Czy polski wzrost gospodarczy był wyjątkowy? Porównaliśmy go ze 185 gospodarkami
Przez ćwierć wieku polski PKB na mieszkańca rósł średnio o 3,6 proc. rocznie. Podobny lub szybszy 25-letni epizod zanotowało aż 101 ze 185 gospodarek. Obraz zmienia się, gdy uwzględnimy poziom rozwoju, z którego rozpoczynały wzrost. Wtedy polskie doświadczenie okazuje się znacznie rzadsze.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak szybki był wzrost gospodarczy Polski na tle innych państw.
- Dlaczego poziom rozwoju na początku okresu ma znaczenie przy porównywaniu tempa wzrostu.
- Czy polski sukces gospodarczy rzeczywiście był wyjątkowy.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Polska gospodarka ma za sobą ponad trzy dekady szybkiego wzrostu i nadrabiania dystansu do najbogatszych państw. Od transformacji ustrojowej realny PKB na mieszkańca wzrósł kilkukrotnie. W konsekwencji Polska wyraźnie zbliżyła się pod względem poziomu dochodu do Europy Zachodniej. Na tym tle regularnie powraca teza o wyjątkowości polskiego sukcesu gospodarczego. Wspierana jest ona zestawieniami pokazującymi Polskę jako jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek świata w ostatnich dekadach.
Samo wysokie tempo wzrostu nie przesądza jednak o jego historycznej wyjątkowości. Wiele państw przechodziło okresy bardzo szybkiej konwergencji, szczególnie gdy rozpoczynały je z niskiego poziomu dochodu. Dlatego istotne jest nie tylko pytanie, jak szybko rosła Polska, ale również ile innych państw potrafiło utrzymać podobne tempo przez równie długi czas i z jakiego poziomu rozwoju startowały. Odpowiedź na te pytania pozwala lepiej ocenić, co w polskim doświadczeniu było rzeczywiście nietypowe.
Polska przez ćwierć wieku rosła o 3,6 proc. rocznie
Do porównań przyjmujemy lata 1998-2023. W tym okresie realny PKB na mieszkańca w Polsce liczony na podstawie Penn World Table 11.0 rósł średnio o 3,6 proc. rocznie. Wybór 1998 r. jako punktu startowego pozwala oprzeć analizę na okresie, dla którego dysponujemy już spójnymi rachunkami narodowymi gospodarki rynkowej.
Ma to znaczenie, ponieważ wyniki obejmujące sam początek transformacji są bardzo wrażliwe na wybór roku bazowego. Lata 1989-1991 przyniosły głęboki spadek produkcji związany z transformacją. Dodatkowym problemem jest porównywalność statystyk gospodarki centralnie planowanej z późniejszym systemem rachunków narodowych. Rozpoczęcie obliczeń w 1989 r., 1990 r. czy po transformacyjnej recesji może więc prowadzić do wyraźnie różnych szacunków średniego tempa wzrostu. Okres 1998-2023 pozwala ograniczyć ten problem. Jednocześnie jest na tyle długi – pełne ćwierćwiecze – aby porównywać polskie doświadczenie z długimi epizodami wzrostu innych gospodarek.
101 gospodarek rosło co najmniej tak szybko jak Polska
Porównanie z innymi gospodarkami pokazuje, że samo utrzymanie wysokiego tempa wzrostu przez ćwierć wieku nie było zjawiskiem wyjątkowym. Wśród 185 gospodarek uwzględnionych aż 101 zanotowało co najmniej jeden 25-letni okres, w którym realny PKB na mieszkańca rósł średnio co najmniej tak szybko jak w Polsce w latach 1998-2023, czyli o 3,63 proc. rocznie.
Oznacza to, że podobny lub szybszy epizod wzrostu wystąpił w przeszłości w ponad połowie gospodarek znajdujących się w bazie. Okresy te przypadały jednak na bardzo różne lata – od powojennej odbudowy części państw europejskich po późniejsze okresy szybkiej konwergencji w Azji czy Europie Środkowo-Wschodniej.
Czasem osiągane stopy wzrostu były wręcz oszałamiające. W Chinach w okresie 1982-2007 było to średnio 9,2 proc. rocznie. Choć pamiętać trzeba o kontrowersjach związanych z szeregiem tych danych. Niewiele wolniej rosła przez 25 lat Korea Południowa od 1967 r. (8,1 proc.) czy Japonia od 1950 r. (7,1 proc.). Nieprzypadkowo mówi się o tych krajach, że ich zasadniczy model rozwoju, oparty na eksporcie był zbliżony.
Powojenna odbudowa Niemiec czy Włoch (1950-1975) to wzrost rzędu niemal 5 proc. rocznie. Nawet szybciej rozwijały się wówczas doganiające kraje z południa Europy. Średnioroczny wzrost w Grecji i Hiszpanii to 5,6-5,8 proc. Sama Polska ma szybszy wzrost w danych niż w okresie 1998-2023. 4,3 proc. wynosił przeciętny wzrost w latach 1993-2018.
Ale są też epizody zupełnie zapomniane. Kto pamięta o tym, że Brazylia rozwijała się do 1976 r. także w tempie 5 proc. rocznie? Albo, że Egipt rozwijał się od początku prezydentury Gamala Nasera 4 proc. rocznie. O ile w świadomości znawców kojarzony jest przykład Botswany (średnio 9 proc. rocznie wzrostu w latach 1965-1990), to 7-procentowy wzrost w Mali od 1993 r. spotkałby się u wielu z uniesieniem brwi. Są też przykłady zupełnie świeże. Etiopia od 1998 r. rośnie średnio ponad 5 proc. rocznie.
Szybciej rośnie się z niższego poziomu
Przy takich porównaniach kluczowe znaczenie ma jednak poziom rozwoju, z którego gospodarka rozpoczyna okres szybkiego wzrostu. Kraje uboższe mają naturalnie większą przestrzeń do nadrabiania dystansu wobec liderów technologicznych. Mogą przejmować istniejące już technologie, know-how i rozwiązania organizacyjne, zamiast ponosić pełne koszty ich stworzenia. A także korzystać z napływu kapitału, przenoszenia pracowników z mniej do bardziej produktywnych sektorów czy integracji z międzynarodowymi łańcuchami wartości. W niektórych obszarach możliwy jest także leapfrogging, czyli pomijanie wcześniejszych etapów rozwoju i bezpośrednie wdrażanie nowszych technologii.
Mechanizmy te leżą u podstaw konwergencji. Przy sprzyjających instytucjach i stabilności makroekonomicznej państwom o niższym dochodzie łatwiej jest przez dłuższy czas osiągać wysokie tempo wzrostu produktywności i PKB na mieszkańca. Wraz ze wzrostem zamożności potencjał prostego nadrabiania dystansu stopniowo się wyczerpuje. A dalszy rozwój w większym stopniu musi opierać się na własnych innowacjach i wzroście produktywności. Dlatego 25 lat wzrostu o 4 proc. rocznie w kraju rozpoczynającym z bardzo niskiego poziomu dochodu nie jest bezpośrednio porównywalny z takim samym tempem osiągniętym przez gospodarkę już relatywnie zamożną.
Ekskluzywne grono
Dane potwierdzają, że różnica w poziomie początkowym jest istotna. Polska rozpoczynała analizowany okres w 1998 r. z realnym PKB per capita wynoszącym ok. 15,4 tys. dolarów według PWT. Tymczasem zdecydowana większość gospodarek, które kiedykolwiek zanotowały 25-letni wzrost co najmniej tak szybki jak polskie 3,6 proc. rocznie, osiągała takie tempo, startując z wyraźnie niższego poziomu.
Co więcej, dla każdego kraju na wykresie wybieramy spośród wszystkich kwalifikujących się 25-letnich okresów ten, który rozpoczynał się przy najwyższym PKB per capita. Nie porównujemy więc Polski z przypadkowo wybranym momentem szybkiego wzrostu danego kraju. Lecz z jego najbardziej zaawansowanym pod względem poziomu rozwoju punktem startowym, przy którym wciąż był on w stanie utrzymać takie tempo przez kolejne ćwierć wieku.
Różnica jest duża. Spośród 101 gospodarek z przynajmniej jednym takim epizodem aż 67 nawet w swoim najwyżej położonym punkcie startowym rozpoczynało go z PKB per capita poniżej 10 tys. dolarów. Mediana wynosi zaledwie ok. 6,5 tys. dolarów, wobec 15,4 tys. dolarów w Polsce. Tylko 12 gospodarek, wliczając Polskę, zdołało utrzymać przez 25 lat co najmniej polskie tempo wzrostu, rozpoczynając z poziomu PKB per capita nie niższego niż Polska w 1998 r. Ponadto w tej grupie znajdują się bardzo małe gospodarki i terytoria, takie jak Kajmany, Makau, Aruba czy Anguilla.
Tylko sześciu większym krajom udało się osiągnąć taki wzrost jak Polska, startując z wyższego poziomu PKB per capita. To Korea Południowa, Tajwan, Słowacja, Irlandia, Singapur i Hongkong. Gdybyśmy z tej grupy wyeliminowali państwa-miasta oraz kraj o sztucznie zawyżonym wzroście PKB ze względu na działalność międzynarodowych korporacji, zostalibyśmy z tylko trzema krajami poza Polską: Koreą Południową, Tajwanem oraz Słowacją. To już bardzo ekskluzywne grono.
Nie każdy kraj miał szansę powtórzyć polski wynik
Trzeba jednak pamiętać o istotnym ograniczeniu takiego porównania. Warunkiem wejścia do tej grupy jest wcześniejsze osiągnięcie co najmniej takiego poziomu PKB per capita, jaki Polska miała w 1998 r. W przeszłości próg ten osiągała znacznie mniejsza liczba gospodarek, więc potencjalna grupa porównawcza jest z definicji dużo węższa. Taki wynik osiągnęło poza Polską wspomniane sześć państw z 45 kwalifikujących się o odpowiednim poziomie PKB na osobę i liczbie ludności.
Możliwe, że z czasem dołączą inne kraje. Dla przykładu Turcja przekroczyła 15,4 tys. dolarów w parytecie siły nabywczej w 2006 r. a jej średni wzrost na mieszkańca od tego czasu to 3,5 proc. Podobna sytuacja jest w Panamie. Chiny „na liczniku” mają dopiero sześć lat powyżej tego poziomu, ale z imponującym wzrostem powyżej 5 proc. rocznie.
Jak daleko od granicy technologicznej startowała Polska?
Jako dodatkową miarę początkowego poziomu rozwoju można wykorzystać dystans do Stanów Zjednoczonych. USA można traktować jako umowne przybliżenie światowej granicy technologicznej, do której mniej rozwinięte gospodarki mogą zbliżać się poprzez absorpcję technologii i wzrost produktywności. Takie podejście stosuje m.in. OECD w swoich modelach długookresowego wzrostu. Polska w 1998 r. znajdowała się na poziomie około 30 proc. amerykańskiego PKB per capita.
Powyższy wykres pokazuje, że większość gospodarek, które przez 25 lat rosły co najmniej tak szybko jak Polska, rozpoczynała taki okres z większego dystansu do USA. Przypadki równie szybkiego wzrostu przy wyższym poziomie początkowym są znacznie rzadsze. Ale częstsze niż gdybyśmy wzięli „sztywny” poziom PKB na osobę.
Do wcześniej wymienionych krajów dochodzą przede wszystkim rozwinięte gospodarki Europy Zachodniej. Francja, Włochy, Austria, Holandia, Finlandia i Niemcy. Są to w dużym stopniu epizody powojennej odbudowy i konwergencji państw, które już wówczas należały do relatywnie zamożnych. Doświadczenie Polski jest bardziej zbliżone do krajów południa Europy. Hiszpania, Grecja czy Portugalia rozwijały się tak szybko jak Polska, mając również ok. 30 proc. PKB per capita USA na początku (od lat 60. XX wieku).
Wyjątkowy czy nie? Polski wzrost w historycznej perspektywie
Czy zatem polski wzrost gospodarczy był wyjątkowy? Zależy od tego, co rozumiemy przez wyjątkowość. Samo tempo wzrostu nie było bezprecedensowe. W danych bez trudu można znaleźć dziesiątki gospodarek, które przez ćwierć wieku rozwijały się równie szybko lub szybciej. Polski przypadek staje się jednak znacznie rzadszy, gdy uwzględnimy poziom rozwoju, z którego ten wzrost się rozpoczynał. Im bardziej zawężamy porównanie do gospodarek znajdujących się w podobnym miejscu procesu konwergencji, tym mniej znajdujemy analogicznych przypadków. Jednocześnie historia powojennej Europy i Azji pokazuje, że Polska nie jest pod tym względem bezprecedensowa.
Być może właśnie tak najlepiej patrzeć na polski sukces gospodarczy. Nie jako na gospodarczy cud, którego wcześniej nikt nie dokonał, ale jako na rzadki przykład długiego i szybkiego procesu konwergencji utrzymanego mimo coraz wyższego poziomu rozwoju. To rozróżnienie ma znaczenie również dla przyszłości.
Polska jest dziś znacznie bliżej światowej granicy technologicznej niż ćwierć wieku temu. A więc część mechanizmów, które ułatwiały dotychczasowe nadrabianie dystansu, będzie stopniowo tracić na znaczeniu. Dotychczasowe 3-4 proc. wzrostu na mieszkańca nie jest dane raz na zawsze. Utrzymanie szybkiej konwergencji będzie coraz bardziej zależało od produktywności, innowacji i zdolności do przesuwania tej granicy, a nie tylko od jej doganiania.
Główne wnioski
- Samo tempo wzrostu Polski nie było bezprecedensowe. W latach 1998-2023 realny PKB per capita Polski rósł średnio o 3,63 proc. rocznie, ale co najmniej jeden równie szybki 25-letni okres zanotowało 101 ze 185 gospodarek w danych PWT.
- Większość równie szybkich epizodów zaczynała się z dużo niższego poziomu rozwoju. Kraje uboższe mają większy potencjał konwergencji, m.in. dzięki absorpcji istniejących technologii i kapitału. Po uwzględnieniu poziomu PKB per capita na starcie liczba przypadków porównywalnych z Polską gwałtownie maleje.
- Polski wzrost był rzadki, ale nie bezprecedensowy. Niewiele większych gospodarek przez ćwierć wieku rosło co najmniej tak szybko, startując z równie wysokiego lub wyższego poziomu rozwoju. Historyczne przykłady z Azji i powojennej Europy pokazują jednak, że Polska nie była pod tym względem wyjątkiem bez precedensu.