NanoAnaliza

Atak USA na Iran. Scenariusze dla gospodarki światowej

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Amerykanie zgromadzili największą siłę militarną na Bliskim Wschodzie od inwazji na Irak z 2003 r. Premier Donald Tusk wezwał wczoraj Polaków do opuszczenia Iranu. Ceny ropy naftowej Brent wzrosły do poziomu 71 dolarów w czwartek. Nie będę przesądzał tu czy dojdzie do ataku czy nie, ale przedstawię scenariusze jego wpływu na gospodarkę gdyby nastąpił.

Bliski Wschód to ropa

Jak Bliski Wschód, to na pierwszy plan zawsze wysuwa się kwestia ropy naftowej. Jak pokazałem na poniższym wykresie Iran był dziewiątym największym producentem tego surowca na świecie w 2023 r (ostatnie dane). Średnia 4 mln baryłek dziennie odpowiada ok. 4 proc. udziałowi w światowej produkcji ropy. Dziesięć największych producentów zaś za niemal trzy czwarte całkowitej produkcji.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Strategiczna cieśnina

Nie w tym leży jednak wpływ potencjalnego ataku na Iran na ceny ropy naftowej, lecz na kontroli nad strategiczną cieśniną Ormuz. Stanowi ona wąskie gardło światowego transportu ropy a położona jest między Iranem a Omanem. I to w sensie dosłownym: w najwęższym miejscu szerokość cieśniny to tylko 54 km.

Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej ocenia, że przez cieśninę eksportowane jest niemal 20-25 proc. światowej ropy głównie przez z czego niemal połowa należy do Arabii Saudyjskiej. Reszta zaś to eksport ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Iraku, Kuwejtu, Kataru oraz Iranu.

Głównymi odbiorcami ropy przepływającej przez cieśninę Ormuz są państwa azjatyckie. Przede wszystkim Chiny, ale także Indie oraz Japonia. Szczegółowe rozbicie odbiorców znajduje się na wykresie poniżej.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Co oznaczałoby zablokowanie cieśniny Ormuz przez Iran w odpowiedzi na potencjalny atak USA? Kraje Zatoki Perskiej mają niewielką przestrzeń do przekierowania innymi drogami eksportu ropy. Niemożliwość przepłynięcia tankowców przez wąskie gardła, nawet czasowa, spowodowałaby opóźnienia dostaw ropy i podniosła koszty transportu zwiększając światowe ceny ropy.

Historyczne lekcje

Drugi kryzys naftowy z końca lat 70-tych miał swoje bezpośrednie źródła w sytuacji w Iranie. Najpierw wybuchła rewolucja w 1979 r., która doprowadziła do powstania republiki islamskiej. Jej konsekwencją była wojna iracko-irańska, która wybuchła rok później.

W owym czasie oba kraje miały znacznie większy udział w światowym wydobyciu ropy niż obecnie. Ocenia się, że łącznie odpowiadały one za ok. 12-15 proc. globalnej produkcji. To znacznie więcej niż obecne 4 proc. wydobywane przez Iran, który eksportuje ją niemal wyłącznie do Chin. A zatem bezpośredni wpływ ustania krajowej produkcji miałby obecnie mniejszy wpływ niż w latach 70-tych XX wieku.

Czarny scenariusz...

Z tego względu kluczową kwestią jest wspomniana już cieśnina Ormuz. Co spowodowałby wzrost cen ropy naftowej na świecie związany z jej zablokowaniem?

Ten scenariusz już znamy. Najpierw podniesienie cen nośników energii, które powoli rozlewałoby się na inne dobra czy usługi ze względu na to, że ropa stanowi istotny koszt pośredni w ich produkcji. To przede wszystkim transport, przemysł chemiczny, ale także rolnictwo. Z czasem więc inflacja bazowa wzrastałaby w ślad za wcześniejszym wzrostem podstawowego wskaźnika inflacji.

Ten proces z całą pewnością wyhamowałby globalny cykl obniżek stóp na świecie, z którym mieliśmy do czynienia w 2025 r. A być może nawet odwrócił kierunek. Mogłoby to odbić się negatywnym rykoszetem na rynku akcji w USA, który wycenia obecnie dwie obniżki w 2026 r. Co prawda USA – jako największy producent ropy na świecie – byłby mniej narażony na globalne zawirowania w tym zakresie, ale ryzyko pozostaje. Natomiast wyższe niż oczekiwane stopy procentowe w 2026 r. zahamowałaby również produkcję światową.

... i ten bardziej prawdopodobny

Oczywiście, to czarny scenariusz i to nawet nie najbardziej prawdopodobny. Wpływ na ceny będzie zależał od tego w jakim stopniu i jak długo Iran mógłby blokować transport ropy przez cieśninę. Odpowiedź na to zostawiam już ekspertom wojskowym, ale wydaje się, że byłoby to tylko czasowa blokada.

Administracja Trumpa ograniczała się do tej pory do chirurgicznych ataków (jak np. w Wenezueli lub tych na Iran w czerwcu 2025 r.). Małe poparcie opinii publicznej do interwencji oraz pamięć o kosztach z tym związanych w zasadzie wyklucza opcję postawienia amerykańskich butów żołnierzy w Iranie. W bazowym scenariuszu zakładam zatem chwilowe zawirowania rynkowe, które nie powinny mieć dłuższych konsekwencji. Ale zawsze jest ryzyko rozlania się konfliktu na inne kraje Bliskiego Wschodu w odpowiedzi Iranu na atak. To "ale" widać teraz na światowych rynkach.