Kategoria artykułu: Biznes

Cła Trumpa nie zatrzymują globalizacji. Europa w czołówce, Polska ma co nadrabiać

Systematycznie malejący handel między USA a Chinami, światowe zawirowania geopolityczne oraz wojny – wiele czynników przemawia za słabnącym znaczeniem globalnych połączeń. Wbrew temu utrzymują się one na rekordowym poziomie.

Kontenerowiec na oceanie
Choć wymiana handlowa między Stanami Zjednoczonymi a Chinami się kurczy, to międzynarodowe przepływy w skali świata rosną. Globalizacja postępuje na prawie każdym polu. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak zmienia się poziom globalizacji według DHL Global Connectedness Report.
  2. Na jakie trendy wskazują autorzy raportu.
  3. Jak pod względem globalizacji wypada Polska na tle Europy i świata.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Izolacjonistyczna i protekcjonistyczna polityka Donalda Trumpa, nastawiona na możliwie jak największą lokalną produkcję i sprzedaż, zwiastuje odwrót od globalizacji? Nic bardziej mylnego, mimo że część światowych przywódców chętnie wzięłaby przykład z prezydenta USA.

Poziom globalizacji w ubiegłym r. wyniósł 25 proc. – wynika z „DHL Global Connectedness Report 2026autorstwa DHL oraz New York University Stern School of Business. Wskaźnik utrzymuje rekordowy poziom od 2022 r.

– Globalizacja utrzymuje się na swoim miejscu – i to samo w sobie świadczy o jej wartości. Największe wyzwania świata, od ubóstwa po zmiany klimatu, można rozwiązać jedynie przez globalne myślenie – komentuje John Pearson, dyrektor generalny DHL Express.

Na początku wieku wskaźnik nieznacznie przekraczał 20 proc. Wartość 0 oznacza brak transgranicznych przepływów, a 100 – całkowity brak znaczenia granic i odległości.

„Obecny poziom globalizacji wskazuje, jak daleko świat jest od pełnej globalizacji. W wielu obszarach przepływy międzynarodowe mogłyby się dalej rozwijać przy braku ograniczeń politycznych” – podkreślają autorzy raportu.

Warto wiedzieć

Co wpływa na globalizację?

Raport DHL Global Connectedness mierzy od 2001 r. poziom globalizacji, uwzględniając głębokość i szerokość międzynarodowych przepływów (ludzi, kapitału, informacji). Oznacza to, że ocenia zarówno ich lokalne znaczenie, jak i zasięg – czyli liczbę partnerów na świecie, a nie koncentrację wymiany na kilku kluczowych krajach.

Publikacja dzieli przepływy na cztery kategorie. W każdej z nich wydziela po kilka wskaźników do pomiaru.

  • Handel: produkty, usługi.
  • Kapitał: Bezpośrednie Inwestycje Zagraniczne (BIZ) typu greenfield, fuzje i przejęcia (M&A), przepływy BIZ, całkowita wartość BIZ, wartość akcji itd.
  • Informacje: ruch w internetowych serwisach informacyjnych, współprace przy pracach naukowych, opłaty za korzystanie z własności intelektualnej, międzynarodowe patenty.
  • Ludzie: międzynarodowa turystyka, zagraniczni studenci, migranci.
DHL Express

Konflikt USA–Chiny nie zatrzymuje globalizacji

Głównym zwiastunem deglobalizacji wydaje się wojna handlowa między USA a Chinami. Ich więzi wyraźnie osłabły w ciągu dekady. Od 2016 r. udział USA w przepływach handlu, kapitału, informacji i ludzi z Chinami spadł o 42 proc. W przeciwnym kierunku – o 37 proc.

To nie wszystko. W latach 2017–2024 udział importu USA z Chin spadł z rekordowych 22 proc. do 13 proc. W ciągu trzech kwartałów 2025 r. nastąpiło dalsze tąpnięcie do 9 proc. Niemniej, uwzględniając chiński wkład w towary wysyłane do Stanów Zjednoczonych z innych państw, zależność wydaje się większa. W rzeczywistości jednak napięcia na linii USA–Chiny wpływają jedynie na niewielką część globalnych przepływów.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

„Przynajmniej do 2025 r. świat pozostał tak samo połączony jak zawsze. Odporność międzynarodowych przepływów stoi w ostrym kontraście do powszechnego twierdzenia, że globalizacja się cofa. Kilka typowych błędów i uprzedzeń może sprawić, że deglobalizacja wydaje się silniejsza niż jest w rzeczywistości. Często zakładamy, że rozwój w dużych gospodarkach, takich jak USA i Chiny, reprezentuje globalne trendy. Podobne założenie pojawia się w odniesieniu do strategicznych branż, takich jak półprzewodniki czy krytyczne surowce. Zazwyczaj tak nie jest” – wskazują eksperci w „DHL Global Connectedness Report 2026”.

Podkreślają, że zyski płynące z globalizacji cały czas mają znaczenie, dlatego większość liderów dąży do ich zachowania. Konflikt między USA a Chinami – choć nie bez znaczenia – ma ograniczony wpływ. Handel między tymi krajami odpowiadał w szczytowym momencie, w 2015 r., za 3,6 proc. światowej wymiany towarów i usług. Dziewięć lat później już jedynie za 2,7 proc., a po trzech kwartałach 2025 r. wartość wyniosła 2 proc.

W międzynarodowych inwestycjach ten udział jest jeszcze mniejszy – w 2025 r. wyniósł ok. 1 proc.

„Skupianie się na negatywnych wydarzeniach, takich jak podwyżki ceł, oznacza, że mniej uwagi poświęcamy pozytywnym, jak np. nowym umowom handlowym” – czytamy w raporcie.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Rekordowe odległości i wzrost światowego handlu mimo ceł

Przedstawiciele DHL oraz New York University Stern School of Business podkreślają jedną ważną rzecz. Prognozy przejścia z biznesu globalnego na regionalny jak dotąd się nie sprawdziły. W 2025 r. towary pokonały najdłuższą w historii średnią odległość – 5010 km. Rekord pobiły również Bezpośrednie Inwestycje Zagraniczne (BIZ): 6250 km. Zwiększanie zasięgu przepływów można zaobserwować również w innych kategoriach.

Globalny handel ma kontynuować wzrost o średnio 2,6 proc. rocznie do 2029 r., podtrzymując trend obserwowany od dekady. Wzrost amerykańskich ceł spowolni dynamikę jedynie nieznacznie. Wszystko przez relatywnie niski udział USA w globalnym imporcie (13 proc. w 2025 r.) i eksporcie (9 proc.). Szczególnie że działania prezydenta Donalda Trumpa przyspieszają negocjowanie umów handlowych przez innych ważnych graczy, np. między Unią Europejską a Indiami.

Na znaczeniu nie tracą ani ogólne przepływy BIZ, ani transgraniczne fuzje i przejęcia (M&A). Mobilność społeczeństw nie tylko odbudowała się po pandemii COVID-19, ale bije kolejne rekordy.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Europa liderem światowych połączeń, Polska w piątej dziesiątce

Niekwestionowanym liderem globalizacji pozostaje Singapur. Z uwagi na strategiczne położenie czerpie ogromne korzyści z kontroli nad znaczącą częścią światowego handlu. Odizolowanie się od świata zrujnowałoby jego model gospodarczy.

Tuż za nim niezmiennie plasuje się Luksemburg. W europejskiej stolicy finansów mówienie w kilku językach jest czymś powszechnym. Europa pozostaje najbardziej zglobalizowanym regionem świata. Siedem krajów z pierwszej dziesiątki pochodzi właśnie z tego kontynentu (pozostałe to poza Singapurem – Hongkong i Zjednoczone Emiraty Arabskie).

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Polska w tegorocznej edycji raportu awansowała o jedno „oczko” na 41. miejsce. Plasuje się między Seszelami a Libanem. Wyprzedza jednak m.in. takie kraje Europy Środkowej i Wschodniej jak Słowacja (44), Bułgaria (45) czy Serbia (47). Jesteśmy też przed państwami o dużym znaczeniu gospodarczym, np. Indiami (58) i Brazylią (60).

Polska zdecydowanie wyróżnia się szerokością przepływów kosztem ich głębokości. Mamy relatywnie dużo partnerów, ale współpraca z nimi odbywa się na stosunkowo mniejszą skalę. Najbardziej zglobalizowani jesteśmy w obszarze informacji, nieco słabiej w handlu oraz w przepływach ludzi.

Zdaniem eksperta

Globalne zmiany

Globalizacja jest przemeblowywana przez największe mocarstwa. Widzimy wyraźne spowolnienie w obszarze przepływów kapitałowych i bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Geopolityka i polityka przemysłowa zatrzymują kapitał „u siebie”.

Handel towarami podlega fragmentacji – bloki regionalne zyskują na znaczeniu kosztem globalnych sieci. Są jednak obszary, w których globalizacja przyspiesza. Przepływy danych i informacji są praktycznie nie do zatrzymania, a handel usługami cyfrowymi rośnie szybciej niż jakikolwiek inny segment gospodarki.

Z tego powodu ciekawym przykładem jest EVFTA (European Union–Vietnam Free Trade Agreement), czyli umowa handlowa Unii Europejskiej z Wietnamem. Nie ogranicza się ona jedynie do taryf celnych, ale obejmuje także usługi, własność intelektualną i zamówienia publiczne. Pokazuje, że budowanie siły UE będzie polegało na pogłębionych umowach bilateralnych i regionalnych, a nie na powrocie do bezkrytycznej multilateralności sprzed 2008 r. W polskiej debacie bywa to określane jako budowanie „ekonomicznego NATO”.

Wietnam jest jednym z najciekawszych przypadków transformacji gospodarczej ostatnich dekad – pod pewnymi względami przypomina drogę Polski. Z punktu widzenia naszego kraju i UE szczególnie istotne są efekty umowy o wolnym handlu EVFTA, która weszła w życie w 2020 r. Analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego wskazywały wówczas, że porozumienie otworzyło realne możliwości eksportowe dla europejskich firm, zwłaszcza w sektorach maszyn, chemii i żywności. Jednocześnie przyciągnęło do Wietnamu kolejne fale bezpośrednich inwestycji zagranicznych.

Wietnam jest dziś największym partnerem handlowym Polski wśród krajów ASEAN (Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej), a nasz eksport w tym kierunku rośnie z roku na rok. Kraj stał się ważnym węzłem azjatyckich łańcuchów dostaw – korzysta zarówno na relokacji produkcji z Chin, jak i na rosnącym popycie wewnętrznym klasy średniej. Politycznie Hanoi prowadzi zręczną politykę wielowektorową – jest partnerem handlowym UE oraz USA, a jednocześnie utrzymuje pragmatyczne relacje z Pekinem.

Jedni tracą, Wietnam korzysta

Wnioski z tegorocznej edycji DHL Global Connectedness Report autorzy przedstawili w Hanoi. Wskazują Wietnam jako jeden z kierunków o „elastycznej pozycji geopolitycznej”. To tu przesunęła się część przepływów w zakresie BIZ oraz M&A z powodów geopolitycznych.

– Polityka i regulacje dotyczące globalizacji są znacznie bardziej zmienne niż rzeczywiste przepływy między krajami. W 2025 r. globalne wzorce handlu zmieniły się bardziej niż w typowym roku. Jednak nieco mniej niż podczas innych niedawnych zakłóceń, takich jak wczesna faza wojny na Ukrainie. Rozsądne podejmowanie decyzji wymaga precyzyjnego spojrzenia na to, jak bardzo zmieniają się globalne powiązania biznesowe – mówi prof. Steven A. Altman, dyrektor DHL Initiative on Globalization na NYU Stern’s Center for the Future of Management.

W latach 2019–2024 Wietnam awansował w ogólnym rankingu globalizacji z 39. na 36. miejsce. W odróżnieniu od Polski ma bardzo zbliżoną wartość głębokości i szerokości przepływów. Wyraźnie wyróżnia się w nim kategoria handlu, która dominuje nad pozostałymi, zwłaszcza nad przepływami ludzi.

Zdaniem eksperta

Co zmienia się w transporcie

Po raporcie DHL Global Connectedness 2026 spodziewałem się akcentu na przystosowanie sieci logistycznych do dywersyfikacji kierunków, skracania i regionalizacji części łańcuchów dostaw (nearshoring, friendshoring itp.), wzrostu znaczenia zarządzania ryzykiem, a także zróżnicowania regionalnego tych procesów. Zmiany nie przebiegają wszędzie tak samo – różnią się tempem, kierunkiem i motywacjami w zależności od regionu.

Próbując określić, które formy transportu będą w najbliższych latach zyskiwać na znaczeniu, a które tracić, należy wprowadzić rozróżnienie między trendami globalnymi i regionalnymi oraz uwzględnić dynamikę segmentową.

Transport morski pozostanie fundamentem światowej wymiany towarowej. W przewidywalnej perspektywie nie ma realnej alternatywy dla jego roli w obsłudze dużych wolumenów. Jednocześnie jego funkcjonowanie będzie coraz silniej determinowane przez czynniki ryzyka – bezpieczeństwo szlaków, zakłócenia, przekierowania – a także zmienność kosztów oraz rosnące wymagania dotyczące dekarbonizacji i modernizacji floty oraz portów. Będzie to powodowało wzrost złożoności i kosztów zarządzania łańcuchami dostaw z wykorzystaniem transportu morskiego. W praktyce może to przesuwać część ładunków wrażliwych czasowo do innych kanałów.

Transport lotniczy będzie relatywnie zyskiwał w segmentach o wysokiej wartości jednostkowej i wrażliwości czasowej oraz w kategoriach napędzanych przez transgraniczny handel internetowy. Wzrost znaczenia lotniczego nie wynika z masowego przejmowania wolumenu od transportu morskiego, lecz z rozwoju modeli biznesu opartych na szybkości dostawy, krótszych cyklach życia produktu, większej zmienności popytu oraz potrzeby ograniczania zapasów w łańcuchu. Z perspektywy firm oznacza to rosnącą rolę hybrydowych strategii transportowych: łączenia rozwiązań morskich z lotniczymi w krytycznych momentach.

Kolej w relacjach euroazjatyckich ma potencjał wzrostu, ale selektywnie. Jej przewaga wynika z pozycjonowania między transportem morskim a lotniczym. Oferuje krótszy czas tranzytu niż pierwszy z nich przy kosztach niższych od drugiego. Bywa to atrakcyjne dla części ładunków przemysłowych i towarów o umiarkowanej wrażliwości czasowej. Jednocześnie skala i stabilność tego rozwiązania pozostają silnie uzależnione od czynników geopolitycznych i regulacyjnych oraz od przepustowości i niezawodności korytarzy transportowych. W efekcie kolej będzie raczej uzupełnieniem i narzędziem dywersyfikacji ryzyka niż dominującym substytutem żeglugi.

W ujęciu europejskim transport drogowy pozostanie kluczowy dla dystrybucji regionalnej i tzw. ostatniej mili (dostawy z lokalnego magazynu do konsumenta), szczególnie w ekosystemie e-commerce. Równolegle będzie jednak rosła presja na efektywność kosztową i emisyjność, co sprzyja rozwojowi transportu intermodalnego, optymalizacji sieci magazynowej oraz inwestycjom w rozwiązania ograniczające ślad węglowy.

Zyskiwać będą więc te formy transportu, które najlepiej odpowiedzą na dwie potrzeby jednocześnie – odporność łańcuchów dostaw oraz redukcję emisji, przy zachowaniu akceptowalnej przewidywalności i kosztów.

Wart uwagi jest także wątek przenikania się rynków europejskiego i azjatyckiego w handlu oraz logistyce. W coraz większym stopniu integracja ta przebiega nie tylko przez tradycyjne łańcuchy dostaw w segmencie B2B, lecz także przez platformizację handlu, rozwój transgranicznych zakupów internetowych oraz budowę magazynów fulfillment (obsługujących kontraktowo sklepy internetowe).

W tym kontekście dobrym przykładem strategicznego połączenia kompetencji globalnego operatora logistycznego z ekosystemem platformy handlowej jest porozumienie DHL z JD.com (ogłoszone w lutym 2026 r.). Z jednej strony oznacza ono wsparcie ekspansji marek niemieckich w Chinach. Z drugiej – wzmocnienie ich obecności w Europie poprzez europejską inicjatywę JD (Joybuy). Zyskują również Chińczycy, którzy mają coraz większe ograniczenia na rynku amerykańskim.

Tego typu sojusze dobrze ilustrują szerszy trend zacierania się granic między logistyką B2B a B2C oraz rosnącego znaczenia logistyki zorientowanej na klienta w wymiarze transgranicznym. Przewaga konkurencyjna coraz częściej budowana jest dzięki integracji procesów i doświadczeniu zakupowemu, a nie wyłącznie na fizycznym przemieszczaniu towarów.

Główne wnioski

  1. Globalizacja ma się dobrze. Poziom globalizacji utrzymał się w 2025 r. na rekordowym poziomie 25 proc. – wynika z „DHL Global Connectedness Report 2026”. Taką wartość notuje od 2022 r. Dla porównania, na początku wieku nieznacznie przekraczał 20 proc. Autorzy raportu podkreślają, że przestrzeń do wzrostu pozostaje duża na wszystkich polach: handlu, kapitału, ludzi oraz informacji. Kluczowy dla tego procesu jest brak ograniczeń politycznych.
  2. USA ani Chiny nie zatrzymają międzynarodowych przepływów. Postępująca wojna handlowa między USA a Chinami oraz podwyższanie ceł na państwa świata przez prezydenta Donalda Trumpa mogłyby wskazywać na odwrót od globalizacji. Znaczenie wymiany handlowej między dwoma światowymi mocarstwami jest jednak zbyt małe, by diametralnie wpłynąć na globalne przepływy, a polityka amerykańskiego prezydenta skłania inne kraje do przyspieszenia prac nad kolejnymi umowami gospodarczymi. W konsekwencji brakuje dziś czynników, które jednoznacznie mogłyby zatrzymać globalizację.
  3. Najmocniej zglobalizowany kontynent. Najbardziej zglobalizowanym państwem pozostaje Singapur, a tuż za nim niezmiennie plasuje się Luksemburg. Europa przoduje pod względem liczby krajów o największym znaczeniu w międzynarodowych przepływach. Na tym tle Polska ma sporo do nadrobienia, mimo awansu o jedno „oczko” na 41. miejsce. Nasz kraj zdecydowanie wyróżnia się szerokością przepływów kosztem ich głębokości – mamy relatywnie dużo partnerów, ale współpraca odbywa się na stosunkowo niewielką skalę. Najbardziej zglobalizowani jesteśmy w obszarze informacji, nieco słabiej w handlu oraz w przepływach ludzi.