Dlaczego najlepsze rowery kosztują aż tyle? Chińczycy mogą obniżyć ich cenę
Chcąc być bliżej ludzi, władze kolarstwa zarządziły, żeby wielkie gwiazdy mogły ścigać się tylko na tym, co jest dostępne w sprzedaży.
Fot. Guillaume Horcajuelo PAP/EPA
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego w procesie produkcji rowerów klasy premium zrezygnowano z aluminium na rzecz włókna węglowego.
- W jakich okolicznościach podczas Giro d'Italia Lech Piasecki zrozumiał, jak wielkie znaczenie ma w kolarstwie aerodynamika.
- Jaka chińska firma produkująca rowery weszła ostatnio na europejski rynek.
O zawrotnych cenach rowerów rozmawiamy z Lechem Piaseckim i Piotrem Klinem. Pierwszy to jeden z najlepszych polskich kolarzy w historii, drugi jest fascynatem tego sportu i ekspertem od kolarskiej aerodynamiki.
– Od razu muszę wtrącić, że zawrotne ceny dotyczą niektórych rowerów. Są takie kosztujące ponad 30 tys. złotych, ale bardzo dobry rower do sobotnich wypadów z dziećmi można kupić za kilka tysięcy. No i są oczywiście rowery największych gwiazd kolarstwa, które kosztują już powyżej 50 tys. złotych – mówi Lech Piasecki.
Lech Piasecki. Od Tour de France do biznesu
Rozmawiamy tuż po zakończeniu Tour de France 2026. Piasecki ma dobre wspomnienia z najsłynniejszego wyścigu na świecie. W 1987 r. był przez parę dni liderem „Wielkiej Pętli”, jechał w słynnej żółtej koszulce. Jako pierwszy kolarz z tzw. bloku wschodniego.
Od 2008 r. Lech Piasecki prowadzi z żoną sklep kolarski w Gorzowie Wielkopolskim i w swojej ofercie ma rowery kosztujące więcej niż 30 tys. Za tyle można kupić nie najgorszy używany samochód. Takie porównania w kontekście wysokich cen rowerów słyszymy często. Piotr Klin już przywykł do prostowania tego typu analogii, bo jego zdaniem nie da się tych produktów porównać.
– Zawsze powtarzam, że jeśli mówimy o rowerach kosztujących 30 lub 60 tys. złotych i chcemy porównywać je do samochodów, to porównujmy je do tych za 800 lub 900 tys. – mówi Piotr Klin.
W kolarstwie zakochał się na Wyspach Brytyjskich podczas wymiany studenckiej z Politechniki Warszawskiej. Dużo jeździł amatorsko, a w pracy naukowej zajął się aerodynamiką. Dziś prowadzi firmę, która pomaga sportowcom wybrać odpowiednie aerodynamicznie ustawienie oraz sprzęt.
Zapytany, czym różną się rowery największych gwiazd kolarstwa od tych, które sami możemy kupić, Piotr Klin odpowiada szybko, że niczym.
Wielkie kolarstwo bliżej ludzi. Teoretycznie
– Właśnie to jest ciekawe i może warte rozważenia w kontekście tych zawrotnych cen, o których czasem mówimy. Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) już dość dawno zdecydowała, że nawet największe gwiazdy naszego sportu mogą się ścigać tylko na takim sprzęcie, który jest dostępny w sklepach dla każdego. Teoretycznie dla każdego. Celem było m.in. propagowanie kolarstwa, pokazanie, że nie jest ono, jako sport, oderwane od naszych kolarskich pasji. Nie jest tak, jak w Formule 1, której bolidy nijak się mają do naszych samochodów – mówi Piotr Klin.
Firmy produkujące rowery dla zespołów kolarskich muszą najpierw wprowadzić je na tzw. normalny rynek. W tej „normalnej” sprzedaży pojawiły się zatem cacka kosztujące spore pieniądze. Co ciekawe, na wszystko jest popyt, również w Polsce. Lech Piasecki nie musiał rezygnować z drogich rowerów w swojej ofercie. Można się tylko zastanawiać, jak bardzo taki proces podniósł ceny pozostałych rowerów.

Fot. Piotr Klin archiwum własne
Chińska marka ląduje w Polsce
Czy rowery będą jeszcze droższe? Piotr Klin wspomina w tym kontekście o mocniejszym wejściu chińskich marek na zagraniczne rynki kolarskie.
– To jasne, że w cenach rowerów kosztujących 50 tys. zł lub więcej jest sporo marketingu. Działa to na zasadzie: to model, którym Tadej Pogacar wygrał Tour de France. Chińczycy ostatnio przekonują, że rowery z tej klasy potrafią „zamknąć” w kwocie niewiele wyższej niż 20 tys. złotych. Model w takiej cenie zaprezentowała w maju w Mediolanie chińska firma Pardus, wchodząc oficjalnie do Europy. Co ciekawe, swoje centrum dystrybucji na ponad 20 europejskich krajów Pardus ulokował w Polsce – mówi Piotr Klin.
Jak powstaje rower
Ponad 20 tys. złotych za rower to nadal dużo. Wzrost kosztów zaczął się już dawno temu, gdy aluminium zaczęło być zastępowane w kolarstwie przez włókna węglowe. Takie przejście wymyślili przy kawie dwaj Włosi: Enzo Ferrari, szef tego Ferrari i Ernesto Colnago, szef słynnej włoskiej firmy produkującej rowery i zawodowej grupy kolarskiej. Z Colnago swój pierwszy zawodowy kontrakt podpisał w latach 80. Lech Piasecki.
– Konstrukcja karbonowa jest lżejsza od aluminiowej, ale też lepiej „niesie”, jak mówią kolarze. Lepiej oddaje moc, którą wkładamy w rower. Dziś karbonowe mamy już nie tylko ramy, ale też koła – mówi Lech Piasecki.

Fot. Darek Delmanowicz/PAP
Z włóknami węglowymi wiąże się wyższa cena roweru.
– Chodzi nie tylko o koszt karbonu, ale jego układanie. To nadal dość obciążająca manualnie czynność. To nie jest wtryskiwanie ramy w formy, co mogłoby zajmować pięć minut. Tu chodzi o układanie setek karbonowych mat w odpowiedniej kolejności, docinanie tego. Dopiero później wszystko zostaje włożone w formę. Cały proces wymaga sporej liczby wykwalifikowanych pracowników – wyjaśnia Piotr Klin.
Układanie mat karbonowych daje możliwość profilowania roweru, tzn. budowania go w taki sposób, by w różnych miejscach konstrukcji mieć np. różną sztywność, bo gdzieś ważniejsze będzie np. tłumienie drgań. Wszystko po to, by „rower lepiej niósł". Taki sam cel spełniają opony bezdętkowe.
– Taki proces profilowania roweru pokazuje nam dobrze, z jak skomplikowanym urządzeniem mamy do czynienia. A do tego dochodzi przecież jeszcze profilowanie aerodynamiczne, sprawa w kolarstwie kluczowa. Kiedyś nie zdawano sobie z tego sprawy. Słynny Eddie Merckx, mistrz Tour de France z lat 70., przewiercał rower w tak wielu miejscach, że ten przypominał ser szwajcarski. Zależało mu na tym, by maszyna była jak najlżejsza, a nie zdawał sobie sprawy, że aerodynamicznie taki „ser” go spowalnia. Dziś mamy ogromną wiedzę nt. aerodynamiki. Pamiętam z jednego wyścigu, że zespoły walczyły o to, by ich kolarz… nie objął prowadzenia w klasyfikacji generalnej. Bo zbliżała się jazda na czas i lider nie mógłby jechać w swojej sprofilowanej koszulce, lecz w koszulce lidera otrzymanej od władz wyścigu. Odpowiedni strój może przynosić zysk rzędu sekundy na jednym kilometrze – wyjaśnia Piotr Klin.
Aerodynamika, klucz do sukcesu
Lech Piasecki o znaczeniu aerodynamiki przekonał się podczas jednej z edycji słynnego wyścigu Giro d’Italia.
– Był to etap polegający na jeździe indywidualnej na czas, a więc moja specjalność. I wtedy też wygrałbym tę czasówkę, gdyby nie figle aerodynamiczne. Jeździliśmy w tego rodzaju etapach z obydwoma kołami pełnymi (zamiast szprych – powierzchnia), bo to daje lepszy efekt aero. Ale stwarza też większe ryzyko. Rower bardzo fajnie jechał, ale wymagał dużej siły, żeby go utrzymać w torze jazdy podczas podmuchów wiatru. Bywało, że przesuwał się o metr, gdy nagle wyjeżdżaliśmy zza budynku lub ściany lasu. Właśnie wtedy w Giro ja dostałem taki podmuch, że rower aż poszedł w górę. Prawie spadłem na aslfalt, rower już leżał. Zmieniliśmy koło na szprychowe, ale czasu nie odrobiłem – wspomina Piasecki.
Piotr Klin mówi, że na igrzyskach w Paryżu w 2024 r. Belg Wout van Aert zaryzykował i zdecydował się na dwa pełne koła, z tym że wcześniej skrupulatnie obejrzał trasę. Odważny ruch przyczynił się do zdobycia przez niego brązowego medalu.

Fot. Alex Broadway/Getty Images
– Mamy więc konstrukcje karbonowe oraz aerodynamikę. Do tego dochodzą bardzo kosztowne symulacje, by wszystko grało zarówno konstrukcyjnie, jak i aerodynamicznie. Badania i symulacje są drogie. Gdy rok temu jedna z grup dostała zakaz konstruowania maszyn z bidonem odpowiednio „wtopionym” aerodynamicznie w ramę, to żeby uzyskać podobny efekt już bez bidonu, musiała wydać ok. 100 tys. euro na pracę w tunelach aero – opowiada Piotr Klin.
Pozostaje pytanie: jak nisko zejdą z ceną chińskie marki, biorąc pod uwagę stopień skomplikowania budowy najlepszych rowerów.
Główne wnioski
- Kupno roweru klasy premium to wydatek kilkudziesięciu tysięcy złotych. Wynika on m.in. z tego, że nowoczesne rowery produkowane są z włókien węglowych, a taki proces jest żmudny i skomplikowany. Umożliwia jednak odpowiednie profilowania ramy pod kątem sztywności (co daje prędkość) oraz tłumienia drgań (co przekłada się na komfort jazdy).
- Nowoczesne rowery są także znacznie bardziej zaawansowane aerodynamicznie niż maszyny sprzed lat. Podczas konstruowania rowerów dla zawodowych kolarzy na symulacje aerodynamiczne wydaje się nawet kilkaset tysięcy euro.
- W produkowanie najwyższej klasy rowerów angażują się ostatnio chińskie marki. Jedna z nich, Pardus, na swoje centrum logistyczno-dystrybucyjne wybrała Polskę.


