Kategorie artykułu: Biznes Newsy

Budimex wchodzi w data center jako inwestor. Projekt ruszy jeszcze w tym roku (WYWIAD)

Rok temu Budimex podjął decyzję o wejściu w segment data center także jako inwestor – a więc nie tylko wykonawca projektów, ale również podmiot uczestniczący w ich finansowaniu i rozwoju. W tym celu powołano dedykowaną spółkę, zakupiono grunt oraz rozpoczęto przygotowanie dokumentacji inwestycyjnej.

Artur Popko, prezes Budimeksu
– Widzimy globalny wzrost zapotrzebowania na przechowywanie i przetwarzanie danych oraz rozwój AI. To segment o dużym potencjale, w którym chcemy uczestniczyć – mówi Artur Popko, prezes Budimeksu. Spółka planuje rozpocząć inwestycję jeszcze w tym roku i równolegle rozwija nowe obszary działalności. Fot. Budimex

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Budimex chce wejść w sektor data center także jako inwestor.
  2. Jakie nowe kierunki rozwoju rozważa spółka.
  3. Co oznacza rosnąca liczba odwołań w przetargach publicznych.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Emilia Derewienko, XYZ: Na jakim etapie w budowie data center jesteście?

Artur Popko, prezes Budimeksu: Grupa Budimex w ostatnich latach występowała na rynku data center przede wszystkim jako wykonawca. Rok temu podjęliśmy decyzję, że chcemy wejść w tym segmencie również jako inwestor – a więc nie tylko realizować takie projekty, ale także uczestniczyć w ich finansowaniu i rozwoju. Powołaliśmy spółkę wyspecjalizowaną w tym obszarze, zakupiliśmy też grunt i przygotowujemy dokumentację niezbędną do rozpoczęcia inwestycji.

Równolegle prowadzimy rozmowy z potencjalnymi operatorami. Najbardziej zaawansowany projekt dotyczy centrum danych o mocy ponad 70 MW. Rozwijamy także tzw. projekty typu greenfield na terenie całego kraju, które obejmują cały proces przygotowania inwestycji – od momentu znalezienia terenu po uzyskanie mocy przyłączeniowej. Prowadzimy obecnie kilka takich procesów, natomiast na tym etapie nie chcemy jeszcze ujawniać konkretnych lokalizacji.

Jeśli chodzi o data center – jakiego rzędu to jest inwestycja?

Mogę dziś powiedzieć tyle, że będzie to duża inwestycja. O jej szczegółach będziemy informować publicznie. Spodziewamy się, że nastąpi to po pierwszym kwartale. Planujemy rozpocząć ten projekt jeszcze w tym roku.

Jest jakiś konkretny partner tej inwestycji? Więcej niż jeden?

W tej chwili nie mogę ujawnić nazw partnerów. Prowadzimy rozmowy w tej sprawie z kilkoma firmami.

Po co Budimeksowi, firmie budowlanej, takie centrum?

To element naszej strategii, polegający na dywersyfikacji działalności. Wchodzimy w nowy obszar, który postrzegamy jako perspektywiczny. Widzimy, co dzieje się na całym świecie – jak dynamicznie rośnie rynek przechowywania i przetwarzania danych, rozwiązań AI oraz budowy serwerowni. To segment o dużym potencjale, w którym chcemy uczestniczyć. Uważamy, że to rentowny biznes, który w przyszłości może wspierać wzrost przychodów grupy.

Czy wobec planu budowy centrum danych możemy mówić wyłącznie o dywersyfikacji działalności, czy już o zmianie modelu biznesowego całej firmy?

Jedno drugiego nie wyklucza. To dwa równoległe kierunki rozwoju naszej spółki. Chcemy – obok podstawowej działalności – budować obecność także w nowych, perspektywicznych segmentach rynku.

Są jeszcze inne interesujące obszary? Biznesy, w których Budimeksu nie ma, a którym się przyglądacie?

Jest wiele takich obszarów. W drugiej połowie roku przedstawimy nową strategię i szerzej opowiemy o kierunkach rozwoju. Uważnie przyglądamy się m.in. budownictwu hydrotechnicznemu, gdzie widzimy duży potencjał. Istotnym kierunkiem jest również energetyka – chcemy rozwijać kompetencje związane z atomem. To obszar perspektywiczny, biorąc pod uwagę rządowe plany budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce.

Ważnym obszarem są dla nas także odnawialne źródła energii. Skala naszych planów jest w tym zakresie bardzo duża. Ograniczeniem pozostaje dostęp do mocy przyłączeniowych – gdyby nie ten czynnik, tempo rozwoju inwestycji byłoby wyraźnie wyższe. Wierzymy jednak, że wraz z rozbudową i modernizacją sieci elektroenergetycznej sytuacja będzie się poprawiać.

Czy Budimex jest zainteresowany rynkami rozwijającymi się? Kaukaz, Bałkany? Potencjał inwestycyjny w tych regionach jest bardzo duży.

Analizowaliśmy te rynki. Natomiast w najbliższych latach chcemy przede wszystkim ustabilizować i wzmocnić naszą pozycję w krajach, w których już jesteśmy obecni – czyli w Niemczech, Czechach, na Słowacji i w krajach bałtyckich. Wejście na nowy rynek wymaga czasu – trzeba poznać uwarunkowania makroekonomiczne i otoczenie rynkowe – oraz zapewnić odpowiednie zasoby kadrowe. To proces, który trwa co najmniej trzy lata. Dla nas najbardziej perspektywicznym nowym rynkiem jest Ukraina. Bank Światowy szacuje, że koszt jej odbudowy przekracza 524 mld dolarów, a te szacunki rosną z kwartału na kwartał. To ogromna skala.

Nie chcemy nadmiernie rozpraszać aktywności. Koncentrujemy się na rynku, który pozwala nam rozwijać potencjał w sposób uporządkowany. Z naszej perspektywy to podejście jest zarówno bezpieczniejsze, jak i bardziej efektywne. Wierzymy też, że przy odpowiednim wsparciu państwa polskie firmy mogą skutecznie konkurować na rynkach zagranicznych.

Czy Polska może być strategicznym obszarem dla odbudowy Ukrainy?

Ze względu na położenie geograficzne Polska ma potencjał, by odegrać istotną rolę w odbudowie Ukrainy. Już dziś współpracujemy w krajach bałtyckich z dużymi firmami z rynku francuskiego i z doświadczenia wiemy, że polskie spółki budowlane dysponują kompetencjami oraz zapleczem technicznym porównywalnym z tym u partnerów zagranicznych.

Ostatni wyrok KIO w sprawie procedury samooczyszczenia jest dla Was niekorzystny. Co dalej?

Procedurę samooczyszczenia (ang. self-cleaning) oceniamy pozytywnie – to potrzebny mechanizm w systemie zamówień publicznych, który pozwala firmie wykazać, że naprawiła wcześniejsze naruszenia i może dalej brać udział w przetargach. Podobnie jak inne spółki uważamy jednak, że przepisy regulujące jej stosowanie są niedostatecznie doprecyzowane. To tworzy niepewność i pole do rozbieżnych interpretacji.

Apelujemy o jej ustandaryzowanie. Urząd Zamówień Publicznych powinien przygotować jasne wytyczne dotyczące sposobu przeprowadzania tej procedury. Dokładamy pełnej staranności, aby realizować ją prawidłowo, jednak przy braku jednoznacznych, obowiązujących zasad każdy wykonawca może zakwestionować sposób jej przeprowadzenia.

Przypomnę, że na 15 postępowań, w których braliśmy udział, tylko dwa rozstrzygnięcia były korzystne dla konkurentów. Sprawy te dotyczyły spółki Budimex Budownictwo, a nie Budimex. W naszej ocenie obecny stan prawny sprzyja sytuacjom, w których procedura samooczyszczenia staje się narzędziem wydłużania procesu zawierania umów, co jest niekorzystne dla gospodarki.

Czy liczba odwołań do KIO i sporów wykonawców w dużych przetargach rzeczywiście rośnie?

Tak. Skala zjawiska jest wyraźna – w ciągu dwóch ostatnich lat liczba odwołań wzrosła z 3 tys. do 6 tys.

Kluczowe są jednak konsekwencje. Po pierwsze, rośnie ryzyko utraty środków unijnych przez Skarb Państwa. Po drugie, wydłuża się proces zawierania kontraktów – czas od złożenia oferty do podpisania umowy wydłużył się z około trzech miesięcy do nawet roku. To ma bezpośredni wpływ na gospodarkę, zwłaszcza że branża budowlana odpowiada za ok. 10 proc. PKB i zatrudnia ponad 1,3 mln osób.

Trzeci element to waloryzacja należna od Skarbu Państwa. Jest ona naliczana za okres od złożenia oferty do podpisania umowy, dlatego w momencie jej zawarcia zamawiający musi wypłacić wykonawcy odpowiednią dopłatę. Nie oznacza to jednak pełnej rekompensaty wzrostu kosztów – zgodnie z zasadami waloryzacji wykonawca pokrywa część tej kwoty z własnych środków.

Jesteśmy więc za tym, aby w postępowaniach o niskiej wartości obecne progi opłat za wniesienie odwołania pozostawić bez zmian. Natomiast w dużych przetargach – powyżej 100 mln zł – opłaty powinny być proporcjonalne do wartości postępowania. Chodzi o to, aby ograniczyć składanie odwołań lub próby odrzucania ofert bez uzasadnionej przyczyny.

W ubiegłym roku mieliśmy 125 odwołań. W praktyce oznaczało to, że niemal co drugi dzień spółka musiała angażować prawników do prowadzenia spraw. Pojawia się argument, że podniesienie opłat mogłoby ograniczyć dostęp do środków ochrony prawnej mniejszym firmom. Trzeba jednak pamiętać, że sama opłata za odwołanie stanowi niewielką część kosztów w porównaniu z późniejszą obsługą prawną. W podobnej sytuacji znajduje się również konkurencja – także mniejsze podmioty, które muszą ponosić wysokie koszty prawników. W naszej ocenie obecny model wymaga zmian, ponieważ w dłuższej perspektywie negatywnie wpływa na tempo inwestycji i kondycję gospodarki.

Główne wnioski

  1. Budimex chce nie tylko realizować projekty dla innych, lecz także zarabiać na długoterminowej eksploatacji infrastruktury. Wejście w segment data center oznacza krok w stronę bardziej stabilnych i powtarzalnych przychodów i może sygnalizować stopniową transformację z klasycznej spółki budowlanej w zdywersyfikowaną grupę infrastrukturalno-technologiczną.
  2. Rozwój AI i przetwarzania danych zwiększa popyt na inwestycje infrastrukturalne. Jednocześnie ich tempo ogranicza dostęp do mocy przyłączeniowych, co wskazuje na istotne bariery systemowe w Polsce i może spowalniać transformację energetyczną oraz cyfrową.
  3. Rosnąca liczba odwołań do KIO wydłuża procesy przetargowe nawet do roku i generuje dodatkowe koszty dla państwa oraz firm. Obecne regulacje sprzyjają wykorzystywaniu odwołań jako narzędzia blokowania konkurencji. Bez zmian systemowych może to utrudniać wykorzystanie środków unijnych i hamować rozwój gospodarki.