Kategorie artykułu: Biznes Newsy Technologia

Bez przelewu, ale z bilionem „na koncie”. Ile na debiucie SpaceX zarobi Elon Musk

SpaceX wchodzi na giełdę z wyceną, która bardziej przypomina manifest wiary w przyszłość niż klasyczną kalkulację biznesową. Debiut wart 75 mld dolarów ma sfinansować marsjańskie ambicje, rozwój sztucznej inteligencji i kolejne projekty Elona Muska. Największym zwycięzcą nie musi być jednak ludzkość, lecz sam Musk.

Elon Musk w czasie kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa. Jego późniejszy konflikt z prezydentem był na ustach wszystkich. Teraz powrócił do realizacji wielkich wizji. Za pieniądze prywatnych inwestorów
Elon Musk w czasie kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa. Jego późniejszy konflikt z prezydentem był na ustach wszystkich. Teraz powrócił do realizacji swoich wizji. Za pieniądze prywatnych inwestorów. Fot. Justin Merriman/Bloomberg via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak giełdowy debiut SpaceX może zmienić majątek Elona Muska i dlaczego nie oznacza to natychmiastowej gotówki na jego koncie.
  2. Dlaczego inwestorzy są gotowi płacić za SpaceX jak za firmę przyszłości, choć jej aktualne wyniki finansowe rodzą poważne pytania.
  3. Jaką rolę w całej układance odgrywają Starlink, xAI, fundusze inwestycyjne i ambitny plan kolonizacji Marsa.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

– Chcesz obudzić się o poranku i myśleć, że przyszłość będzie świetna – tak prospekt emisyjny SpaceX rozpoczyna twórca firmy i jej szef, Elon Musk. Niezależnie od tego, jaki był poranek w dniu, kiedy czytasz ten tekst, możesz mieć pewność, że poranek Elona Muska na pewno będzie świetny.

12 czerwca 2026 r. to dzień największego debiutu giełdowego w historii. SpaceX, znana firma kosmiczna, wchodzi na amerykański rynek publiczny. Pozyskując 75 mld dolarów, osiągnęła wycenę 1,75 bln dolarów. Kwota iście kosmiczna. Największy wygrany? Wbrew temu, co pisze Elon Musk, nie będzie to ludzkość.

– Wycena na pierwszy rzut oka wydaje się oderwana od rzeczywistości, ale to jest specyfika tej branży. Generalnie kupujemy przyszłość i każdy inwestor powinien sobie odpowiedzieć na pytanie, czy widzi szanse realizacji bardzo ambitnych celów, które być może są w stanie zmienić świat. Problem ze SpaceX jest taki, że jest on wyceniany jak spółka na bardzo wczesnym etapie rozwoju, trochę jak startup. Tymczasem jego kapitalizacja ma wynieść 1,75 bln dolarów – komentuje Tomasz Matras, dyrektor Biura Rynku Akcji TFI PZU.

Ile zarobi Elon Musk

Wbrew nagłówkom (i w teorii), niewiele. Oferta publiczna SpaceX ma charakter primary, czyli obejmuje emisję nowych akcji, a nie sprzedaż istniejących walorów przez dotychczasowych akcjonariuszy. Pieniądze trafią więc do SpaceX, nie bezpośrednio do Muska.

Firma potrzebuje pieniędzy (oficjalnie) na podbój kosmosu – w tym misji załogowej na Marsa i założenia tam stałej kolonii ludzkiej. Potrzebuje też środków na rozwój sztucznej inteligencji. Bo w tym roku SpaceX stało się właścicielem xAI, innego biznesu Elona Muska.

Te potrzeby i konstrukcja IPO nie oznaczają, że debiut jest dla Muska obojętny finansowo. Wręcz przeciwnie. Elon Musk posiadał przed debiutem 41 proc. udziałów w SpaceX. IPO zamienia prywatną, okresowo aktualizowaną przy okazji rund finansowych wycenę udziałów w publiczną, codziennie notowaną cenę rynkową. Przy cenie 135 dolarów za akcję, jego pakiet w SpaceX byłby wart ok. 866,5 mld dolarów. To nie jest kwota, którą Musk może natychmiast wypłacić z rachunku maklerskiego.

Jednocześnie taka wycena SpaceX teoretycznie oznacza, że jego majątek przekroczy bilion dolarów. Dla porównania, w 2025 r. według „Forbesa” było to 342 mld dolarów. W 2020 r. „zaledwie” 24,6 mld dolarów. Do tej pory jego największym aktywem był pakiet udziałów w Tesli. Łącznie 12 proc. akcji tej spółki.

SpaceX i jednowładca Musk

Zgodnie z prospektem emisyjnym, Elon Musk ma posiadać 849,49 mln akcji SpaceX klasy A i 5,57 mld akcji klasy B. Łącznie daje to ok. 6,42 mld akcji uczestniczących ekonomicznie w wartości spółki. Akcje te mają wpływ na liczbę głosów na walnych zgromadzeniach akcjonariuszy. Klasa A daje jeden głos. Klasa B daje 10 głosów na każdą akcję. Stąd Elon Musk pozostaje w praktyce jednowładcą w SpaceX. Po ofercie Musk ma kontrolować 84,4 proc. łącznej siły głosu, mimo że jego ekonomiczny udział w spółce jest znacznie niższy niż udział w głosach.

Co po debiucie? Każdy 1 proc. zmiany kursu SpaceX po debiucie będzie więc oznaczał zmianę wartości jego pakietu o ok. 8,7 mld dolarów. Wzrost kursu o 10 proc. podniósłby papierową wartość udziałów Muska o ok. 86,7 mld dolarów; spadek o 20 proc. obniżyłby ją o ok. 173,3 mld dolarów.

W praktyce Elon Musk nie może się zbyt szybko spieniężyć. Z prospektu wynika, że dotychczasowi akcjonariusze nie mają sprzedawać akcji w ofercie, a Musk ma być objęty 366-dniowym lock-upem, czyli zobowiązaniem do niesprzedawania akcji przez mniej więcej rok po IPO.

Czy to wystarczy, by osiągnąć sukces?

W ramach IPO do inwestorów trafiło niewiele, bo niecałe 5 proc. akcji firmy. Średnia dla USA w przypadku IPO po 1980 roku to około 30 proc. To wyliczenia amerykańskiego profesora Jaya Rittera. Mało. Amerykańscy przedstawiciele świata funduszy mają na to jedno uzasadnienie: pozyskanie dużych pieniędzy z rynku, by spłacić dotychczasowych inwestorów. I zdobyć względnie tanie finansowanie na kolejne, wielkie projekty Muska.

Zdaniem eksperta

Sukces jest niemal pewny

Przed debiutem giełdowym SpaceX media tradycyjnie skupiają się na barwnych wizjach i marketingowym show Elona Muska. Dla przeciętnego inwestora indywidualnego te opowieści to główne paliwo do działania. Jednak na rynkach finansowych sentymenty nie mają znaczenia. Kapitał instytucjonalny, potężne fundusze i tzw. grube ryby nie inwestują w ślepą wiarę czy sympatię do miliardera. Inwestują w unikatową strategię, ryzykowny, ale weryfikowalny model biznesowy oraz w gigantyczną przewagę technologiczną i operacyjną, która już teraz redefiniuje globalną gospodarkę.

Sceptycy lubią przypominać spektakularne bankructwo projektu Iridium z końca lat 90., gdzie papierowe, genialne założenia zderzyły się z brutalną rzeczywistością rynkową.

Tym razem może być inaczej. W przeciwieństwie do dawnych graczy czy współczesnych konkurentów SpaceX kontroluje cały łańcuch wartości. Sami produkują satelity, budują rakiety, wynoszą je na orbitę i dostarczają końcową usługę, uniezależniając się od kaprysów podwykonawców czy pośredników.

Jesteśmy świadkami zbiegu dwóch megatrendów: wykładniczo rosnącego zapotrzebowania na transfer danych oraz ograniczeń infrastruktury ziemskiej, której rozbudowa staje się coraz droższa i mniej efektywna. Architektura orbitalna oferuje elastyczność i skalowalność, z którą tradycyjne kable i nadajniki nie mogą konkurować.

Jedynym naprawdę problematycznym i kontrowersyjnym elementem tej układanki jest dokooptowanie do tego spójnego konglomeratu spółki xAI. O ile komponenty kosmiczne i telekomunikacyjne zazębiają się idealnie, o tyle xAI jawi się obecnie jako projekt potężnie nierentowny, pozbawiony spektakularnych, rynkowych sukcesów i jasnej synergii z resztą biznesu. Inwestorzy instytucjonalni zadają sobie pytanie: co ten komponent realnie – poza deklaracjami Muska – wnosi do całościowej koncepcji? Może to być postrzegane jako niepotrzebne obciążenie finansowe dla zdrowego organizmu SpaceX.

Podsumowanie – sukces jest niemal pewny. Zainteresowanie inwestorów potrafi dwu-, a nawet trzykrotnie przebić zakładane minima na poziomie 75 mld dolarów, windując realne wyceny poszczególnych segmentów w granicach 100-150 mld dolarów.
Inwestorzy nie kupują sympatii do Elona. Kupują nową erę postindustrialną, w której orbita stała się najbardziej dochodową nieruchomością technologiczną naszych czasów.

Kto jeszcze zarobi na IPO

Elon Musk nie jest jedynym, który liczy na duży zarobek. „Financial Times” wskazał na grono największych wygranych. To m.in. fundusz D1 Capital był jednym z tych, który zainwestował w SpaceX jeszcze w 2020 r. Według FT obecnie całe aktywa funduszu wynoszą 35 mld dolarów. Po IPO można do tego dodać 20 mld dolarów.

Kolejny fundusz – Darsana Capital Partners również może zarobić duże miliardy. Darsana brała udział w kilku rundach, w tym wykupowała udziały od pracowników SpaceX. Szacunkowo wartość udziałów po IPO wynosi 15 mld dolarów.

Kiedy mogą pozbyć się udziałów? Nie do końca wiadomo. Duzi i strategiczni inwestorzy mogą pozbyć się akcji co najmniej w marcu 2027 r.

Mniejsi inwestorzy i pracownicy nieco szybciej. Pierwszy pakiet może trafić na giełdę dwa dni po wynikach SpaceX za II kwartał 2026 r. To około 20 proc. akcji. Zwyczajowy termin publikacji raportu to lipiec-wrzesień. Ponadto, jeśli cena akcji SpaceX będzie wyższa o 30 proc. niż w dniu debiutu, inwestorzy mogą sprzedać dodatkowe 10 proc. akcji. Kolejne 7 proc. akcji podlega lockupowi po upływie 70, 90, 105, 120 i 135 dni.

Przypomnijmy – Elon Musk podlega lockupowi na 366 dni.

Milion ludzi na Marsie? Musk zarobi miliardy

Niezwykły jest także program motywacyjny zapisany w prospekcie SpaceX. Elon Musk może otrzymać 5 mld nowych akcji klasy B (czyli uprzywilejowanych) SpaceX, których aktualna wartość (po cenie 135 dolarów za akcję) wynosi około 700 mld dolarów.

Kiedy Musk może je otrzymać? Jeśli spełni dwa warunki. Wycena SpaceX musi przekroczyć 7,5 bln dolarów (czyli trzykrotnie więcej, niż w chwili debiutu), a na Marsie musi istnieć kolonia ludzka, w której mieszkać będzie co najmniej milion osób.

Założenia te mają być wyznacznikiem celu, który stawia sobie Musk. Przypomnijmy, zaledwie trzy miesiące wcześniej SpaceX przejął xAI oraz X – właściciela dawnego Twittera. Wartość przejęcia wynosiła 250 mld dolarów i była jedną z największych tego typu operacji w historii. Elon Musk, oficjalnie, zrobił to, bo w ten sposób ma powstać infrastruktura pod podbój kosmosu. Same rakiety nie wystarczą – potrzebna też sztuczna inteligencja, która pomoże w kolonizacji.

Pieniądze na rozwój, ale...

Tomasz Matras z TFI PZU zwraca uwagę na poszukiwanie przez SpaceX kolejnych obszarów do rozwoju.

– Starlink powoli staje się dojrzałym produktem, a ponadto pojawia się konkurencja, stąd poszukiwanie przez spółkę nowych obszarów. SpaceX działa w segmencie kosmicznym – to naturalny kierunek. Oczywiście ryzykowny, ale z ogromnym potencjałem. Oczywiście wokół IPO pojawia się wiele wątpliwości, pytań i dyskusji. Staje się to tematem medialnym także przez osobę Elona Muska. W podjęciu decyzji trzeba jednak kierować się chłodną kalkulacją, oczywiście o ile można w tym przypadku w ogóle o czymś takim mówić – tłumaczy Tomasz Matras.

Jest też dużo bardziej przyziemne oblicze transakcji. W 2022 r. Elon Musk przejął Twittera za 44 mld dolarów. Duża część tej kwoty, około 13 mld dolarów, pochodziła z zadłużenia bankowego. Finansowania udzielił chociażby Morgan Stanley czy Bank of America. W 2025 r. korzystając z wygranej Donalda Trumpa i specjalnych względów, którymi cieszył się Musk, sprzedały je funduszom inwestycyjnym, w tym Diameter Capital Partners. Ten sam, który zainwestował pod koniec 2025 r. w xAI, czyli firmę, która przejęła X (dawnego Twittera) i teraz znajduje się w akcjonariacie SpaceX.

Firmy muszą się spieniężyć.

Czas? Jest najważniejszy

Jest kilka scenariuszy, co może wydarzyć się po wejściu SpaceX na giełdę. Błyskawiczny wzrost ceny (mimo i tak horendalnych wycen), wynikający z małej liczby akcji, ogromnej popularności firmy oraz działań funduszy, które będą chciały się spieniężyć po okresie lockupu. Za tym scenariuszem przemawia też próba jak najszybszego dopisania SpaceX do najbardziej istotnych indeksów w Stanach Zjednoczonych: NASDAQ 100 i S&P500.

S&P500 na pokusy jest odporny. Chodzi przede wszystkim o wymóg rentowności. NASDAQ poluzował zasady. Do marca tego roku lista 100 największych firm w indeksie była aktualizowana raz w roku. Zgodnie z nowymi zasadami, wystarczy znaleźć się na liście przez siedem sesji z rzędu. W praktyce oznacza to, że SpaceX znajdzie się w indeksie NASDAQ 100.

Dlaczego? Obecność w indeksie wymusi konieczność zakupu udziałów w SpaceX przez fundusze pasywne, np. ETF. Organizacja More Perfect Union w swoim materiale wręcz zasugerowała, że cały proces rozpisany jest po to, by wykorzystać pasywnych inwestorów do spieniężenia się dotychczasowych inwestorów w SpaceX.

Wyzwania dla firmy

Długofalowo wyzwaniem będą liczby. Przychody SpaceX w 2025 r. wzrosły o 33 proc., do 18,67 mld dolarów, lecz spółka miała 4,94 mld dolarów straty netto po 791 mln dolarów zysku rok wcześniej. W pierwszym kwartale 2026 r. strata netto wyniosła 4,276 mld dolarów, a skumulowany deficyt na koniec marca sięgał 41,311 mld dolarów.

Mówimy o firmie, która teoretycznie wyceniana jest na 1,8 bln dolarów! Docelowa wycena oznacza ok. 94,5-krotność sprzedaży z 2025 r. Dla porównania Tesla była notowana przy ok. 16,7-krotności sprzedaży z 2025 r.

Taki mnożnik nie musi automatycznie oznaczać bańki. Tyle że rozwój firmy, który uzasadniałby taką wycenę, jest arcytrudny. Starlink musi nadal rosnąć. Starship musi przejść od fazy testów do regularnego, taniego i częstego wynoszenia ładunków. Segment AI nie może być ciężarem kapitałowym i musi się stać źródłem przychodów o wysokiej marży. A SpaceX musi jednocześnie finansować ogromne nakłady inwestycyjne, spełniać wymogi regulatorów, utrzymać przewagę technologiczną i zarządzać ryzykiem politycznym, które rośnie wraz ze znaczeniem firmy dla USA.

Ryzyka na horyzoncie

Patrząc na przyszłość SpaceX, nie można zapomnieć o licznych wyzwaniach. I nie chodzi tu o możliwość budowy milionowej kolonii na Marsie. Co ciekawe, plany Muska dotyczące załogowych misji na tej planecie dość mocno skrytykował znany, amerykański astrofizyk i popularyzator nauki – Neil deGrasse Tyson.

Wyzwania są bardzo przyjemne. Ruth Foxe-Blader z funduszu Citrine Venture Partners w rozmowie z BBC wskazała, że SpaceX musi liczyć się z wydatkami prawnymi na poziomie 500 mln dolarów. Chodzi m.in. o procesy wobec modelu AI Grok, a dokładniej generowania zdjęć w oparciu na tzw. deepfake`ach, na których wykorzystywano wizerunki kobiet do generowania treści seksualnych. Sprawy sądowe dotyczą także samego X.

O ile SpaceX w części kosmicznej wciąż pozostaje liderem (czego dowodem jest spektakularny wybuch rakiety firmy Blue Origin), o tyle w świecie AI musi gonić. OpenAI czy Anthropic są nie tylko większe, ale ich modele są bardziej rozwinięte i popularne. A w dodatku w ostatnich dniach obie ogłosiły swoje własne plany IPO.

Rozwiązaniem mają być ultraambitne plany wynoszenia centrów danych w kosmos. Ale do tego jeszcze daleka droga. Zwłaszcza po uwzględnieniu kosztów. W I kwartale tego roku segment AI w SpaceX (czyli dawny xAI) wygenerował 818 mln dolarów przychodów, ale wydał aż 7,7 mld dolarów na inwestycje, głównie w chipy Nvidii. Do rentowności jest jeszcze bardzo daleka droga.

Główne wnioski

  1. Debiut giełdowy SpaceX to wydarzenie o historycznej skali. Również jako transakcja pełna napięć między wizją a finansową rzeczywistością. Spółka ma pozyskać 75 mld dolarów i osiągnąć wycenę 1,75 bln dolarów. Czyni to IPO jednym z największych symboli wiary rynku w przyszłość sektora kosmicznego. Inwestorzy nie kupują dziś wyłącznie obecnych wyników SpaceX, lecz przede wszystkim obietnicę dalszego rozwoju Starlinka, Starshipa, sztucznej inteligencji i projektów marsjańskich. To oznacza, że wycena opiera się na bardzo ambitnych założeniach. Takich, których realizacja będzie wymagała ogromnych nakładów, przewagi technologicznej i utrzymania zaufania rynku.
  2. Elon Musk nie sprzedaje akcji bezpośrednio w ofercie, ale IPO znacząco wzmacnia jego pozycję majątkową i kontrolę nad firmą. Jego pakiet w SpaceX może być wart około 866,5 mld dolarów. Łączny majątek Muska teoretycznie może przekroczyć bilion dolarów. Jednocześnie dzięki uprzywilejowanym akcjom klasy B Musk ma zachować 84,4 proc. siły głosu, mimo niższego udziału ekonomicznego. Jest to model bardzo silnej kontroli założyciela nad spółką publiczną. Ponadto program motywacyjny przewiduje możliwość przyznania Muskowi kolejnych akcji o wartości około 700 mld dolarów, jeśli SpaceX osiągnie wycenę 7,5 bln dolarów i zrealizuje cel kolonii miliona ludzi na Marsie.
  3. Największym ryzykiem jest rozdźwięk między narracją o przełomowej technologii a trudnymi liczbami finansowymi. SpaceX ma rosnące przychody, ale jednocześnie notuje wysokie straty, duży skumulowany deficyt i ogromne potrzeby inwestycyjne. Szczególnie problematyczne jest włączenie xAI. Obszar generuje duże koszty i nie ma jeszcze jasnej synergii z kosmiczno-telekomunikacyjnym rdzeniem biznesu. Są także ryzyka regulacyjne, polityczne, prawne i konkurencyjne. W efekcie sukces debiutu może być bardzo prawdopodobny w krótkim terminie. Długoterminowe uzasadnienie wyceny będzie jednak zależeć od tego, czy SpaceX zamieni wielkie obietnice w rentowny, skalowalny biznes.