Płatna platforma AI pomaga cyberprzestępcom. Ułatwia kradzież kryptowalut czy włamanie do chmury

Platforma Artex miała służyć do wykorzystywania agentycznej sztucznej inteligencji do testowania bezpieczeństwa stron internetowych. Korzystają z niej jednak także cyberprzestępcy, m.in. do kradzieży kryptowalut. Na szczęście AI nie jest nieomylna i nie zawsze działa tak, jak chciałby organizator ataku.

Do niedawna, jak tłumaczy firma Check Point, cyberprzestępcy musieli sami szukać luk w zabezpieczeniach swoich celów i przeprowadzać włamania. Teraz wykorzystują do tego agentyczną AI. Wystarczy wskazać jej cel, a system sam wyszukuje i próbuje wykorzystać słabe punkty.

Trzy modele Anthropic też się zbuntowały. „Dostały nieupoważniony dostęp do trzech różnych organizacji"

Służy do tego m.in. platforma Artex. Początkowo miała być narzędziem dla zespołów bezpieczeństwa, pozwalającym testować odporność stron internetowych. Teraz jednak stała się także narzędziem wykorzystywanym przez hakerów.

Analitycy Check Point Research znaleźli 2557 systemów, na których działała lub nadal działa platforma Artex. Spośród nich 1608 było aktywnych. Dzięki błędom w konfiguracji eksperci byli w stanie uzyskać dostęp do paneli operatorów i zobaczyć, jakie cele wyznaczali oni agentom AI oraz jak działała sztuczna inteligencja.

Hakerzy nie musieli wydawać kolejnych poleceń

W jednym z ataków operator wyznaczył 292 cele i dał agentom AI swobodę działania. Nie musiał wydawać im kolejnych poleceń, a jedynie pytał o postępy. Inny haker skierował z kolei agentów AI przeciwko serwisom oferującym podpisywanie aplikacji na iOS, aby zdobyć certyfikaty służące do podpisywania kodu Apple. Agenci AI działali przez około dwa tygodnie, przeszukując przejęte systemy. Pozyskali 300 certyfikatów wraz z hasłami do nich. Trzy z nich można było wykorzystać do podpisywania aplikacji na iOS. Koszt działania? Przetworzenie 36 miliardów tokenów kosztowałoby od 700 do 1500 dolarów przy użyciu DeepSeek.

Sektor ochrony zdrowia jest atrakcyjnym celem. Cyberprzestępcy najchętniej wykorzystują maile do ataków - XYZ

Agenci AI samodzielnie odkrywali też nowe możliwości ataku. Podczas uderzenia w serwis kryptowalutowy agentyczna AI znalazła dane dostępowe do zasobnika, w którym przechowywano aplikacje. Następnie sama podjęła decyzję o zaatakowaniu tego zasobnika.

AI też popełnia błędy

Na szczęście AI nie jest nieomylna. Czasem systemy błędnie interpretowały odpowiedzi zaatakowanych stron, uznając komunikat „success” za potwierdzenie udanej wypłaty kryptowalut. Cyfrowe aktywa nie trafiały jednak do portfela organizatora ataku.

– Po wyznaczeniu początkowego celu operatorzy najczęściej sprawdzają postępy, podczas gdy agenci samodzielnie skanują systemy, wykorzystują podatności, a nawet rozumują nad atakami na łańcuch dostaw. Zdarza im się również halucynować sukcesy i ponosić porażki. Zagrożenie nie jest więc doskonałe, ale próg wejścia sprowadza się dziś do okna czatu i kilkuset dolarów na tokeny. To zmienia nie tylko krąg osób zdolnych do przeprowadzania cyberataków, ale także ich potencjalną skalę – komentuje odkrycie Pedro Drimel Neto, szef zespołu analizy złośliwego oprogramowania (Malware Analysis Team Leader) w Check Point Research.

To oznacza, że zespoły cyberbezpieczeństwa muszą przygotować się na coraz częstsze i większe zautomatyzowane ataki, przeprowadzane nawet przez osoby, które nie mają rozległej wiedzy o cyberbezpieczeństwie.