Kategoria artykułu: Biznes

Branża inwestycji kolejowych w zapaści. Rok 2024 jest wyjątkowo trudny

Rok po zmianie władzy branża kolejowa podsumowuje, co udało się zrealizować w inwestycjach kolejowych. Lista tego, co się nie udało, jest dłuższa. Firmy mówią władzy „sprawdzam”.

Infrastruktura Dworca Warszawa Wschodnia z lotu ptaka
Na zdjęciu infrastruktura Dworca Warszawa Wschodnia z lotu ptaka. Fot. Jacek Kadaj, Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jakiej sytuacji znajduje się polska branża wykonawców infrastruktury kolejowej.
  2. Z czego wynika zastój w branży budowlanej.
  3. Ile pieniędzy chce przeznaczyć PKP PLK na inwestycje, na które podpisze umowy do końca tego roku.

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Branża kolejowego budownictwa infrastrukturalnego oczekuje stabilizacji – a tej, według słów jej przedstawicieli, nie ma. Ich zdaniem w porównaniu z transportem drogowym sektor wciąż jest niedoinwestowany. Przejmując władzę, nowe kierownictwo Ministerstwa Infrastruktury (MI) zapowiadało zmiany, zwłaszcza w zakresie zagwarantowania stałości finansowania inwestycji kolejowych. Po niemal roku od utworzenia nowego rządu nastroje są mieszane.

Firmy wykonawcze zwracają uwagę na konieczność zmian w ustawie o Funduszu Kolejowym (FK), które mogłyby zapewnić więcej pieniędzy na infrastrukturę kolejową, gdy pojawiają się problemy z funduszami unijnymi lub w czasach luki inwestycyjnej między perspektywami budżetowymi UE.

I mówią władzy „sprawdzam”. Wnioski nie są jednak optymistyczne.

Firmy narzekają, rząd się tłumaczy

Tymczasem PKP Polskie Linie Kolejowe, spółka odpowiedzialna za zarządzanie siecią kolei w Polsce, chcą zamknąć ten rok, ogłaszając przetargi na łączną kwotę 17,5 mld zł. To sporo, jednak wykonawcy z branży kolejowej narzekają, podkreślając, że tak trudnego dla nich roku dawno nie było.  

– 15 mld zł podpisanych [do tej pory red.] kontraktów – nie widzę tego na rynku jako wykonawca – mówiła podczas debaty otwarcia XIV Kongresu Kolejowego Marita Szustak, prezeska firmy Track Tec Construction, wykonawcy infrastruktury kolejowej.

Dodała, że dynamika podpisywania umów jest niewielka przy stosunkowo dużych przetargach.

– Rok 2024 jest najtrudniejszy w historii inwestycji kolejowych. Jesteśmy po dużej zapaści z lat 2021-2023. Nawet jeśli przetargi się rozstrzygną, to efekt będzie widoczny dopiero w drugiej połowie przyszłego roku – mówiła Marita Szustak.

Jej zdaniem po roku od wyborów rynku wciąż nie udało się uporządkować. Utrudnia to właśnie brak nowelizacji ustawy o Funduszu Kolejowym, którego zadaniem powinno być ustabilizowanie wydatków między perspektywami unijnymi.

Piotr Malepszak, wiceminister infrastruktury, zapewnia, że ma świadomość tych oczekiwań. Nie jest jednak w stanie podać konkretnej daty uchwalenia zmian w ustawie o FK. Zwraca też uwagę na konieczność zwiększenia efektywności inwestycji kolejowych. Podkreśla, że kolej ma opinię branży, która nie potrafi efektywnie wydawać pieniędzy unijnych. Otrzymała ich wiele, a radykalnego skrócenia czasu przejazdów póki co brak. Walka o dodatkowe pieniądze na tory nie jest więc łatwa.

Kolej ma opinię branży, która nie potrafi efektywnie wydawać pieniędzy unijnych. Otrzymała ich wiele, a radykalnego skrócenia czasu przejazdów brak

Jak mówi, MI nie może sobie pozwolić na wydawanie pieniędzy na nieefektywną infrastrukturę.

– Mam problem z wieloma inwestycjami, które okazały się bublami, ich realizacja jest pod dużym znakiem zapytania. Nie jestem zainteresowany wydawaniem pieniędzy dla samego wydawania. Taka perspektywa mnie nie interesuje – dodaje wiceminister.

Budowlanka w ruinie

Zapaść w branży budowlanej związana jest głównie z ogromnym spadkiem liczby przetargów. Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, tylko w ostatnich latach z tego powodu upadło 700 firm – tak w branży budownictwa prywatnego, jak i publicznego. Zastój w budownictwie kolejowym ma związek głównie z brakiem dostępu do środków unijnych.

Ale powodów jest więcej. Problem stanowi wolne tempo wydawania pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy i przedłużający się przegląd inwestycji rządowych.

– Żyliśmy w przeświadczeniu, że jak przyjdą środki z Unii Europejskiej, to nasza sytuacja się poprawi. Mamy środki, mamy wysyp bardzo dużych przetargów i... małą dynamikę podpisywania nowych umów – zwracała uwagę prezeska Track Tec Construction.

Dużą szansą dla wykonawców kolejowych może być komponent kolejowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, a zwłaszcza linia „Y”, czyli obecnie najważniejsza inwestycja kolejowa przy CPK, będącej fragmentem sieci Kolei Dużych Prędkości. „Y” finalnie połączy Warszawę z Poznaniem i Wrocławiem. Pociągi na tej trasie mają osiągać prędkość nawet 300-320 km/h. Cały 480-kilometrowy projekt będzie powstawał etapami. W 2035 r. zostanie zakończona budowa całej linii, uzupełniona o odcinki Łódź-Wrocław i Sieradz–Poznań. Budowa linii zacznie się jednak nie wcześniej niż w 2026 r.

W dalszej kolejności resort infrastruktury chce się skupić na dwóch równoległych projektach: połączeniu transgranicznym Katowice-Ostrawa i CMK Północ, czyli linii w kierunku Płocka, Włocławka, Bydgoszczy, Torunia i dalej w kierunku Trójmiasta.

Efektywnie, nie efektownie

Czy sytuacja w budowlance na kolei jest lepsza niż przed rokiem? Zdaniem Marity Szustak firmy wykonawcze nie muszą już martwić się o pieniądze z Unii Europejskiej. Wyzwaniem jest, by je w ogóle wydać. Tym bardziej, że według zapowiedzi ministerstwa, w przyszłym roku tych pieniędzy będzie więcej.

– Musimy zabiegać o to, żeby przetargi były szybko rozstrzygane. Musimy zabezpieczyć perspektywę 2026+. Zgadzam się z ministrem Piotrem Malepszakiem, że inwestycje powinny być efektywne, nie efektowne – podsumowała Marita Szustak.

Z kolei Piotr Malepszak w rozmowie z dziennikarzami podkreślił, że mijający rok był czasem „porządkowania struktur kolejowych”.

– Kolej była bardzo podzielona pod względem nadzoru właścicielskiego. Celem było skupienie kolei w jednych rękach nadzoru właścicielskiego Ministerstwa Infrastruktury – mówił wiceminister infrastruktury, dodając, że najważniejsze kroki już zostały zrealizowane – CPK i Grupa PKP znalazły się pod skrzydłami MI.

Odniósł się także do sytuacji wykonawców kolejowych.

– Branża budowlana podkreśla bardzo istotne kwestie – pokazuje liczby, i to, że wśród krajów OECD jesteśmy na szarym końcu jeśli chodzi o kwoty (na mieszkańca) inwestowane w infrastrukturę kolejową. Branża potrzebuje stabilizacji, nie chce mieć „dołków i górek”, nie chce mieć sytuacji, gdy jest 17 oferentów w przetargu na inwestycje za 100 mln zł – podsumował wiceminister.

Główne wnioski

  1. Branża kolejowa potrzebuje nowelizacji ustawy o Funduszu Kolejowym.
  2. Zmiany w ustawie o Funduszu Kolejowym mogłyby zapewnić więcej pieniędzy na infrastrukturę kolejową w przypadku pojawienia się problemów ze środkami unijnymi lub w czasach luki inwestycyjnej pomiędzy perspektywami budżetowymi UE.
  3. Zapaść w branży budowlanej związana jest głównie z ogromnym spadkiem liczby przetargów i brakiem dostępu do funduszy unijnych.