Kategoria artykułu: Analizy

Bułgaria w euro, czy Polska powinna dołączyć? Nie ma przekonujących argumentów

Wejście Bułgarii do strefy euro z początkiem tego roku ożywiło dyskusję na temat przyjęcia wspólnej waluty przez Polskę. Historyczne doświadczenia krajów regionu, które przyjęły walutę, są niejednoznaczne. Niektórym euro wydaje się pomagać lub w ogóle nie mieć wpływu, ale w innych wywołało problemy. Dla Polski trudno znaleźć dziś przekonujące argumenty za przyjęciem euro.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak rozwijały się kraje Europy Środkowo-Wschodniej po przyjęciu euro.
  2. Jak przebiegała trajektoria wzrostu Polski i Słowacji po wstąpieniu do euro przez ten kraj.
  3. Dlaczego stare argumenty za przyjęciem euro się zdezaktualizowały i jakie są nowe.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Temat potencjalnego wprowadzenia euro przez Polskę ożywa co jakiś czas. Ostatnio powodem było przyjęcie wspólnej waluty przez Bułgarię. Sporo na temat euro w Polsce już napisano, ale jak to z takimi tematami bywa, warto aktualizować wiedzę – uwzględniać nowe okoliczności i odrzucać argumenty, które się nie sprawdziły.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Czy euro wspiera wzrost gospodarczy

Najważniejszym makroekonomicznym pytaniem dotyczącym przyjęcia euro jest to, czy wspiera ono wzrost gospodarczy. Jak to zwykle bywa w przypadku takich generalnych pytań, odpowiedź brzmi: to zależy.

Z jednej strony, największą zaletą euro z tego punktu widzenia jest dostęp do tańszego kapitału. Wynika to z faktu, że stopy procentowe w strefie euro są zwykle niższe niż w krajach, które je przyjmują. Obecnie jest to 2 proc., podczas gdy w Polsce to 4 proc.

Z drugiej jednak strony, przyjmując euro, kraj pozbywa się własnej waluty jako mechanizmu dostosowawczego. Działa ona jako swoisty bufor. Jeśli koszty pracy, czyli w uproszczeniu płace rosną w danym kraju szybciej niż produktywności, to wówczas waluta może się osłabić i konkurencyjność eksportu (czyli ceny towarów produkowanych w kraju, ale wycenianych w innej walucie) pozostają takie same.

W przypadku euro takiego mechanizmu nie ma. Jeśli płace rosną znacznie szybciej niż produktywność, to gospodarka traci konkurencyjność. To powoduje kryzys, taki jaki miał miejsce w krajach południowej Europy, zwłaszcza w Grecji, w pierwszej dekadzie XXI w. Rozwiązaniem jest konieczność realnego obniżenia płac, co jednak trwa bardzo długo, nawet przez dekady (!).

Przykłady z regionu dosyć zróżnicowane

A co nam mówią przykłady z naszego regionu? Wzrost gospodarczy po przyjęciu euro mocno się różnił względem trajektorii sprzed przyjęcia wspólnej waluty. Na wykresach pokazałem, jak przebiegał realny wzrost PKB per capita w sześciu krajach regionu w okresie 10 lat przed przyjęciem euro i 10 lat po jego przyjęciu.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Litwa, Łotwa oraz Chorwacja utrzymują szybszy wzrost niż przed przyjęciem euro. Przy czym Chorwacja przyjęła euro dopiero w 2023 r., więc wynik dotyczy jedynie ostatnich trzech lat.

Z kolei Estonia, Słowacja i Słowenia miały wzrost PKB na osobę wolniejszy niż wynikałby z ekstrapolacji trendu przed przyjęciem euro. Tu jednak trzeba poczynić ważne zastrzeżenie, że wiele zależy od momentu przyjęcia waluty. Słowenia i Słowacja przyjęły euro w okolicy kryzysu finansowego – odpowiednio w 2007 r. i 2009 r. Przed nim cały region rozwijał się szybko, więc ekstrapolacja tych trendów nie jest w pełni miarodajna.

Przypadek Słowenii jest jednak szczególny, bo PKB na osobę 10 lat po przyjęciu euro było niższe niż przed jego przyjęciem. To nie była wina euro, tamtejsza gospodarka miała problem z boomem kredytowym i przeinwestowaniem. Wspólna waluta mocno jednak utrudniła wyjście z tego kryzysu.

Słowacja kontra Polska

Inne istotne porównanie w kontekście dyskusji o euro, to zestawienie wzrostu w Polsce i na Słowacji. Wynika to z faktu, że Słowacja jest strukturalnie najbardziej podobną gospodarką spośród wszystkich, które dotychczas przyjęły europejską walutę. Ponadto, od tamtego momentu minęło już ponad 15 lat – możemy zatem dokonać porównań na przestrzeni dłuższego czasu.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Na wykresie widać, że od 1995 r. obie gospodarki rosły w bardzo podobnym tempie, jednak zmieniło się to dwa lata po przyjęciu euro przez Słowację. Po 2011 r. Polska zaczęła rozwijać się wyraźnie szybciej. W 2019 r., czyli 10 lat po przyjęciu euro, Słowacja miała dochód o 137 proc. wyższy niż w 1995 r., z kolei Polska o 169 proc. W kolejnych latach te różnice jeszcze się zwiększyły – w 2025 r. Polska była ponad trzykrotnie bogatsza niż w 1995 r., a Słowacja tylko 2,5-krotnie.

To zestawienie nie należy traktować jako ostateczny argument. Słowacja mocniej ucierpiała na skutek m.in. problemów w branży automotive i ma znacznie mniej zdywersyfikowaną gospodarkę od Polski.

Wyczerpane stare argumenty, nowe głównie polityczne

Główne ekonomiczne argumenty wymieniane tradycyjnie za przyjęciem euro były następujące:

  • Brak wahań kursu walutowego, co ułatwia handel zagraniczny.
  • Brak kosztów transakcyjnych.
  • Niższe stopy procentowe i większy dostęp do kapitału.

Każdy z nich się jednak zdezaktualizował. Brak wahań kursu walutowego może być dobry dla pojedynczych przedsiębiorstw, ale dla całej gospodarki rodzi wspomniane już ryzyko trwałej utraty konkurencyjności. Koszty transakcyjne przy wymianie waluty są dzisiaj dzięki cyfryzacji finansów nieporównywalnie mniejsze niż 10, czy 20 lat temu. W zasadzie są one pomijalne. Z kolei niższe stopy procentowe to miecz obosieczny. Dają dostęp do tańszego kapitału, ale z drugiej strony mogłoby to doprowadzić do trwałego wzrostu inflacji. Polska rozwija się szybciej niż strefa euro, a w gospodarkach, które szybciej rosną, potrzebne są wyższe stopy procentowe.

Wśród nowych argumentów „za pojawiają się przede wszystkim te natury politycznej. Główny jest taki, że przyjęcie wspólnej waluty zlikwiduje ryzyko polexitu. Wyjście z UE jest bowiem możliwe, jak pokazuje przykład Wielkiej Brytanii, ale wyjście ze strefy euro jest niemożliwością. Faktycznie, dotychczas żaden kraj nie opuścił euro.

Jeśli już rozpatrujemy sytuacje skrajne, to wcale nie jest to niemożliwe. Co więcej, w najbardziej skrajnej sytuacji można sobie nawet wyobrazić wyjście kraju z UE, ale pozostanie w strefie euro. Obecnie są dwa kraje (Czarnogóra i Kosowo), które używają euro jako jedynej waluty, choć nie są członkami UE i wprowadziły euro bez porozumienia z nią.

Polska w euro? Są ważniejsze cele

Myślę, że oceniając czy Polska powinna przyjąć wspólną walutę, trzeba patrzeć na trzy kwestie. Po pierwsze, Polska jest dużą gospodarką z płynnym kursem walutowym. To zupełnie inna sytuacja niż w przypadku Bułgarii – ośmiokrotnie mniejszej gospodarki – gdzie kurs był na stałe powiązany z euro. To także zupełnie inna sytuacja niż np. w malutkich gospodarkach bałtyckich.

Po drugie, Polska jest liderem wzrostu w Europie. Złoty pomógł gospodarce w kryzysowych okresach, jak po 2008 r., kiedy się mocno osłabił, co poprawiło konkurencyjność eksportu. Podobnie było po 2022 r., kiedy zadziałał ten sam mechanizm.

Po trzecie, strefa euro nadal nie rozwiązała wszystkich swoich problemów. Część jest po prostu nierozwiązywalna, jak to, że inflacja znacząco różni się między gospodarkami, a stopa procentowa jest wszędzie taka sama. Do rozwiązania innych, jak np. potrzebna unia fiskalna, nie ma woli politycznej.

Co zatem Polska powinna zrobić? Najlepsza strategia jest taka jak dotychczas. Przyglądać się i analizować. Mamy wiele ważniejszych celów w najbliższym czasie – transformacja energetyczna, wzmocnienie armii, zwiększenie innowacyjności krajowych firm. Euro nie jest do tego potrzebne.

Główne wnioski

  1. Rozwój krajów Europy Środkowo-Wschodniej po przyjęciu euro był zróżnicowany. Litwa, Łotwa i Chorwacja utrzymały szybszy wzrost PKB per capita niż przed euro, natomiast Estonia, Słowacja i Słowenia rozwijały się wolniej, niż wynikałoby to z wcześniejszego trendu. Moment przyjęcia waluty i struktura gospodarki miały duże znaczenie.
  2. Trajektoria wzrostu Polski i Słowacji po przyjęciu euro przez Słowację była inna. Przed 2009 r. Polska i Słowacja rosły w podobnym tempie, jednak po wstąpieniu Słowacji do strefy euro Polska zaczęła rozwijać się szybciej. 10 lat po wejściu Słowacji do euro, polski dochód per capita wzrósł o 169 proc. względem 1995 r., a słowacki o 137 proc., a w kolejnych latach różnice jeszcze się powiększyły. Wynikało to m.in. z większej dywersyfikacji polskiej gospodarki i mniejszego wpływu problemów sektorowych w Słowacji.
  3. Dezaktualizowane stare argumenty i nowe za euro. Tradycyjne argumenty ekonomiczne, takie jak brak wahań kursu, niższe stopy procentowe czy brak kosztów transakcyjnych, straciły znaczenie. Nowe argumenty są głównie polityczne: euro zmniejsza ryzyko polexitu.