Kategorie artykułu: Biznes Polityka

Bruksela odebrała firmie MAN 116 mln zł pomocy publicznej. „To może zaszkodzić wizerunkowi Polski”

Po raz pierwszy Komisja Europejska zakwestionowała pomoc publiczną przyznaną przez polski rząd inwestorowi. Eksperci uważają, że to ważny sygnał. Niestety – negatywny.

Na zdjęciu od lewej: Ali Oguz Tezgör, dyrektor finansowy oraz członek zarządu MAN Trucks; Thorsten Campehl, dyrektor zarządzający w MAN Trucks; Michael Kobriger, członek zarządu ds. produkcji i logistyki w MAN Truck & Bus; Alexander Vlaskamp, dyrektor generalny MAN Truck & Bus; Andrzej Domański, minister finansów; Artur Osuchowski, prezes Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu; Andrzej Kulig, prezes Krakowskiego Parku Technologicznego (KPT) oraz Krystian Jarubas, wiceprezes KPT.
Latem tego roku MAN zapowiedział wielką inwestycję w Niepołomicach: do 2038 roku wyda 1,2 mld euro. Przypomnijmy: gdy firma zdecydowała się na budowę fabryki pod Krakowem w 2005 roku, zapowiedziała inwestycję za 100 mln euro. Na zdjęciu od lewej: Ali Oguz Tezgör, dyrektor finansowy oraz członek zarządu MAN Trucks; Thorsten Campehl, dyrektor zarządzający w MAN Trucks; Michael Kobriger, członek zarządu ds. produkcji i logistyki w MAN Truck & Bus; Alexander Vlaskamp, dyrektor generalny MAN Truck & Bus; Andrzej Domański, minister finansów; Artur Osuchowski, prezes Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu; Andrzej Kulig, prezes Krakowskiego Parku Technologicznego (KPT) oraz Krystian Jarubas, wiceprezes KPT. Fot. MAN Truck

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Komisja Europejska uznała, że wsparcie inwestycji MAN-a było niepotrzebne.
  2. Jak tę decyzję komentują eksperci.
  3. Jakie mogą być konsekwencje decyzji KE.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Komisja Europejska (KE) uznała, że plan Polski dotyczący wsparcia rozbudowy fabryki ciężarówek MAN w Niepołomicach jest niezgodny z unijnymi przepisami dotyczącymi pomocy państwa. Bruksela uznała, że pomoc publiczna nie była zachętą niezbędną do zrealizowania inwestycji w Polsce.

„Ponieważ wsparcie publiczne nie wywarło rzeczywistego efektu zachęty – jako że nie skłoniło skutecznie spółki MAN Trucks do inwestycji w konkretnym regionie (województwie małopolskim) – a ponadto jego wysokość nie była proporcjonalna, pomoc ta jest niezgodna z unijnymi przepisami dotyczącymi pomocy” – podała KE.

Jednym słowem: MAN i tak by zainwestował w Niepołomicach. Polska nie może więc udzielić pomocy. Miała wynieść 26 mln euro (116 mln zł). Składały się na nią zwolnienie podatkowe z CIT w specjalnej strefie ekonomicznej (105,6) oraz 10,7 mln zł grantu.

„Spółka MAN Trucks z przykrością przyjęła komunikat Komisji Europejskiej w sprawie pomocy publicznej dotyczącej inwestycji z 2021 roku w zakładzie MAN w Niepołomicach. Pomoc publiczna dla MAN Trucks nie została dotąd wypłacona. Zgodnie z przepisami polskie władze zawiesiły jej wypłatę do czasu uzyskania pozytywnej decyzji KE. Spółka nie jest zobowiązana zatem do jej zwrotu. Postępowanie wyjaśniające trwało pięć lat, a w jego toku strony trzecie – w tym inne niż Polska państwa członkowskie i konkurenci – mogli przedstawiać swoje uwagi. Po wydaniu decyzji KE oczekujemy na przekazanie jej państwu członkowskiemu [Polsce – red.] oraz spółce [MAN Trucks – red.]. Po wnikliwej analizie motywów decyzji KE i zawartego w decyzji pisemnego uzasadnienia spółka podejmie decyzję w sprawie jej ewentualnego zaskarżenia” – informuje Dorota Komornicka, menadżerka ds. komunikacji w MAN Trucks & Bus Polska.

Takie życie

Do decyzji odniosło się także Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które nadzoruje Polską Strefę Inwestycji (specjalne strefy ekonomiczne) oraz program wspierania inwestycji (granty).

„MRiT przyjęło do wiadomości decyzję KE. Proces notyfikacji służy właśnie temu, aby wszelkie wątpliwości prawne i ekonomiczne były rozstrzygane przez organ unijny przed zaangażowaniem środków podatników. Brak zatwierdzenia pomocy nie przesądza o upadku samej inwestycji. Jest efektem niespełnienia przez projekt rygorystycznych unijnych kryteriów dowodowych w zakresie efektu zachęty. Proces notyfikacji ma na celu ochronę konkurencyjności na rynku wewnętrznym. Decyzja KE odzwierciedla dbałość o zachowanie równych warunków konkurencji (tzw. level playing field) na jednolitym rynku unijnym, co zapobiega sytuacji, w której wsparcie państwowe sztucznie zaburza rynek kosztem innych państw członkowskich” – komentuje biuro prasowe MRiT.

Do momentu publikacji tekstu XYZ nie uzyskał komentarza Krakowskiego Parku Technologicznego, który zarządza terenami objętymi statusem strefy ekonomicznej w Małopolsce.

Przypomnijmy: w czerwcu 2021 roku MAN dostał decyzję o wsparciu w KPT. W jej ramach zobowiązał się do inwestycji wysokości 423,1 mln zł. Pomoc publiczna w postaci zwolnienia z CIT miała wynieść 113 mln zł. Jednocześnie w czerwcu 2021 roku koncern złożył wniosek o grant. 30 grudnia 2021 roku zawarł umowę na 10,735 mln zł grantu, który miał otrzymać w 2025 roku. Zobowiązał się do rozbudowy fabryki kosztem 429,1 mln zł oraz stworzenia 52 miejsc pracy. W tym czasie zatrudniał już w Niepołomicach 613 pracowników.

Niemiły precedens dla Polski

To pierwszy raz, gdy KE po szczegółowym postępowaniu zakwestionowała pomoc inwestycyjną dla dużego projektu w Polsce.

– To ważny sygnał dla całego systemu Polskiej Strefy Inwestycji (PSI). Nie jest to pierwszy przypadek badania polskiej pomocy publicznej przez Komisję Europejską. Podobny proces notyfikacji przechodził chociażby Dell i LG Chem, ale tu KE nie zakwestionowała przyznanej pomocy. Decyzja w sprawie MAN-a nie oznacza, że Komisja zmieniła zasady gry. Raczej pokazuje, jak wysoko ustawiona jest poprzeczka dowodowa przy dużych projektach PSI – uważa Agnieszka Hrynkiewicz-Sudnik, dyrektor w Ayming Polska.

W skali Unii to jednak nie precedens.

– Najbardziej porównywalna jest sprawa pomocy Węgier dla GKN Automotive na budowę zakładu komponentów motoryzacyjnych w Miszkolcu. W 2024 roku Komisja uznała ją za niezgodną z unijnymi przepisami z tego samego powodu co w przypadku MAN-a. Węgry nie wykazały, że pomoc przesądziła o lokalizacji inwestycji – mówi Jan Kamoji-Czapiński, dyrektor ds. zachęt inwestycyjnych w firmie Colliers.

Zdaniem eksperta

Nie rozumiem decyzji KE

Nie rozumiem tej decyzji KE. Motoryzacja jest ultratrudną branżą i wymaga ultrainwestycji. Nie wierzę, że pomoc publiczna udzielona przez Polskę zaburza konkurencyjność na rynku europejskim. Raczej pomaga firmie konkurować na rynku światowym.
MAN zdecydował o budowie fabryki w Niepołomicach w 2005 roku, kiedy byłem wiceprezesem Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. Koncern dowiódł, że nie przyszedł tu na chwilę. Chcemy takich inwestorów w Europie, nie chcemy, żeby rozglądali się za innymi lokalizacjami, jak kraje azjatyckie czy południowoamerykańskie. W UE narzeka się na deindustrializację, a jednocześnie karze się firmy, które inwestują.
Polska jest u progu G20, na pewno znajduje się w G25. Musimy zrozumieć, że potrzebujemy pomysłu na gospodarkę do przodu. Firmy takie jak MAN rzeczywiście mogą dać nam przewagę konkurencyjną polegającą już nie na tym, że jesteśmy tanim krajem.

Co robili inni

W ostatnich latach KE bacznie przyglądała się większej liczbie podobnych do MAN-a przypadków.

– Co najmniej kilka procesów notyfikacyjnych zostało wycofanych przez państwa członkowskie w porozumieniu z inwestorami, gdy z Brukseli płynęły nieformalne sygnały, że decyzja może nie być pozytywna. Inni inwestorzy dobrowolnie ograniczali pomoc i rezygnowali z notyfikacji, żeby uniknąć ryzyka publicznej, negatywnej decyzji i złego PR-u – mówi Jan Kamoji-Czapiński.

Czy to oznacza, że polskie władze i MAN popełniły błąd?

– Nie powiedziałabym, że pomoc została po prostu „błędnie przyznana”. Polska miała podstawy do zastosowania regionalnej pomocy inwestycyjnej, a MAN rzeczywiście analizował alternatywną lokalizację. Komisja zakwestionowała jednak przede wszystkim to, czy Polska wystarczająco udowodniła tzw. efekt zachęty oraz czy cała przyznana kwota była niezbędna. Przy dużych inwestycjach nie wystarczy wykazać, że projekt spełnia warunki PSI. Trzeba również bardzo dobrze udokumentować, że pomoc rzeczywiście zmieniła decyzję inwestora – mówi Agnieszka Hrynkiewicz-Sudnik.

Zdaniem Jana Kamoji-Czapińskiego problem leży w ciężarze dowodu.

– W przypadku rozbudowy istniejącego, dojrzałego zakładu, będącego elementem wewnętrznej konsolidacji produkcji w grupie, bardzo trudno wykazać, że to pomoc publiczna przesądziła o lokalizacji. Komisja stawia tu poprzeczkę bardzo wysoko i w tym przypadku uznała, że inwestycja powstałaby w Małopolsce również bez wsparcia. Dlatego inwestorzy rzadko decydują się na notyfikację pomocy do KE. To proces bardzo skomplikowany, długotrwały i obarczony dużą niepewnością. Zdecydowana większość projektów w Polsce korzysta z pomocy w ramach wyłączeń grupowych (GBER), gdzie ten problem nie występuje – mówi ekspert Colliersa.

GBER są ustalane dla każdego regionu na podstawie mapy pomocy regionalnej uchwalanej przez UE co siedem lat. Oobliczane są dla projektów poniżej 110 mln euro kosztów kwalifikowanych. Jeśli firma chce skorzystać z tych wyłączeń, musi ograniczyć wysokość pomocy publicznej do – w zależności od regionu Polski – 12-41 mln euro.

Polska źle wypadła

Eksperci uważają, że decyzje Brukseli to ważny sygnał dla polskiego rządu.

– Sprawa pokazuje, jak ważna jest wiarygodność polskiego systemu zachęt w konkurencji o kolejne inwestycje międzynarodowych koncernów. PSI musi być nie tylko atrakcyjna dla inwestora, ale również odporna na późniejszą weryfikację przez Komisję Europejską. W przypadku największych projektów coraz większego znaczenia będzie nabierało udokumentowanie alternatywnego scenariusza, co inwestor zrobiłby, gdyby polskiej pomocy nie było – mówi Agnieszka Hrynkiewicz-Sudnik.

Niestety, sprawa może się negatywnie odbić na postrzeganiu Polski.

– Ważniejszy jest wymiar wizerunkowy. Negatywna decyzja wydana ponad pięć lat po warunkowym przyznaniu pomocy może działać na niekorzyść Polski w rozmowach z kolejnymi inwestorami. Polski rząd nie będzie się tą informacją chwalił, ale z pewnością nie umknie ona uwadze bezpośrednich konkurentów w walce o inwestycje, np. Węgier czy Słowacji. Dla inwestora liczy się przewidywalność. Pięć lat niepewności co do pakietu zachęt to argument, który konkurencja chętnie wykorzysta – mówi Jan Kamoji-Czapiński.

Walka z KE

Czy MAN ma szansę na zmianę decyzji KE?

– Decyzja Komisji nie jest końcem sprawy. Decyzja może zostać zaskarżona do Sądu Unii Europejskiej, dlatego pierwszym krokiem będzie zapewne analiza argumentacji KE i ocena zasadności dalszego postępowania – mówi dyrektorka Ayming Polska.

– Rząd i sama firma mogą zaskarżyć decyzję do Sądu UE, ale ocena tzw. efektu zachęty to w dużym stopniu ocena faktów, więc szanse na jej podważenie oceniam jako ograniczone – twierdzi jednak Jan Kamoji-Czapiński.

Zdaniem eksperta

KE może teraz dokładniej analizować efekt zachęty

Pomoc publiczna z definicji jest w Unii Europejskiej niedozwolona. Jest dozwolona pod pewnymi warunkami. Przedsiębiorca musi udowodnić, że mu się ona należy. Nie ma jeszcze pełnej decyzji Komisji Europejskiej, więc częściowo trzeba spekulować na temat powodu zakwestionowania pomocy publicznej dla MAN-a. To niespotykana dotychczas w Polsce sytuacja.

Inwestycja MAN-a była na skraju notyfikacji. To był projekt za nieco ponad 400 mln zł, czyli ok. 110 mln euro, od których konieczna jest notyfikacja. Pomoc publiczna wyniosła 116 mln zł, czyli niemal tyle, ile wynosił wówczas w Małopolsce poziom, który nie wymaga notyfikacji (ok. 26 mln euro). Niewykluczone, że KE postanowiła zbadać sprawę, bo uznała, np. że pomoc kumuluje się z uzyskaną przez firmę wcześniej i projekt jest częścią dużego projektu inwestycyjnego realizowanego w danej lokalizacji w ciągu ostatnich trzech lat. Być może polski rząd też doszedł z inwestorem do takiego wniosku i zgłosił projekt do notyfikacji. 

Ryzyko odmowy pomocy publicznej jest często wyższe w przypadku inwestycji w rozbudowę fabryki. Trudniej uzasadnić, że w jakiejś innej lokalizacji były podobne synergie i korzyści. Nawet jeśli – jak w przypadku MAN-a – jest mowa o projekcie poza Europejskim Obszarem Gospodarczym (EOG). To oznacza przecież inne bariery przy produkcji poza EOG, jak np. cła przy imporcie do UE. Dlatego trzeba pokazać, że także w innej lokalizacji była kompatybilność i możliwością technologiczne czy biznesowe, że nie jest to czysto hipotetyczne rozważanie. I trzeba pokazać szczegółowe analizy zrobione przed ostatecznym podjęciem decyzji. Efekt zachęty ma co prawda też inne poza lokalizacją elementy, które warto podnieść dla uzasadnienia pomocy publicznej, jeśliby występowały. To opóźnienie  realizacji projektu czy potencjalnie ograniczony zakres inwestycji. Nie znamy argumentacji użytej przez Polskę, więc trudno w pełni analizować, dlaczego była decyzja negatywna. 

KE ma – jak widać – dużo czasu, a skomplikowane procesy notyfikacji potrafią trwać nie miesiącami, a latami. I trzeba się liczyć z tym, że można nie uzyskać zgody na pomoc publiczną. Można się spodziewać, że teraz dokładniej będą weryfikowane efekty zachęty i to nie tylko w przypadku rozbudowy zakładów produkcyjnych. Być może trzeba będzie dostarczyć istotnie więcej niż  dotychczas analiz biznesowych i finansowych wspierających uzasadnienie dla spełnienia efektu zachęty, aby uzyskać pomoc publiczną. 

Zaczęło się od 100 mln euro, teraz jest 12 razy więcej

Eksperci nie przewidują, że MAN przeniesie z Polski produkcję.

– Paradoksalnie negatywna decyzja daje MAN-owi większą swobodę niż pozytywna. Skoro pomoc nie zostanie udzielona, firmy nie obowiązują warunki związane z jej otrzymaniem, w tym obowiązek utrzymania inwestycji i poziomu zatrudnienia przez określony czas. Nie spodziewam się jednak, by MAN z tego skorzystał. Zgodnie z pierwotnym harmonogramem zawartym we wniosku firma planowała zakończyć inwestycję i osiągnąć pełne moce produkcyjne do końca 2025 roku. Inwestycja jest więc w praktyce zrealizowana. Co więcej, MAN niedawno ogłosił kolejny, znacznie większy program inwestycyjny w Niepołomicach – zauważa dyrektor w Colliersie.

W lipcu br. MAN ogłosił, że do 2038 roku zainwestuje 1,2 mld euro w rozbudowę fabryki w Niepołomicach. Zwiększy moce wytwórcze i przygotuje produkcję kolejnej generacji pojazdów ciężarowych oraz komponentów dla elektromobilności. Uruchomi produkcję nadwozi, zbuduje lakiernię, zwiększy montaż kabin. Powierzchnia fabryki ma wzrosnąć ze 130 do 270 tys. m kw. W 2029 roku ruszy budowa zakładu produkującego pakiety i moduły bateryjne. Inwestycja oznacza setki nowych miejsc pracy.

Zdaniem ekspertów 26 mln euro zakwestionowanej pomocy publicznej jest kwotą marginalną w porównaniu z przewagą kosztową polskiego zakładu nad lokalizacjami w Europie Zachodniej.

– Sama decyzja Komisji potwierdza zresztą, że Niepołomice bronią się fundamentami ekonomicznymi, a nie dotacją – podsumowuje Jan Kamoji-Czapiński.

Niemiecki koncern MAN zdecydował się na inwestycję w Niepołomicach w 2005 roku. Obiecał 100 mln euro inwestycji i 650 miejsc pracy. Kupił 80 ha gruntu, a budowę fabryki rozpoczął wiosną 2006 roku. Produkcja ciężarówek została uruchomiona w drugiej połowie 2007 roku. Na tę inwestycję firma dostała jeden z pierwszych w Polsce grantów rządowych. Korzystała też ze zwolnień podatkowych w strefie ekonomicznej.

Główne wnioski

  1. Komisja Europejska zakwestionowała pomoc dla MAN-a. Uznała, że inwestycja w Niepołomicach i tak zostałaby zrealizowana bez wsparcia państwa, więc pomoc nie spełniała tzw. efektu zachęty i była niezgodna z unijnymi zasadami. Chodziło o około 26 mln euro (116 mln zł) w formie ulg podatkowych i grantu.
  2. Decyzja jest ważnym sygnałem dla polskiego systemu zachęt inwestycyjnych. Eksperci wskazują, że przy dużych projektach Polska musi udowadniać, że pomoc publiczna rzeczywiście wpłynęła na decyzję inwestora i była niezbędna. Sprawa może też pogorszyć wizerunek Polski jako przewidywalnego miejsca dla zagranicznych inwestycji.
  3. MAN prawdopodobnie pozostanie w Niepołomicach mimo utraty pomocy. Firma może zaskarżyć decyzję KE, choć eksperci oceniają szanse jako niewielkie. Inwestycja jest już praktycznie zrealizowana, a MAN zapowiedział kolejne ogromne nakłady — 1,2 mld euro do 2038 roku — obejmujące m.in. rozwój produkcji ciężarówek, baterii i komponentów dla elektromobilności.