Czarna seria na przejazdach kolejowych. Prezes UTK chce automatycznych mandatów dla kierowców (WYWIAD)
Setki wypadków rocznie, do większości dochodzi na przejazdach niestrzeżonych lub pozbawionych rogatek. Ignacy Góra, prezes Urzędu Transportu Kolejowego, uważa, że same kontrole i modernizacja infrastruktury nie wystarczą. – Na początek 500 przejazdów zostanie wyposażonych w automatyczny monitoring – deklaruje.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie rozwiązania dla poprawy bezpieczeństwa na przejazdach proponuje UTK.
- Gdzie według prezesa UTK leży największy problem – w brawurowym zachowaniu kierowców czy stanie infrastruktury.
- Ile osób ginie rocznie na przejazdach kolejowych w Polsce.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Warto wiedzieć
Dr Ignacy Góra
Prezes Urzędu Transportu Kolejowego od 2016 r. UTK jest regulatorem rynku kolejowego i organem nadzorującym m.in. bezpieczeństwo transportu kolejowego w Polsce. W 2022 r. Ignacy Góra został powołany na drugą, pięcioletnią kadencję. W latach 2013-2016 przez był wiceprezesem UTK. Jest doktorem nauk technicznych w dziedzinie transportu.
Emilia Derewienko, XYZ: W ostatnich dniach mieliśmy do czynienia z prawdziwą czarną serią wypadków na przejazdach kolejowych. Co można zrobić, żeby takie sytuacje się nie powtarzały?
Dr Ignacy Góra, prezes Urzędu Transportu Kolejowego: Każdy taki wypadek to przede wszystkim nieodwracalna ludzka tragedia i zagrożenie dla życia, dlatego konieczne są zdecydowane, wielotorowe działania. Absolutnym priorytetem jest wyposażenie na początek 500 zdefiniowanych przejazdów w urządzenia automatycznego (koszt wyposażenia jednego przejazdu kat. D w system monitoringu to 155-360 tys. zł - red.) monitoringu oraz stworzenie otoczenia prawnego, które umożliwi automatyczne egzekwowanie przepisów i dyscyplinowanie kierowców mandatami. Równolegle niezbędne jest kontynuowanie modernizacji przejazdów, podnoszenia ich kategorii oraz budowy skrzyżowań dwupoziomowych tam, gdzie wymaga tego natężenie ruchu i poziom ryzyka.
Ważnym elementem jest też reforma szkoleń kierowców (w tym wprowadzenie cyklicznych szkoleń dla kierowców zawodowych na wzór maszynistów) oraz dalsza edukacja w ramach kampanii społecznych, takich jak realizowana dzięki wsparciu Funduszy Europejskich przez Urząd Transportu Kolejowego trzecia edycja „Kampanii Kolejowe ABC”.
Co UTK robi obecnie, aby ograniczyć ryzyko wypadków na przejazdach?
Stale realizujemy zadania nadzorcze. Tylko w 2025 r. skontrolowaliśmy 237 przejazdów i przejść, wykrywając 640 nieprawidłowości. Wydaliśmy 16 decyzji dotyczących stanu technicznego oraz 11 decyzji ograniczających ruch kolejowy. W pierwszych ośmiu miesiącach tego roku objęliśmy kontrolami kolejne blisko 90 przejazdów.
Trzeba jednak wyraźnie podkreślić: same kontrole techniczne i nadzór nie wyeliminują brawury i łamania przepisów przez kierowców. Pełne rozwiązanie tego problemu wymaga strategicznych decyzji na szczeblu rządowym.
Aby wypracować konkretne rozwiązania techniczne i legislacyjne, zwołałem na 16 września nadzwyczajne posiedzenie zespołu ds. monitorowania poziomu bezpieczeństwa sektora kolejowego w Polsce. Zaprosiłem przedstawicieli KPRM, kluczowych ministerstw, Prokuratury Krajowej, PKP PLK, Policji, SOK, GITD, PKBWK, przewoźników oraz związków zawodowych.
Polska jest dziś w niechlubnej czołówce krajów w UE z największą liczbą wypadków na przejazdach kolejowych.
Wypadki na przejazdach kolejowo-drogowych stanowią średnio rocznie ponad 37 proc. wszystkich wypadków na liniach kolejowych. Odpowiadają też za niemal co czwartą śmiertelną ofiarę. Rocznie dochodzi do ok. 200 takich zdarzeń (186 w 2025 r. oraz 138 do końca sierpnia 2026 r.).
Z czego to Pana zdaniem wynika?
Wpływa na to kilka nakładających się na siebie czynników. Po pierwsze, obserwujemy dynamiczny wzrost pracy eksploatacyjnej kolei oraz rozwój sieci połączeń. Pociągów jest więcej, wracają one na trasy dawno niewykorzystywane. W samych przewozach pasażerskich praca eksploatacyjna w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku wzrosła o ponad 7 proc.
Po drugie, pociągi poruszają się z coraz wyższymi prędkościami, co jest efektem stałej modernizacji taboru.
Po trzecie – i najważniejsze – przejazdy to miejsce styku kolei i ruchu drogowego, gdzie główną przyczyną zdarzeń jest nieprawidłowe zachowanie użytkowników dróg. Wynika to również ze struktury samych przejazdów: do największej liczby wypadków dochodzi na przejazdach kategorii D (zabezpieczonych jedynie krzyżem św. Andrzeja i ewentualnie znakiem STOP – 107 wypadków w 2025 r. i 89 do sierpnia 2026 r.) oraz kategorii C (41 wypadków w 2025 r. i 21 do sierpnia 2026 r.).
Dopóki nie wprowadzimy automatycznego nadzoru i sprawniejszego egzekwowania przepisów na przejazdach, brawura kierowców pozostanie głównym wyzwaniem.
Czy wobec tego jest Pan za zaostrzeniem kar dla kierowców za wypadki na przejazdach drogowych?
Z punktu widzenia systemu bezpieczeństwa kluczowa jest nie tylko wysokość kar, ale przede wszystkim ich nieuchronność oraz sprawność egzekwowania przepisów. Od lat publicznie postuluję, by stworzyć w Polsce takie otoczenie prawne, które umożliwi budowę, eksploatację oraz powszechne wykorzystanie automatycznego monitoringu na przejazdach do nakładania mandatów na kierowców. Automatyczne egzekwowanie prawa na przejazdach jest niezbędnym dopełnieniem modernizacji infrastruktury i podnoszenia kategorii przejazdów.
Jaki jest wspólny mianownik ostatnich wypadków na przejazdach kolejowych?
W większości tych zdarzeń jest on niezmienny od lat – to nieprawidłowe zachowania i błędy użytkowników dróg. To niezatrzymywanie się przed przejazdem, mimo działającej sygnalizacji świetlnej i dźwiękowej lub znaku STOP. Kierowcy wjeżdżają na torowisko w ostatniej chwili, bezpośrednio przed nadjeżdżającym pociągiem. Zatrzymują pojazd zbyt blisko toru lub w skrajni taboru. Także piesi ignorują sygnały, wchodząc w niebezpieczną strefę przejazdu. To najczęściej powtarzające się schematy.
Wspólnym mianownikiem infrastrukturalnym jest fakt, że zdarzenia te koncentrują się na przejazdach kategorii D oraz C. Wyrazisty jest też mianownik geograficzny – od lat najwięcej wypadków na przejazdach odnotowujemy w województwie mazowieckim. To 31 wypadków od stycznia do sierpnia 2026 r. Ponad dwukrotnie więcej niż w drugim w kolejności woj. wielkopolskim (15 zdarzeń).
Co jest dziś większym problemem: zachowanie kierowców czy stan infrastruktury?
Głównym i najbardziej krytycznym ogniwem pozostaje czynnik ludzki, zwłaszcza po stronie kierowców i pieszych.
Stan taboru i infrastruktury sukcesywnie się poprawia – pociągi są nowocześniejsze i szybsze, a praca eksploatacyjna rośnie. Przejazd kolejowo-drogowy to miejsce bezpośredniego styku dwóch różnych światów transportowych. To tam rutyna, brawura, pośpiech i ignorowanie przepisów drogowych przez kierujących pojazdami prowadzą do tragicznych w skutkach konfrontacji z ważącym kilkaset ton pociągiem.
Oczywiście, rozwiązaniem idealnym byłoby zastąpienie przejazdów w poziomie szyn tunelami lub mostami.
Jak z perspektywy ostatnich dni ocenia pan ogólny stan bezpieczeństwa na polskiej kolei?
Z całą mocą chcę podkreślić, że kolej wciąż pozostaje najbezpieczniejszym środkiem transportu lądowego. Ogólny poziom bezpieczeństwa na polskich torach systematycznie rośnie. Wskaźnik wypadkowości to obecnie 1,59 (nieco ponad 1,5 wypadku na 1 mln pociągokilometrów), co jest najniższą wartością zarejestrowaną w historii. Jest to m.in. efekt wdrażanego od dekady programu Kultury Bezpieczeństwa oraz rozwoju rozwiązań technicznych i cyfrowych.
Pamiętajmy jednak, że bezpieczeństwo nie jest dane raz na zawsze. Największym wyzwaniem dla całego sektora pozostają właśnie przejazdy kolejowo-drogowe oraz potrącenia osób postronnych na torach. Wypadki te generują ogromne koszty społeczne i materialne. W samym 2024 r. koszty znaczących wypadków wyniosły 586,89 mln euro, z czego 529,21 mln euro stanowiły koszty utraty życia ludzkiego.
A czy sama polska kolej wydaje dziś wystarczająco dużo pieniędzy na bezpieczeństwo?
Dzisiaj kluczowe jest efektywne skierowanie środków na konkretne priorytety: montaż automatycznego monitoringu na pierwszych 500 przejazdach, ciągłą przebudowę przejazdów do wyższych kategorii, budowę bezkolizyjnych skrzyżowań oraz rozwój nowoczesnych systemów edukacyjnych. UTK aktywnie pozyskuje na te cele również środki zewnętrzne, czego przykładem jest dofinansowanie z Funduszy Europejskich na projekty edukacyjne. Jednak aby te inwestycje przyniosły pełen rezultat, nakłady finansowe muszą iść w parze ze zmianami prawnymi i strategicznymi decyzjami na szczeblu rządowym.
Główne wnioski
- Automatyczny monitoring ma być jednym z najważniejszych narzędzi walki z wypadkami na przejazdach. Prezes UTK postuluje objęcie na początek 500 przejazdów systemem, który pozwoli rejestrować wykroczenia i automatycznie nakładać mandaty. Według szacunków UTK wyposażenie tych lokalizacji może kosztować około 100-200 mln zł.
- Za większość wypadków na przejazdach odpowiada czynnik ludzki, a nie pogarszający się stan infrastruktury. Najwięcej zdarzeń dochodzi na przejazdach kategorii D oraz C, czyli m.in. pozbawionych rogatek. UTK wskazuje przede wszystkim na ignorowanie sygnalizacji i znaków STOP, wjeżdżanie na przejazd tuż przed pociągiem oraz inne nieprawidłowe zachowania kierowców.
- Ogólny poziom bezpieczeństwa kolei w Polsce poprawia się, ale przejazdy pozostają jej słabym punktem. Wskaźnik wypadkowości spadł do rekordowo niskiego poziomu 1,59 wypadku na 1 mln pociągokilometrów. Jednocześnie wypadki na przejazdach stanowią średnio ponad 37 proc. wszystkich wypadków na liniach kolejowych i odpowiadają za niemal co czwartą śmiertelną ofiarę.