Bolesny cios w fundusze grające na spadek kursów polskich spółek. Short-sellerzy zmniejszają pozycje, by minimalizować straty
Ofensywa short-sellerów stopniowo dobiega końca. Po okresie intensywnego zwiększania pozycji nastawionych na spadek notowań polskich spółek przyszedł czas odwilży. W danych widać, że fundusze powoli się wycofują. To efekt dużych wzrostów na spółkach skazanych przez short-sellerów na spadki. Wykresy najpopularniejszych celów – CCC, InPostu czy JSW w tym roku świecą na zielono.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego gwałtowne wzrosty kursów mogą zmusić short-sellerów do ponoszenia ogromnych strat.
- Jak mechanizm short squeeze wpływa na notowania spółek takich jak InPost, CCC czy JSW.
- Jak duże są krótkie pozycje na polskich spółkach, czyli nastawione na spadek ich kursów.
W październiku i listopadzie w danych pojawił się niepokojący trend. Fundusze, specjalizujące się w grze na spadek notowań, zaczęły zwiększać krótkie pozycje na polskich spółkach. Procent akcji z wolnego obrotu, wykorzystywanych przez short-sellerów, wyraźnie rósł. Instytucje obstawiały kolejne miliony na to, że kursy wielu polskich firm będą leciały w dół. Trend się utrzymywał do końca 2025 r.
W styczniu notowania najpopularniejszych celów short-sellerów takich jak CCC, InPost, Budimex czy JSW zaczęły rosnąć. Fundusze zaczęły się wycofywać. Aby zamknąć pozycje nastawione na spadek, muszą skupować akcje z rynku. To tylko dodatkowo napędza wzrost kursów i potęguje straty.
Kim są short-sellerzy i na czym polega gra na spadek kursów akcji
Zazwyczaj inwestorzy kupują akcje, licząc, że kurs wzrośnie. Jest jednak grupa agresywnych funduszy, która robi to z nadzieją, że notowania będą spadać. Nazywa się ich short-sellerami, bo w żargonie giełdowym krótka pozycja to gra na spadek, a długa – na wzrost.
Ich schemat działania jest stosunkowo prosty. Pożyczają od brokerów akcje i sprzedają je po aktualnej cenie. Następnie liczą, że z czasem ich kurs spadnie, dzięki czemu będą je mogli odkupić z rynku taniej, oddać brokerowi i zarobić na różnicy. Z takim nastawieniem uaktywnili się na polskich spółkach w IV kwartale 2025 r.
Warto wiedzieć
Jak działa gra na spadek notowań
Short-selling (gra na spadek) ma na celu zarobek, gdy kurs akcji spada.
Zwykle wygląda to tak:
- Inwestor pożycza od domu maklerskiego akcje danej spółki.
- Sprzedaje je od razu po obecnej cenie.
- Liczy na to, że cena akcji spadnie.
- Gdy cena faktycznie spadnie, odkupuje akcje taniej.
- Oddaje akcje temu, od kogo je pożyczył.
- Zysk w tej sytuacji to różnica między ceną sprzedaży a niższą ceną odkupu.
Jeśli jednak kurs akcji rośnie, inwestor:
- musi odkupić akcje drożej,
- ponosi stratę,
- a ponadto płaci koszty za pożyczenie akcji i zabezpieczenia.
Tak więc w skrócie, short-selling to sprzedawanie pożyczonych akcji z nadzieją, że później odkupi się je taniej. Jeśli zamiast spaść – drożeją, gra na spadek zamienia się w kosztowny problem.
Jak dane o krótkich pozycjach pokazują skalę zakładów na spadki
Doskonale widać dzięki danym, jak duży udział procentowy w wolnym obrocie polskich spółek mają pożyczone akcje.
Aż 24 proc. dostępnych do handlu akcji CCC trafiło w ręce agresywnych funduszy, chcących skorzystać ze spadku notowań po publikacji raportu oskarżającego spółkę o manipulację księgową. Podobnie w pewnym momencie prawie 19 proc. wolnego obrotu InPostu pożyczyli short-sellerzy, zamierzający skorzystać ze zniżkujących notowań giganta przesyłkowego. W obu przypadkach między październikiem a grudniem można było mówić o wzroście krótkich pozycji o kilka punktów procentowych.
Analogicznych sytuacji było wiele w krótkim odstępie czasu. W sumie, na przestrzeni trzech ostatnich miesięcy, short-sellerzy zwiększyli pozycje nastawione na spadek wszystkich dziesięciu spółek, które dotychczas były ich najczęstszym celem. Z każdym tygodniem IV kwartału 2025 r. procent akcji takich podmiotów jak Budimex, Dino, JSW czy LPP pożyczonych short-sellerom rósł. Czyli fundusze coraz mocniej wierzyły, że notowania będą spadać i rzeczywiście, w większości przypadków tak było.
Nagły zwrot na InPoście zapoczątkował odwrót short-sellerów
Trend się odwrócił wraz ze zmianą kalendarzy. InPost, drugi najpopularniejszy cel short-sellerów, na którego spadek gra ponad 20 funduszy, zaliczył nagły wzrost kursu. Pojawiła się bowiem informacja, że do spółki wpłynęła wstępna oferta od inwestorów zainteresowanych odkupieniem wszystkich akcji.
Podczas jednej sesji notowania InPostu wzrosły o ponad 30 proc., wywołując panikę „szorciarzy”. Zaczęli zamykać krótkie pozycje, w wielu przypadkach automatycznie, by minimalizować potencjalne straty. By to zrobić, musieli skupić z rynku akcje po niekorzystnej dla nich, wysokiej i stale rosnącej cenie.
Fundusze nie mogły czekać na ewentualny ponowny spadek kursu, bo każdy dzień oczekiwań wiązałby się z rosnącym kosztem zabezpieczenia transakcji i opłatami za pożyczenie akcji od brokera.
Short squeeze na InPoście i jego wpływ na inne spółki z GPW
Na InPoście zadziałał mechanizm short squeeze, czyli tzw. wyciśnięcia funduszy, niczym cytryny. Inwestorzy skupowali akcje, więc fundusze były narażone na straty. By je zminimalizować, musiały kupować akcje, co tylko powiększało ich rozpacz, bo podbijało kurs.
Podobne zjawisko zaczęło być widoczne na akcjach innych chętnie shortowanych podmiotów. Różnica była taka, że w przypadku InPostu można było mówić o fundamentalnym uzasadnieniu wzrostu kursu, czyli informacji o potencjalnym przejęciu. Na innych spółkach ruch był czysto spekulacyjny.
Prawdopodobnie chodzi tylko o to, by podbić kurs i zmusić fundusze do zamykania pozycji poprzez zakup akcji, powodujący dalszy wzrost notowań. Na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni kurs CCC podskoczył o 14 proc., Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) o 17 proc., a Budimexu o 5 proc.
Kapitulacja funduszy widoczna w danych o jawnych krótkich pozycjach
Zamierzony efekt został osiągnięty. Po danych widać, że tam, gdzie podbito kurs, tam pozycje short-sellerów zaczęły maleć. Warto rzucić okiem na listę największych krótkich pozycji na polskich spółkach, sięgających ponad 0,5 proc. wolnego obrotu, a więc w pełni jawnych.
Największa kapitulacja wystąpiła na akcjach InPostu, co jest zrozumiałe, zważając na skalę wzrostu notowań tej spółki. W cztery dni największe jawne pozycje zostały zmniejszone kilkukrotnie, w sumie do 3,31 proc. wolnego obrotu spółki. Niejawne pozycje też malały, zbliżając wszystkie shorty do 18 proc. akcji dostępnych do zakupu. W sumie straty funduszy można było liczyć w setkach milionów złotych.
CCC: największy cel short-sellerów i kosztowne zamykanie pozycji
Na akcjach CCC, najpopularniejszego celu short-sellerów, rozmiar krótkich pozycji spadł do 23 proc. wolnego obrotu. Jawne krótkie pozycje od początku roku spadły z 7,58 do 6,97 proc., m.in. po całkowitym zamknięciu dużej, sięgającej 0,51 proc. pozycji przez fundusz Square Circle.
Instytucja otworzyła swoją pozycję 22 września, przy kursie 187 zł, a zamknęła 7 stycznia przy 130 zł za akcję. Można więc szacować, że sprzedała 150 tys. akcji (pół procenta z 30 mln akcji w wolnym obrocie) za około 28,5 mln zł, a kupiła je za 19,5 mln zł. Miała więc około 9 mln zł zysku, pomijając koszty transakcji.
JSW: ograniczanie krótkich pozycji po wzroście kursu akcji
Na JSW jedyny jawny fundusz grający na spadek, czyli Qube Research & Technologies, pod koniec zeszłego roku zwiększył pozycję 0,7 do 0,8 proc. wolnego obrotu, ale po wzroście kursu częściowo ją ograniczył, do 0,79 proc.
Z danych wynika, że instytucja zwiększyła krótką pozycję o 0,01 proc. wolnego obrotu w dniu 30 grudnia i zmniejszyła o 0,001 proc. wolnego obrotu w dniu 7 stycznia. Przy kursie około 23 zł za akcję pożyczyła więc i sprzedała 52,6 tys. akcji za łączną sumę około 1,23 mln zł. Kupiła natomiast 11,7 tys. akcji przy kursie 25,3 zł za około 296 tys. zł.
Trudno stwierdzić, jaką fundusz miał stratę, bo zaczął grę na spadek JSW w listopadzie i kilkukrotnie od tego czasu zmieniał pozycje. Nie wiadomo, przy jakim kursie pożyczył akcje i sprzedał te, które teraz kupił i oddał. Wiadomo jednak, że stracił, bo od listopada – miesiąca, w którym zaczął grę na spadek – kurs akcji JSW ani razu nie przekroczył 25 zł, aż do teraz.
Czy short-sellerzy naprawdę przegrali i co dalej z krótkimi pozycjami
Można więc mówić o pierwszym zwycięstwie spółek i inwestorów grających na wzrost notowań. Batalia jednak trwa, bo nadal skala krótkich pozycji na polskich spółkach jest kolosalna w porównaniu do tego, co miało miejsce raptem trzy miesiące temu.
Zacznijmy od tego, że tylko na niektórych spółkach będących celem short-sellerów udało się inwestorom doprowadzić do wzrostu kursów, powodujących zamykanie krótkich pozycji.
Ponadto, nawet uwzględniając te przypadki, gdzie doszło do zamknięcia shortów, procent akcji w wolnym obrocie pożyczonych funduszom grającym na spadek jest stosunkowo duży.
Główne wnioski
- Short-sellerzy w IV kwartale 2025 r. masowo obstawiali spadki kursów polskich spółek. Początek 2026 r. przyniósł jednak gwałtowny zwrot i zmusił część funduszy do kosztownej kapitulacji.
- Wzrosty kursów wywołane informacjami fundamentalnymi lub spekulacją uruchomiły mechanizm short squeeze. To napędziło zwyżki i pogłębiło straty funduszy grających na spadek.
- Choć w przypadku niektórych spółek short-sellerzy zaczęli się wycofywać, skala krótkich pozycji wciąż pozostaje wysoka.

