Kategoria artykułu: Kultura

Brakująca połowa dziejów 2, czyli herstorii ciąg dalszy. „To jest historia Polski. Kropka." (WYWIAD)

Sukces książki „Brakująca połowa dziejów. Krótka historia kobiet na ziemiach polskich" zaskoczył samą autorkę, ale i zmobilizował do pracy nad kolejną częścią, która właśnie miała premierę i do której niepowtarzalne ilustracje stworzyła ponownie Marta Frej. Anna Kowalczyk opowiada o nowych wątkach i swoich kolejnych bohaterkach, które wydobywa z cienia zapomnienia. 

Okładka „Brakująca połowa dziejów 2" oraz portret Anny Kowalskiej zrobiony przez Martę Frej.
Okładka książki i portret Anny Kowalczyk autorstwa Marty Frej dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie tematy i dlaczego porusza drugi tom „Brakującej połowy dziejów".
  2. Kim były Anna Stanisławska, Wirydianna Fiszerowa, Barbara Brukalska i Jadwiga Grabowska.
  3. Jaką funkcję społeczną pełniła przemoc wobec kobiet i jaka jest rola tekstów kultury w przeciwdziałaniu temu problemowi oraz dlaczego ważna jest zmiana perspektywy historycznej.  
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Kasia Szczepaniak, XYZ: Aniu, poznałyśmy się w 2020 roku przy projekcie Wolna Polka. Kobiety II RP", kiedy podczas wykładu online zgodziłaś się opowiedzieć o bohaterkach swojej pierwszej części „Brakującej połowy dziejów". Teraz pojawił się nowy tom. Składa się z siedmiu rozdziałów: Ciało i umysł, Macierzyństwo, Miłość, Uroda i moda, Ruch i sport, Przemoc, Dom. Skąd decyzja akurat o tych obszarach i czy kolejność ma tu też znaczenie?

Anna Kowalczyk, autorka „Brakującej połowy dziejów": Moja nowa książka zaczyna się tam, gdzie kończy się większość historii, jakie znamy ze szkoły i głównonurtowych narracji historycznych. Od ciała, domu, relacji rodzinnych i romantycznych, od powszedniości i codzienności. Od tego wszystkiego, co przez wieki uznawano za nieistotny szum w tle i robocze zaplecze dziejów, a co w rzeczywistości było centrum kobiecego doświadczenia przez wieki, aż do czasów całkiem niedawnych, gdy kobiety wywalczyły sobie miejsce w sferze publicznej, nawet w dziedzinach tak zmaskulinizowanych jak polityka czy wojsko. Te siedem rozdziałów to próba uporządkowania świata, który przez stulecia pozostawał nienazwany, rozproszony i traktowany był jako tak oczywisty i nieistotny, że aż niewart opisu.

Warto wiedzieć

Anna Kowalczyk

Dziennikarka radiowa i prasowa, pisarka i herstoryczka, czyli poszukiwaczka historii zapomnianych kobiet. Autorka bestsellerowej „Brakującej połowy dziejów. Krótkiej historii kobiet na ziemiach polskich (2018, 2024)". Współtwórczyni projektu „Matki Europy” i akcji społecznej „Gdzie są nasze patronki?” W Programie Trzecim Polskiego Radia prowadzi cykl „Brakująca Połowa Dziejów" oraz audycje Klub Trójki i Porozmawiajmy. 22 i Siedem Trójek. Lubi uprawiać swój ogródek ROD i zwiedzać świat tropem niezwykłych kobiet.

Siedem kręgów

Ich kolejność oczywiście ma znaczenie. Zaczynam od ciała, bo to ono było i jest  pierwszym polem kontroli, ale też źródłem najstarszych, archetypicznych opowieści o kobietach. To  z  wyobrażeń i mitów na jego temat wywodzono rzekomo naturalną słabość naszej płci. Wyznaczała ona granice aspiracji i możliwości setkom pokoleń naszych przodkiń.

Potem opisuję kolejne kręgi. Macierzyństwo jako sferę troski, która wypełniała znaczną część życia, ale też mocy i sprawczości jaką dawało kobietom sprowadzanie na świat nowych ludzi. Dalej miłość i seks, ale nie przez pryzmat małżeństwa – które przez wieki było instytucją luźno związaną z uczuciem czy pożądaniem. Pokazuję je z perspektywy realnych namiętności, które paradoksalnie, bywały dla kobiet źródłem wielkiej władzy i wpływu. Moda i uroda to też nieoczywiste pola sprawczości kobiet. Ruch i sport kobiecy również mają swoją historię – skądinąd pełną sukcesów z gatunku tych największych. To jest moja podróż od tego, co intymne, do tego, co społeczne. Ale też odwrotnie: pokazanie, że to, co prywatne, zawsze było polityczne. Staram się wynicować klasyczną narrację historyczną i pokazać, że bez tej „podszewki” nie da się zrozumieć w pełni ani historii kobiet, ani historii Polski czy świata.

 Maria Kazimiera, królowa Polski, autorka słynnych listów do męża, Jana III Sobieskiego, oraz Irena Krzywicka, pisarka, publicystka, feministka, propagatorka świadomego macierzyństwa, antykoncepcji i edukacji seksualnej. Ilustracje Marty Frej dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza
Po lewej Maria Kazimiera, królowa Polski, autorka słynnych listów do męża Jana III Sobieskiego. Po prawej Irena Krzywicka, pisarka, publicystka, feministka, propagatorka świadomego macierzyństwa, antykoncepcji i edukacji seksualnej. Ilustracje Marty Frej dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza

Warto wiedzieć

Marta Frej

Artystka wizualna, ilustratorka. Od lat skupia się na twórczości dotyczącej praw człowieka, a w szczególności praw kobiet, oraz grup narażonych na dyskryminację. Interesuje ją herstoria, którą postrzega jako odzyskiwanie utraconej pamięci o kobietach i ich wkładzie w losy świata.

Przemoc: dlaczego ważne są opowieści

Wrócę jeszcze do wątku przemocy, ponieważ sama jestem związana od kilku lat z Fundacją Feminoteka, która działa w tym obszarze. Po premierze filmu „Dom dobry" Wojtka Smarzowskiego pokazującego zachowania i formy przemocy, których faktycznie doświadczyły klientki Fundacji, liczba połączeń z telefonem zaufania Feminoteki wzrosła o 223 proc. To pokazuje, jak ważna jest rola artystów i artystek w poruszaniu tych treści. Ty wspominasz, że sama byłaś zagubiona i zdezorientowana normalizacją przemocy. Jakie są twoje główne wnioski czy lekcje wyniesione z rozmów i studiowania przeszłości w tym kontekście?

Najważniejsza lekcja z pracy nad rozdziałem o przemocy jest dla mnie bardzo jasna. Jednocześnie dla wielu osób może być trudna do zaakceptowania. Przemoc wobec kobiet nie jest aberracją, zaburzeniem i wyjątkiem, tylko samym sercem i budulcem  systemu patriarchalnego. Przez wieki była konsekwentnie normalizowana – w prawie, w obyczaju, w „mądrościach ludowych” – w kazaniach, „traktatach o biciu żon”, podręcznikach wychowania. 

Historia przemocy, którą rekonstruuję na przykładzie Polski, pokazuje wyraźnie, że to, co dziś uważamy za przestępstwo i patologię, jeszcze niedawno funkcjonowało nie tylko jako działanie dopuszczalne, ale wręcz pożądane i zalecane. I odwrotnie – to, co dziś wydaje się oczywiste, jak prawo do bezpieczeństwa czy integralności, jest efektem bardzo długiej i wciąż niedokończonej walki. Dla mnie kluczowe było też zrozumienie, jak bardzo przemoc jest powiązana z niewidzialnością. Doświadczenia kobiet przez wieki było lekceważone, bo nie były opisane, brakowało słów i pojęć, by je wyrazić.

Dlatego tak ważne są opowieści – także filmowe czy literackie – bo potrafią czasem nazwać to, co przez lata było niewyrażalne. To właśnie zrobił Smarzowski. Kiedy coś zostaje wprost wypowiedziane, zobrazowane, przestaje być prywatnym problemem jednostki, a zaczyna być sprawą społeczną. Moje bohaterki – barokowa poetka Anna Stanisławska czy autorka pierwszej polskiej powieści autobiograficznej Wirydianna Fiszerowa – opisały doświadczenie przemocy domowej setki lat wcześniej niż „wynaleziono” na to język. Ale one były zupełnie wyjątkowe. 

Fot. 3 Od lewej: Zofia Paluchowa z domu Frontczakówna, modelka i muza polskich malarzy, zamordowana przez męża, oraz Gabriela  Zapolska, pisarka, dramaturżka, biorąca pod lupę pruderię i społeczne zakłamanie . Ilustracje Marty Frej dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza
Po lewej Zofia Paluchowa z domu Frontczakówna, modelka i muza polskich malarzy, zamordowana przez męża. Po prawej Gabriela  Zapolska, pisarka, dramaturżka, biorąca pod lupę pruderię i społeczne zakłamanie. Ilustracje Marty Frej dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza

Skala zapomnienia

Siedem rozdziałów to efekt siedmiu lat pracy z momentami zwątpienia, o których wspominasz też w książce. Natomiast ogrom wysiłku badawczego robi wrażenie. 30 stron samej bibliografii, 90 przypisów końcowych. A to i tak nie wszystkie materiały źródłowe, na które trafiłaś, wydobywając na światło dzienne opowieści o naszych przodkiniach. Które spośród postaci przedstawionych w drugim tomie były dla ciebie szczególnym odkryciem i dlaczego?

Największym odkryciem nie była dla mnie jedna konkretna postać, tylko skala tego, czego nie wiemy i nawet się nie spodziewamy. Każda bohaterka to był  nowy ląd – zwłaszcza te, które pozornie tylko  znamy wszyscy. To Królowa Anna Jagiellonka, kłamliwie i krzywdząco utrwalona przez naszą  historiografię jako brzydka stara panna bez realnych wpływów politycznych. To Zofia Nałkowska, którą znamy jako wielką pisarkę i odważną feministkę, podczas gdy była też przez ponad dekadę niszczona przez toksyczną relację z drugim mężem – tyranem i despotą, który prawie zabił w niej twórczynię. Albo Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, na którą trudno spojrzeć tak samo, gdy się zrozumie, że żyła z niepełnosprawnością, która ukształtowała jej życie i poezję.

To doświadczenie powtarzało się wielokrotnie. Natrafiam na biografię, która ma w sobie potencjał zmiany sposobu patrzenia na całą dziedzinę lub epokę. Jednocześnie widzę, że ona właściwie nie istnieje w zbiorowej świadomości. Bardzo poruszały mnie szczególnie te kobiety, których doświadczenie było „zupełnie zwyczajne” – bo to właśnie ono najczęściej znika z historii. Ich życie, praca, ciała, dzieci, emocje, relacje – wszystko to, co buduje tkankę życia nas wszystkich, a niemal nigdy nie trafia do archiwów. W tym sensie książka jest nie tylko opowieścią o bohaterkach, ale też o mechanizmie zapominania. To, co mnie zaskakiwało, to też momenty, kiedy kobiety były obecne, widoczne, wpływowe – a potem znikały z kadru. Bo brak kobiet w historii nie jest naturalny ani przypadkowy. Jest wynikiem selekcji. I dopiero kiedy zaczynamy tę selekcję dostrzegać, możemy ją próbować powstrzymać albo i odwrócić.

Fot. 4 Jadwiga Grabowska, projektantka mody i pierwsza dyrektorka artystyczna Mody Polskiej i Barbara Brukalska, architektka, która zaprojektowała kuchnię funkcjonalną. Ilustracje Marty Frej dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza
Po lewej Jadwiga Grabowska, projektantka mody i pierwsza dyrektorka artystyczna Mody Polskiej. Po prawej Barbara Brukalska, architektka, która zaprojektowała kuchnię funkcjonalną. Ilustracje Marty Frej dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza

To nie jest „alternatywna" wiedza

Sukces pierwszej części zainicjował wiele ważnych projektów z kobiecymi postaciami historycznymi w roli głównej. Był to m.in. projekt banku Paribas „Gdzie są nasze patronki?" czy kampania HERSTORY we współpracy History TV i Desy Unicum. Obecnie prowadzisz autorskie cykle o kobietach w radiowej Trójce. Co teraz ci się marzy? Czy jest jakiś projekt, kampania czy inicjatywa, która byłaby istotna z twojego punktu widzenia? Może masz pomysł, jak świat biznesu mógłby się zaangażować w popularyzację polskiej herstorii albo pokrewnych tematów?

Marzy mi się, żeby historia kobiet przestała być ciekawostką i zadaniem z gwiazdką, a stała się częścią normalnego krajobrazu przeszłości w naszych głowach. By znalazła swoje, równe miejsce  w edukacji, w przestrzeni publicznej, w politykach historycznych. Żeby dziewczynki nie musiały się już zastanawiać, gdzie są ich poprzedniczki, bo będą je widzieć wszędzie. Tak jak chłopcy widzą wszędzie swoich przodków: w podręcznikach, na ulicach, w muzeach, w nazwach instytucji. Ale też żebyśmy zrewidowali definicję bohaterstwa i zobaczyli je nie tylko w aktach odbierania sobie lub innym życia na wojnach i w powstaniach, a dostrzegli je w codziennej, ale i niecodziennej trosce. Takiej, jaką wykazały się np. bohaterki opowieści o „Ołowianych dzieciach”, o których zrealizowałam ostatnio pięcioodcinkowy podcast dla Polskiego Radia.

Ale marzy mi się też coś jeszcze – żebyśmy przestali traktować tę wiedzę jako niszową i interesującą tylko dla kobiet. Bo to jest historia Polski. Kropka. Nie „inna”, nie „alternatywna”. Choć zapewne dla wielu będzie nowa, tak jak w podtytule mojej książki. Ale to nie jest żadna „moda” ani nowy  trend. To uzupełnianie ogromnej, ziejącej luki w naszej wiedzy o sobie samych. Perspektywy połowy ludzkości. Bez tej elementarnej wiedzy trudno budować przyszłość, która rzeczywiście tym razem uwzględni doświadczenie nas  wszystkich.

 Anna Kowalczyk i Marta Frej. Portrety autorstwa Marty Frej  dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza
Anna Kowalczyk i Marta Frej. Portrety autorstwa Marty Frej  dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza

Główne wnioski

  1. Przemoc wobec kobiet jest formą kontroli społecznej o wielowiekowych korzeniach, które trudno wyplenić bez świadomego działania na wielu płaszczyznach. Rola twórców i twórczyń w zwiększaniu jest tu bardzo istotna, co pokazał m.in. silny oddźwięk po premierze filmu „Dom dobry".  
  2. Sukces „Brakującej połowy dziejów" potwierdza potrzebę odzyskiwania polskiej herstorii i wyciągania z zapomnienia kobiecych sylwetek, które aktywnie działały w różnych obszarach, a potem wypadły poza nawias historycznej narracji, tworząc lukę nie tylko merytoryczną, ale i społeczną w kontekście wzorców kobiecych.
  3. Książka Anny Kowalczyk opowiada nie tylko o kobietach, ale także mechanizmie zapominania czy deprecjonowania. Wiele kobiecych postaci znanych z historii jest przedstawianych w stereotypowy sposób. Pozbawia je on sprawczości, którą faktycznie miały, pełniąc istotne role społeczne czy państwowe.