Kategorie artykułu: Biznes Technologia

Od Moskwy do kosmicznego IPO. SpaceX tryumfuje, choć mógł nie przetrwać pierwszych lat

SpaceX szykuje się do największego IPO w historii. Niewiele jednak brakowało, by burzliwe początki przekreśliły kosmiczne ambicje Elona Muska. Zaczęło się od nieudanych rozmów z Rosjanami, a jeszcze przed pierwszym udanym lotem spółka stanęła na skraju bankructwa. Historia SpaceX to startupowy thriller.

Droga SpaceX Elona Muska do sukcesu w kosmosie nie była usłana różami. Fot. XYZ/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie były początki SpaceX.
  2. Jakie był najważniejsze momenty w historii SpaceX.
  3. Jakie cele stawia sobie spółka Elona Muska i nad czym dziś pracuje.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

– Jestem gotowy wszystko to finansować, dopóki SpaceX nie stanie się największym operatorem startów kosmicznych – mówił Elon Musk dla CNBC w marcu 2006 r. po pierwszym, nieudanym starcie rakiety Falcon I.

Dwie dekady później kontrowersyjny miliarder spełnił swój cel. SpaceX wysyła więcej sprzętu na orbitę niż jakakolwiek inna firma bądź agencja. A Musk nie będzie już sam finansował wszystkiego, bo SpaceX ogłosił IPO (pierwszą ofertę publiczną), które może stać się największym w historii. Ale po kolei.

Do it yourself, czyli bez Rosji na Marsa

Po sprzedaniu Zip2 i utracie pozycji CEO PayPala, w 2001 r. 30-letni Elon Musk rozglądał się za nowymi projektami. To wtedy uwagę biznesmena przyciągnęła wizja kolonizacji Marsa. Postanowił wesprzeć misję Mars Oasis, która miała polegać na wysłaniu na Czerwoną Planetę zautomatyzowanej szklarni, która umożliwiłaby uprawę roślin. Ale jej prawdziwy cel był inny: chodziło o zainteresowanie opinii publicznej podbojem Marsa.

„Szybko zorientowałem się, że największą przeszkodą był koszt wystrzelenia” – wspominał po latach Musk na łamach branżowego magazynu „IEEE Spectrum”.

Użycie amerykańskiej rakiety Delta II kosztowałoby 60 mln dolarów. Ale Elon Musk wpadł na inny pomysł: postanowił przebudować rosyjską międzykontynentalną rakietę balistyczną. Według jego wyliczeń byłoby to sześć razy tańsze. Dlatego wsiadł w samolot i z gronem współpracowników poleciał do Moskwy.

Rozmowy – dwukrotne, jesienią 2001 r. i zimą 2002 r. – nie przyniosły jednak spodziewanych rezultatów. Rosjanie albo nie wierzyli Amerykanom, albo żądali zbyt wysokich kwot. Za drugim razem Elon Musk zrozumiał, że nad Wołgą nie dostanie tego, czego potrzebuje. Postanowił więc zbudować rakietę sam.

Narodziny SpaceX

Misja Mars Oasis zeszła na dalszy plan. Teraz chodziło o zbudowanie od zera całej rakiety. Zamysł był prosty: produkować jak najwięcej komponentów samodzielnie, by maksymalnie ściąć koszty. W ten sposób 14 marca 2002 r. oficjalnie powstał Space Exploration Technologies Corporation – w skrócie SpaceX.

Pierwszymi pracownikami, a zarazem wiceprezesami, zostali Tom Mueller i Chris Thompson. Pierwszy odpowiadał za rozwój silników, a drugi – za kadłub. Z kolei Elon Musk został nie tylko prezesem, ale też głównym inżynierem po tym, jak wszyscy kandydaci mu odmówili. Biznesmen też osobiście zatrudniał wszystkich pracowników. Początkowo było ich trzech – wspomniani Mueller i Thompson oraz Hans Koenigsmann – ale do 2004 r. liczba ta urosła do ponad 100 osób.

Elon Musk w pierwszej siedzibie SpaceX. Fot. Paul Harris/Getty Images

Siedziba firmy stanęła na Zachodnim Wybrzeżu, w El Segundo. Wszystko mieściło się w jednej przestrzeni. Inżynierowie i programiści siedzieli obok techników, co drastycznie skracało czas komunikacji, a co za tym idzie – napraw. Pracowali po kilkanaście godzin dziennie, często śpiąc w biurze. Terminy były maksymalnie napięte.

Falcon 1, czyli SpaceX na skraju bankructwa

Rakieta, którą mieli budować, została ochrzczona jako Falcon 1, a jej koszt wystrzelenia miał wynosić jedynie 6 mln dolarów. Elon Musk zapewniał, że będzie gotowa do startu pod koniec 2003 r., ale gdy nadszedł grudzień, zaprezentował... jej makietę. Na pierwszy lot trzeba było poczekać jeszcze ponad dwa lata.

Falcon 1 po raz pierwszy wzbił się w powietrze 24 marca 2006 r. Przeprowadzony na wyspie Omelek test zakończył się jednak po niecałej minucie, gdy rakieta spadła na ziemię. Kolejne dwie próby, podjęte w 2007 r. i 2008 r., także zakończyły się niepowodzeniem. SpaceX stanął na skraju bankructwa. A wraz z nim drugi projekt Muska – Tesla.

„Powiedziałem pracownikom, że jeśli czwarty lot się nie uda, to zrobimy piąty, a jeśli piąty się nie uda, zrobimy szósty” – wspominał Elon Musk.

W rzeczywistości jednak, jak sam potem przyznał, „czwarty lot był ostatnim, na który mieliśmy pieniądze”. Według  Erica Bergera, autora książek Liftoff i Reentry, Musk nie mógł spać, budzony w nocy przez koszmary. Miał też krzyczeć i odczuwać fizyczny ból z powodu stresu, w którego opanowaniu nie pomagał szeroko opisywany w gazetach rozwód z żoną Justine.

Do czterech razy sztuka

Punkt zwrotny nastąpił 28 września 2008 r., w dniu czwartego testu. Tym razem Falcon 1 wleciał na orbitę, umieszczając na niej atrapę satelity.

Ale mało kto wie, że i ta próba była bliska zakończenia się katastrofą... jeszcze przed startem. Zbudowaną w Kalifornii rakietę trzeba było przetransportować na wyspę. SpaceX wybrał do tego wojskowy samolot C-17. Lot przebiegał spokojnie, dopóki maszyna nie rozpoczęła zniżania. Wtedy z przestrzeni ładunkowej zaczęły dochodzić niepokojące dźwięki – różnica ciśnień groziła implozją rakiety. Jedynie szybka reakcja obecnych na pokładzie pracowników SpaceX, którzy rozpakowali ładunek i otworzyli zawory ciśnieniowe, uratowała Falcona 1.

Start rakiety Falcon 1
Falcon 1 stał się pierwszą prywatnie opracowaną rakietą nośną na paliwo ciekłe, która dotarła na orbitę. Fot. SpaceX

Niecały rok po pierwszym udanym starcie rakieta wyniosła w kosmos malezyjskiego satelitę RazakSAT. Był to pierwszy komercyjny i zarazem ostatni lot Falcona 1 – program uznano za nierentowny. Do tego czasu pochłonął 90 mln dolarów.

Mimo to projekt zakończył się sukcesem. Elon Musk pokazał, że prywatna firma może zbudować działającą rakietę niemal samodzielnie, drastycznie ścinając koszty. A to zapewniło SpaceX kontrakty, których potrzebowało jak powietrza.

Sukces Falcona 9 prowadzi do przełomu

Największy przyszedł od NASA, która w grudniu 2008 r. powierzyła SpaceX misję zaopatrywania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) za 1,6 mld dolarów.

Po zarzuceniu projektu Falcon 1 spółka mocno postawiła na Falcona 9, czyli rozwijanego od 2005 r. następcę Falcona 1. Tym razem poszło gładko. Już pierwszy test, przeprowadzony w czerwcu 2010 r., okazał się udany. Drugi lot, w maju 2012 r., wyniósł na orbitę kapsułę Dragon, która z powodzeniem dotarła do ISS.

Reakcją na to wydarzenie było podwojenie wartości spółki, którą oszacowano na 2,4 mld dolarów. SpaceX wszedł w fazę dynamicznego wzrostu. W 2014 r. spółka wygrała 9 z 20 ogłoszonych na świecie przetargów i zaczęła realnie zagrażać dotychczasowym hegemonom. Ale prawdziwy przełom nadszedł w 2015 r.

SpaceX wysyła w kosmos rakiety z odzysku

W styczniu tego roku Google i Fidelity Investments zainwestowały w SpaceX 1 mld dolarów w zamian za niecałe 10 proc. akcji. Chwilę wcześniej Elon Musk ogłosił projekt Starlink, deklarując, że wyśle na orbitę 4 tys. satelitów, które zapewnią łączność internetową na całym świecie.

Trendu wzrostowego nie przerwała nawet katastrofa 19. lotu Falcona 9 w lipcu 2015 r. Jeszcze w grudniu SpaceX osiągnął kolejny kamień milowy na drodze do ścięcia kosztów: pierwszy stopień rakiety po raz pierwszy w historii bezpiecznie wylądował na Ziemi. Lekko ponad rok później, w marcu 2017 r., użyty już wcześniej Falcon 9 ponownie poleciał w kosmos.

W lutym 2018 r. po raz pierwszy w powietrze wzbił się Falcon Heavy – rakieta o prawie trzykrotnie większym udźwigu. Na orbitę wyniosła Teslę Roadster Elona Muska. W ten sposób powstało jedno z najbardziej ikonicznych zdjęć w historii kosmosu. W tym samym roku firma stała się największym operatorem komercyjnych lotów kosmicznych na świecie.

Wystrzelona w kosmos Tesla Roadster Elona Muska
Manekin kosmonauty siedzącego za kierownicą Tesli Roadster otrzymał imię Starman. Fot. SpaceX/Getty Images

Przez ten cały czas wycena spółki rosła. W 2015 r. wynosiła 12 mld dolarów, w 2017 r. – 21 mld dolarów, a w 2019 r. – ponad 33 mld dolarów. Dla porównania, w tegorocznym IPO wycena SpaceX to 1,8 bln dolarów.

SpaceX bije kolejne rekordy

Najważniejszymi projektami SpaceX stały się Starlink oraz Starship – rakieta, która ma wysyłać sprzęt i ludzi „na orbitę Ziemi, na Księżyc, na Marsa i dalej”. Te dwa cele pochłaniały większość środków zbieranych w kolejnych rundach finansowania.

Ale jeszcze zanim Starlink przyciągnął uwagę całego świata za sprawą jego wykorzystania w trakcie wojny na Ukrainie, a Starship odbył pierwszy test, Elon Musk odhaczył kolejną pozycję na liście kroków niezbędnych do podboju kosmosu – w maju 2020 r. SpaceX został pierwszą prywatną firmą, która wysłała astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Warto wiedzieć

Ciemna strona SpaceX

Chociaż SpaceX odniósł sukces, to niektóre praktyki spółki budzą poważne wątpliwości. Zarzuty dotyczą przede wszystkim:

  • Wymuszania na pracownikach pracy po godzinach i w dni wolne.
  • Nieprzestrzegania zasad bezpieczeństwa i wyższej liczby wypadków niż w reszcie branży.
  • Kultury pracy ułatwiającej napastowanie seksualne.

Z kolei za Elonem Muskiem ciągnie się długa lista niedotrzymanych obietnic.

Kontrowersyjny miliarder kilkukrotnie przedstawiał terminy pierwszego lotu na Marsa (miał się odbyć m.in. w 2018 r., 2024 r., a potem w 2026 r.). Obecnie ten cel został przesunięty na kolejną dekadę. Tymczasem planowana baza na Czerwonej Planecie zamieniła się w bazę na Księżycu.

Założyciel SpaceX jest też krytykowany za kreślenie nierealistycznych wizji, zwłaszcza w kwestii kolonizacji Marsa.

XYZ

Do długiej listy osiągnięć SpaceX z dopiskiem „pierwszy” trzeba dodać pierwszy komercyjny spacer kosmiczny w ramach misji Polaris Dawn we wrześniu 2024 r. Miesiąc później – także po raz pierwszy – spółce udało się odzyskać pierwszy stopień rakiety Starship, „łapiąc” go w ramiona wieży startowej Mechazilla.

Co po IPO SpaceX?

Dziś celem, który publicznie stawia sobie SpaceX, jest „uczynienie ludzkości wieloplanetarną”. Zamierza to osiągnąć przez „przewożenie ludzi na Marsa oraz do innych miejsc w Układzie Słonecznym”.

Bardziej konkretne zapisy znalazły się w prospekcie emisyjnym, który SpaceX złożył przed spodziewanym IPO. Mowa tam o podróżach rakietowych na Ziemi, wyniesieniu linii produkcyjnych na orbitę, lotach na Księżyc, pozyskiwaniu energii na Srebrnym Globie i Czerwonej Planecie oraz o „górnictwie asteroid”.

Spółka deklaruje jednocześnie skupienie na AI. Elon Musk chce wynieść centra danych w kosmos, uważając ten krok za jedyne rozwiązanie mogące długofalowo zaspokoić zapotrzebowanie na moc obliczeniową. To właśnie dlatego SpaceX przejął w lutym należące do niego xAI.

Ale kosmiczne centra danych, tak jak reszta planów Muska, to jeszcze pieśń przyszłości – rakietą, która ma wynieść bazy danych poza Ziemię, jest Starship, który wciąż znajduje się w fazie testów. To właśnie ich ukończenie jest najważniejszym krótkofalowym celem SpaceX.

Główne wnioski

  1. Początki SpaceX sięgają lat 2000., gdy Elon Musk zafascynował się wizją kolonizacji Marsa. Gdy negocjacje z Rosjanami w sprawie zakupu międzykontynentalnej rakiety balistycznej się nie powiodły, biznesmen postanowił zbudować rakietę, produkując wszystkie elementy samodzielnie, by drastycznie ściąć koszty. W ten sposób w 2002 r. powstał Space Exploration Technologies Corporation, czyli w skrócie SpaceX.
  2. Początki spółki nie były łatwe. Zanim udało jej się z powodzeniem wystrzelić pierwszą rakietę, Falcon 1, spółka stanęła na skraju bankructwa. Uniknęła go dzięki ostatniej próbie, na którą miała pieniądze. Potem program Falcon 9 przyniósł przełom, który pozwolił spółce stać się największym graczem na światowym rynku kosmicznym.
  3. IPO SpaceX będzie największym w historii. Spółka wśród celów wymienia ziemskie podróże rakietowe, linie produkcyjne na orbicie, loty na Księżyc czy górnictwo asteroid. Elon Musk nie porzucił też wizji kolonizacji Marsa. Natomiast największą uwagę przyciągają kosmiczne bazy danych, w których miliarder upatruje jedynej logicznej opcji zaspokojenia zapotrzebowania na moc obliczeniową. To, czy te plany są realne, zweryfikuje przyszłość, natomiast wiele zależy od rozwoju rakiety Starship.