Bunt po ewaluacji nauki. Niemal co druga ocena poszła do reklamacji

Uczelnie i instytuty masowo kwestionują wyniki tegorocznej ewaluacji działalności naukowej. Odwołania złożono od aż 605 z 1241 wydanych decyzji. Stawka jest wysoka, bo od kategorii przyznanej dyscyplinie zależą m.in. uprawnienia i możliwości rozwoju jednostki.

Stawka jest wysoka: od ostatecznej oceny zależą prestiż i pozycja finansowa jednostki, a także uprawnienia do nadawania stopni naukowych, prowadzenia szkół doktorskich, możliwości rozwoju danej dyscypliny. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ile instytucji naukowych w Polsce zakwestionowało oceny, które im wystawiono.
  2. Dlaczego nawet niewielkie zaniżenie oceny ma duże znaczenie dla uczelni czy instytutu.
  3. Na co konkretnie ma wpływ ocena danej dyscypliny naukowej.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Polska nauka weszła w nowy rok akademicki nastrojona bojowo. Aż dwie trzecie ocenionych w tym roku uczelni wyższych, instytutów PAN i innych instytucji badawczych nie pogodziło się z wystawionymi ocenami w ramach ministerialnej ewaluacji nauki. Odwołania złożyło 188 z 280 ocenianych instytucji. Niektóre w więcej niż jednej sprawie. Do ponownego rozpatrzenia trafiła niemal co druga przyznana ocena.  

– Z możliwości tej skorzystało 605 tzw. podmioto-dyscyplin, co stanowi 49 proc. wszystkich decyzji. 188 podmiotów odwołało się od co najmniej jednej kategorii w dyscyplinie. Liczba otrzymanych odwołań jest zbliżona do poziomu w poprzedniej ewaluacji w roku 2022 – komentuje Dorota Kosowicz, rzeczniczka Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Stawka jest wysoka: od ostatecznego wyniku zależą prestiż i pozycja finansowa jednostki, a także uprawnienia do nadawania stopni, prowadzenia szkół doktorskich, możliwości rozwoju danej dyscypliny.

Jak przekazuje ministerstwo nauki, odwołania podlegają weryfikacjom formalnym i uzupełnieniom. Sukcesywnie przekazywane są do Komisji Ewaluacji Nauki, która ma dwa miesiące na ich zaopiniowanie. Kiedy uczelnie i instytuty badawcze dostaną odpowiedzi?

– Przewidywane wydawanie decyzji w sprawie odwołań następować będzie na końcu IV kwartału 2026 i w I kwartale 2027 r. – odpowiada Dorota Kosowicz.

67 proc. podważa wyniki

Skala odwołań pokazuje, że dla ogromnej części środowiska pierwsza decyzja ministerstwa była krzywdząca. 188 podmiotów, które zakwestionowały co najmniej jedną przyznaną kategorię to około 67 proc. wszystkich ocenianych. Są wśród nich uczelnie, instytuty Polskiej Akademii Nauk, instytuty badawcze oraz inne jednostki prowadzące działalność naukową.

Wśród uczelni, które publicznie poinformowały o odwołaniach od wyników ewaluacji, jest m.in. Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Rektorka prof. Bogumiła Kaniewska przekazała w notatce na stronie uczelni, że UAM złożył 21 odwołań. W dziewięciu przypadkach liczy na uzyskanie najwyższej kategorii A+. 

Jak wynika z medialnych deklaracji, Uniwersytet Wrocławski złożył 15 odwołań, a Uniwersytet Warszawski zapowiedział odwołanie od części rozstrzygnięć, chociaż nie podał ich liczby. 

Zakwestionowana została niemal co druga kategoria

Instytucje naukowe, a dokładniej rzecz biorąc – dyscypliny naukowe, którymi się zajmują – oceniane są w skali przypominającej amerykańską szkołę – to litery, nie cyfry, od A do C. A w ostatecznym rozrachunku niezmiernie ważną rolę odgrywają „połówki” ocen – wszystkie plusy i minusy.

Po ogłoszeniu wyników ewaluacji podmioty, których to dotyczy, zakwestionowały niemal co drugą kategorię naukową przyznaną w pierwszej instancji.

Warto wiedzieć

Kto ocenia naukę

Za przeprowadzenie ewaluacji odpowiadała Komisja Ewaluacji Nauki – 34 osoby (do KEN wchodzi po trzech przedstawicieli poszczególnych dziedzin nauki i sztuki, wyłanianych spośród kandydatów zgłaszanych przez uczelnie, instytuty PAN, instytuty badawcze i międzynarodowe, oraz siedem osób z doświadczeniem w polityce naukowej wskazanych przez ministra).

Sam system oceny łączył ocenę parametryczną z ekspercką. KEN na podstawie zgromadzonych danych i ocen ekspertów przedstawiała ministrowi propozycje kategorii, natomiast formalne decyzje o przyznaniu A+, A, B+, B lub C wydawał minister. W przypadku oceny społecznego i gospodarczego wpływu badań każdy opis analizowało dwóch ekspertów, a kandydaci do A+ przechodzili dodatkową ocenę, w której uczestniczył także ekspert z zagranicy.

Źródło: gov.pl

W tegorocznej ewaluacji przyznano 106 kategorii A+, 392 kategorie A, 607 kategorii B+, 120 kategorii B i 16 kategorii C. Największą grupę – niemal połowę wszystkich decyzji – stanowi więc B+. Łącznie kategorię co najmniej B+ otrzymało 1105 tzw. podmioto-dyscyplin. To blisko 89 proc. wszystkich ocenianych. Nie mamy więc do czynienia z sytuacją, w której polskie uczelnie i instytuty zostały masowo ocenione źle.

Rzecz w tym, że w ewaluacji bardzo dużo zależy od „linii demarkacyjnej” między kategoriami. Szczególnie ważna jest granica między B a B+, ale dla silnych naukowo uczelni również między B+ i A albo między A i A+.

Po co się odwoływać?

Jak powiedział portalowi Nauka w Polsce prof. Zbigniew Kąkol, przewodniczący Komisji Ewaluacji Nauki, „jednostki odwołują się, chociaż czasem wiedzą, że nie mają szans na zmianę kategorii. Często to kwestia ambicjonalna”. Jego zdaniem, środowisko naukowe wciąż ma skłonność do traktowania ewaluacji jak rankingu, podczas gdy jej wynik powinien być rozumiany raczej jako certyfikat jakości.

Dla władz uczelni, wydziałów i samych dyscyplin, spadek oceny z A do B+ czy pozostanie przy A zamiast oczekiwanego A+ może być odbierane jako porażka nawet wtedy, gdy nie powoduje utraty najważniejszych uprawnień.

Stawką jest także pozycja wewnątrz samej uczelni. Wysoka kategoria jest argumentem przy podziale środków, planowaniu zatrudnienia, budowie szkół doktorskich i wyborze dyscyplin, w które uczelnia chce najbardziej inwestować. Wyniki są też jednym z najprostszych sposobów pokazywania jakości naukowej na zewnątrz – maturzystom, naukowcom zmieniającym miejsce pracy oraz instytucjom finansującym badania.

Dlatego dla uczelni, która oczekiwała A, a otrzymała B+, albo dla dyscypliny, która utraciła B+ na rzecz B, różnica w kategorii będzie mieć znaczenie znacznie większe niż zmiana litery w excelu.

Jak jedna litera zmienia status instytucji

Najważniejsza jest granica B/B+. Kategoria co najmniej B+ daje podmiotowi w danej dyscyplinie ustawowe uprawnienie do nadawania stopnia doktora; podobne znaczenie ma dla uprawnień habilitacyjnych i funkcjonowania szkół doktorskich. Dla jednostek, które dostały ocenę B odwołanie bywa więc kwestią nie tyle prestiżu, ile utrzymania samodzielności akademickiej.

Granica B+/A ma inne znaczenie. Nie chodzi już przede wszystkim o podstawowe uprawnienia, ale o pozycję uczelni w systemie – w niektórych przypadkach, jak np. udział w konkursie IDUB (o czym piszemy niżej) ocena poniżej A po prostu dyskwalifikuje.

Granica A/A+ jest z kolei przede wszystkim granicą doskonałości naukowej. A+ jest dla działalności wyróżniającej się najwyższą jakością i osiągnięciami porównywalnymi z wiodącymi ośrodkami europejskimi. Dla czołowych uczelni A+ ma duże znaczenie reputacyjne, prestiżowe i strategiczne.

Proces odwołań pokazuje jednak nie tylko niezadowolenie uczelni i instytutów badawczych z tego, jak są widziane przez zewnętrznych ekspertów – zresztą kolegów naukowców. To jest również istotna informacja o samym systemie ewaluacji. Skoro w kolejnych cyklach oceniani składają reklamacje w tak dużej części wydanych ocen, procedura odwoławcza przestaje być rozwiązaniem stosowanym w wyjątkowych przypadkach. Staje się w praktyce kolejnym etapem ewaluacji i ustalania ostatecznej mapy jakości polskiej nauki.

Podciąganie ocen w celach finansowych

Poprawienie ocen ma jeszcze jedno znaczenie. Trwa proces przygotowania do podziału dodatkowych około 6 mld zł między polskie uczelnie. To środki, które dostaną tylko nieliczni najlepsi w ramach programu Inicjatywa Doskonałości Uczelnia Badawcza (IDUB).

Żeby się zakwalifikować, trzeba spełnić podstawowy warunek: uczelnia musi mieć ocenę A lub A+ w co najmniej połowie ewaluowanych dyscyplin i nie może mieć żadnej B ani C.

IDUB ma zostać rozstrzygnięty przed końcem roku. A jest się o co bić. W tej edycji IDUB 10 najlepszych uczelni dostanie dodatkowo łącznie ponad 5 mld zł (+10 proc. regularnej subwencji). Dla największych uniwersytetów (np. Uniwersytet Warszawski, Uniwersytet Jagielloński), przy ich rocznych subwencjach bazowych przekraczających miliard złotych, 10-procentowy bonus oznacza dodatkowe 100 mln zł średnio rocznie dla jednej placówki. Obok TOP10 uczelni jest też „lista rezerwowa” – również dziesięciu – które dostaną +2 proc. regularnej subwencji.

Co naprawdę widzą jurorzy w IDUB?

Wprawdzie, zgodnie z regulaminem IDUB, wyniki ostatniej ewaluacji formalnie nie wpływają na wybór uczelni w tym konkursie, ale środowisko zdaje sobie sprawę z tego, że gorsze najświeższe wyniki mogą rzutować na ostateczne decyzje komisji decydującej o wyborze uczelni do IDUB.

Poprzednia ewaluacja dotyczyła bowiem okresu, który się zakończył już w 2021 roku – raz, że dawno temu, dwa, że pandemia też odegrała w tym czasie swoją niechlubną rolę. Żeby zaktualizować dane o wynikach uczelni, w 2023 roku przeprowadzono śródokresową ewaluację dziesięciu uczelni z IDUB.

Trudno jednak oczekiwać, że uczelnia, która ostatnio obniżyła loty, zamiast poprawić wyniki, może bez dyskusji dostać dodatkowe miliony.

Niektóre szkoły wyższe z TOP10 w pierwszej edycji IDUB mogą się czuć zagrożone. Wiadomo, że co najmniej dwie ze starej listy stracą przywilej, a na ich miejsce wejdzie minimum dwóch nowych laureatów konkursu. Według informacji ministerstwa nauki do rywalizacji o IDUB przystąpiło w sumie 27 uczelni wyższych, w tym, co bardzo ciekawe, dwie niepubliczne.

Fakt, że oceniający muszą ponownie przeanalizować niemal co drugą wystawioną ocenę, nie oznacza jeszcze, że były one błędne. Oznacza natomiast, że dla uczelni i instytutów wynik ewaluacji jest zbyt ważny, by zaakceptować go bez kontestacji. W tej procedurze jedna litera może rozstrzygać o uprawnieniach uczelni i pieniądzach na rozwój w następnych latach.

Główne wnioski

  1. Niemal co druga decyzja po ewaluacji nauki została zakwestionowana. Do ponownego rozpatrzenia trafiło 605 z 1241 ocen, a co najmniej jedno odwołanie złożyło 188 z 280 ocenianych podmiotów. To aż 67 proc. wszystkich uczelni, instytutów PAN i innych jednostek naukowych.
  2. Stawką nie tylko prestiż, ale konkretne uprawnienia i pieniądze. Niższa ocena może decydować o prawie do nadawania stopni naukowych czy prowadzenia szkół doktorskich, a wyższa wzmacnia pozycję uczelni i ma znaczenie przy podziale finansowania na działalność i programy naukowo-badawcze.
  3. Odwołania stały się stałym elementem ewaluacji. 605 z 1240 decyzji wydanych w ramach ewaluacji jest ponownie analizowanych. To pokazuje hurtowy problem: oceniane instytucje masowo odrzucają to, jak są widziane przez oceniających je ekspertów.