Czy Polacy piją obecnie najmniej od kilkudziesięciu lat?
Rejestrowane spożycie alkoholu w Polsce wydaje się dziś niższe, niż wynika to z oficjalnych danych. Ale pojawia się pytanie: co z całkowitym spożyciem uwzględniającym nierejestrowaną konsumpcję? Rozmiary szarej strefy na rynku alkoholi w Polsce są raczej mniejsze niż dwie dekady temu. Dlaczego Polacy piją mniej?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaki odsetek wypijanego alkoholu pochodził szacunkowo z nielegalnych źródeł w PRL, w latach 90., a ile wynosi obecnie.
- Jak zmiany prawne wpływały na oficjalne odczyty konsumpcji alkoholu.
- Jaką zasługę w ograniczaniu spożycia alkoholu mają piwa bezalkoholowe oraz jak często piją dziś polscy nastolatkowie.
Spożycie alkoholu na mieszkańca spada w Polsce od 2021 r. i w zeszłym roku było najniższe od prawie dwóch dekad. Rejestrowane spożycie może być jeszcze niższe. Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU) nie uwzględnia bowiem zmian w zawartości alkoholu w piwie.
W dużej mierze spadek ten jest zasługą malejącego spożycia piwa, którego udział w konsumowanych przez Polaków alkoholach jest największy.
Mowa tu jednak tylko o spożyciu oficjalnym. Należy pamiętać, że udział nielegalnej konsumpcji – przemytu czy bimbrownictwa – był bardzo wysoki w latach 90. i na początku XXI wieku. W 2002 r. szacowany był wedle niektórych źródeł nawet na 40-55 proc. konsumpcji mocnych alkoholi. W badaniach ankietowych w tym okresie udział alkoholi mocnych w strukturze spożywanego alkoholu był znacznie większy, niż wynikało z oficjalnych danych.
Jeszcze w latach 1993-1994 oficjalne spożycie alkoholi mocnych wynosiło 3,8 l czystego alkoholu na mieszkańca. Po wprowadzeniu podatku akcyzowego w połowie 1993 r. oficjalne spożycie zaczęło gwałtownie spadać wraz z kolejnymi podwyżkami akcyzy – początkowo podnoszonej kilka razy rocznie. Dopiero obniżka akcyzy o 30 proc. w 2002 r. odwróciła ten trend. Poziom nominalny akcyzy z 2002 r. został przebity dopiero w 2022 r. – po dwóch dekadach i pięciu podwyżkach.
Po obniżce akcyzy z końcówki 2002 r. oficjalna liczba litrów czystego alkoholu wypijanego za pośrednictwem mocnych alkoholi z roku na rok urosła z 1,7 l do 2,4 l, a więc o ok. 40 proc. Jednocześnie Straż Graniczna przejęła alkohol o pięciokrotnie mniejszej wartości niż rok wcześniej. Następnie oficjalne spożycie mocnych alkoholi systematycznie rosło do 2008 r., kiedy osiągnęło poziom 3,4 l – poprzednio notowany w połowie lat 90. – i na podobnym poziomie utrzymuje się do dziś.
Przez następne kilkanaście lat po 2008 r. ilość spożywanego przez Polaków alkoholu – zarówno mocnego, jak i ogółem – pozostawała raczej stabilna, by zacząć zmniejszać się dopiero w ostatnich latach. Można więc przypuszczać, że wzrost konsumpcji z początku XXI w. był przede wszystkim urealnieniem danych, a nie efektem faktycznego wzrostu spożycia.
W związku z lepszą dostępnością cenową legalnego alkoholu oraz skutecznością służb, zaczęła kurczyć się szara strefa. W 2008 r. można znaleźć szacunki mówiące już o 20-25 proc. konsumpcji z nielegalnych źródeł. Za 2023 r. Instytut Prognoz i Analiz Gospodarczych podaje wartości odpowiadające 12-16 proc. Wygląda więc na to, że Polacy coraz rzadziej sięgają po alkohol nielegalny.
Oficjalne spożycie alkoholu zanotowało drastyczny spadek na początku lat 80.
Odwrotny trend widoczny był w statystykach oficjalnego spożycia alkoholu w Polsce od początku lat 80. W 1980 r. rejestrowane spożycie alkoholu na głowę wynosiło 8,9 l, by już rok później spaść do poziomu 6,8 l. Tak niskie spożycie utrzymało się przez kilka następnych lat. Szczególnie w obliczu kartek na alkohol i wprowadzenia ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałania alkoholizmowi. Ta bowiem z jednej strony faktycznie mogła ograniczyć spożycie alkoholu, a z drugiej sprzyjała rozrostowi szarej strefy.
Spożycie oficjalne następnie stopniowo rosło w drugiej połowie lat 80., utrzymując się powyżej 7 l. Kolejne tąpnięcie nastąpiło w 1990 r., kiedy Polacy oficjalnie wypili o 0,87 l czystego alkoholu mniej niż rok wcześniej. Spadek dotyczący piw i win był niewielki, natomiast odpowiadał aż 0,8 l w przypadku alkoholi mocnych. Otwarcie granic pozwoliło więc na rozrost przemytu czy nierejestrowanego importu – najbardziej opłacalnych w przypadku destylatów – co obniżyło oficjalną konsumpcję.
W PRL bardzo popularne było bimbrownictwo. Według części szacunków w kraju funkcjonowało nawet 150 tys. bimbrowni. Każdego roku likwidowano ich kilkanaście tysięcy. Nawet oficjalne szacunki wskazywały, że 30 proc. alkoholu może pochodzić z nielegalnego źródła, a nieoficjalne mówiły nawet o połowie. Do pędzenia bimbru wykorzystuje się cukier, którego oficjalne spożycie w latach 70. i 80. wynosiło najczęściej ponad 40 kg na głowę, a czasem nawet 45-47 kg. To znacznie więcej niż obecnie.
Co do zasady rejestrowane spożycie alkoholu na poziomie 6,5-7,5 l utrzymywało się przez ponad dwie dekady. Dopiero od 2003 r. zaczęły się kilkuletnie wzrosty, które pozwoliły wrócić do wartości z 1980 r. W wyniku regulacji antyalkoholowych, ograniczonej dostępności alkoholu czy otwarcia granic rosła szara strefa. Wprowadzenie i podwyższanie akcyzy również ograniczało rejestrowaną konsumpcję, przenosząc ją do nielegalnego obiegu.
Poza szacunkami dotyczącymi nierejestrowanej konsumpcji alkoholu – które szczególnie w przypadku czasów PRL mogą być obarczone dużym marginesem błędu – już sam fakt tak dużych wahań oficjalnego spożycia w latach 1981, 1990 czy 2003 r. pokazuje, jak istotna część konsumpcji mogła pozostawać poza oficjalnymi statystykami. Przyzwyczajenia konsumpcyjne nie zmieniają się tak szybko i gwałtownie.
Popularność „zerówek” i moda na NoLo
Obecnie spadkowa tendencja w konsumpcji alkoholu jest w dużej mierze efektem popularności trendu NoLo wśród młodych dorosłych. Chodzi o niepicie lub wyraźne ograniczanie konsumpcji alkoholu.
Znacznie mniej piją także polscy nastolatkowie. Według zeszłorocznych badań ESPAD – realizowanych co ok. 4 lata – polscy 15- i 16-latkowie piją najmniej w historii tych badań. 28,5 proc. twierdzi, że nigdy nie piło alkoholu. W latach 1995-2003 odsetek ten wynosił poniżej 10 proc., a w badaniach z lat 2007-2019 rósł od ok. 10 do niespełna 20 proc. Co najmniej 20 razy alkohol piło ok. 17 proc. badanych. We wcześniejszych edycjach było to zawsze wyraźnie powyżej 20 proc., a w 2003 r. – nawet 40 proc. uczniów.
W najnowszej edycji rekordowy odsetek badanych przyznał, że przez ostatnie 30 dni ani razu nie pił piwa (63 proc.) czy mocnych alkoholi (71 proc.). Dwadzieścia lat temu mniej niż jedna trzecia polskich 15- i 16-latków nie piła piwa w ciągu poprzedzającego badanie miesiąca. W pytaniach dotyczących upijania się czy świadomości szkodliwości alkoholu wyniki również były najlepsze do tej pory. Tymczasem od badań z 2007 r. nie spadł wyraźnie odsetek nastolatków twierdzących, że piwo czy wódkę łatwo kupić.
W ograniczaniu konsumpcji wśród młodych pomógł w dużej mierze rozwój rynku piw bezalkoholowych. Spożycie alkoholu w piwie – które ma największy udział w strukturze alkoholu spożywanego przez Polaków – w ostatnich latach spada. To obniża także całkowitą konsumpcję. „Zerówki” stały się wyjątkowo popularne. Udział piw bezalkoholowych w całej produkcji piwa wzrósł z 0,8 proc. w 2012 r., o niecałe 2 proc. w 2017 r., do prawie 7 proc. w 2023 r. Polacy coraz częściej zamieniają piwa alkoholowe na bezalkoholowe – i to może być kluczowa przyczyna spadku całkowitej konsumpcji alkoholu.
Jak podają doniesienia prasowe i branżowe, to właśnie młodzi dorośli są dziś najczęstszymi konsumentami piw bezalkoholowych. Widać więc wyraźnie, że konsumpcja alkoholu w Polsce będzie naturalnie spadać wraz z biegiem czasu.
Podwyżki akcyzy z ostatnich kilku lat nie doprowadziły do wyraźnego rozrostu szarej strefy, szczególnie że były niższe niż inflacja. W pewnym jednak stopniu przyczyniły się do ograniczenia konsumpcji, zwłaszcza alkoholi mocnych. Wydaje się, że podwyżki zaplanowane na najbliższe dwa lata będą już wyższe od inflacji. Przywrócą zatem realną stawkę akcyzy do poziomu utrzymywanego przez ostatnie dwie dekady.
Trudno dokładnie oszacować skalę konsumpcji alkoholu w Polsce na przestrzeni czasu. Można jednak założyć, że obecnie należałoby „dopisywać” znacznie mniej nierejestrowanej konsumpcji niż we wcześniejszych okresach. Ponadto rejestrowana konsumpcja jest niższa, niż wynika z oficjalnych danych, po korekcie metodologicznej uwzględniającej rzeczywistą zawartość alkoholu w piwie. Być może więc Polacy piją obecnie najmniej od dawna, a w dużej mierze odpowiadają za to młodsze pokolenia. Kontynuacja tego trendu może przynieść – a być może już przyniosła – najtrzeźwiejsze społeczeństwo od 50 lat.
Główne wnioski
- Choć rejestrowane spożycie alkoholu jest prawdopodobnie niższe niż oficjalne dane, niższe jest również spożycie nierejestrowane – świadczą o tym szacunki dotyczące rozmiarów szarej strefy.
- Oficjalne spożycie alkoholi mocnych gwałtownie zmieniało się z roku na rok w wyniku czynników takich jak otwarcie granic czy zmiany akcyzy, podczas gdy zmiany w przypadku piw i win były stosunkowo niewielkie. Przyzwyczajenia konsumpcyjne nie zmieniają się tak gwałtownie.
- Młodzi dorośli piją coraz mniej i coraz częściej zastępują piwa alkoholowe „zerówkami”. Również polscy nastolatkowie piją najmniej w historii badań. Trend ograniczania spożycia alkoholu powinien więc być kontynuowany.
