Kategoria artykułu: Świat

Cieśnina Ormuz sparaliżowana. Kryzys energetyczny uderza w Azję i globalne łańcuchy dostaw

Kluczowy szlak globalnego handlu energią – od 2 marca pozostaje de facto zamknięty. Ponad 150 tankowców utknęło po obu stronach cieśniny, żegluga komercyjna została wstrzymana, a ceny ropy i LNG wystrzeliły. Najsilniej kryzys odczuwa Azja, przez którą przepływa nawet 80 proc. ropy transportowanej przez Ormuz. Kryzys energetyczny szybko przeradza się w logistyczny.

Kontenerowiec w porcie z widoczną infrastrukturą załadunkową
Statek towarowy podczas załadunku kontenerów w chińskim porcie w Qingdao. Setki tysięcy kontenerów z chińską elektroniką i bateriami utknęło na Bliskim Wschodzie po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran. Fot. CFOTO/Future Publishing / Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Cieśnina Ormuz i Morze Czerwone to dwa kluczowe wąskie gardła światowego handlu oraz jak zmieniła się ich sytuacja po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran.
  2. Jak kryzys uderza w Chiny, Japonię, Koreę Południową i Indie – oraz dlaczego właśnie te gospodarki są najbardziej narażone.
  3. Jakie są krótko- i długofalowe konsekwencje dla handlu Europa–Azja oraz dla globalnych łańcuchów dostaw.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Wiadomości napływające znad Zatoki Perskiej w ostatnich kilkudziesięciu godzinach wywołały wstrząsy nie tylko na rynkach surowcowych, lecz także w azjatyckich centrach finansowych.

Zapowiedź Iranu o atakowaniu statków przepływających przez Cieśninę Ormuz, zamknięcie największej saudyjskiej rafinerii po uderzeniu drona oraz wstrzymanie produkcji LNG przez Katar sprawiły, że azjatyccy importerzy ropy i gazu rozpoczęli gorączkowe poszukiwania alternatywnych źródeł dostaw spoza Bliskiego Wschodu.

Najludniejszy kontynent jest najbardziej uzależniony od energii z regionu, w którym od soboty trwa konflikt zbrojny. Skala zależności jest bezprecedensowa: ok. 75–80 proc. ropy oraz 59 proc. LNG transportowane przez Cieśninę Ormuz trafia na cztery azjatyckie rynki – Chiny, Indie, Japonię i Koreę Południową.

To właśnie te państwa w pierwszej kolejności odczuwają skutki zakłóceń w dostawach, wzrostu cen oraz ryzyka dalszej eskalacji. W obliczu ograniczonej liczby alternatywnych tras i dostawców kryzys energetyczny szybko przeradza się w kryzys logistyczny i finansowy.

Azja odcięta od ropy i gazu

Według meksykańskiej firmy energetycznej Protexa ok. 80 proc. LNG importowanego do Azji pochodzi z Kataru, który jest również jednym z kluczowych eksporterów ropy naftowej.

Iran sprzedawał dotąd większość swojej ropy – ponad 3 mln baryłek dziennie – do Chin. W obecnej sytuacji największy importer energii na świecie musi szukać alternatywnych dostawców. Nie będą nimi jednak najbliżsi sąsiedzi Iranu – Irak, Kuwejt, Katar, Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie – ponieważ ich eksport również odbywa się szlakiem zagrożonym blokadą.

Wtorek był czwartym dniem z rzędu gwałtownego wzrostu światowych cen ropy. Eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie przekłada się na wzrost kosztów transportu i ponowne napięcia w globalnych łańcuchach dostaw, które dopiero niedawno zaczęły stabilizować się po wcześniejszych kryzysach.

Warto wiedzieć

Cieśnina Ormuz zablokowana

Cieśnina Ormuz – strategiczne przejście oddzielające Zatokę Omańską od Zatoki Perskiej i Iran od Omanu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Kataru i Bahrajnu – to jedno z najważniejszych wąskich gardeł światowej energetyki. Po ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran, rozpoczętym 28 lutego, Teheran ogłosił zamknięcie cieśniny dla żeglugi handlowej.

W 2024 r. przepływało tamtędy ok. 20 mln baryłek ropy dziennie, co odpowiada jednej piątej globalnego zużycia. Według danych Brookings Institution trasą tą transportowana jest także blisko jedna piąta światowego obrotu LNG.

Z danych systemów śledzenia statków wynika, że 2 marca co najmniej 150 tankowców – zarówno zbiornikowców ropy, jak i gazowców LNG – zakotwiczyło po obu stronach cieśniny na wodach Zatoki Perskiej. Firma Kpler informowała wcześniej, że 14 tankowców LNG zwolniło, zawróciło lub wstrzymało rejs.

Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie dysponują rurociągami omijającymi Ormuz, jednak – jak szacuje amerykańska Energy Information Administration – ich łączna przepustowość wynosi jedynie ok. 2,6 mln baryłek dziennie. To niewielka część wobec 20 mln baryłek, które w normalnych warunkach przepływają przez cieśninę.

Armatorzy odwołują rejsy, a ubezpieczyciele podnoszą stawki polis – ich ceny od weekendu wzrosły pięciokrotnie. Przekłada się to na wzrost kosztów transportu o setki tysięcy dolarów na ładunek. Jednocześnie oddala się perspektywa przywrócenia normalnego ruchu przez Kanał Sueski, który przez ostatnie dwa lata funkcjonował w ograniczonym zakresie. Według ekspertów cytowanych przez Al Jazeerę dodatkowy koszt paliwa dla jednego statku płynącego z Azji do Europy przez Przylądek Dobrej Nadziei wynosi ok. 1 mln dolarów.

XYZ

Handel pod ostrzałem

Po atakach na tankowce w pobliżu Cieśniny Ormuz duński armator Maersk ogłosił bezterminowe zawieszenie rejsów kontenerowców przez cieśninę. Spółka podkreśliła, że jej priorytetem pozostaje bezpieczeństwo załóg, statków i ładunków. Wstrzymano również planowane rejsy transsueskie przez Cieśninę Bab al-Mandab.

Podobne decyzje podjęły Hapag-Lloyd oraz CMA CGM, który uruchomił nadzwyczajne procedury bezpieczeństwa i polecił wszystkim jednostkom przebywającym w rejonie Zatoki Perskiej poszukiwanie bezpiecznych miejsc postoju.

W regionie utknęło ponad 400 tys. kontenerów z chińskimi komponentami – m.in. układami scalonymi i bateriami do pojazdów elektrycznych. Zakłócone zostały również dostawy nawozów do państw Azji Południowej, w tym Indii, Sri Lanki, Pakistanu i Bangladeszu.

Judah Levine, szef działu badań platformy frachtowej Freightos, ocenił, że obecny kryzys może oddziaływać na globalną żeglugę morską i transport lotniczy w skali porównywalnej z zaburzeniami z grudnia 2023 r.

W regionie utknęło ponad 400 tys. kontenerów z chińskimi komponentami układów scalonych i baterii do pojazdów elektrycznych.

Chiny potępiają atak

Pekin zdecydowanie potępił amerykańską operację „Epic Fury”. Zabicie Alego Chamenei uznał za „poważne naruszenie suwerenności i bezpieczeństwa Iranu” oraz złamanie zasad Karty Narodów Zjednoczonych. Rzecznik chińskiego MSZ wezwał do „natychmiastowego zaprzestania operacji wojskowych, unikania dalszej eskalacji napięć, wznowienia dialogu i negocjacji oraz ochrony pokoju i stabilności na Bliskim Wschodzie”.

Szef chińskiej dyplomacji Wang Yi określił atak na Iran w trakcie trwających negocjacji nuklearnych jako „niedopuszczalny”. Jednocześnie – jak poinformował Bloomberg – Chiny wywierają presję na Teheran, aby powstrzymał się od działań zakłócających transport surowców przez Cieśninę Ormuz.

Chińskie rezerwy ropy naftowej mają wystarczyć na trzy miesiące.

Choć Pekin jest narażony na zakłócenia w dostawach katarskiego LNG i irańskiej ropy, na razie nie widać oznak paniki. Eksperci oceniają, że chińskie rafinerie dysponują zapasami pozwalającymi utrzymać ciągłość funkcjonowania gospodarki. Tuż przed wybuchem konfliktu Chiny zwiększyły zakupy ropy z Iranu i Rosji do rekordowych poziomów.

Wielkość chińskich rezerw pozostaje niejawna, jednak szacunki mówią o 1,1–1,2 mld baryłek, co odpowiada ponad trzem miesiącom importu.

We wtorek akcje chińskich koncernów paliwowych rosły na giełdzie w Hongkongu. Analitycy wskazują, że wpływ na nastroje inwestorów mają również rozpoczynające się w Pekinie obrady tzw. Dwóch Sesji, podczas których mają zostać ogłoszone priorytety rozwoju kraju do 2030 r.

Indie racjonują gaz

Ministerstwo spraw zagranicznych Indii wyraziło „głębokie zaniepokojenie” trwającym konfliktem, podkreślając jego potencjalnie poważne konsekwencje dla indyjskiej gospodarki. Resort wezwał wszystkie strony do powstrzymania się od dalszej eskalacji oraz do powrotu do dialogu i dyplomacji. Indie nie potępiły jednak wprost ani ataku na Iran, ani śmierci jego przywódcy.

Premier Narendra Modi odbył rozmowę telefoniczną z prezydentem Zjednoczonych Emiratów Arabskich, krytykując irańskie ataki na Emiraty i wyrażając solidarność z tym krajem. W państwach Zatoki Perskiej mieszka i pracuje niemal 10 mln obywateli Indii – ich bezpieczeństwo Delhi uznaje za priorytet.

Ponad połowa indyjskiego importu ropy i gazu pochodzi z Bliskiego Wschodu. Jednym z możliwych scenariuszy jest ponowne zwiększenie zakupów surowców z Rosji. W ostatnich miesiącach Delhi ograniczało import rosyjskiej ropy pod presją Stanów Zjednoczonych.

Po wstrzymaniu produkcji LNG w Katarze indyjskie koncerny energetyczne poinformowały odbiorców o ograniczeniu dostaw gazu. Jak podają media w Indiach, redukcje sięgnęły 10–30 proc. i objęły m.in. producentów ceramiki oraz wybrane firmy chemiczne. Dystrybutorzy w pierwszej kolejności zabezpieczają dostawy dla elektrowni i producentów nawozów.

Korea Południowa i Japonia balansują

Rządy w Tokio i Seulu – oba bliskie sojusznikom USA – przyjęły wyważone stanowisko dyplomatyczne. Rzecznik prezydenta Korei Południowej Lee Jae-myunga poinformował o trwających analizach skutków gospodarczych kryzysu. Priorytetem pozostaje bezpieczeństwo obywateli przebywających w regionie.

Premier Japonii Sanae Takaichi wezwała Iran do powrotu do negocjacji.

– Niezmienne stanowisko naszego kraju jest takie, że opracowanie broni jądrowej przez Iran jest absolutnie niedopuszczalne – powiedziała przed komisją budżetową Izby Reprezentantów. Jednocześnie podkreśliła, że Japonia dysponuje krajowymi rezerwami ropy wystarczającymi na kilka miesięcy.

Rynki finansowe zareagowały jednak negatywnie. Południowokoreański indeks Kospi zanotował najgorszy dzień od ponad półtora roku, tracąc 7,24 proc. Akcje Samsung Electronics i SK Hynix spadły odpowiednio o niemal 10 i 12 proc. Japoński Nikkei 225 obniżył się o 1,4 proc.

Wzrosły natomiast notowania spółek zbrojeniowych. Zyskały m.in. Mitsubishi Heavy Industries i IHI Corp w Japonii oraz Hanwha Aerospace, LIG Nex i VICTEC w Korei Południowej.

Wyższa inflacja i fragmentacja handlu?

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie może przełożyć się na wzrost światowej inflacji. Bank Światowy wskazuje, że szoki naftowe były w ostatnim półwieczu jednym z głównych czynników kształtujących dynamikę cen. Wzrost cen ropy o 10 proc. podnosi globalną inflację średnio o 0,35 pkt proc. w ciągu roku.

Pesymistyczny scenariusz zakłada dalszą eskalację i przedłużającą się blokadę Morza Czerwonego oraz Cieśniny Ormuz. W takim wariancie globalne łańcuchy dostaw mogłyby ulec trwałej regionalizacji, a handel międzynarodowy – fragmentacji.

Dla państw Azji to kolejny argument za pogłębianiem współpracy w ramach RCEP (Regional Comprehensive Economic Partnership), obejmującej kraje Azji i Pacyfiku, w tym Australię i Nową Zelandię. Kryzys w Zatoce Perskiej zwiększa również znaczenie lokalnej produkcji oraz inwestycji w odnawialne źródła energii. Mogą być one elementem budowania długoterminowej odporności gospodarczej.

Główne wnioski

  1. Cieśnina Ormuz pozostaje de facto zamknięta od 2 marca. Ponad 150 tankowców dryfuje po obu jej stronach, żegluga komercyjna została wstrzymana, a ceny ropy i LNG osiągnęły najwyższe poziomy od wielu miesięcy. Azja – odpowiadająca za ok. 70-80 proc. przepływów ropy przez cieśninę – ponosi największe koszty gospodarcze kryzysu.
  2. Czterej najwięksi azjatyccy importerzy energii reagują w odmienny sposób. Chiny dysponują buforem w postaci strategicznych rezerw oraz wcześniejszych rekordowych zakupów, jednak tracą dostęp do irańskiej ropy. Na wielomiesięcznych zapasach opiera się również Japonia. Indie i Korea Południowa wprowadzają ograniczenia w dostawach gazu i odnotowują silne spadki na rynkach akcji.
  3. Handel Europa–Azja znalazł się w poważnym kryzysie logistycznym. Maersk, Hapag-Lloyd oraz CMA CGM wstrzymały rejsy przez Ormuz. Armatorzy omijają również Morze Czerwone, kierując statki przez Przylądek Dobrej Nadziei. Każdy taki rejs oznacza dodatkowy koszt rzędu 1 mln dolarów i wydłużenie podróży o około dwa tygodnie. Eskalacja konfliktu może przyspieszyć trwałą regionalizację globalnych łańcuchów dostaw.