców przekroczyła tysiąc. Firma nie ujawnia jednak wartości sprzedaży w Polsce, aktualnej liczby partnerów ani konkretnych celów finansowych.
- Logistyka i szybkość dostaw stają się kluczowymi elementami rywalizacji AliExpress z polskimi i międzynarodowymi platformami handlowymi. Firma uruchomiła dostawy następnego dnia na wybranych obszarach pięciu województw, rozwija ofertę produktów wysyłanych z europejskich magazynów i wprowadza dodatkowe programy zakupowe. Strategia ma zwiększyć atrakcyjność platformy i skłonić klientów do regularnych zakupów. AliExpress nie zapowiada jednak konkretnych inwestycji magazynowych w Polsce ani nie ujawnia wartości planowanych nakładów.
- Nowe unijne obciążenia celne zwiększają presję na model biznesowy AliExpress. Eric Zhang krytykuje dodatkowe opłaty nakładane na przesyłki spoza Unii Europejskiej i przekonuje, że uderzają one przede wszystkim w konsumentów o niższych dochodach. Platforma deklaruje, że ogranicza wpływ nowych regulacji na ceny dzięki lokalnym magazynom i optymalizacji łańcuchów dostaw. Jednocześnie mierzy się ze sporem z Komisją Europejską dotyczącym bezpieczeństwa produktów i kwestionuje karę w wysokości 550 mln euro. Firma podkreśla również znaczenie sztucznej inteligencji w poprawianiu efektywności działalności, ale nie przedstawia konkretnych planów nowych wdrożeń AI dla polskich klientów.