Błogosławione czołgi i wojna z diabłem. Rosyjska Cerkiew po stronie Kremla
Rosyjscy duchowni błogosławią czołgi, przekonują żołnierzy, że walczą po stronie dobra, i modlą się o zwycięstwo nad wrogiem. Patriarcha Cyryl I idzie jeszcze dalej, nadając agresji na Ukrainę wymiar metafizyczny. Rosyjska Cerkiew Prawosławna coraz mocniej wpisuje się w wojenną narrację Kremla.
Z tego artykułu dowiesz się…
- W jaki sposób Rosyjska Cerkiew Prawosławna angażuje się w wojnę w Ukrainie.
- Co prawosławni duchowni mówią i robią, towarzysząc rosyjskim żołnierzom na froncie.
- Jakie jest główne przesłanie najnowszej książki patriarchy Moskwy i całej Rusi Cyryla I.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Rosjanie kochają skróty i stosują je przy każdej nadarzającej się okazji. Od początku pełnoskalowej agresji na Ukrainę, nazywanej eufemistycznie „specjalną operacją wojskową” – po rosyjsku СВО – mają jeszcze więcej okazji do ich używania. Rosyjska obrona przeciwlotnicza – ПВО – jest dziurawa. Drony – БПЛА – ukraińskiej armii – ВСУ – trafiają w cele, m.in. elektrociepłownie – ТЭЦ – i rafinerie – НПЗ. Na stacjach – АЗС – brakuje więc paliwa, w kolejkach dochodzi do szarpanin, a nawet wypadków drogowych – ДТП. I zatrzymywani przez patrole policji – ППС – awanturnicy trafiają do aresztów – СИЗО.
Do tego wojennego słownika pasuje jeszcze jeden skrót, który – przynajmniej teoretycznie – nie powinien kojarzyć się z przemocą: РПЦ, czyli Rosyjska Cerkiew Prawosławna (ros. Русская православная церковь). Jej przedstawiciele, od szeregowych duchownych po najwyższych hierarchów, z patriarchą Moskwy i całej Rusi Cyrylem I na czele, od lat robią wiele, by skróty РПЦ i СВО szły w parze.
Wojna z diabłem o miłość
– Powinniście się wszyscy zjednoczyć, jak jedna pięść i bić wroga. Bo to są diabły. Inaczej być nie może! – mówił podczas jednego z kazań do rosyjskich żołnierzy walczących w Ukrainie ksiądz Wasilij Marczenko z Jakucji.
To jeden z dziesiątek, a być może już setek prawosławnych duchownych, którzy – jak pisze niezależny rosyjski portal „Wiorstka” – od pierwszych dni pełnoskalowej wojny towarzyszą wojskom Federacji Rosyjskiej. Odprawiają nabożeństwa, chrzczą i spowiadają żołnierzy. Zdarzało się również, że udzielali im ślubów.
Kazania wygłaszane podczas takich ceremonii często mówią o miłości. Ojciec Piotr Gricenko podczas jednej z nich oświadczył, że Rosja walczy w Ukrainie właśnie o nią. – O to, by nie było tu nienawiści ani złośliwości, ale wielka, wielka miłość – stwierdził.
Panie, pobłogosław ten czołg
Prawosławnym duchownym nie wolno używać broni, nawet w samoobronie. Kapelanom towarzyszącym rosyjskiej armii w Ukrainie nie przeszkadza to jednak błogosławić czołgi, pojazdy bojowe i moździerze. Pozują także do zdjęć i filmów z żołnierzami, którzy, wykrzykując „Chrystus z nami, zwycięstwo nasze!”, strzelają na wiwat z karabinów maszynowych.
Część kapłanów zdaje sobie sprawę, że błogosławienie broni może budzić kontrowersje, dlatego szuka sposobów na obejście problemu.
„Jeśli ktoś mnie prosi, żebym pobłogosławił karabin, mówię, że pobłogosławię jego ręce, bo jeśli będą pewne, to z pewnością sobie poradzi” – mówi cytowany przez „Wiorstkę” ksiądz Nikita Stiepnow z Samary.
Inni nie mają podobnych wątpliwości. Maksim Sierpickij, kapelan wojskowy z Moskwy, deklaruje, że broni błogosławić „nie wolno, ale trzeba”. Jego zdaniem jest to konieczne, by chronić życie żołnierzy.
Rosyjski prawosławny „dżihad”
Dżihad oznacza w islamie wysiłek lub zmaganie na drodze wiary. Jednak w europejskiej kulturze słowo to często utożsamiane jest ze „świętą wojną”. Właśnie w tym drugim, potocznym znaczeniu używamy go tutaj.
Prawosławni duchowni rozmawiają z żołnierzami nie tylko o wierze i Bogu. Schodzą również do okopów i wygłaszają mowy o patriotyzmie, dyscyplinie i zwycięstwie. Tłumaczą walczącym, dlaczego toczą bój, i przekonują, że „Bóg jest z Rosjanami”.
Jeden z ochotników cytowanych przez „Wiorstkę” wspomina, że pewien duchowny wprost nazwał wojnę świętą. „Jesteście wojownikami, dlatego tu jesteście. To znaczy, że jesteście błogosławieni, nawet jeśli kogoś zabijecie” – miał stwierdzić prawosławny kapłan.
Inny żołnierz usłyszał od kaznodziei, że wprawdzie istnieje przykazanie „nie zabijaj”, ale Rosjanie walczą w Ukrainie w słusznej sprawie. Ich grzechy zostaną więc wybaczone, ponieważ bronią interesów ojczyzny.
O pomoc w walce duchowej
Latem tego roku synod Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej zatwierdził tekst modlitw o ochronę Krymu, zwycięstwo nad wrogiem i pomoc rosyjskiej armii. Jak pisze niezależna „Nowaja Gazieta Jewropa”, wierni mają prosić Boga i świętych m.in. o zwycięstwo nad „widzialnymi i niewidzialnymi przeciwnikami”, a Matkę Boską – o ustanowienie na półwyspie „życia prawosławnego”.
Modlitwa ma zapewnić Rosji „ochronę przed obcymi najazdami i walkami wewnętrznymi”. Ma też przynieść „pomyślność w obronie naszej Ojczyzny” i dać wyznawcom prawosławia „pomoc w walce duchowej”.
Decyzja synodu zapadła niedługo po tym, jak naloty ukraińskich dronów w dużym stopniu odcięły okupowany przez Rosjan półwysep od reszty lądu. Na Krymie zaczęło brakować paliwa, dochodziło do przerw w dostawach prądu i wody, a półki w sklepach pustoszały.
Religijne wsparcie dla armii nie kończy się jednak na oficjalnych modlitwach. Dmitrij Wasilienkow, wyznaczony na głównego kapelana wojskowego SWO, tłumaczył rosyjskim żołnierzom, że mogą prosić Boga również o to, by zaszkodził przeciwnikowi. – Możecie się modlić nawet za wrogów: niech Bóg przyćmi wzrok snajpera. A czemu by nie? – mówił.
Z rozkazu Wszechmogącego
Rosyjskie władze, w tym sam Władimir Putin, chętnie odwołują się do Boga, uzasadniając wojnę przeciwko Ukrainie. Cerkiewni hierarchowie nie dystansują się od takich wypowiedzi. Często milczą, a niekiedy używają bardzo podobnego języka.
7 stycznia tego roku Putin pojechał do jednej z podmoskiewskich cerkwi na bożonarodzeniowe nabożeństwo, po którym złożył Rosjanom świąteczne życzenia.
„Często mówimy o Bogu jako o Zbawicielu, bo przyszedł na ziemię, aby zbawić wszystkich ludzi. Rosyjscy żołnierze zawsze, jakby z boskiego polecenia, wypełniają taką samą misję – misję obrony ojczyzny i ratowania jej mieszkańców. Od zawsze Rosja właśnie tak postrzegała swoich żołnierzy. Jako ludzi, którzy z rozkazu Boga pełnią tę świętą misję” – stwierdził Władimir Putin.
Jego przemówienie można znaleźć nie tylko na oficjalnej stronie Kremla, ale także m.in. na portalu pravoslavie.ru, działającym przy Monasterze Sretenskim.
W lutym ubiegłego roku, w przeddzień trzeciej rocznicy pełnoskalowej agresji na Ukrainę, Putin mówił do wojskowych: „Walczymy o naszą Ojczyznę i zrobimy wszystko, (…) aby przekazać ją przyszłym pokoleniom, naszym dzieciom, naszym wnukom. Tak ułożył się los, tak Bóg chciał”.
Rosyjska Cerkiew Prawosławna nie odniosła się do tych słów. Cztery dni później jej zwierzchnik Cyryl I poświęcił natomiast krzyże przeznaczone dla żołnierzy Rosgwardii uczestniczących w SWO.
Cyryl I o duchowym wymiarze wojny
„To katechizm SWO” – tak „Nowaja Gazieta Jewropa” określiła wydaną latem tego roku książkę Cyryla I „Wojna. Poza widzialnymi przyczynami i skutkami” („Война. За пределами видимых причин и следствий”).
Zdaniem Lery Furman, autorki recenzji, głoszoną przez patriarchę Moskwy i całej Rusi doktrynę można sprowadzić do stwierdzenia: „pokój jest bezbożny, a wojna musi trwać w nieskończoność”. Wydawnictwo Patriarchatu Moskiewskiego Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej opisuje publikację inaczej, ale również podkreśla jej metafizyczny wymiar.

Zdaniem Andrzeja Szabaciuka z Instytutu Europy Środkowej książka stanowi kulminacyjny punkt procesu tworzenia wewnątrz Cerkwi swoistej „teologii wojny”. Zgodnie z nią pacyfizm jest sprzeczny z wolą Boga.
„Cyryl I dostarcza aparatowi państwowemu usprawiedliwienia: zdejmuje z barków decydentów politycznych moralną odpowiedzialność za przelew krwi, sakralizując agresję i przenosząc ją w sferę rzekomej boskiej konieczności” – pisze analityk IEŚ.
Historyczny obowiązek bycia zwycięzcą
Co ciekawe, w podobnym duchu książkę przedstawia sama Cerkiew. Na oficjalnej stronie Wydawnictwa Patriarchatu Moskiewskiego Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej czytamy, że publikacja jest „poświęcona metafizyce wojny”. Pojęcia takie jak „ofiara”, „czyn bohaterski”, „patriotyzm” czy „zwycięstwo” są w niej rozpatrywane z perspektywy duchowej.
Wydawca podkreśla również, że Cyryl I pisze o „odkupieńczym znaczeniu wojny”, „metafizycznych granicach i celach Rosji” oraz „rasowym aspekcie wojny”. Zgodnie z przedstawioną tam wizją wszystko na świecie wynika ze zderzenia dobra i zła. O wyniku wojny rozstrzyga Bóg, a zwycięża ten, kto znajduje się po stronie światła.
Ziemskim powołaniem człowieka ma być natomiast bycie „wojownikiem Pana”, przeciwstawianie się złu i obrona wzniosłych ideałów moralnych. Jak podkreśla wydawca, patriarcha wskazuje zarazem na „wielką odpowiedzialność za to, by nie uchylać się od historycznego obowiązku bycia zwycięzcami”.
Główne wnioski
- Rosyjska Cerkiew Prawosławna coraz mocniej angażuje się w wojnę w Ukrainie po stronie rosyjskiej armii. Duchowni towarzyszą żołnierzom na froncie, błogosławią sprzęt wojskowy i modlą się o zwycięstwo nad przeciwnikiem.
- Część rosyjskich duchownych przedstawia konflikt wręcz jako „świętą wojnę”. W ich kazaniach pojawia się przekaz, że rosyjscy żołnierze walczą w słusznej sprawie, a zabicie przeciwnika może zostać im wybaczone. Podobnego języka używa Władimir Putin, mówiąc m.in., że rosyjscy żołnierze „z rozkazu Boga pełnią tę świętą misję”.
- Patriarcha Cyryl I nadaje temu przekazowi wymiar teologiczny, przedstawiając wojnę jako starcie dobra ze złem. W jego najnowszej książce ma ona znaczenie metafizyczne, a Rosja występuje jako siła stojąca po stronie dobra. Religijne uzasadnianie wojny wychodzi więc poza kazania kapelanów i staje się elementem oficjalnego przekazu Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.