Kategoria artykułu: Biznes

Bitcoin miał najlepszy miesiąc od dwóch lat. Wystrzelił do ponad 80 tys. dolarów

Bitcoin podrożał w sierpniu o 24 proc. W pewnym momencie jego cena przekroczyła 80 tys. dolarów. Tak drogo nie było od maja. Jako oficjalny powód wzrostu wskazuje się obawy przed spadkiem siły nabywczej dolara. W praktyce pomogły jednak gigantyczne zakupy instytucji oraz kapitulacja inwestorów grających na spadek notowań.

Rekordowa cena bitcoina wyniosła około 126,3 tys. dolarów i została osiągnięta 5 października 2025 r. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego kurs bitcoina urósł w sierpniu o 24 proc.
  2. Jaką rolę w zwyżkach kryptowaluty odegrały ETF-y i likwidacja krótkich pozycji.
  3. Czy ustawa CLARITY może stać się kolejnym impulsem dla rynku kryptowalut.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Co można kupić za 80 tys. dolarów? Kilkuletnie Porsche, dobrze wyposażony jacht lub kawalerkę na Pojezierzu Wałeckim. Ewentualnie jednego bitcoina – wirtualnego aktywa zapisanego w blockchainie, które nie daje właścicielowi żadnej wartości użytkowej. Mimo to wiele osób właśnie na nie przeznacza swoje pieniądze.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Rekordowe wpłaty do funduszy ETF napędziły wzrost ceny bitcoina

Im więcej takich osób, tym wyższa jest cena największej kryptowaluty. W ostatnim tygodniu sierpnia do amerykańskich funduszy ETF inwestujących w bitcoina wpłacono 2,5 mld dolarów. Była to największa tygodniowa wpłata od prawie roku.

Dzięki temu kurs bitcoina zakończył ostatni miesiąc wakacji wzrostem o 24 proc. W pewnym momencie notowania przekroczyły granicę 80 tys. dolarów – po raz pierwszy od maja. Był to symboliczny moment, po którym o kryptowalutach ponownie zrobiło się głośno.

Tradycyjnie zaczęto się zastanawiać, co stoi za nagłym zainteresowaniem bitcoinem. Nie było mowy o kwestiach związanych z sensem istnienia kryptowaluty czy jej praktycznym wykorzystaniem, bo od dawna mało kto zaprząta sobie tym głowę.

Tu musiały zadziałać klasyczne prawidła rynkowe. Odkąd na giełdzie pojawiły się fundusze ETF największych firm inwestycyjnych powiązane z bitcoinem, kryptowaluta coraz bardziej przypomina akcje – tyle że bardziej ryzykowne i znacznie mocniej wahające się cenowo.

Warto wiedzieć

Czasy się zmieniły

Dziś wartość bitcoina opiera się przede wszystkim na jego ograniczonej podaży – maksymalnie może powstać 21 mln monet. Ważne są też bezpieczeństwo, płynność i rosnący dostęp instytucjonalny do kryptowaluty za pośrednictwem funduszy ETF.

Kiedyś oczekiwano, że bitcoin stanie się środkiem płatności do codziennych zakupów. Ta teza wyraźnie osłabła, bo zmienność ceny bitcoina jest zbyt duża, a codzienne transfery w kryptowalutach w dużej mierze przejęły stablecoiny.

Mówiono też o bitcoinie jako o „cyfrowym złocie”. To postrzeganie nadal istnieje, ale dziś odnosi się przede wszystkim do ograniczonej podaży aktywa i jego niezależności od polityki pieniężnej, a nie do niezawodnej ochrony w czasie każdego kryzysu. W okresach niepewności bitcoin częściej zachowuje się jak aktywo wysokiego ryzyka niż jak złoto.

Debasement trade. Dlaczego inwestorzy obawiają się o wartość dolara?

Najczęściej wskazywanym, choć dość górnolotnie brzmiącym, powodem wzmożonego zainteresowania bitcoinem w sierpniu był tzw. debasement trade. To strategia inwestycyjna polegająca na ochronie portfela przed spadkiem siły nabywczej pieniądza.

Zaczęto się obawiać, że w długim terminie wartość dolara będzie spadać z powodu gigantycznych wydatków fiskalnych w USA i utrzymującej się inflacji. Jedną z alternatyw dla amerykańskiej waluty miałby być w takiej sytuacji bitcoin.

Debasement trade to w praktyce kupowanie aktywów o ograniczonej podaży w obawie, że wysokie deficyty fiskalne, dług publiczny i łagodniejsza polityka pieniężna będą obniżać siłę nabywczą walut. Złoto jest klasycznym przykładem alternatywy dla walut, a bitcoin ma być jego cyfrową wersją – tłumaczy Daniel Kostecki, analityk rynków finansowych w CMC Markets.

Obawy o utratę wartości dolara nie wzięły się znikąd. Dług publiczny USA przekroczył 40 bln dolarów, a Scott Bessent, sekretarz skarbu państwa, ogłosił ponad dwukrotne zwiększenie skali skupu długoterminowego długu rządowego.

Eksperci zaczęli ostrzegać, że takie działania jedynie maskują problem głębokiego deficytu budżetowego, nie rozwiązując jego przyczyn. Do tego dochodzi polityka gospodarcza Donalda Trumpa, któremu słabszy dolar może sprzyjać m.in. poprzez poprawę konkurencyjności amerykańskiego eksportu. Dodatkowym źródłem niepewności stały się nominacja Kevina Warsha na szefa Fedu i pytania o to, na ile bank centralny pozostanie odporny na naciski Białego Domu.

Wśród części inwestorów pojawiła się więc obawa, że Fed może prowadzić zbyt łagodną politykę pieniężną pod wpływem oczekiwań administracji, nawet jeśli oznaczałoby to większe ryzyko inflacji i dalszą utratę siły nabywczej dolara.

Kevin Warsh jednak zrobił inwestorom psikusa i podczas wystąpienia w Jackson Hole, w ostatni weekend sierpnia, przyjął zdecydowanie bardziej jastrzębi ton. Zasugerował, że jeśli inflacja nie będzie wystarczająco szybko zmierzać w kierunku celu Fedu, konieczne może być dalsze zaostrzenie polityki pieniężnej, w tym podwyżki stóp procentowych. Wyższe stopy zwykle sprzyjają dolarowi, ponieważ zwiększają atrakcyjność aktywów denominowanych w walutach amerykańskich.

Po jego wystąpieniu rynek zaczął wyceniać prawdopodobieństwo podwyżki stóp we wrześniu na około 60 proc. Jeszcze przed wystąpieniem Warsha było ono wyraźnie niższe.

Dlaczego bitcoin nie spadł mimo sygnałów wspierających dolara?

W takim układzie obawy inwestorów przed dewaluacją dolara powinny osłabnąć, a cena bitcoina spaść, skoro jednym z głównych powodów wcześniejszych wzrostów był debasement trade. Tymczasem kurs kryptowaluty po wystąpieniu Kevina Warsha obniżył się tylko nieznacznie. W momencie pisania tego tekstu odrobił już cały spadek i oscylował wokół 78 tys. dolarów. Co zatem, poza obawami o wartość dolara, napędza zainteresowanie bitcoinem?

Debasement trade to tylko część obrazu. W ostatnich dziewięciu sesjach giełdowych przed 27 sierpnia fundusze ETF inwestujące w bitcoina pozyskały netto 3,04 mld dolarów. Z kolei fundusze ETF inwestujące w Ethera, mniejszą kryptowalutę, pozyskały netto 1,41 mld dolarów. To realny popyt instytucjonalny. Trzeba też zwrócić uwagę, że tylko 19 sierpnia zlikwidowano krótkie pozycje na bitcoinie za ok. 1,37 mld dolarów – mówi Daniel Kostecki.

Krótkie pozycje i short squeeze. Jak działają zakłady na spadki?

To ostatnie zdanie eksperta może brzmieć skomplikowanie, więc wyjaśnijmy, o co chodzi. Na rynkach finansowych można zarabiać nie tylko na wzroście ceny danego aktywa, ale także próbować zarobić na jego spadku. Służy do tego tzw. krótka pozycja.

W klasycznym przypadku inwestor pożycza akcje, sprzedaje je po aktualnej cenie, a następnie liczy na to, że ich kurs spadnie. Jeśli tak się stanie, odkupuje je taniej, oddaje je właścicielowi, a jego zyskiem – pomniejszonym o koszty transakcji – jest różnica między ceną sprzedaży a ceną odkupu.

Problem pojawia się wtedy, gdy cena zamiast spadać zaczyna rosnąć. Inwestor zamykający krótką pozycję musi wówczas odkupić aktywo drożej i ponosi stratę. Jeżeli podobnych pozycji jest dużo, a kurs gwałtownie rośnie, inwestorzy zaczynają masowo je zamykać. Ich zakupy dodatkowo zwiększają popyt i jeszcze bardziej podbijają cenę. Takie zjawisko nazywa się short squeeze.

W przypadku bitcoina mechanizm jest podobny, choć krótkie pozycje najczęściej zawierane są za pomocą kontraktów futures i innych instrumentów pochodnych, a nie poprzez klasyczne pożyczanie samej kryptowaluty. Inwestorzy obstawiają spadek kursu. Jeśli bitcoin zamiast tego szybko drożeje, część pozycji zostaje dobrowolnie zamknięta. Może też być automatycznie zlikwidowana przez platformę ze względu na zbyt duże straty.

Zamknięcie krótkiej pozycji oznacza w praktyce transakcję w przeciwnym kierunku – zakup bitcoina lub kontraktu powiązanego z jego ceną. Jeżeli takich likwidacji następuje jednocześnie bardzo dużo, powstaje dodatkowy popyt, który może jeszcze przyspieszyć wzrost notowań.

Co dalej z bitcoinem? Inwestorzy czekają na ustawę CLARITY

Dość jednak patrzenia wstecz – dla inwestorów najważniejsze jest to, co może się wydarzyć dalej. Czy po historycznym sierpniu bitcoin będzie nadal rosnąć? Wiele zależy od połączenia sygnałów płynących z analizy technicznej i fundamentalnej.

– Kurs bitcoina jest obecnie w okolicy 78 tys. dolarów. Urósł o 24 proc. w miesiąc, ale nadal jest około 10 proc. pod kreską od początku roku. Z perspektywy analizy technicznej najważniejsza jest strefa 79-80 tys. dolarów. Trwałe wybicie ponad nią poprawiłoby obraz sytuacji, a odrzucenie zwiększałoby ryzyko korekty. Na tę chwilę rynek czeka na kolejny impuls. Może nim być ustawa CLARITY – przekonuje analityk rynków finansowych w CMC Markets.

CLARITY Act ma stworzyć bardziej przejrzyste ramy prawne dla amerykańskiego rynku kryptowalut. Jednym z jej głównych założeń jest wyraźniejsze rozdzielenie kompetencji dwóch najważniejszych regulatorów tego rynku – Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) oraz Komisji ds. Handlu Towarowymi Kontraktami Terminowymi (CFTC). Ustawa określa też zasady klasyfikowania aktywów cyfrowych i funkcjonowania pośredników na tym rynku.

Projekt został przyjęty przez Izbę Reprezentantów w lipcu 2025 r. stosunkiem głosów 294 do 134. Jego zwolennikiem jest administracja Donalda Trumpa. Kolejny ważny etap prac zaplanowano na 15 września, kiedy w Senacie ma odbyć się głosowanie proceduralne dotyczące dalszego procedowania ustawy.

Nie będzie to jeszcze finał procesu legislacyjnego, ale pozytywny wynik zwiększyłby szanse na przyjęcie nowych przepisów. Dla rynku oznaczałoby to możliwość ograniczenia tzw. ryzyka regulacyjnego. Chodzi o niepewności związane z tym, jakie przepisy mają zastosowanie do kryptowalut i kto odpowiada za nadzór nad poszczególnymi segmentami rynku.

W oczekiwaniu na głosowanie inwestorzy będą też szukać innych impulsów. Jednym z nich są kolejne zakupy dokonywane przez Strategy, firmę posiadającą największe zasoby bitcoina wśród spółek giełdowych.

Strategy kupiła pod koniec sierpnia 4 603 bitcoiny za 369,7 mln dolarów. Średnia cena zakupu wyniosła 80 318 dolarów za bitcoina. Po tej transakcji firma posiadała 845 050 bitcoinów.

Zdaniem eksperta

Może być jeszcze lepiej

Komunikacja Departamentu Skarbu USA wraz z ponownym wyraźnym wsparciem administracji Donalda Trumpa dla bitcoina rozpoczęła ten pozytywny rozwój wydarzeń. Przede wszystkim wywołała wzmożoną aktywność funduszy ETF. Obecnie widzimy lekkie ochłodzenie sentymentu, ale jak na fakt, że rentowności obligacji wróciły do poziomów sprzed komunikatów Scotta Bessenta o wykupie długu, to kryptowaluta radzi sobie zaskakująco dobrze.

Istotnymi fundamentalnie kwestiami pozostają: utrwalona aktywność zakupowa netto pośród funduszy ETF w USA, podwyższona aktywność inwestorów kupujących bitcoina bezpośrednio na rynku spot oraz dalsze zakupy tzw. wielorybów, czyli dużych firm inwestycyjnych. Przy utrzymaniu się tego scenariusza moglibyśmy się spodziewać średniej ceny bitcoina w pobliżu 90 tys. dolarów już tej jesieni. 

Jeśli jednak fundusze ETF zakończą akumulację i przejdą do dystrybucji, możemy się spodziewać odwrócenia sentymentów i masowej realizacji zysków Wówczas bazowym scenariuszem może okazać się spadek kursu poniżej 60 tys. dolarów i szukanie “głębszego dna”.

Główne wnioski

  1. Sierpniowy wzrost kursu bitcoina nie był wyłącznie efektem narracji o słabnącym dolarze i strategii debasement trade. Istotnym czynnikiem był także napływ kapitału instytucjonalnego do funduszy ETF opartych na bitcoinie. W krótkim czasie do funduszy trafiły miliardy dolarów, co przełożyło się na realny popyt na kryptowalutę i wsparło jej wzrost notowań.
  2. Na dynamikę wzrostu wpłynęła również likwidacja krótkich pozycji inwestorów obstawiających spadek kursu. Wraz ze wzrostem ceny bitcoina część z nich była zmuszona zamykać swoje pozycje, co zwiększało popyt. Mechanizm short squeeze mógł więc dodatkowo przyspieszyć zwyżkę kursu.
  3. Perspektywy dla bitcoina zależą obecnie zarówno od czynników rynkowych, jak i regulacyjnych. Inwestorzy obserwują strefę 79-80 tys. dolarów oraz dalsze losy CLARITY Act w amerykańskim Senacie. Ograniczenie niepewności regulacyjnej mogłoby zwiększyć zainteresowanie kryptowalutami ze strony dużych inwestorów i instytucji finansowych, stanowiąc kolejny potencjalny impuls dla rynku.