Kolejna firma zajmująca się centrami danych ma problemy z IPO. Inwestorzy nie zgadzają się na zbyt wysoką wycenę
Nscale, który zajmuje się budową centrów danych, ma problemy z IPO. Firma zabiegała o wycenę w wysokości 30 miliardów dolarów. Tymczasem inwestorzy uważają, że firma powinna być dużo tańsza.

Grupa inwestorów stwierdziła bowiem, że wycena firmy powinna wynosić od 16 do 19 miliardów dolarów. Tylko wtedy uda się jej bowiem znaleźć chętnych na akcje. To kolejna spółka zajmująca się centrami danych, która ma problemy z IPO. Wcześniej debiut musiał odwołać australijski twórca tego typu instalacji – Firmus.
Inne tego typu firmy, które są już obecne na giełdzie, także mają problemy. W ubiegłym tygodniu, jak przypomina Bloomberg, CoreWeave straciło 25 proc. swojej wartości rynkowej, gdy ryzyko kredytowe spółki osiągnęło rekordowy poziom. Także akcje Nebius Group spadły o 32 proc. w ciągu ostatnich dwóch tygodni.
To kolejne kłopoty brytyjskiej firmy
Kłopoty z IPO to kolejne problemy londyńskiego startupu wspieranego przez Nvidię. Jeden z największych klientów Nscale, Microsoft, zerwał umowę na budowę centrum danych w Wielkiej Brytanii ze względu na kłopoty z zapewnieniem dostaw energii do instalacji. Firma ma też poważne problemy z budową centrum danych w Norwegii, za kołem podbiegunowym. To miała być flagowa inwestycja, tymczasem opóźnienia sięgają już pół roku. Spowodowały je m.in. wycieki z systemu chłodzenia czy pożar.
Zdaniem Bloomberga zmienia się bowiem na rynku podejście do firm związanych z infrastrukturą AI, chmurą obliczeniową czy produkcją chipów. Rosną bowiem ich koszty pożyczania pieniędzy, wzmaga się też niepewność co do tego, czy długoterminowe inwestycje w sztuczną inteligencję się zwrócą.
Do czego może doprowadzić spór między inwestorami i zarządem o wycenę? Przede wszystkim spowolni to debiut. Nscale złożył wniosek o wejście na amerykańską giełdę 18 września. Do tej pory jednak nie ruszył z kampanią marketingową, mimo że minął już 15-dniowy okres od złożenia dokumentów, w którym obowiązuje zakaz reklamy. Jak twierdzą informatorzy Bloomberga, firma na razie pracuje z amerykańskim nadzorem finansowym nad wprowadzeniem zmian do wniosku, a reklamy ruszą, gdy te korekty zostaną wprowadzone. Wszystko więc jeszcze we wniosku może się zmienić, nawet wycena spółki.