Ameryka też się sypie. Dlaczego pogarsza się jakość życia w USA?
Amerykański model rozwoju coraz wyraźniej pokazuje, że wzrost zamożności nie musi oznaczać proporcjonalnej poprawy jakości życia. USA nadal należą do najbogatszych państw świata, ale w wielu społecznych rankingach tracą względem innych krajów rozwiniętych. Co stoi za tym procesem?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak zmieniała się pozycja USA w najważniejszych wskaźnikach jakości życia.
- Dlaczego USA tracą przewagę nad innymi państwami w zakresie jakości życia, mimo że pozostają jedną z najbogatszych gospodarek świata.
- Jakie konkretne problemy społeczne stoją za pogarszającym się standardem życia w USA.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Kilka dekad temu Stany Zjednoczone jawiły się jako jedno z najlepszych miejsc do życia na świecie. Bogaty kraj z niezwykle dynamiczną gospodarką, otwartym społeczeństwem i fascynującą kulturą. Ten obraz nie jest już jednak przekonujący. USA pozostają jednym z najbogatszych państw na świecie, ale wskaźniki dotyczące aspektów społecznych odbiegają od mierników ekonomicznych.
Regres w rankingach
„Ameryka też się sypie, to osobny rozdział” – śpiewał Kazik Staszewski w piosence „12 groszy” wydanej w 1997 r. Wydaje się, że już wtedy artysta dostrzegł społeczne problemy USA, które z biegiem lat przybrały na sile.
Spójrzmy na dane. Powyżej zestawiłem miejsce USA w czterech światowych rankingach: PKB na osobę w parytecie siły nabywczej, Human Development Index (HDI), czyli wskaźnik rozwoju społecznego, indeks satysfakcji z życia, zwany też indeksem szczęście oraz oczekiwaną długość życia w momencie narodzin.
W 1990 r. USA zajmowały dziewiąte miejsce na liście najbogatszych krajów na świecie, mierząc według PKB per capita. Jednocześnie były na pierwszym miejscu w rankingu HDI. Innymi słowy, były krajem cechującym się najwyższymi parametrami w zakresie tzw. rozwoju społecznego.
Już wtedy pod względem oczekiwanej długości życia kraj był znacznie niżej – na 30 pozycji. Indeks zadowolenia z życia jeszcze nie istniał.
W 2025 r. USA niemal nie zmieniły swojej pozycji w zakresie dochodu na osobę, bo były na 11 miejscu. Ale już wskaźniki społeczne wyglądają dużo gorzej. W rankingu HDI zaliczyły regres na 19 pozycję w 2023 r. (ostatnie dostępne dane). W indeksie szczęścia znalazły się na 23. miejscu. To o jedną pozycję wyżej niż w 2024 r., kiedy ich miejsce było najniższe w historii badań prowadzonych od 2011 r.
Największy spadek nastąpił natomiast pod względem oczekiwanej długości życia. USA były na 60 pozycji w 2024 r.
Polska dogania USA
Dla kontekstu spójrzmy na wyniki Polski. W 2025 r. byliśmy na 41 miejscu, jeśli chodzi o zamożność mierzoną PKB per capita, z uwzględnieniem różnic w cenach. Przeciętny dochód przypadający na każdego Polaka wynosił ok. 60 proc. dochodu Amerykanina.
Ale pod względem postrzeganej satysfakcji z życia zajmowaliśmy pozycję 24., zaraz za Amerykanami. Nie ustępowaliśmy także pod względem oczekiwanego trwania życia, byliśmy na 61 miejscu. Wskaźnik HDI? Jesteśmy trochę dalej, bo na 35 miejscu. To całkiem solidne wyniki jak na gospodarkę znacząco mniej zamożną.
Skąd ten rozjazd?
Rozjazd pomiędzy dochodem a wskaźnikami społecznymi w USA rozpoczął się po kryzysie finansowym. Częściowo wpływ na to mogą mieć jednak pewne niuanse, które zaburzają obraz sytuacji. Po pierwsze, USA po kryzysie awansowały w rankingu PKB per capita o kilka pozycji, ponieważ skutki kryzysu mocniej dotknęły inne bogate państwa, głównie z Europy. Po drugie, od 2010 r. wprowadzane były pewne korekty w metodologii liczenia Human Development Index.
Kolejne wyraźne pogorszenie w rankingach wskaźników społecznych nastąpiło natomiast w ostatnich latach. A w przypadku oczekiwanej długości życia, właściwie nieustannie w USA widać regres względem świata.
Trzeba jednak pamiętać, że rankingi pokazują pozycję względną. Z kolei same miary są wyrażone w wartościach bezwzględnych – punktach, czy latach. W dwóch z trzech analizowanych wskaźników USA zaliczyły wzrosty, jednak były one wolniejsze niż w innych krajach.
Wartości wskaźnika HDI dla USA wzrosła z poziomu 0,88 pkt w 1990 r. do 0,94 pkt w 2023 r. Z kolei oczekiwana długość życia wydłużyła się z 75 do prawie 79 lat. Choć w tym przypadku niemal cały postęp dokonał się przed rokiem 2015.
Inaczej sytuacja wygląda w zakresie satysfakcji z życia, gdzie USA zanotowały bezwzględny regres. Wskaźnik powstaje na podstawie badań ankietowych, w których ludzie proszeni są o określenie swojego zadowolenia z życia na jednym z dziesięciu szczebli drabiny. Najniższy szczebel, odpowiadający później wartości 0 pkt, to najmniejsze zadowolenie. Z kolei najwyższy odpowiada największej satysfakcji.
W 2012 r. Amerykanie oceniali swoje zadowolenie na poziomie powyżej 7. W 2025 r. to było to tylko 6,8. Ten spadek nie jest zatem bardzo głęboki, ale na pewno wymowny.
Wysokie koszty, krótsze życie
Szczególnym obszarem, w którym Amerykanie mają powody do niezadowolenia, jest opieka zdrowotna. W USA funkcjonuje bowiem najdroższy i wysoce nieefektywny system jej finansowania. Widać to na powyższym wykresie.
Wydatki na opiekę zdrowotną w USA w 2023 r. wyniosły 16,7 proc. w relacji do PKB. To nieporównywalnie więcej niż w innych państwach rozwiniętych zrzeszonych w OECD. Znajdujący się na drugim miejscu Niemcy wydały 11,7 proc. PKB, czyli aż 5 pkt. proc. mniej. Dla porównania Polska wydawała 7,1 proc.
Jeśli weźmiemy pod uwagę, że USA są bogatsze od niemal wszystkich pokazanych państw, to skala ich bezwzględnych wydatków na zdrowie jest wprost niebotyczna. Jednocześnie te wydatki nie przekładają się na dłuższe życie. Oczekiwana długość życia w USA jest znacznie niższa niż w innych wysoko rozwiniętych państwach. W 2023 r. było to 78,4 lat wobec 81 lat w Niemczech, 83 we Francji, czy 84 w Japonii i Szwajcarii.
Ciekawe jest również porównanie obecnej sytuacji USA z rokiem 2000. Od tego czasu oczekiwana długość życia wzrosła o niecałe 2 lata, ale jednocześnie wydatki na zdrowie wzrosły o ponad 4 proc. w relacji do PKB.
Tak wysoka nieefektywność opieki zdrowotnej wynika z niemal całkowitej prywatyzacji przy jednoczesny braku państwowego nadzoru. To sprawia, że ceny zabiegów medycznych, leków, czy samego ubezpieczenia są skrajnie wysokie, przy niewielkim wpływie na jakość.
Plagi amerykańskie
USA mierzą się też z ogromną liczbą problemów społecznych, które – ze względu na skalę – można określić plagami amerykańskimi. Nie sposób opisać wszystkich, ale podam kilka statystyk dla ich zobrazowania.
Według danych Our World in Data, w 2023 r. w USA liczba zgonów w wyniku strzałów z broni palnej wyniosła 4,4 na 100 tys. mieszkańców, a rok wcześniej było to 5,4. To daje ponad 15 tys. zgonów rocznie. Statystyka porównywalna jest z krajami rozwijającymi się. W Europie w żadnym z państw ten wskaźnik nie osiąga poziomu ponad 0,5.
Według danych OECD USA mają jeden z najwyższych poziomów bezdomności. W 2023 r. było to prawie 200 na 100 tys. osób, z czego 1/3 z nich mieszkała na ulicy.
Szacuje się, że rocznie kilkadziesiąt tysięcy ludzi umiera z powodu przedawkowania fentanylu. Według naukowców (D. Dowell i in., 2025), w latach 2022-23 mogło to być nawet ok. 100 tys. osób rocznie.
Do tego dochodzą wysokie nierówności dochodowe, płatna edukacja, czy skrajne antagonizmy polityczne. Nie wygląda to, jak idealny krajobraz do życia.
Perspektywy na przyszłość
USA od samego początku swojego istnienia zmagały się z silnymi społecznymi konfliktami. Zawsze udało im się wychodzić z tego obronną ręką. Jednocześnie nie przeszkadzało to w rozwoju ekonomicznym.
Czy teraz będzie podobnie? Zobaczymy. Jak na razie rozdział „sypiącej się” społecznie Ameryki trwa.
Główne wnioski
- USA pozostają bardzo zamożnym krajem, ale nie przekłada się to na poprawę jakości życia. Amerykanie coraz słabiej wypadają pod względem satysfakcji z życia i oczekiwanej długości życia. To pokazuje, że wysoki poziom dochodów nie przekłada się automatycznie na lepsze rezultaty społeczne.
- Najbardziej jaskrawym przykładem jest amerykańska ochrona zdrowia – kosztowna, ale mało efektywna. USA wydają na zdrowie znacznie więcej niż inne kraje rozwinięte, a mimo to Amerykanie żyją krócej niż mieszkańcy większości z nich. Do tego dochodzą problemy takie jak przemoc z użyciem broni, bezdomność, epidemia fentanylu i wysokie nierówności.
- Problem nie sprowadza się więc do spadku zamożności, lecz do rosnącego rozdźwięku między bogactwem a jakością życia. Polska jest dziś przykładem kraju, który przy znacznie niższym poziomie dochodów osiąga wyniki społeczne zbliżone do amerykańskich w części analizowanych kategorii.
