Chcemy inwestować, ale w praktyce często to odkładamy. Czas na inwestycyjne postanowienie noworoczne
Prawie połowa Polaków deklaruje, że w ogóle nie inwestuje. Najczęstsze wytłumaczenia to brak pieniędzy oraz strach przed ich utratą. Co ciekawe, to samo ryzyko w przypadku nieruchomości jesteśmy już w stanie zaakceptować. Gdzie jest klucz do rozwiązania tej zagadki?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Polacy chętnie akceptują ryzyko na rynku nieruchomości, a jednocześnie paraliżuje ich lęk przed inwestowaniem na giełdzie.
- Jakie podejście do inwestowania może sprawdzić się u osób stawiających pierwsze kroki na rynku.
- Jakie cztery elementy są niezbędne do skutecznego inwestowania
Chcielibyśmy, ale nie wiemy, jak zacząć – i się boimy. Tak w największym skrócie można opisać nasze podejście do inwestowania. Mimo że wydaje się ono atrakcyjną formą ochrony i pomnażania kapitału, wciąż w większości przypadków sięgamy po najprostsze formy jego przechowywania – wszelkiego rodzaju lokaty i konta oszczędnościowe.
– Gdyby zapytać przechodniów, czy chcieliby mieć więcej pieniędzy, każdy odpowiedziałby: „oczywiście, że tak”. Pomysły i potrzeby na ich wydanie też szybko by się znalazły. Problem zaczyna się w momencie, gdy trzeba połączyć to z prostym faktem, że pieniądze same się nie pojawią. Trzeba coś zrobić – i to właśnie ten krok najczęściej nas paraliżuje – mówi Kamil Szymański, szef Trade Republic w Polsce.
Dlatego – zdaniem Kamila Szymańskiego – inwestowanie powinniśmy dopisać do noworocznych postanowień.
Strach przed nieznanym
Według badania „Polak Inwestor”, realizowanego przez iKsync i Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, strach przed stratą to jeden z trzech głównych powodów, dla których Polacy nie inwestują. Brak akceptacji straty deklaruje aż 90 proc. ankietowanych. Kamil Szymański uważa jednak, że to nie tyle sam strach, co niezrozumienie ryzyka blokuje ludzi przed działaniem.
– Gdyby jedyną dostępną informacją o przechodzeniu przez ulicę było to, że można zostać potrąconym przez auto, mało kto zbliżyłby się do pasów. Ryzyko wymaga kontekstu. Polacy kupują mieszkania inwestycyjne za setki tysięcy złotych i czują się z tym komfortowo. A przecież to również aktywo obarczone ryzykiem – spadku cen, braku płynności czy problemów z najemcami. Te ryzyka są jednak zrozumiałe. Dlatego w zamian za atrakcyjny potencjał zwrotu w dłuższym terminie ludzie są skłonni je akceptować – uważa Kamil Szymański.
Dlatego – jak podkreśla – początkującym inwestorom warto zacząć od gotowych rozwiązań przeznaczonych dla mniej doświadczonych osób.
– Taką możliwość dają chociażby ETF-y, czyli gotowe koszyki akcji. W ETF-ach ryzyko jest rozproszone – mamy w nich np. 500 firm, a nie jedną. W jednym instrumencie możemy kupić globalną lub regionalną gospodarkę, a nie pojedynczą spółkę. Koszyki są jasno zdefiniowane i relatywnie łatwe do zrozumienia nawet dla początkujących – tłumaczy Kamil Szymański.
Od czego zacząć – najprostsza możliwa ścieżka
Aby skutecznie rozpocząć inwestowanie – zdaniem Kamila Szymańskiego – potrzebnych jest kilka prostych elementów.
– Potrzebne są cztery rzeczy: solidna instytucja, prosty produkt, realistyczna kwota, którą jesteśmy w stanie regularnie przeznaczać na inwestycje, oraz automatyzacja. Inwestowanie nie jest dla odważnych. Jest dla konsekwentnych. Rodzice posiadający dwójkę dzieci, inwestujący świadczenie 800+, przy średnim historycznym zwrocie z globalnych giełd, po 10 latach mogliby zgromadzić około 270 tys. zł – mówi szef Trade Republic w Polsce.
Rodzice posiadający dwójkę dzieci, inwestujący świadczenie 800+, przy średnim historycznym zwrocie z globalnych giełd, po 10 latach mogliby zgromadzić około 270 tys. zł.
Kluczem do wszystkiego jest automatyzacja. Noworoczna motywacja szybko słabnie, pojawiają się codzienne obowiązki i pilniejsze sprawy. Tymczasem plan inwestycyjny musi działać przez lata – dlatego najlepiej, by był możliwie prosty i w dużej mierze zautomatyzowany.
– Drogę od rejestracji do założenia rachunku z regularnym, automatycznym planem inwestycyjnym można dziś przejść nawet w 10 minut. To są rozwiązania, które stosujemy w Trade Republic i które realnie pozwalają inwestować także niewielkie kwoty – argumentuje Kamil Szymański.
Główne wnioski
- Polacy wykazują paradoksalne podejście do pomnażania kapitału, oparte na selektywnym postrzeganiu ryzyka. Zdecydowana większość społeczeństwa unika giełdy z obawy przed stratą oraz z powodu braku wiedzy. Jednocześnie te same osoby chętnie lokują bardzo duże środki w nieruchomości, mimo że także one są obarczone ryzykiem – spadku cen, braku płynności czy problemów z najemcami. Eksperci podkreślają, że główną barierą nie jest samo ryzyko, lecz brak zrozumienia jego kontekstu.
- Dla początkujących inwestorów najbezpieczniejszym rozwiązaniem są gotowe instrumenty finansowe. Pozwalają one inwestować w całe koszyki akcji obejmujące setki spółek, zamiast ryzykownego obstawiania pojedynczych firm. To strategia stosunkowo prosta, niewymagająca specjalistycznej wiedzy analitycznej i pozwalająca ograniczyć emocje, które często blokują pierwsze decyzje inwestycyjne.
- Noworoczna motywacja do oszczędzania zazwyczaj szybko słabnie w zderzeniu z codziennością. Dlatego kluczowe znaczenie ma automatyzacja procesu. Regularne odkładanie nawet niewielkich, ale realistycznych kwot może w długim horyzoncie przynieść wymierne efekty. Nowoczesne narzędzia pozwalają uruchomić taki mechanizm w kilka minut – i to właśnie ta prostota często decyduje o sukcesie.
Artykuł powstał na zlecenie Trade Republic.
