Koniec szału na Labubu. Gigantyczny spadek przychodów Pop Mart
Kończy się era laleczek Labubu. Akcje Pop Mart i przychody tej firmy mocno idą w dół. Na obu amerykańskich kontynentach spadek przychodów sięgnął nawet 75 proc.

Pop Mart, jak pisze CNBC, podał, że przychody r/r w trzecim kwartale 2026 r. spadły o 45–50 proc. Po tym raporcie akcje spadły o ponad 2 proc., a w środę rano o kolejne 6 proc. To już kolejna sesja z rzędu, gdy akcje chińskiego producenta zabawek idą w dół.
Najmocniejsze spadki Pop Mart odnotował na zagranicznych rynkach. W obu Amerykach przychody poszły w dół o 70–75 proc., w Europie o 50–55 proc., a w regionie Azji i Pacyfiku o 65–70 proc. Najmniej spadły one w Chinach. Tam przychody zmniejszyły się o 25–30 proc.
To dużo słabsze wyniki, niż spodziewali się analitycy. Konsensus rynkowy sugerował bowiem spadek o około 30 proc. W czwartym kwartale, ze względu na święta Bożego Narodzenia czy Halloween, przychody mają – według ekspertów – pójść w górę o 3 proc. Jednak wciąż będą o 34 proc. niższe niż rok temu.
Wyniki uderzają w światowe plany Pop Mart
To stawia pod znakiem zapytania, czy firma jest w stanie utrzymać swój wzrost. Planuje ona bowiem otwarcie i rozbudowę kolejnych sklepów, jak choćby w Nowym Jorku, Mediolanie i Paryżu. Pop Mart odchodzi też od stawiania wszystkiego na Labubu i stawia na takie marki jak SKULLPANDA, Hirono i Twinkle Twinkle.
Labubu powstały w 2015 r. w serii „The Monsters”. W 2019 r. firma Pop Mart stworzyła pierwsze laleczki, jednak światowym fenomenem stały się w kwietniu 2024 r. Lisa z koreańskiego zespołu Blackpink zaczęła wrzucać do sieci posty z tymi zabawkami. Błyskawicznie stały się popularne w Azji, a w 2025 r. trafiły na Zachód. Pokazywały się z nimi m.in. Rihanna czy Kim Kardashian. Laleczki były wyprzedawane na pniu, a przed sklepami tworzyły się kolejki. Jako że sprzedawano je w nieoznakowanych pudełkach, nikt nie wiedział, jakie Labubu dostanie. Najbardziej poszukiwane egzemplarze biły więc rekordy cenowe na rynku wtórnym.