Atak dronów przy granicy. Trafione pociąg i stacja paliw. Wojsko uspokaja: nie doszło do naruszenia terytorium Polski

Rosyjskie drony uderzyły w stację benzynową i pociąg niedaleko granicy z Polską. „Nie doszło do naruszenia polskiego terytorium” – uspokajają wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

W nocy z soboty na niedzielę doszło do dużego ataku rosyjskich dronów na Ukrainę. Jak podał wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, polskie systemy wykryły kilkanaście maszyn typu Geran 5 na zachodzie Ukrainy.

Jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, drugi 5 km [...]. Nie doszło do naruszenia naszej granicy” – wskazał.

Jak dodał, polskiej strefy powietrznej pilnowały samoloty F-16, śmigłowce i samolot rozpoznania powietrznego Saab.

Informacje potwierdziło Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Wojsko wskazało, że polskie maszyny zakończyły już operowanie w powietrzu.

Nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej” – czytamy w komunikacie DORSZ.

Rzecznik prasowy DORSZ ppłk Jacek Goryszewski powiedział jednak, że zagrożenie było „realne i bliskie”. Wyjaśnił, że słyszany przy granicy po stronie polskiej huk wynikał z przekroczenia przez myśliwce bariery dźwięku.

Trafione stacje benzynowa i pociąg

Jeden z dronów o których mówił Władysław Kosiniak-Kamysz mógł uderzyć w miejscowość Jagodzin, położoną niecały kilometr od granicy. Rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Dariusz Sienicki mówił, że trafiona została tam ciężarówka. Niedługo potem rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka stwierdziła, że bezzałogowiec trafił w stację benzynową.

Nie ma osób poszkodowanych po stronie polskiej – podkreśliła.

Tymczasem ukraińskie koleje państwowe (Ukrzaliznycia) przekazały, że inny rosyjski dron trafił w pociąg relacji Kijów–Warszawa. Uszkodzona została lokomotywa, lecz nikt nie ucierpiał. Skład znajdował się 2 km od granicy z Polską.

PKP Intercity potwierdziło trafienie w pociąg. Jak jednak zapewniło, spośród 206 pasażerów nie było ani jednego obywatela Polski.

„Pociąg został przyjęty od kolei ukraińskich z opóźnieniem ok. 370 minut i znajduje się na przejściu granicznym w Dorohusku. Po zakończeniu odprawy będzie kontynuował podróż w kierunku Warszawy” – podają przedstawiciele spółki.

W województwach lubelskim i podkarpackim od godz. 4 do godz. 5 obowiązywał alert RCB o zagrożeniu z powietrza. W sześciu powiatach zawyły syreny.

Premier zwołuje odprawę w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa

W reakcji na te wydarzenia, premier Donald Tusk zwołał na godz. 17 odprawę w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. Wezmą w niej udział ministrowie i przedstawiciele służb.

Źródło: PAP